wtorek, 22 maja 2018

Oniricon cz. 404

Śniło mi się, że:







- w czasie tułaczki po Afryce, Nel była w ciąży ze Stasiem,







- Kościej choć brzydził się Sybarytami, pozwalał im żyć, ponieważ płacili mu wysoki podatek w złocie, które co rano znajdowali pod poduszką; ambicją Kościeja było zgromadzić w swoim skarbcu całe złoto świata,







- byłem na jakimś wyjeździe razem z polonistą, który wyglądał jak psychiatra Jakopas ov Mishart i z Janesem ov Calcium, który wbrew swej woli usiłował mnie tatuować długopisem, w ośrodku wypoczynkowym mieścił się basen, lecz nie zdążyłem się rozebrać, widząc ludzi na basenie porównywałem ich w myślach do Polinezyjczyków i zastanawiałem się co się stało, że Europejczycy zamiast nawracać Polinezyjczyków sami zaczęli żyć jak oni,







- w ,,Kurierze Szczecińskim'' czytałem artykuł o śmierci ubranego na zielono rosyjskiego popa z Antarktydy, który odprawiał nabożeństwa w wielu obrządkach i artykuł ks. Mariana Pirożyńskiego mówiący o tym, że dziennikarze opisujący celebrytów i chwalący Żydów zostaną ukarani przez Boga,








- poseł Kamiński z PO za to, że sprzeciwił się Tuskowi był prześladowany razem z rodziną,







- ubolewałem, że z powodu oszustw Jerzego Zięby mało kto wie obecnie o ptakach ziębach,







- w ,,Kurierze Szczecińskim'' czytałem jak zwolennicy Brexitu zniszczyli pomnik królowej Wiktorii,
- przed swoją dawną szkołą spotkałem młodzież, mieliśmy jechać na wycieczkę, potem spotkałem Świadków Jehowy,







- Góry Jabłonowa na Syberii wcale nie zostały odkryte przez rosyjskiego badacza Jabłonowa, ale nazwano je tak ponieważ składają się ze skamieniałych pni gigantycznych jabłoni,
- Orzechową Ziemię gdzie na niebotycznych drzewach rosły orzechy wielkości ludzkich głów, odkrył słowiański heros Horeszko i stąd uznałem, że powinna należeć do Polski a nie Rosji,







- byłem na jakiejś wycieczce gdzie razem z piękną księżniczką o czarnych włosach jadłem lody i duże orzechy włoskie nasączone whisky, potem poszliśmy dwukrotnie do katedry przerobionej na muzeum gdzie dwukrotnie zabiłem gołymi rękami młodą kobietę i burego kota obawiając się, że będę ze sobą kopulować, miałem za to być osądzony przez alting i skazany na banicję, kiedy szedłem do toalety, pani Anna ov (nazwiska nie znam) kazała jakiemuś chłopcu mnie podglądać, abym nie uciekł; w toalecie był tylko niewielki skrawek papieru toaletowego, pisuar zamiast sedesu i cały czas byłem obserwowany, potem spotkałem Dominicusa ov (nazwiska nie znam), który chciał mi pomóc w ucieczce, lecz odmówiłem, aby dać dobry przykład dzieciom,







- Xena wraz z nowo narodzoną córką Ewą poleciała daleko w kosmos statkiem kosmicznym i spotkała ludzi z głowami rekinów wielorybich i rekinów młotów,







- pojechałem do Narnii, gdzie spotkałem na rynku mówiącą fokę Pełzatkę i chorą jaszczurkę zieloną, którą wziąłem do ręki, aby ją wyleczyć, dorosły Edmund Pevensie spotkał w komnacie Białą Czarownicę pod postacią feministki - Pani Profesor, którą zelżył, odrzucając jej pokusy, na jarmarku spotkałem kruka w koronie, któremu salutowałem, uznałem, że szkoda, że Sławomira nie może go widzieć. 

niedziela, 20 maja 2018

Zesłanie Ducha Świętego 2018









,,1. O Stworzycielu Duchu, przyjdź,
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg,
Niebieską łaskę zesłać racz
Sercom, co dziełem są Twych rąk.

