środa, 25 kwietnia 2018

Trzewikodziób










Trzewikodziób, zwany butodziobem jest przedstawicielem najmniej licznej rodziny ptaków brodzących. Balaeniceps rex jest jej jedynym reprezentantem. Jego nazwę utworzono od charakterystycznego kształtu dzioba przypominającego szerokie obuwie. Lata z lekko zagiętą szyją jak czaple. Upierzenie popielato – szare z ciemnymi lotkami sterówkami. Wydłużone nogi i szyja. Żyje we wschodniej Afryce, łącznie z trzema populacjami wyspowymi gnieżdżącymi się na północ i południe od tego obszaru. W odróżnieniu od czapli nie zakłada kolonii lęgowych.
Jak wszystkie brodzące, trzewikodziób jest mięsożerny. Czatuje nocą nad brzegiem akwenu. Jego łupem padają ryby (zwłaszcza dwudyszne), żaby, skorupiaki, mięczaki, a nawet … krokodyle. Przed posiłkiem trzewikodziób oczyszcza skórę krokodyla z osadzających się na niej glonów. Oczywiście może konsumować tylko bardzo młode, a więc mniejsze od siebie osobniki. Dorosłe krokodyle raczej same mogłyby zagrozić trzewikodziobowi.
Podczas gdy bociany, ibisy, czaple, warzęchy, czy warugi zakładają gniazda na drzewach, lub innych naturalnych, bądź sztucznych wzniesieniach, trzewikodzioby gnieżdżą się w wysokich trawach, na bagnach, lub (podobnie jak nasze perkozy) na platformach z wodnej roślinności. W lęgu są od jednego do dwóch piskląt będących gniazdownikami.
O przyjaźni człowieka z trzewikodziobem pisał Alfred Szklarski w książce ,,Tomek w grobowcach faraonów’’.





Tukany










Po obydwu stronach Atlantyku żyje wiele podobnych zwierząt. Przykładowo niszę ekologiczną dzioborożców w Ameryce Południowej zajmują tukany, również należące do kraskowatych (Czytelnicy ,,W pustyni i w puszczy’’ Henryka Sienkiewicza zapewne pamiętają, że Staś nazwał ,,tukanami’’ … dzioborożce). Nazwa omawianych ptaków jest onomatopeją. Dawniej określano je ,,pieprzojadami’’ (było to też przezwisko jednego z bohaterów ,,Syzyfowych prac’’ Stefana Żeromskiego), mimo że nie mają związku z pieprzem.









Charakteryzują się monstrualnymi, ostro zakończonymi dziobami (w przeciwieństwie do dzioborożców, tukany nie mają tzw. ,,kasków’’ czyli narośli). Pióra tworzące ogon są sztywne jak u dzięciołów, co pozwala zachować równowagę na drzewie. Posiadanie tak wielkich dziobów nie stanowi dla tukanów obciążenia – w środku dziób wypełnia ażurowe rusztowanie z beleczek kostnych. Dzioby tukanów i dzioborożców mimo okazałego wyglądu ważą tyle co … ołówki. Różnią się one ubarwieniem i wielkością w zależności od gatunku. Tukan toko (największy z nich) ma intensywnie pomarańczowy dziób zakończony czarną plamką. Tukan tęczodzioby posługuje się dziobem w jasnych odcieniach niebieskiego, zielonego, oraz pomarańczowego. Najmniejszy z nich, tukan czarnodzioby ma krótki, czarny dziobek. Jego ubarwienie jest czarne z żółtą i czerwoną plamą na podgardlu. W ubarwieniu tukanów dominuje czerń i biel.








Czym się żywią jeśli nie pieprzem? Konsumują owoce (potrafią obierać je ze skórek nie zrywając z gałęzi), owadami, oraz plądrują gniazda innych ptaków. W ogrodach zoologicznych zaobserwowano, że chwytają wróble próbujące ,,podkradać’’ im karmę (to samo zjawisko ma miejsce u marabutów i … licznych małp).







