piątek, 7 lutego 2020

Święty pomidor





,,Kilka lat temu w Yorkshire znaleziono wiadomość od Boga zapisaną w pomidorze. Arabskie litery były wyraźnie widoczne dla tych, którzy umieli je dostrzec, nakreślone w obu połówkach owocni - środkowej i wewnętrznej - okrytych płaszczem niemożliwej do strawienia skórki. [...]'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''






Zainteresowanych podobnym zjawiskiem odsyłam do posta: ,,Święty bakłażan''. 

Król Dżinów i zwierzęta






,, [...] tekst napisany w Basrze w X wieku dla [...] bractwa sufickiego [...]. W utworze [...] Pozew zwierząt przeciwko ludzkości [...] stworzenia wszelakiej maści przychodzą na dwór Króla Dżinów, by się poskarżyć na złe traktowanie przez ludzi. Królewski sąd orzeka, że ci ostatni nie mają prawa ani zniewalać, ani niszczyć, ani zabijać'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''


Bojowe ratele






,, [...] Rok 2007, czyli czwarty rok brytyjskiej okupacji [...]. Wśród basryjczyków zaczęły krążyć pogłoski o zwierzętach z głową małpy i tułowiem psa, które po nocach siały spustoszenie. Te bestie rozszarpywały krowy na kawałki. Włamywały się do domów, strasząc zaspanych mieszkańców, i z łatwością unikały gradu kul, który sypał się na nie w odwecie za te napaści. Niektórzy uważali, że to Brytyjczycy szczuli ludność cywilną specjalnie wytresowanymi borsukami [...]. Brytyjczycy oficjalnie zdementowali te plotki. 'Z całą stanowczością zaprzeczamy, jakobyśmy na teren miasta wypuścili ludożercze borsuki' - oznajmił poważnym tonem rzecznik prasowy armii. [...]'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''



,,Religie dawnych Słowian''


,,Historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań’’ - Stanisław Urbańczyk ,,Dawni Słowianie – wiara i kult’’

,,Wiem, że nic nie wiem’’ - maksyma przypisywana Sokratesowi.