2. Pocieszycielem jesteś zwan,
I Najwyższego Boga dar,
Tyś namaszczeniem naszych dusz,
Zdrój żywy, miłość, ognia żar.

3. Ty darzysz łaską siedmiokroć,
Bo moc z prawicy Ojca masz,
Przez Ojca obiecany nam,
Mową wzbogacasz język nasz.

4. Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej,
I wątłą słabość naszych ciał
Pokrzep stałością mocy swej. 

5. Nieprzyjaciela odpędź w dal
I Twym pokojem obdarz wraz;
Niech w drodze za przewodem Twym
Miniemy zło co kusi nas.

6. Daj nam przez Ciebie Ojca znać.
Daj, by i Syn poznany był,
I Ciebie, jedno tchnienie Dwóch,
Niech wyznajemy z wszystkich sił.

7. Niech Bogu Ojcu chwała brzmi,
Synowi, który zmartwychwstał,
I Temu, co pociesza nas,
Niech hołd wieczystych płynie chwał.
Amen'' - cyt. za: ks. dr. Roman Harmaciński (oprac.) ,,Idę do Ojca. Modlitewnik''

sobota, 19 maja 2018

Niesamowite wierzenia kwakrów






,,Najbardziej fanatyczni kwakrzy byli zupełnie zwariowani. Niejaki James Milner twierdził, że jest Adamem, pierwszym mężczyzną, a jego żona Ewą, pierwszą kobietą. Ponadto wierzył, że z nieba opadnie rozłożone prześcieradło, w którym będą owce.
  John Toldervy  wierzył święcie, że muchy są wysłannikami Boga i że Bóg pragnie, by kwakrzy w swoich ogrodach składali osobno gałązki, kamienie, liście i cegły'' -
Bob Fowke ,,Milenium. Przewodnik dla każdego''



Oddychanie zwierząt








Oddychanie, zwane również respiracją, w mowie potocznej jest stosowane wymiennie z pojęciem wymiany gazowej. Czy istnieje jakakolwiek różnica? Każdy wdech tlenu i wydech dwutlenku węgla jest aktem właśnie tej ostatniej. Natomiast oddychanie w ściśle biologicznym znaczeniu odbywa się na płaszczyźnie każdej pojedynczej komórki.
Najbardziej pierwotnym sposobem wymiany gazowej jest przeprowadzanie jej całą powierzchnią ciała. Czynią tak jednokomórkowe pierwotniaki, gąbki, parzydełkowce, płazińce i obleńce, oraz pierścienice.








Dla żyjącej w glebie dżdżownicy ziemnej śmiertelnym zagrożeniem jest siarkowodór. Gaz ten przenikający glebę w czasie opadów deszczu skłania dżdżownice do opuszczania swych podziemnych kryjówek. Nie wszystkie pierścienice oddychają całą powierzchnią ciała. Wyjątek stanowią wieloszczety (np. serpula, lanica, pospolita w Bałtyku nereida etc.). Wykształciły one skrzela, mające postać barwnych, pierzastych wyrostków. Posiadają je wieloszczety osiadłe – serpule, lanice co jakiś czas stroszą owe ,,pióropusze’’ spoza wapiennych rurek okrywających miękkie ciała. U wieloszczetów wolno żyjących (np. nereida) organy wymiany gazowej nie przybierają widowiskowych barw i kształtów.







Małe skorupiaki wchodzące w skład planktonu (np. dafnie, kiełże, ośliczki, zabarwnice, oczliki) oddychają całą powierzchnią ciała. Natomiast większe od nich – kraby, raki, homary, langusty, racznice – posiadają skrzela chronione mocnym pancerzem tak jak całe ciało. Dzięki temu niektóre z nich (kraby) mogą długo przebywać poza wodą, a w ich skrzelom nie zagraża wysuszenie i sklejenie z jego powodu. Do rekordzistów należą tu: kraby z Wyspy Bożego Narodzenia, żyjące w lasach, które jedynie w porze rozmnażania wchodzą do wody i rabusie kokosowe, które tak dalece przystosowały się do życia w środowisku lądowym, że na większych głębokościach … toną. Przebywanie na lądzie daje krabom możliwość poszukiwania pokarmu, a także ma znaczenie higieniczne, bowiem poza wodą , wysuszone promieniami Słońca giną organizmy osiadłe (np. glony, pąkla, etc.) pokrywające pancerze krabów i utrudniające im poruszanie się.