Gniazda zakładają w dziuplach, ich pisklęta są gniazdownikami. Wykluwają się bez pierza. Przed uszkodzeniami mechanicznymi ich nogi są chronione przez zrogowaciałą skórę. Do tukanów należy 35 gatunków.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Oniricon cz. 396

Śniło mi się, że:

- książka ,,Upiór Południa. Pamięć umarłych'' Mai Lidii Kossakowskiej miała dalszy ciąg, w którym upiór Ralph Hitchcomb przeniósł się w czasie do więzienia w XX wieku,








- rozmawiałem z Mają Lidią Kossakowską o nerwicy natręctw, powiedziałem, że pierwszą jej książką, którą przeczytałem była ,,Ruda Sfora'', chciałem też wspomnieć, że Gabriel Augustyn Tarasiuk nie odróżnia fikcji od rzeczywistości,







- narysowałem tolkienowskiego elfa z całkowicie czarnymi oczami po bokach głowy i z blond włosami,







- Dobrawa II; królowa Polski w Świecie Dziesięciu Kontynentów udała się do wyroczni w Delfach,







- poszedłem do sklepu spożywczego i ujrzałem tam dużą, ciemnozieloną jaszczurkę z 6 kostnymi wyrostkami po bokach głowy,







- zostałem uwięziony w lochu przez gigantyczne biedronki, które chciały mi wlewać do gardła roztopione złoto (wymyślone na jawie),







- po latach wróciłem do szkoły, gdzie spotkałem kolegę z liceum Pavlasa ov Sadicia, który pytał mnie czy ma mi odgryźć głowę przy samej szyi za to, że przez pomyłkę zadzwoniłem do niego chcąc zadzwonić do Pavlasa ov Vidłara, nie wszedłem do świetlicy, bo przyszli tam ubrani na pomarańczowo i przebrani za klauny aktywiści z SLD chcący deprawować małe dzieci poprzez ideologię gender, w czytelni nie było dla mnie miejsca, pomyślałbym co zrobiłby Solomon Kane na moim miejscu - gdybym tak jak on wymierzał sprawiedliwość muszkietem, rapierem i kordem poszedłbym do więzienia (w jego czasach nie było sprawnej policji i sądów, dlatego powiedziałem Sławomirze, że nie jestem, nigdy naprawdę nie byłem i nie będę anarchistą), uznałem, że gdyby Solomon Kane żył w naszych czasach to paliłby ,,kliniki'' aborcyjne (powiedziałem Sławomirze, że tylko te, w których nikogo by nie było, że bohaterowie R. E. Howarda mieli swój honor),
- powiedziałem w jakiejś sytuacji, że ,,nawet Mahomet tego nie naprawi'',
- w opowiadaniu o chrzcie Polski pisałem o sobie w rodzaju żeńskim, lecz zastrzegłem, że nie zamierzam zmieniać płci,
- kiedy rozmawiałem z Alexandrusem ov Cocelaise dotykał mojego czoła swoim czołem,
- w jakiejś gazecie napisano słowa Sławomiry napisane na jej blogu,
- w szkolnej bibliotece nauczycielka kazała mi wymasować mózg koleżanki; otworzyłem jej głowę i wyjąłem mózg i zacząłem go masować, a gdy skończyłem, włożyłem go jej z powrotem do głowy i zamknąłem czaszkę, a ona podziękowała mi i powiedziała, że było to bardzo przyjemne (wymyślone na jawie),







- detektyw Columbo miał agencję modelek ,,Eer'' mieszczącą się na rynku w Szczecinie, poszedłem tam mając nadzieję zobaczyć piękne Cyganki w czerwonym bikini, potem znalazłem blisko Bramy Portowej słowiańską restaurację ,,Księga Ruty'' (było ich kilka w jednym lokalu, pozostałych nazw zapomniałem). 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

,,Pan Błysk''


,,Powiedział mi – rzekł Mieszek – przysłowie niedźwiedzie
że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie’’
- Adam Mickiewicz ,,Przyjaciele’’







W 2008 r. przeczytałem krótką baśń fantasy ,,Pan Błysk’’ (ang. ,,Mr. Bliss’’) napisaną i zilustrowaną w okresie międzywojennym przez J. R. R. Tolkiena dla jego dzieci, kiedy te były jeszcze bardzo małe. Książka zawiera oryginalne, kolorowe ilustracje i facsimile angielskiego tekstu wraz z przekładem na język polski. ,,Pan Błysk’’ po raz pierwszy ukazał się drukiem w 1982 r. Przekładu na język polski dokonała Paulina Braiter w 2007 r.
Czas i miejsce akcji są w zasadzie nieokreślone, choć realia przypominają angielską wieś w pierwszej połowie XX wieku.