W lutym 2020 r. przeczytałem pracę popularnonaukową ,,Religie dawnych Słowian’’ napisaną przez historyka Dariusza Andrzeja Sikorskiego. Praca prezentuje skrajnie pesymistyczny stosunek wobec wszelkich prób wiarygodnej rekonstrukcji religii Słowian. Kluczowe do jej zrozumienia jest porównanie prac Henryka Łowmiańskiego ,,Religia Słowian i jej upadek’’ (Autor ograniczył się do źródeł pisanych pomijając etnograficzne) i Aleksandra Gieysztora ,,Mitologia Słowian’’ (Autor oprócz źródeł skwapliwie wykorzystał też archeologiczne i etnograficzne 1). W rezultacie z prac obu badaczy wyłania się krańcowo odmienny obraz religii dawnych Słowian – skrajnie ubogiej (Łowmiański) i niespodziewanie bogatej (Gieysztor). Według Sikorskiego bliższe prawdy jest stanowisko jakie wyłożył Łowmiański. Tytuł pracy Sikorskiego nie przypadkowo mówi o ,,religiach’’ zamiast o ,,religii’’. Jego zdaniem Słowianie jako całość nie mieli jednego systemu wierzeń, ale różnił się on nieraz znacznie w zależność od rejonu (podobnie jak ma to miejsce np. w Czarnej Afryce, obu Amerykach czy Australii; zresztą zdaniem Autora również mitologia grecka przynajmniej początkowo była inna w każdej polis). Według Sikorskiego Słowianie nie posiadali religii rozumianej jako panteon bóstw, kasta kapłanów i świątynie, a jedynie jej namiastki w postaci magii, demonologii i mglistej eschatologii (ta ostatnia sprawiała, że chrześcijaństwo z obietnicą życia wiecznego było znacznie bardziej atrakcyjne niż rodzime wierzenia ;).
Autor kładzie nacisk na niepewny (pomijając oczywiste fałszerstwa w rodzaju np. Kroniki Prokosza 2 , czy kamieni mikorzyńskich 3) charakter najważniejszych źródeł:
- w źródłach pisanych zwraca uwagę na subiektywizm średniowiecznych autorów, którzy z braku lepszej metodologii byli zmuszeni interpretować wierzenia słowiańskie w duchu chrześcijańskim, klasycznym, a czasem nawet celtycko – germańskim; Sikorski całkowicie neguje panteon Jana Długosza, wspomina o bardzo mało znanym źródle – tekście Williama z Malmesbury o rzekomej świątyni Fortuny u plemienia Luciców,
- źródła archeologiczne dają bardzo szerokie do interpretacji, a wielu archeologów przejawia tendencję, aby każdy obiekt, którego przeznaczenia nie rozumieją, z miejsca uznawać za związany z dawnym kultem,
- interpretacja źródeł lingwistycznych (kluczowa w badaniu wierzeń słowiańskich) to bardzo często ,,wolna amerykanka’’: dają jeszcze większe pole do popisu dla wyobraźni niż źródła archeologiczne, często zapomina się, że nazwy danych miejscowości były inaczej zapisywane obecnie a inaczej w średniowieczu,
- źródła etnograficzne szczególnie cenili tacy badacze jak bracia Jakob i Wilhelm Grimm w XIX wieku i Borys Rybakow w XX wieku; ich entuzjaści traktujący folklor jako przechowalnie archaicznych, przedchrześcijańskich tradycji, zapominają, że wierzenia ludowe też zmieniały się z upływem czasu (odsyłam do ilustrującej to książki Bohdana Baranowskiego ,,W kręgu upiorów i wilkołaków’’).
Przeszkody w obiektywnym badaniu religii słowiańskiej upatruje Autor również w upartym obstawaniu przy ulubionych konstruktach myślowych na przekór faktom, co zdarza się nawet najlepszym badaczom.
W książce dużo miejsca zajmują kwestie związane z metodologią, przez co jest momentami dość trudna. Dla wielu miłośników Słowiańszczyzny jej lektura może się okazać rozczarowaniem (sam również dopatruję się u Autora hiperkrytycyzmu), niemniej jest ważnym głosem w dyskusji i dlatego warto się z nią zapoznać.





1 Zainteresowanych książką Gieysztora odsyłam do posta: ,,Mitologia słowiańska – początek przygody’’
2 Odsyłam do posta: ,,Prokosz – historia prawdziwa’’
3 Odsyłam do posta: ,,Kamienie mikorzyńskie’’

czwartek, 6 lutego 2020

Makaki w kulturze Chin i Japonii





,,W dawnej Japonii małpy śnieżne również cieszyły się powszechnym szacunkiem i czasem budowano na ich cześć świątynie, natomiast w Chinach szczególnie ceniono  je za ich piękny śpiew. Ale - podobnie jak w wielu innych częściach świata - zarówno Chińczycy, jak i Japończycy przedstawiali małpy także jako symbol ludzkiej głupoty. Wciąż dużą popularnością cieszą się tam obrazy w formie zwojów, na których małpy sięgają ręką do wody, próbując złapać odbicie Księżyca'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''


Żyjące kryształy






,,Do połowy XVIII wieku kryształy górskie - minerały o regularnej, geometrycznej strukturze, posiadające zdolność 'wzrostu' (co oznacza, że narastają poprzez przyswajanie zewnętrznego materiału) - były powszechnie uważane za istoty żywe. Karol Linneusz w swojej klasyfikacji przyporządkował je do czwartego królestwa, po zwierzętach, roślinach i grzybach'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''


Oniricon cz. 560

Śniło mi się, że:





- jadłem szwedzkiego kiszonego śledzia,
- w atmosferze unosi się gaz szlachetny duran, który nie jest szkodliwy dla ludzi,





