poniedziałek, 7 marca 2016

Magia i zombie w kodeksie karnym





,,Wszyscy uprawiający ouangas, capreletas, vaudoux, compedre, macandale i inne czary podlegają karze od trzech do sześciu miesięcy więzienia oraz karze grzywny od sześćdziesięciu do stu pięćdziesięciu gourde, wymierzanej przez sąd policyjny; w przypadku recydywy - karze więzienia od sześciu miesięcy do dwóch lat i karze grzywny od trzystu do tysiąca gourde, wymierzanej przez sąd karny, niezależnie od wyższych kar, które winni ponieść z powodu występków czy przestępstw, popełnionych w związku z przygotowaniem i dokonaniem swych karalnych czynów'' - haitański kodeks karny sprzed 1953 roku; art. 405



,,Za zamach na życie osoby przez otrucie [...] uważa się też użycie przeciw niej substancji, które nie powodują śmierci, lecz wywołują dłużej lub krócej trwający stan letargiczny, i to niezależnie od sposobu, w jaki substancje te zostają zastosowane, i od wynikłych stąd skutków. Jeśli osoba owa wskutek tego letargicznego stanu została pochowana, zamach taki jest uważany za morderstwo'' - op. cit.




Oba cytaty są zawarte w książce Andreasa Gosslinga ,,Voodoo. Bogowie, czary, rytuały''.

sobota, 5 marca 2016

Oniricon cz. 194

Śniło mi się, że:



- moja śp. Babcia nie używała ułamków, mówiła, że po tym rozpoznawało się ludzi ze wsi,




- w 2015 r. koło Parku Żeromskiego w Szczecinie powiedziałem do Pavlasa ov Vidłara, że jestem gotów oddać życie za PiS,




- w Szczecinie wieczorem przejść przez ulicę kiedy przyjechał niemiecki samochód policyjny, a ludzie byli tym zgorszeni; pewna kobieta mówiła o innej kobiecie, która z mieczem w ręku rzuciła się na ziemię w ramach protestu, potem chciałem pójść do biblioteki i do sklepu, gdzieś w oddali widziałem ciocię Ursulę ov Sienitikę, wchodząc do sklepu myślałem o głupim pomyśle, aby bluzę ,,wampira z Bytomia'' wystawić w muzeum,



- w rozmowie z księdzem mówiłem, że czytałem tomik poezji rodzimowierczej ,,Pisane Słońcem''; mówiłem, że to piękna poezja, choć nie zgadzam się z jej autorami w sprawach wiary,




- na you tube znalazłem creepypastę o benedyktynie o. Leonie Knabicie,
- francuski krzyżowiec żyjący w czasach Franciszka I odkrył Amerykę jeszcze przed Janem z Kolna,




- po latach wróciłem do przedszkola, które zlało mi się w jedno ze szkolną świetlica; oglądałem ekranizację ,,Świętych i biesów'' - widziałem jak św. Zygmunt - syn Attyli zamordowany przez ojca, razem z dwoma innymi świętymi walczył ze smokiem, w trakcie oglądania jakiś mały chłopiec ubrany na niebiesko nalegał, abym poszedł z nim na boisko, zrobiłem obrzydliwy sos zainspirowany książką i filmem, potem przyszła po mnie Mama, lecz ja musiałem porządkować cienkopisy,




- w pewnej szkole ożył i pokrył się ciałem szkielet tyranozaura i atakował ludzi,




- pan Martinus ov Simcass nazwał mnie ,,ciapatym'', a ja nazwałem go ,,świnią'',
- razem z Janesem ov Calcium poszedłem na rynek,




- jakaś kobieta zastanawiała się dlaczego na Mszy Świętej nie tańczy się walca, albo chociaż hopki - galopki,




- Ordan z Brustaborga i królowa Voodana poszukiwali zatopionej w morzu wyspy Gwinei,
- Michał Sędziwój rozerwał na strzępy swoich wrogów, w tym jedną kobietę za pomocą fajerwerków, współczułem im, a potem bałem się, że szczypior zajmie się ogniem,