Tytułowym bohaterem jest J. Błysk – postać prawdopodobnie wzorowana na Kapeluszniku z ,,Alicji w Krainie Czarów’’ Lewisa Carrolla. Pan Błysk był wysokim, chudym mężczyzną ubierającym się staroświecko. Tym co upodabnia go do Kapelusznika to zwyczaj noszenia wysokich cylindrów. Jeździł rowerem bez pedałów (tylko z górki). Jego kłopoty zaczęły się kiedy postanowił kupić sobie samochód (w tym miejscu mamy prawdopodobnie wątek autobiograficzny, bowiem choć Tolkien miał samochód, nigdy nie nauczył się nim dobrze jeździć ;). W sklepie motoryzacyjnym wybrał żółty model z czerwonymi kołami. Zamierzał nim pojechać w odwiedziny do braci Tumańskich. Niestety po drodze nieuważnie prowadząc zniszczył wozy pana Dnia i pani Knoć wiozących kapustę i banany, toteż musiał ich potem wieźć, a na dodatek z tyłu szedł uwiązany osioł pani Knoć. Gdy jechali przez las zostali napadnięci przez trzy niedźwiedzie…








Razem z panem Błyskiem mieszkał (ukrywany ze względu na konieczność płacenia licencji) zwierz Żyrólik (ang. the Girrabit). Była to mieszkająca w norze hybryda żyrafy z królikiem o bardzo słabym wzroku i nieprzemakalnej skórze. Kiedy istnienie Żyrólika wyszło na jaw, jego właściciel musiał zań zapłacić zaległą licencję.









Rolę tricktera pełnią trzy mieszkające w leśnej chatce niedźwiedzie: Archie, Teddy i Bruno, które wyróżniały się łakomstwem i skłonnością do psot. To one porwały jadącego przez las pana Błyska i urządziły sobie ,,wyżerkę’’ w ogrodzie Tumańskich.
Pan Błysk przyjaźnił się z czterema mieszkającymi w jednym domu braćmi Tumańskimi (ang. Dorkins): Albertem, Egbertem, Herbertem i Grubasem. Wszyscy oni byli bardzo otyli (szczególnie Grubas), ,,obrzydliwie bogaci’’, a do tego łakomi i chciwi na pieniądze. Mimo, że posiadali dużo pieniędzy, domagali się od pana Błyska wysokiego odszkodowania za poniesione straty (rozbicie przez niedźwiedzie wazy z zupą i wynajem kucyków), a gdy ten nie miał już z czego zapłacić, obrazili się nań i zerwali kontakty. Prawdziwymi przyjaciółmi pana Błyska okazali się pan Dzień i pani Knoć, którzy się pobrali i założyli sklep warzywny. Od czasu tej przygody pan Błysk nie jeździł już samochodem, lecz wózkiem ciągniętym przez osła, zaś Żyrólik bawił się z okolicznymi dziećmi.
Miłośnicy twórczości Tolkiena znajdą w książce takie smaczki jak policjanta, który się nazywał sierżant Boffin (nazwisko to we ,,Władcy Pierścieni’’ nosił jeden z rodów hobbitów) i staruszka, który się nazywał Dziadunio Gamgee (tak we ,,Władcy Pierścieni’’ nazywany był stary ogrodnik Hamfast Gamgee, dziadek Sama Gamgee). Rzeczywistym pierwowzorem tej postaci był ekscentryczny staruszek spotkany przez rodzinę Tolkienów w Kornwalii.





niedziela, 22 kwietnia 2018

,,Listy'' J. R. R. Tolkiena


,,Błogosławiono Trójco,
dziękujemy Ci za łaskę dla Kościoła,
jaką było życie Johna Ronalda Reuela Tolkiena i za to, że
dopuściłaś,
żeby poezja Twojego Stworzenia,
misterium Pasji Twojego Syna,
i symfonia Ducha Świętego
zaświeciła blaskiem poprzez niego i przez jego twórczą
wyobraźnię.

Ufając w pełni w Twoje nieskończone miłosierdzie
i w matczyne orędownictwo Maryi,
dał nam on żywy obraz Jezusa,
Mądrości Wcielonego Boga, a także ukazał nam,
że świętość jest niezbędną miarą zwykłego
chrześcijańskiego życia i jest drogą dla osiągnięcia
wiecznej komunii z Tobą.