W celach wymiany gazowej owady korzystają z tchawek. Są one systemem rozmieszczonych na całym ciele (cienkie ,,żyłki’’ na skrzydłach, dobrze widoczne min. u muchy to właśnie tchawki) rurek zaopatrujących komórki w tlen. Co ciekawsze w tchawkach nie płynie ani jedna kropla krwi, przenoszącej tlen u innych, młodszych zwierząt. Owady mają co prawda otwarty układ krwionośny, ale ich tzw. hemolimfa (substancja pełniąca funkcję zarówno krwi jak i limfy) przenosi wyłącznie substancje pokarmowe, zaś transport tlenu odbywa się wyłącznie poprzez tchawki. Duże owady (np. motyle, żądłówki, ważki) wymianę gazową usprawniają ruchami odwłoka. Chemiczne preparaty wykorzystywane do ich tępienia zatykają tchawki powodując śmierć przez uduszenie.








Pajęczaki posługują się płucotchawkami, najczęściej usytuowanymi na odwłoku (smarowanie kleszcza masłem ma na celu zatkanie jego przetchlinek). Przetchlinki są otworami, przez które powietrze dostaje się do wnętrza płucotchawek. Ten ostatni narząd wygląda jak stos blaszek wypełnionych krwią. Między ,,blaszkami’’ są odstępy, w których krąży powietrze. Korzystający z płucotchawek pająk topik, który żyje w środowisku wodnym, buduje dzwon nurkowy, w którym gromadzi zapas tlenu atmosferycznego. Buduje go z banieczek powietrza transportowanego między ,,włoskami’’ na odwłoku. 







Narząd wymiany gazowej mięczaków jest uzależniony od środowiska życia. Na lądzie wykorzystywane są płuca, zaś w środowisku wodnym skrzela. Wśród ślimaków, zwierzęta skrzelodyszne dzielimy na : tyłoskrzelne i przodoskrzelne. Ślimaki tyłoskrzelne żyją wyłącznie w morzach i oceanach. W Bałtyku reprezentuje je alderia. Skrzelami oddychają też głowonogi, małże, chitony i jednotarczowce. Łódkonogi nie potrzebują narządów wymiany gazowej bowiem oddychają całą powierzchnią ciała.







Wśród kręgowców skrzela są domeną ryb i kragłoustych. Umożliwiają oddychanie tlenem rozpuszczonym w wodzie (zaobserwowano jak ryba udusiła się w akwarium gdy uniemożliwiono przenikanie do niego tlenu z atmosfery). Silnie ukrwione skrzela są usytuowane za oczami. Wśród ssaków ich reliktem są zatoki w czaszce. Z powodu swojego położenia, w tradycji muzułmańskiej skrzela nazywane są ,,śladami noża Proroka’’ co zwalnia ryby od rytualnego podcięcia gardła. Wiele ryb wspomaga ich pracę powtarzającymi się co chwila ruchami pyszczka. Skrzela pozbawione kontaktu z wodą sklejają się i nie mogą sprawnie funkcjonować co owocuje zgonem zwierzęcia. To wiemy wszyscy. Istnieją jednak ryby przystosowane do życia poza akwenem. Słynne są tu ryby dwudyszne, owe węgorze elektryczne, rogozęby, czy prapłaźce, które oprócz skrzeli mają też płuca. Sumiki kiryski magazynują tlen w jelitach, podobnie jak nasze piskorze. Te ostatnie choć nie pełzają po lądzie, jak sumiki kiryski, w czasie suszy zagrzebują się w dennym mule, oczekując napełnienia się akwenu wodą. Gromadzony w jelitach tlen pobierają w atmosfery, zaś już niepotrzebny jest usuwany z organizmu, czemu towarzyszy dźwięk przypominający pisk, co zaważyło na nazwie ryby. Dawniej uważano, że skoczki mułowe oddychają … ogonem ponieważ kiedy przebywają na powierzchni ich ogony często pozostają zanurzone. W rzeczywistości skoczki mułowe oddychają tlenem zawartym w jelitach i w dużej mierze także przez skórę.