- Kasia i Tomek pojechali do Chin, gdzie ujrzeli liczne herby i jakiegoś człowieka machającego siekierą,
- jechałem autobusem razem z Daruciem ov Kujvisem i jego dziewczyną, która skarżyła się, że jej chłopak pierdzi w łóżku zamiast na klatce schodowej,
- kolorowałem zapisane kartki papieru na niebiesko,
- Włosi stanęli przed dylematem, czy przyjąć islam czy pozostać wiernymi chrześcijaństwu; obawiali się, że jak przyjmą islam, ich kobiety nie będą mogły chodzić w bikini po ulicy,




- Steven Spielberg bojkotował Polskę, bo Polacy nie chcieli używać na plakatach promujących jego filmy liter hebrajskich,




- japoński piłkarz Tsubasa Ozora miał na imię Karol,
- Andrzej Pilipiuk napisał drugi tom ,,Sowiego zwierciadła'', w którym Staszek po powrocie do naszych czasów  mówił, że w polskim folklorze diabły nie zawsze są złe. 

,,Somnabulicon''

Poniżej prezentuję scenariusz sztuki teatralnej napisany przeze mnie w 2016 roku. Jak łatwo się domyśleć, źródłem inspiracji był dla mnie film Wojciecha Hassa ,,Sanatorium Pod Klepsydrą'' nakręcony na podstawie prozy Brunona Schulza.




,,Dramatis personae:

Dr. Gotard – dyrektor Sanatorium, pacjenci: Kowalski, Nowak, Makowski, Wiśniewski, Graczyk, Klimas, Matuszkiewicz, Matysiak

Kowalski: Mam cię stuknąć, moja ty bez sensu, nie bądź taka kijowa jak ten Jumbo co duże uszy ma! Bo to jest bez sensu, to wszystko jest bez sensu, bezsensem wszystko jest!
Nowak: A co to za piosenka? Taka jakaś bez sensu.
Kowalski: To jest ,,Gimnasiada'', czyli taka satyra na gimbazę. Jak pracowałem z takimi supersynami w szkole, to aż musiałem pić, tak mnie denerwowali. A dziewuchy były tam jeszcze gorsze od chłopaków
Makowski: Tu jest Pterotyjandia, nie gimnazjum! Odkąd trafiłem do Sanatorium, pielęgniarka dała mi srebrny klucz, który otworzył mi drogę na Pterotyjandię; miejsce gdzieś w Kosmosie, gdzie żyją dinozaury, mamuty, ludzie jaskiniowi i tym podobne stwory. Było jurajsko, jak Spielberga kocham! Rozmawiałem z samym Taszchetozaurem o szarej łusce, panem tej planety i nawet pojąłem za żonę jakąś piękność z plemienia Karborunów co na bagnach siedzą.
Wiśniewski: To czemu pan teraz nie siedzisz u dinozaurów?
Makowski: Ano wiatr – niecnota mnie zdmuchnął na ziemię, a srebrny klucz połknęła straszna ryba o wielkich zębach....
Graczyk: Widzicie ten błękitny szczyt? To Góra Radissona rodząca szafiry. A na jej szczycie Księga Gołębia spoczywa.
Klimas: Dziwne to miejsce -miejsce straszliwe. Szalone sny są tu prawem. Bez sensu! Bez sensu!! Bez sensu!!! Chcę do normalnego świata.
Matuszkiewicz: A myślisz, kolego, że świat, w którym istnieje Państwo Islamskie jest światem normalnym? To Sanatorium jest moim azylem. Choć dziwactwa tu widzę, jest bardziej normalne niż świat na zewnątrz.
Matysiak: W tym Sanatorium raczej głupiejemy zamiast mądrzeć. Czy nie rozumiecie, że nasze sny na jawie nic nam nie dają, że to tylko czas przeżyty, przeżuty i przetrawiony? Pociągiem – widmem przyjechaliśmy, z jednego szaleństwa popadliśmy w kolejne.
Dr. Gotard: Jedni z was szukają Pterotyjandii, inni Gołębiej Księgi, lecz nie w nich jest wasze ukojenie. One mają sens tylko wtedy gdy poprowadzą was do swego Archetypu.
Matysiak: A kto nim jest?
Dr. Gotard: Tylko Ten, który został Zawieszony i Przebity. Tylko On może przynieść Sens i do tego miejsca.''