Daj nam przez jego orędownictwo,
zgodnie z Twoją wolą,
te łaski, o które prosimy…,
z nadzieją, że będzie on wkrótce
zaliczony do społeczności Twoich świętych. Amen’’

- modlitwa angielskich katolików o beatyfikację J. R. R. Tolkiena1








W 2011 r. przeczytałem ,,Listy’’ J. R. R. Tolkiena pod redakcją jego pierwszego biografa Humphreya Carpentera (autora książki: ,,J. R. R. Tolkien. Wizjoner i marzyciel’’). Jest to zbiór 354 listów z lat 1914 – 1973 adresowanych do rodziny (narzeczonej, dzieci, wnuka), przyjaciół (C. S. Lewisa), wydawców (Stanleya Unwina i jego syna Raynera), oraz do tłumaczy i czytelników. Z owej korespondencji wyłania się obraz Tolkiena jako człowieka głęboko wierzącego, mądrego, kulturalnego, o rozległej wiedzy i wielkim bogactwie wyobraźni ;).
Tolkien uważał, że jego przodkowie pochodzili z Saksonii i przybyli do Wielkiej Brytanii w XVIII wieku. Samo nazwisko pisarza pochodzi z języka niemieckiego (niem. tolkükn - ,,odważny do szaleństwa’’). Według badań polskiego tolkienisty Ryszarda Derdzińskiego, przodkowie Tolkiena przez pewien czas mieszkali w … Gdańsku.









J. R. R. Tolkien (1892 – 1973) urodził się w Bloemfontain w ówczesnym Wolnym Państwie Oranii (dziś RPA) jako syn urzędnika bankowego Artura R. Tolkiena i Mabel z domu Suffield. Miał jeszcze brata Hilarego. Pierwsze trzy lata życia spędził w Afryce – jego pierwsze wspomnienia o Bożym Narodzeniu to upał. Jako małe dziecko został ukąszony przez tarantulę – życie uratowała mu Murzynka, która wyssała jad. W jego późniejszej twórczości nie brak olbrzymich pająków – potworów takich jak: Ungolianta, pająki z Mrocznej Puszczy czy Szeloba. Mimo to Tolkien zaprzeczał, że był arachnofobem. Po śmierci ojca rodziny i powrocie do Wielkiej Brytanii, Mabel wraz z synami przeszła na katolicyzm. Spotkał ją za to ostracyzm ze strony rodziny i resztę życia spędziła w nędzy. Po jej śmierci chłopcami zaopiekował się zaprzyjaźniony ksiądz Francis Morgan, pół – Walijczyk, pół – Hiszpan. Pierwszą miłością Tolkiena była starsza od niego Edith Bratt; pierwowzór elfiej księżniczki Luthien, ukochanej Berena. Pobrali się gdy Edith przeszła na katolicyzm. Pisarz walczył na froncie I wojny światowej pod Sommą i okazało się to dlań wielką traumą. W szpitalu polowym zaczęły powstawać pierwsze zręby jego mitologii. Razem z Edith miał czworo dzieci: Johna (został księdzem), Michaela, Christophera (do dziś opiekuje się spuścizną literacką ojca) i córkę Priscillę. Był profesorem filologii staroangielskiej na uniwersytetach w Leeds i w Oksfordzie. W tym ostatnim należał do literackiego klubu Inklingów razem z C. S. Lewisem (ów pod wpływem Tolkiena powrócił z ateizmu do chrześcijaństwa, nie został jednak katolikiem, ale na powrót anglikaninem), Charlesem Williamsem, Owenem Barfieldem i innymi. W historii literatury Tolkien zapisał się jako najważniejszy twórca literatury fantasy. Napisał: ,,Hobbita’’, trylogię ,,Władcę Pierścieni’’ i zbiór mitów ,,Silmarillion’’ (te trzy dzieła znajdują się w kanonie Sapkowskiego), oraz wiele innych takich jak np. ,,Rudy Dżil i jego pies’’ i ,,Przygody Toma Bombadlila’’. Gdy umarł, na wspólnym grobie Tolkiena i jego żony umieszczono imiona Berena i Luthien – wiernych kochanków z ,,Silmarillionu’’ ;).
Tolkien był katolikiem, co znajdowała odbicie w jego twórczości, w której jednak unikał alegorii:


,,’Władca Pierścieni’ jest oczywiście zasadniczo dziełem religijnym i katolickim; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie. Dlatego nie umieściłem w nim, czy też wyciąłem z niego niemal wszystkie wzmianki o czymkolwiek, co mogłoby być ‘religią’, kultem czy obrzędami w tym wymyślonym świecie. Element religijny został bowiem wchłonięty przez opowieść i jej symbolikę’’ - list do jezuity, o. Roberta Murraya z 2 grudnia 1953 r.