Respiracja za pomocą powłoki skórnej wśród kręgowców znamionuje płazy. Należące do nich salamandry bezpłucne z Ameryki Południowej są tu rekordzistkami – w wymianie gazowej nie potrzebują płuc! Larwy płazów (kijanki) oddychają skrzelami (relikt pochodzenia płazów od ryb), zaś dorosłe (oczywiście oprócz pokrytej śluzem skóry) korzystają z płuc wspomaganych (a często zastępowanych!) ruchami ogromnej jamy gębowej – powiększenie głowy jest właśnie przystosowaniem do respiracji lądowej. Wdech odbywa się wciągnięciem powietrza przez nozdrza, a wydech – prostym otwarciem pyska. Platana w Afryce i żaba marmurkowa z jeziora Titicaca nie muszą nawet wynurzać się na powierzchnię, aby zaczerpnąć powietrza jak inne czworonogi (płazy, gady, ptaki i ssaki).
Pokryte grubą, łuskowatą skórą gady nie mogą już polegać na wymianie gazowej przez skórę tak jak to czynią płazy. Wdech i wydech kontrolują skurcze i rozkurcze klatki piersiowej (nieobecnej u większości płazów), którą tworzą żebra połączone mostkiem (obecne nawet u węży, u żółwi charakterystyczna skorupa jest utworzona właśnie przez przekształcone żebra), zaś decydującą rolę odgrywają tu mięśnie międzyżebrowe. Potomkowie gadów; ptaki i ssaki odziedziczyły po swoich przodkach tę budowę układu oddechowego. Powierzchnię oddechową płuc gadów zwiększa obecność licznych fałd. Dodać należy, że większość węży ma tylko jedno płuco w przeciwieństwie do pozostałych gadów.









Gąbczaste płuca ptaków posiadają oskrzeliki – system drobnych rurek, obecnych też u ssaków, oraz parzyste worki powietrzne. U nurkujących z dużej wysokości pelikanów brunatnych pełnią funkcję amortyzatorów podczas zderzenia z wodą, ale ich uniwersalne zadanie polega na usprawnieniu oddychania. Dzięki workom powietrznym w płucach ptasich nigdy nie brakuje tlenu czy to w czasie wdechu, czy wydechu. Worki powietrzne najintensywniej pracują podczas lotu.








Respiracja ssaków zaczyna się w jamie nosowej wyścielanej nabłonkiem, gdzie powietrze jest ogrzewane (dlatego należy oddychać nosem, a nie ustami), następnie przez krtań (szczególnie dużą u orangutanów i gibonów, którym pomaga w wydawaniu głośnych dźwięków), tchawicę i oskrzela. Parzyste płuca są podobnie jak u ptaków zbudowane z oskrzelików, jednak ewenementem jest obecność ogromnych ilości malutkich i cienkościennych pęcherzyków płucnych, które zwiększają powierzchnię oddechową. U człowieka, rozłożywszy pęcherzyki płucne, można by zakryć nimi cały kort tenisowy! Jedynie ssaki wykształciły przeponę – mięsień sprawnie napowietrzający płuca. W przeciwieństwie do innych ssaków, walenie mają nozdrza usytuowane na czubku głowy co ułatwia im pobieranie tlenu atmosferycznego w czasie wynurzania się z wody. W czasie wydechu para wodna wydostaje się przez nozdrza tworząc charakterystyczne ,,fontanny’’. Na podstawie ich wyglądu można zidentyfikować poszczególne gatunki waleni np. płetwal błękitny wypuszcza wznoszącą się pionowo wysoką fontannę, tak samo wal biskajski, wyrzucający jednak mniejszy strumień pary z organizmu. Długopłetwiec wypuszcza dwie fontanny na obie strony, zaś kaszalot – bocznie nachyloną fontannę, bowiem jego nozdrza są usytuowane jak u ssaków lądowych. Wiąże się to z jego wędrówkami w głąb oceanów.







Człowiek jest jedynym ssakiem mogącym świadomie niszczyć swój układ oddechowy (np. paląc papierosy), a wraz z nim – cały organizm.

piątek, 18 maja 2018

Jak mogliby wyglądać kosmici?








,, [...] Niestety, na Merkurym nie ma kosmitów (o ile wiemy, nigdzie indziej też ich nie ma). Ale przypuśćmy, że ewolucja wytworzyła tam jakieś żywe istoty. Jak by one wyglądały?
   Merkurianin mógłby być bardzo wysoki, nawet jak czteropiętrowy budynek, ponieważ przyciąganie jest bardzo słabe. Wszystkie delikatniejsze narządy musiałby mieć w próżniowym futerale, żeby znieść wahania temperatury. Ciało powinien mieć błyszczące jak srebro, ażeby odbijało słoneczne ciepło, i oczy małe jak kropki, gdy Słońce świeci, a duże jak parasole, gdy robi się ciemno. [...].