czwartek, 3 marca 2016

Mitologia chińska

,,Smok jest największym spośród stworzeń pokrytych łuską. Ze łba przypomina wielbłąda, z rogów – jelenia, z oczu zająca, z uszu – byka, z szyi – węża, z korpusu – żabę, z łusek – karpia, z pazurów – orła, z łap tygrysa. Ma 81 łusek, co jak dziewięć pomnożone przez dziewięć jest wyjątkowo szczęśliwą liczbą, jego głos przypomina dźwięk gongu. […] Jego oddech ma postać obłoczków, które czasem przemieniają się w deszcz, czasem zaś w ogień. […] Kocha piękne klejnoty i jadeit. Uwielbia jaskółcze mięso, lęka się żelaza, […], stonóg, liści Chluby Indii i jedwabiu ufarbowanego na pięć różnych barw. Pragnąc deszczu należy mu złożyć w ofierze jaskółkę, kiedy chce się powstrzymać powódź – żelazo […]'' - chińska encyklopedia z czasów dynastii Han (206 p. n. e. - 220 n. e.)




Już w wieku przedszkolnym dowiedziałem się po raz pierwszy o chińskich smokach, różniących się od smoków z naszego kręgu kulturowego wyglądem i tym, że były dobre. Pani przedszkolanka pokazywała takowe w książce ,,Smoki'' z francuskiej serii ,,Mity i legendy''. Notabene chińskie wyobrażenia smoków wywarły też wpływ na fantasy – na cykl ,,Ziemiomorze'' Ursuli Le Guin, na postać smoka szczęścia Fuchura wymyślonego przez Michaela Ende (odsyłam do posta ,,Niekończąca się historia''), czy na małego, czerwonego smoka Muszu z filmu Disneya ,,Mulan''. Niektórzy (np. Michael O'Brien, Wojciech Szyda, czy Ewa Polak – Pałkiewicz) demonizują to zjawisko, na którego temat swoje zdanie wyraziłem w poście ,,Smoki''. Z pięknej książki ,,Życie dzieci w dawnych wiekach'' dowiedziałem się, że dawni Chińczycy nie bili swych dzieci, za to straszyli opowieściami o duchach takich jak Yang Wielkooki i Liu Barbarzyńca. W mojej mitologii byli to sineańscy rozbójnicy z ery jedenastej, których pokonał i darował życie w zamian za pomoc w sypaniu wałów przeciwpowodziowych, podróżujący w czasie słowiański heros Żmij Ognisty Wilk. Yang i Liu zostali zabici w zemście przez wojowniczkę Radkę z Oylandu.




W 1999 r. czytając ,,Ilustrowaną encyklopedię mitów i legend świata'' Arthura Cotherella znalazłem dużo informacji o chińskich mitach. Dowiedziałem się również o takich postaciach jak: Pan – Ku (pierwotny, który wykluł się z jaja i stworzył Niebo i Ziemię z jego skorupy), Feng – Po (Hrabia Wiatru), buddyjska bogini Guannyin, która zrezygnowała z osiągnięcia nirwany, aby móc nieść pomoc ludziom (istnieje teoria, że jej pierwowzorem była Maryja, o której Chińczycy mogli dowiedzieć się od nestorian)1, heros – łucznik I, który ocalił świat zestrzeliwszy z łuku dziewięć nadliczbowych Słońc (zostawił tylko jedno), czy broniący prostych ludzi bóg wojny Guan Yu. Ta ostatnia postać, mająca zresztą historyczny pierwowzór, bardzo mi się spodobała, ponieważ jest całkowitym przeciwieństwem okrutnego, greckiego Aresa – nie dąży do wojen, ale stara im się zapobiegać. Poznałem również chińską wersję mitu o potopie – jako o katastrofalnej powodzi, przeciwko której cesarz Yu szukał środków zaradczych w postaci wytężonych prac irygacyjnych. W mojej mitologii wody zesłanego przez Juratę potopu kończącego erę jedenastą zalały cały świat prócz Sinea. Jego mieszkańcy bowiem zabezpieczyli się przez potopem.