Bardzo poważnie i dojrzale traktował swoją religię; można powiedzieć, że była dlań czymś dużo więcej niż tylko pamiątką po ukochanej matce. Był świadom, że prawdziwość nauki Chrystusa nie zależy od wad i błędów księży, zaś słów, które wypowiedział Jezus nikt inny w Jego czasach nie mógł ,,wymyślić’’; że były one zasadniczym novum tak wobec judaizmu jak i wobec pogaństwa (miał ogromną wiedzę o pogańskich mitach oraz świadomość ich podobieństw i różnic w stosunku do chrześcijaństwa więc stoję na stanowisku, że wiedział co mówił ;). W centrum jego wiary stał Najświętszy Sakrament Eucharystii. Już jako chłopiec znajdujący się pod opieką ks. Francisa Morgana, razem z bratem codziennie służył do Mszy Świętej. W swoim życiu miał okresy zaniedbywania praktyk religijnych, jednak nadrabiał je gorliwością w następnych latach.

,,Z mroku mojego życia, tak bardzo zawiłego, stawiam przed Tobą jedną wielką rzecz, którą trzeba kochać na ziemi: Najświętszy Sakrament […]. Tam znajdziesz romantyzm, chwałę, honor, wierność, prawdziwą ścieżkę wszystkich swoich miłości na świecie i coś więcej: Śmierć, dzięki boskiemu paradoksowi tę, która kończy życie i żąda oddania wszystkiego, a jednak dzięki smakowi (lub przedsmakowi) której można otrzymać to, czego poszukujesz w ziemskich związkach (miłość, wierność, radość) lub nadać im ten charakter rzeczywistości, wiecznej trwałości, której każdy człowiek pragnie z głębi duszy’’ - list do Michaela Tolkiena z 6 – 8 marca 1941 r.



Otaczał czcią Maryję, której rysy można odnaleźć w Vardzie z ,,Silmarillionu’’ i w Galadrieli z ,,Władcy Pierścieni’’ (ta ostatnia postać ma również pewne cechy św. Marii Magdaleny). Słusznie uważał, że Kościół katolicki, choć składający się z grzesznych ludzi jest niezbędny do przekazywania niezafałszowanej nauki Chrystusa tak jak nawet najlepsze wino potrzebuje butelki (cytat). Za największego z papieży uznawał św. Piusa X, który przywiązywał dużą wagę do kultu eucharystycznego (min. dopuścił dzieci do komunii). Jak na katolika przystało opowiadał się za nierozerwalnością sakramentu małżeństwa (C. S. Lewis jako protestant miał w tej sprawie bardziej liberalne poglądy). Tolkien był tradycjonalistą. Choć uznawał potrzebę ekumenizmu (dokonał nawet ekumenicznego przekładu ,,Księgi Jonasza’’) niepokój budziły w nim zmiany Soboru Watykańskiego II, zwłaszcza na polu liturgii. Mimo to zachował posłuszeństwo i nie przystał do lefebrystów jak Louis de Funes.
Tolkien był monarchistą i angielskim patriotą. Identyfikował się z Anglią, lecz nie z Wielką Brytanią czy tym bardziej Imperium Brytyjskim. Odrzucał zbrodnicze systemy totalitarne jak komunizm (,,… ten krwiożerczy, stary morderca Józef Stalin [...]’’ z listu do Christophera Tolkiena z 9 grudnia 1943 r.) i nazizm – faszyzm:


,, […] W każdym razie żywię w związku z tą wojną osobistą gorącą urazę – co prawdopodobnie uczyniłoby ze mnie lepszego żołnierza w wieku 49 lat niż byłem nim w wieku 22 lat – do tego diabelnego małego ignoranta Adolfa Hitlera (…). Niszczy, wypacza, sprowadza na manowce i skazuje na wieczne potępienie owego szlachetnego, północnego ducha, stanowiącego najwyższy wkład do dziedzictwa Europy, ducha, którego zawsze kochałem i próbowałem przedstawić w jego prawdziwym blasku. Przypadkiem nigdzie nie był on szlachetniejszy niż w Anglii i nigdzie nie został wcześniej uświęcony i schrystianizowany [...]’’ - list do Michaela Tolkiena z 9 czerwca 1941 r.