- dałem Mamie do czytania książkę Jacka Piekary o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie, lecz uznała, że jest taka sobie, potem pisałem fanfik, w którym Mordimer został nazwany Wielkim Inkwizytorem (w ślad za ,,Braćmi Karamazow'' Fiodora Dostojewskiego), występowali w nim Maorysi i kowboje, Kłobuch - człowiek z głową i ogonem lisa odmawiał ,,heretycką'' modlitwę do Jezusa Chrystusa, który poniósł śmierć na krzyżu i wybaczył swoim prześladowcom, mauretańska księżniczka rozmawiała z wielkim, czerwonym diabłem, zaś jakaś Japonka przechodząc przez kładkę na rzece modliła się do demonów,





- Jena ov Blackeyova pojechała do Chin,






- Mama kazała mi, abym wszystkie zabawki - figurki dinozaurów z dzieciństwa rozłożył na chodniku, był wieczór, a ja bałem się mieszkających w lesie sekciarzy noszących kościane maski w kształcie lisich pysków, w tym miejscu papież Franciszek w czasie pielgrzymki nurkował w stawie szukając w nim wodników, razem z Mamą szedłem wieczorem przez las i szły za nami jędze i inne leśne demony, w tym kobieta pokryta zielonym futrem i trzymające zielone dziecko na plecach, odpędzałem je modlitwą do Maryi, potem nastał dzień i szliśmy przez miasto mijając po drodze kosmitów z ,,Gwiezdnych Wojen'',





- Terry Pratchett po polsku nazywał się Terencjusz Prociuch,





- Rudyard Kipling był niedźwiedziem i po polsku nazywał się Stanisław Prociuch; dowiedziałem się tego w Lasku Arkońskim od Dariusza Kwietnia, który w 2002 r. przebywał w szpitalu psychiatrycznym, Kwiecień wył w krzakach słowa ,,Stanisław Prociuch'',





- w starym zamku stało magiczne zwierciadło, w którym ukazała się antylopa topi, patrzący na nią jelonek uznał, że ,,koza nie zawsze ma dobre zamiary wobec jelonka'',





- Włosi założyli Cirque de Soleil, którego artyści wiele lat przebywali poza domem,





- w czasie pielgrzymki znalazłem na ulicy zatłuszczony egzemplarz pierwszego wydania ,,Mitologii chińskiej'' Mieczysława Künstlera, książka nie spodobała mi się z uwagi na obfitość komunistycznej propagandy i niezrozumiały wiersz, w którym padały imiona chińskich bóstw min. bogini Nü - wa,






- Andrzej Pilipiuk czytając książkę ,,Łowcy i ich ofiary'' dowiedział się, że serwal używa uszu jako steru i nie spodobało mu się to,






- w erze siódmej serwal Otocjano został pomówiony o to, że nie jest kotem, wówczas inne dzikie koty wystąpiły w jego obronie; skojarzyło mi się to z polskimi rycerzami stojącymi w obronie dobrego imienia królowej Jadwigi,
- po procesji Bożego Ciała spotkałem Pavlasa ov Vidłara, który miał nową fryzurę, po śmierci matki wypędzony z domu przez siostrę zamieszkał w garażu, mówił mi, że nie jestem dobrym wyznawcą Jezusa i Maryi oraz, że nie mam serca, postanowiłem opowiedzieć o tym księdzu i psychiatrze, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,





- jako dorosły człowiek w noc Halloween  poszedłem do szkoły, usiadłem na chodniku i ubierałem skarpety denerwując się, że mały chłopiec (bez przebrania) gapi się na mnie, nazajutrz niosłem białe zawiniątko zawierające  uwiezioną Lilith - matkę wampirzyc, aby wyrzucić je do śmietnika, którego długo szukałem, po drodze spotkałem Jarosława Grzędowicza i Maję Lidię Kossakowską,





- zastanawiałem się nad odpowiedzialnością kultury francuskiej za zbrodnie rewolucji francuskiej i uznałem, że pierwszym winnym był François Rabelais,






- internauci uważali, że mieszkam w Gdańsku i chwalili mojego bloga za informacje o tym mieście (tak naprawdę mieszkam w Szczecinie),





- dzieci zlały się w jedno z Gumisiami i płynęły statkiem, a dorośli podążali za nimi.