W 2003 r. sięgnąłem po książkę Tadeusza Żbikowskiego ,,Legendy i pradzieje kraju środka’’. Dowiedziałem się z niej min. o Nu – Ba; bogini suszy (w powieści ,,Tatra. Suplement'' występuje jako Pani Suszy, która zabiła rosomaka z drużyny Ruty), o bliźniętach Fuxi i jego siostrze o imieniu Nü wa; parze pół – ludzi, pół – węży (pierwowzór bliźniąt Jü i jego siostry Nü – wa; dzieci syreny Xix; założycieli cywilizacji w Sinea w erze dziesiątej), o pierwszym władcy – Huangdi Żółtym Cesarzu (miał wynaleźć pismo, które bogowie objawili mu na skorupie żółwia, jego kucharz wynalazł alkohol i został za to wygnany), czy o Xiezhi; jednorożcu bodącym winnych powstania sporu (w powieści ,,Tatra. Suplement'') był pierwowzorem niebieskiego barana z Sinea z jednym rogiem, któremu później nadałem cechy Michaela Moore'a).






W 2007 r. czytając książkę Zofii Drapellii ,,Mity i legendy morskie'' dowiedziałem się min. o bogini Lin, wskazującej drogę żeglarzom, zaś z pracy Tadeusza Oszubskiego ,,Tajemnicze istoty'' traktującej o kryptozoologii dowiedziałem się o hsigo:




,,Swój ślad latający drapieżca odcisnął również w Chinach. Znają go tam jako Hsigo. Prace z dziedziny mitologii chińskiej opisują Hsigo jako stworzenie fantastyczne o ludzkiej twarzy, ciele małpy i skrzydłach. Dla dawnych Chińczyków Hsigo nie należał jednak do sfery sacrum, lecz do profanum. Nie był demonem, tylko budzącym strach przedstawicielem lokalnej fauny'' – Tadeusz Oszubski ,,Tajemnicze istoty''

W mojej mitologii, w erze jedenastej król Aplanu Lech III walczył z Hsigo w Sinea, w czym pomagała mu latająca syrena z rodu Jen – ti.




Latem 2015 r. czytałem pracę Mieczysława Künstlera ,,Mitologia chińska''. Już dużo wcześniej poznałem (i wykorzystałem) jej fragmenty cytowane w książce ,,Herby, legendy, dawne mity'' Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego (z książki Künstlera pochodzą również fragmenty ,,Księgi gór i mórz'' i ,,Księgi duchów i dziwów'' cytowanych na tym blogu). Z opracowania tego zapożyczyłem takie motywy jak: żółty, wodny niedźwiedź Kun (w mitologii chińskiej był niegdyś człowiekiem pracującym nad opanowaniem wielkiej powodzi; w mojej mitologii początkowo był groźny dla ludzi, aż został oswojony przez małego chłopca z Sinea w erze dziesiątej), Trójdzielna Morwa (najwyższe drzewo w Sinea; w erze jedenastej Lech III wspiął się na nie i zerwał z niego owoce dla królowej Tatry i jej dzieci), oraz biały, długowłosy szczur żyjący w płomieniach (istoty te nazywane ,,szczuropiórami'' występują w ,,Księdze tura'' Czesława Białczyńskiego).
Mitologia chińska bardzo mi się podoba, choć nazwy i imiona wydają mi się trudne;). Wywarła nawet jakiś wpływ na moje sny. Śniło mi się bowiem, że Telewizja Polska podjęła się ekranizacji chińskich mitów.




1 Dla porównania: Helmold z Bozowa w ,,Kronice Słowian'' widział w bogu Świętowicie zniekształconą postać św. Wita. Dziś odrzuca się ową teorię.   