Wcześniej był oburzony gdy niemieckie wydawnictwo przed wydaniem ,,Hobbita’’ zażądało odeń deklaracji bycia Aryjczykiem:

,, […] Czy jestem narażony na tę impertynencję z powodu niemieckiego nazwiska, czy też ich idiotyczne prawo wymaga świadectwa bycia arisch od wszystkich ludzi ze wszystkich krajów? […] Nie uważam (prawdopodobnego) braku domieszki żydowskiej krwi za rzecz szczególnie zaszczytną; mam też wielu żydowskich znajomych i nie chciałbym dawać powodów do sądzenia, że wyznaję tę całkowicie szkodliwą i nienaukową doktrynę rasową. […] Żałuję, ale nie jestem pewien co Państwo rozumieją pod słowem arisch. Nie jestem aryjskiego pochodzenia: to znaczy indo – irańskiego; o ile wiem żaden z moich przodków nie mówił językiem hindustańskim, perskim, cygańskim, czy jakimkolwiek pokrewnym dialektem. […] czy jestem pochodzenia żydowskiego to mogę jedynie z żalem odpowiedzieć, iż najwyraźniej nie mam przodków wśród tego utalentowanego narodu [...]’’ - fragmenty listów z 25 lipca 1938 r. do Stanleya Unwina i wydawnictwa Rütten und Loening Verlag’’.



Mimo to sprzeciwiał się wykładni alegorycznej utożsamiającej Mordor z ZSRR, a orków z komunistami. Szanował Żydów (z tego powodu Jan Kowalski w artykule ,,Trylogia mycki i kielni’’ opublikowanym w ,,Dzienniku Polskim’’ z 18 października 2001 r. uznał go niesłusznie za masona i rabina, hobbitów za Żydów, a Saurona za ,,dobrego Polaka’’). Stanowczo odrzucał wszelki rasizm jako postawę niechrześcijańską, nieetyczną i nienaukową:


,,Jeśli chodzi o to co mówisz lub sugerujesz na temat ‘miejscowych’ warunków: znam je. Nie sądzę, żeby się bardzo zmieniły (nawet na gorsze). Słyszałem jak mówiła o nich moja matka i odtąd szczególnie interesowałem się tą częścią świata. Traktowanie koloru [skóry] prawie zawsze przeraża wszystkich przyjeżdżających z Wielkiej Brytanii, i to nie tylko w Afryce Południowej. Niestety, niewiele osób zachowuje to szlachetne przekonanie przez dłuższy czas’’ - list do Christophera Tolkiena z 18 kwietnia 1944 r.



Był jednak krytycznie nastawiony do demokracji, do czego miał zresztą prawo. Z niechęcią pisał o nadchodzącej po II wojnie światowej globalizacji i amerykanizacji kultury Zachodu jako zjawisku zubażającym bogactwo światowej kultury. W czasie wojny domowej w Hiszpanii jego sympatie były po stronie mordowanych przez lewaków katolików, których niestety jedynym obrońcą był wówczas generał Franco. Przyjaźnił się z Royem Campbellem biorącym udział w owej wojnie. Tolkien jako weteran I wojny światowej patrzył na wojny z przerażeniem jako na nieszczęście dla wielu ludzi i tragiczny skutek grzechu pierworodnego. Potępiał ludobójstwo w każdej postaci:


,,W miejscowej gazecie pojawił się namaszczony artykuł, poważnie zalecający systematyczną eksterminację całego narodu niemieckiego jako jedyny właściwy sposób postępowania po zwycięstwie militarnym – ponieważ, uważasz, są to grzechotniki i nie widzą różnicy między dobrem i złem!(A co z autorem artykułu?). Niemcy mają mniej więcej takie samo prawo oznajmić, że Polacy i Żydzi to godne wytępienia robactwo i podludzie, jak my – wskazywać na Niemców; innymi słowy nie mamy żadnego prawa, cokolwiek by zrobili’’ - list do Christophera Tolkiena z 23 – 25 września 1944 r.


.
Czuł się odpowiedzialny za zbawienie swoich bliskich i w jednym z listów ubolewał nad odchodzeniem jego dzieci od katolicyzmu i robił sobie z tego powodu wyrzuty.