środa, 2 marca 2016

Jeszcze o Szydłowskim





Alexandrus ov Cocelaise, mądry człowiek kierujący się zarówno katolicką wiarą jak i rozumem, opowiadał mi jak jego kolega ze studiów pod wpływem pseudonaukowych fantazji Pawła Szydłowskiego o Wielkiej Lechii, porzucił katolicyzm i zaczął czcić słowiańskie bożki (sic!). Aż trudno uwierzyć, że człowiek XXI wieku i do tego historyk może być tak głupi. Żeby tak mylić fantazje z rzeczywistością, co jest zresztą symptomatyczne dla naszych ,,oświeconych'' czasów. Ktoś mógłby mi zarzucić, że przecież sam w swojej twórczości na blogu odwołuję się do słowiańskich legend, więc gdzie problem? Trzeba jednak wiedzieć, że moje fantazje są wyłącznie fikcją literacką i nikogo nie zmuszam do tego by w nie wierzył. Nie stawiam sobie też za cel walki z Kościołem, wręcz przeciwnie - cieszyłbym się, gdyby nasi zagubieni bracia rodzimowiercy czytając moją literaturę powrócili do  Jezusa Chrystusa (chciałbym, aby moja twórczość prowadziła ludzi do Boga tak jak twórczość Tolkiena, Lewisa i Macdonalda - moich mistrzów). Zainteresowanych moją opinią o Pawle Szydłowskim odsyłam do posta ,,Ave Cesar Chrobry, czyli Słowianie oczami Pawła Szydłowskiego''.



wtorek, 1 marca 2016

Oniricon cz. 193

Śniło mi się, że:



- Małgorzata Nikołajewna szła do basenu nago, a towarzysząca jej ruda wampirzyca Olga szła w szarych, jedwabnych majtkach,




- utopiec wyszedł z wody i wieczorem szedł boso po moście, ludzie zaś zobaczyli, że ma palce stóp spięte błoną i wyposażone w pazury,



- pewien mały chłopiec, który naprzykrzał się Voytakusowi ov Visnicowi został opisany w tomie przygód Mikołajka i wzorem trzech bogów mrozu chciał siać zimno,



- rozmyślałem o żyjących niegdyś prehistorycznych dzikach większych od współczesnych i żałowałem, że dziś nie ma już tak wielkich zwierząt jak w plejstocenie (z wyjątkiem wielorybów),




- pewien słowiański bohater chciał zdobyć do czarów białe płótno splamione krwią z narządów rodnych dziewicy zdeflorowanej w Noc Kupały,



- zobaczyłem węża jajożernego o szarej skórze,




- jadąc na rowerze zobaczyłem dwie muzułmanki w czarnych burkach i aby je ominąć, wjechałem  na trawnik pełen psich odchodów,




- szczygieł i inne ptaki gromadziły w dziupli jabłka i grzyby,
- pomyślałem, że nie lubię języka używanego przez Stanisława Krajskiego i jeśli ktoś jest polonistą nie musi być od razu Mistrzem Mowy Polskiej.

Mitologia celtycka

,,Ja, którym zapisał tę historię czy raczej zmyślenie, nie potwierdzam swą wiarą wielu rzeczy w tej historii czy raczej zmyśleniu; niektóre bowiem tu rzeczy są diabelskimi oszustwami, inne poetyckimi fantazjami, jedne mają jakiś pozór prawdy, inne takiego pozoru nie mają, a niektóre są zamierzone jako uciecha dla głupców'' – uwaga irlandzkiego mnicha na marginesie eposu ,,Zegnanie krów z Cualgne'' [w]: Jerzy Gąssowski ,,Mitologia Celtów''




Mitologia celtycka wywarła wielki wpływ na literaturę fantasy. Przykładowo: Robert Ervin Howard (odsyłam do posta ,,Conan władca wyobraźni'', gdzie pisałem min. o celtyckich korzeniach tego bohatera; Celtem był korsarz Cormac Mac Art; dużo miejsca Howard poświęcał półceltyckiemu plemieniu Piktów i ich wodzowi Branowi Mak Morn; sam Autor miał szkockie korzenie i  obchodził Dzień Św. Patryka), o J. R. R. Tolkien (udanie się elfów i członków byłej Drużyny Pierścienia do Amanu nawiązuje do imramu – żeglugi irlandzkich herosów i świętych do tajemniczych krain na Zachodzie), C. S. Lewis (imię Tasz jest nazwą demona z irlandzkich wierzeń ludowych; z irlandzkiego folkloru pochodzą też srożyce przypatrujące się kaźni Aslana), Lloyd Alexander (cykl ,,Kroniki Prydain''), Susane Cooper (,,Ciemność rusza do boju'' – książka pełna celtyckiej symboliki),  Marion Zimmer Bradley (wiccański cykl ,,Avalon'') , J. K. Rowling (,,Harry Potter'', gdzie występują: chochliki kornwalijskie, leprokonusy, szyszymory – banshee, oraz obchodzone jest celtyckie święto Halloween) Guy Gavriel Kay (trylogia ,,Fionavarski gobelin''), czy Andrzej Sapkowski (,,Saga o wiedźminie'': zatopione miasto Ys z bretońskiej legendy, bogini Modron, kelpie, korred itd).




Motywy celtyckie pojawiają się również w mojej mitologii. Jeden z pomniejszych Enków: Buciej, zwany Leprikiem był szczególnie czczony przez leprechauny – rasę irlandzkich skrzatów zajmujących się szyciem butów. Kwietna, uczennica Teosta jest wzorowana na postaci Blodeuwedd, kobiety zrodzonej magicznym sposobem z kwiatów. Czerwonowłosa rusałka – wojowniczka Ruta w czasie swego pobytu w Irlandii, stała się inspiracją do powstania mitu o bogini Morrigan. Król olbrzymów Atkain – właściciel olbrzymiego kotła, żyjący w erze czwartej był pierwowzorem boga Dagdy. Cerunnas – król Irlandii z ery jedenastej, nosił koronę w kształcie jeleniego poroża i bronił swej wyspy przed najazdem Kościeja. Celtyckiego pochodzenia są takie krainy jak Avalon czy Hy Brasil, które zaraz po potopie zrodziła Mokosza na początku ery dwunastej. Celtycki żeglarz Manaman Mac Lear pochodzący z wyspy Man, późniejszy król Atlantydy jest wzorowany zarówno na irlandzkim bogu Manananie jak i św. Brendanie. Jego żona Biały Ślad – córka króla Atlantydy była wzorowana na Olwenie, córce boga zaświatów Yspaddana Penkawra z walijskiego mitu, którą poślubił heros Kullwch po epickich łowach na dzika. Tam gdzie stanęła, tam wyrastały białe koniczynki. Pojawiają się też druidzi (Olma i Śpiewak; pierwowzorem tego ostatniego był filozof Peter Singer), białe, demoniczne psy łowcze (,,ogary Olmy'') i demoniczne święto Widmowa Noc wzorowane na Samhain i Halloween.




Dowiedziałem się o tym systemie wierzeń po raz pierwszy w 1999 r., kiedy sięgnąłem po ,,Ilustrowaną encyklopedię mitów i legend świata'' Arthura Cotherella. Z niej to poznałem postać irlandzkiego herosa Cuchulaina, którego imię oznaczało ,,Psa Cullana''. Cuchulain w młodości zabił w samoobronie psa i potem musiał z tego powodu odbyć służbę u jego właściciela. Zainspirowało mnie to do wymyślenia niezapisanej historyjki z cyklu o pewnej szczecińskiej rodzinie, w której listonosz zabił paralizatorem psa Fenrira, a potem za karę musiał mieszkać w budzie i jeść karmę ,,Chapi'' , do czasu aż pies zostanie sprowadzony z Zaświatów. Czytałem też o irlandzkim bogu Dagdzie i jego czarodziejskim kotle, oraz o epickiej podróży morskiej św. Brendana, który min. pływał na grzbiecie wieloryba. Owa legenda miała zastąpić pogańskie mity o bogu morza Mananannie Mac Lirze, przeto wykorzystałem ją pisząc opowiadanie ,,Manaman'' ze zbioru ,,Legenda''. Postać i przygody św. Brendana tak mi się spodobały, że początkowo chciałem go wybrać na swego patrona z bierzmowania.