Ważną rolę w jego życiu odegrała przyjaźń z innym pisarzem fantastą – C. S. Lewisem, który pod wpływem Tolkiena porzucił ateizm. Lewis był wielkim miłośnikiem ,,Władcy Pierścieni’’, 2 choć samemu Tolkienowi nie spodobały się ,,Opowieści z Narnii’’. Z czasem ich wielka przyjaźń osłabła pod wpływem związania się Lewisa z Charlesem Williamsem, a Tolkiena z Royem Campbellem, oraz ślubu twórcy Narnii z rozwódką Joy Gresham. Mimo to Lewis na zawsze pozostał dla Tolkiena wielkim człowiekiem.
Zasłynął jako wybitny poliglota, znający min. język staroangielski, średnioangielski, gocki, łacinę, grekę, hebrajski (posłużył jako pierwowzór języka krasnoludów), hiszpański, islandzki, szwedzki, holenderski, niemiecki, fiński (posłużył mu w tworzeniu elfiego języka quenyi), walijski (posłużył mu przy tworzeniu elfiego języka sindarinu). Uczył się też języków słowiańskich – polskiego, rosyjskiego i serbskiego, choć język polski okazał się za trudny nawet na tak wybitnego poliglotę.
Wielki wpływ na jego twórczość wywarły baśnie i mity. W dzieciństwie napisał swoje pierwsze opowiadanie o ,,zielonym, wielkim smoku’’ (matka kazała mu poprawić na ,,wielkiego, zielonego smoka’’). Jego pierwszym wydrukowanym wierszem były ,,Stópki goblinów’’. W swej pracy artystycznej w największym stopniu korzystał z mitów germańskich, fińskich, w mniejszym stopniu – celtyckich, oraz z greckich i z ,,Biblii’’.
Wśród lubianych przezeń autorów znaleźli się: średniowieczny angielski poeta Geoffrey Chaucer (zajmował się nim naukowo), ojcowie założyciele gatunku fantasy: George Macdonald (ulubiony pisarz C. S. Lewisa), William Morris (odsyłam do posta: ,,Las za światem’’), Lord Dunsany i znany osobiście Erick Rucker Eddison (mimo pewnych zastrzeżeń), Mary Renault (odsyłam do posta: ,,Król musi umrzeć’’), klasyk science fiction Isaak Asimov, oraz czytane w oryginale islandzkie sagi, fiński epos ,,Kalevalę’’ i staroangielski epos ,,Beowulf’’. Nie podobała mu się natomiast twórczość Hansa Christiana Andersena i Williama Szekspira (tego ostatniego obarczał winą za infantylizację wizerunku elfów w kulturze; w ogóle nie lubił dramatu uważając, że czytanie bardziej rozwija wyobraźnię niż teatr), oraz filmów Disneya (można to zrozumieć, jeśli się porówna infantylne krasnoludki z filmu ,,Królewna Śnieżka’’ z epickimi krasnoludami z jego mitologii).
Był wielkim miłośnikiem piękna przyrody, zwłaszcza drzew (vide obraz dendromorficznej rasy entów we ,,Władcy Pierścieni’’). Bolało go jej bezrozumne niszczenie. Wyznawał poglądy proekologiczne zanim jeszcze stały się modne.
W czasie II wojny światowej spotkał polskiego oficera ,,Poptawskiego’’ (Popławskiego). Jednym z najwcześniejszych przekładów ,,Władcy Pierścieni’’ na języki obce był polski przekład Marii Skibniewskiej. Tolkien chciał aby przekłady jego książek na języki obce zachowały angielski klimat właściwy dla oryginału, co udało się właśnie Marii Skibniewskiej (przekład Bogumiła Łozińskiego, na siłę slawizujący niesłowiańską opowieść uznaję za chybiony). 




1 Gdyby Czytelnikowi ta modlitwa wydawała się czymś niewłaściwym, spieszę przypomnieć, że istnieli fantaści wyniesieni na ołtarze, żyjący w czasach zanim jeszcze narodził się gatunek fantasy. Byli to bł. Wincenty Kadłubek (to on właśnie przekazał legendę o smoku wawelskim) i św. Tomasz Morus (autor ,,Utopii’’). Szerzej poruszyłem ten temat w poście ,,Fantasy w oczach katolików’’.
2 C. S. Lewis zgłosił nawet autora ,,Władcy Pierścieni’’ do Literackiej Nagrody Nobla ;).