W 2001 r. czytałem książkę Margaret Simpson ,,Złota dziesiątka. Legendy irlandzkie’’ (na okładce był narysowany Cuchulain w bitewnym szale oraz ruda bogini Morrigan i wojowniczka Scatha). Dla ciekawostki: Cuchulain w bitewnym amoku zmieniał się w coś w rodzaju potwora; jedno jego oko stawało się wyłupiaste, drugie zaś chowało się w głębi czaszki, zaś imię Scathy zostało przez J. R. R. Tolkiena nadane smoku.
W 2006 r., kiedy studiowałem historię na sięgnąłem po książkę Jerzego Gąssowskiego ,,Mitologia Celtów’’. Oprócz wielu innych ciekawostek znalazłem też taką, dotyczącą żeglugi Maela Dúina; pogańskiego poprzednika św. Brendana:

,, […] Następna wyspa powitała ich przygotowanym jadłem i napojem. Był tam skarbiec, pilnowany przez kota. Gdy jeden z mlecznych braci przywłaszczył sobie złotą bransoletę, kot rzucił się na niego i spalił go na popiół. […]'' - Jerzy Gąssowski ,,Mitologia Celtów.


Ów kot stał się w mojej mitologii pierwowzorem Fitka – białego, zionącego ogniem kota Teosta, który żył w erach jedenastej i dwunastej. Imię Fitek wymyśliła pani Haliniana ov Ivancus, która w gimnazjum uczyła mnie KOSS – u.




Z kolei w 2008 r. w ,,Zoologii fantastycznej uzupełnionej (uzupełnionej)'' Jana Gondowicza znalazłem ciekawy opis rotatora.

,, […] Ósma z kolei wyspa, do której dopłynął Mael Dúin, była okrągła i otoczona kamiennym murem. Gdy łódź się zbliżyła, zza muru zerwała się wielka bestia i jęła galopować wokół wyspy. Żeglarzom zdała się szybsza od wiatru. Po pewnym czasie bestia wbiegła na szczyt wyspy i tam rozciągnęła się na ziemi z nogami uniesionymi w powietrze. Wkrótce żeglarze dostrzegli, iż był to spoczynek pozorny. 'Leżąc na miejscu, bestia obracała się w swej skórze tak, że podczas gdy jej mięso i kości wirowały, skóra była nieruchoma; to znów inaczej: skóra kręciła się jak młyn, a nieruchome były kości i mięso'. W innej, cokolwiek mniej obłąkanej wersji zwierz tylko stanął był na głowie, trzymając zadnie łapy wzniesione do góry. 'I zdawać by się mogło, że ciało i kości zwierza wirują wewnątrz skóry, a przecie to sama skóra niczym młyńskie koło obracała się na zwierzu, chociaż ciało i kości trwały nieporuszone' (…) - co też jest niezwykłe, lecz w gorszym stylu.
[…] zafrapowani […] żeglarze przybliżyli się jeszcze, a wówczas bestia błyskawicznie zbiegła na brzeg i zaczęła rzucać w nich kamieniami z muru. Jeden z pocisków przebił tarczę Maela Dúina i utkwił w kilu łodzi. Wyprawa odpłynęła śpiesznie i nikt inny nigdy nie widział już tej wyspy. […]'' - Jan Gondowicz ,,Zoologia fantastyczna uzupełniona (uzupełniona)''

W 2014 r. czytałem pracę Bogusława Bednarka ,,Epos europejski'', traktującą min. o średniowiecznych, celtyckich eposach – irlandzkim ,,Tain Bo Cualgne'' i walijskim ,,Mabinogionie''.




Śniło mi się, że w ,,Historii królów Brytanii'' Geoffreya z Monmouth występowała słowiańska wieszczka Sallamandra.