sobota, 21 kwietnia 2018

Włoskie legendy o karlicach








,,Otóż zdarzyło się w XIII - wiecznej Vicenzy, mieście położonym w północnych Włoszech, że  w rodzinie wielkiego pana, San Gerfano, przyszła na świat dziewczynka karliczka. Ojciec w pierwszym porywie gniewu chciał ją zabić, potem jednak zgodził się, by żyła, lecz pod warunkiem, że będzie starannie ukryta przed światem. Dziewczynkę nazwano Orsiną i umieszczono w wieży otoczonej fosą pełną wody. By wieżę uczynić bardziej niedostępną, w najbliższych jej okolicach kazał San Gerfano umieścić dzikie zwierzęta, a na krańcach tego surowego więzienia rozstawić warty. Orsiną opiekowały się w wieży trzy kobiety, również karlice. Jedzenie podawano im przez okno za pomocą specjalnej drabinki. W tym odosobnieniu dziewczynka urosła, nauczyła się czytać i najchętniej spędzała czas na lekturze. Z książki poznała historię  młodzieńca zakochanego w córze królewskiej. jego ukochaną zły czarownik przemienił w karlicę i oto królewna miała zaledwie trzy stopy wzrostu.
   Orsina doznała wstrząsu. Trzy stopy! To przecież dokładnie jej wzrost! Więc z wszelką pewnością i ona padła ofiarą czarów. I jak królewna w średniowiecznym romansie uwierzyła gorąco, że tylko miłość ją może wybawić z nieszczęścia, że pocałunek kochanka zdejmie ciążący na niej zły czar. Orsina zakochała się w synu cesarza Fryderyka, Konradzie, którego wizerunek znalazła na monecie. Pewnego dnia, gdy cesarski syn składał wizyt w Vicenzy, Orsina - nie wiadomo jakim sposobem - zdołała się wyrwać ze swej wieży i pobiegła na miejsce, gdzie odbywał się festyn ku czci młodego Konrada. Nie rozpoznana przecisnęła się przez tłum i namiętnie przypadła księciu do kolan. Konrad spojrzał ku ziemi, zobaczył brzydką postać skulonej karlicy i ze wstrętem odepchnął ją od siebie. Orsina tego nie przewidziała. Padła martwa u stóp ukochanego. 







      Bohaterką drugiej opowieści o możnym karlim dziecku jest piękna Laura. Miała niezwykłej piękności twarz, lecz szpetną postać i szkaradny charakter. Zawstydzony ojciec zamknął ją w całkowitym odosobnieniu. Rezydencję córki przyozdobił freskami i obrazami wybitnych artystów, lecz ten malowany na ścianach świat przedstawiał wyłącznie karzełki. Również [...] służba i zwierzęta - wszystko to były karły. I tak dorastała Laura nie znając istot innego rodzaju niż miniaturowe. Tymczasem ojciec postanowił wydać córkę za mąż. Znalazł właśnie kandydata. Był to mężczyzna normalnego wzrostu; skusił go wielki posag panienki. Kiedy wpuszczono kawalera na pokoje Laury, by młodych ze sobą zapoznać, nie uprzedzona w porę karla świta Laury rzuciła się na intruza z bronią w ręku i póty się nad 'olbrzymem' znęcała, póki go nie uśmierciła. Na rozpaczliwe krzyki młodzieńca nadbiegł wprawdzie ojciec Laury, ale było już za późno. 'Nieszczęsna, cóżeś zrobiła?' - zakrzyknął, by w odpowiedzi usłyszeć lakoniczne: 'To był potwór'' -
Bożena Fabiani ,,Niziołki, łokietki, karlikowie''

Eliksir przeciw wzrostowi







,,W XVII w. w stuleciu szczególnej mody na karły, poszukiwano 'cudownego' napoju, który by skutecznie hamował rozwój fizyczny dziecka, a był może mniej kłopotliwy w użyciu. Eliksiru takiego nie wynaleziono, ale znalazł się jakoby człowiek, który spreparował maść przeciwdziałającą wzrostowi. Wypróbował ją na własnych dzieciach. Zaledwie przychodził na świat jego kolejny syn, człowiek ten powlekał mu kręgosłup i stawy tylko sobie znaną maścią. Powtarzał ten zabieg wielokrotnie i ... rzekomo skutecznie. Dzieci jakoby sprzedawał potem z wielką korzyścią'' - Bożena Fabiani ,,Niziołki, karliki, łokietkowie''