Gdyby Wenusjanie istnieli, musieliby być bardzo mali i okrągli, żeby móc wytrzymać potężne ciśnienie. Wyglądaliby podobnie do żółwi, a usłyszeć od nich dałoby się najwyżej jęki w rodzaju 'uuch, aach, yyy'. Chodziliby przecież po węglących się skałach! [...]







Gdyby [księżycowe ludki] istniały, byłby jeszcze wyższe niż mieszkańcy Merkurego. Miałyby futra dla ochrony przed zimnem, wiele par rąk, a w każdej ręce albo szczotkę, albo odkurzacz, bo na Księżycu wszystko jest mocno zakurzone. A noce i dnie są takie długie, że każdy miałby z niewyspania worki pod oczami. Za to mógłby jeździć na kosmicznych kangurach - to dopiero byłyby skoki! [...]







Powiedzmy, że maleństwu, które wytworzyło skamielinę, udałoby się ewoluować. Ponieważ na Marsie jest zimno, maleństwo to musiałoby skryć się ... pod ziemią, żeby zachować ciepło. Musiałoby więc być czymś w rodzaju kreta o zębach twardych jak diament, aby umiało rozgryźć skałę. 
   Czasem wychodziłoby na powierzchnię, musiałoby więc mieć duże oczy, żeby lepiej widzieć - światło słoneczne na Marsie jest dwa razy słabsze niż u nas. Musiałoby mieć wielkie, długie stopy, żeby bez nart zjeżdżać z pokrytych lodem gór. Co zdolniejsi Marsjanie mogliby mieć tylko jedną taką stopę, żeby uprawiać snowboard. Oczywiście, jak to narciarze, musieliby być pstrokaci - mnóstwo kolorów dobranych bez gustu - i nosić czapki z pomponami. [...]







Na Jowiszu nie ma żadnej powierzchni, na której dałoby się osiąść, dlatego Jowiszanin musiałby być czymś w rodzaju olbrzymiego gorącego balonu, zdolnego cały czas unosić się nad swoją planetą. Nie ma żadnych szans znalezienia wokół Jowisza czegokolwiek, co mogłoby posłużyć jako żywność, toteż Jowiszanin musiałby się nauczyć żyć promieniowaniem, które wchłaniałby poprzez wijące się macki. I do tego jeszcze by się żarzył. Oczywiście nie miałby ust - przecież nic by nie jadł. [...] 







Saturn to taka sama gazowa planeta jak Jowisz, więc Saturnianin również stale unosiłby się w powietrzu. Burze i wiatry są tak gwałtowne, że musiałby mieć potężne skrzydła, żeby sobie poradzić - najlepiej kilka par na zmianę. Mieszkańcy musieliby oddychać wodorową atmosferą. Ale wodór przy oddychaniu jest prawie bezużyteczny, więc Saturnianie musieliby mieć olbrzymie nosy z mnóstwem dziurek. I choćby cały czas energicznie machali skrzydłami, nie obeszłoby się bez futer - tak zimno jest na Saturnie.







   Na Tytanie zresztą też: lód i wyjątkowo niskie temperatury. Tytanijczyk powinien być więc jakimś olbrzymim kosmicznym pingwinem, żeby nie zmarznąć. Kłopot polega na tym, że nawet ziemskie pingwiny bywają drażliwe. A co dopiero pingwin z Tytana! Przy spotkaniu OKAŻ MU GŁĘBOKI SZACUNEK. [...]







   Jeśli na Uranie nie zauważysz żadnych mieszkańców zajrzyj do rzek metanu. Żeby zachować choćby najdrobniejsze ilości ciepła, mieszkaniec Urana musiałby być OLBRZYMI jak wieloryb i żyć w morzu, aby się nie rozpaść. A także nauczyć się oddychać wodorem przez nozdrza. Uranijczyk z pewnością przeraziłby nawet pingwina z Tytana. [...]







   Żadnych kości, skóry, krwi, oczu, futra! Kosmita, który miałby żyć w takiej temperaturze, musiałby się składać wyłącznie z energii elektromagnetycznej. 
    Neptuniani  byłby więc po prostu serią impulsów, może z dodatkiem wiązki promieni gamma i garstki fotonów. 







   Trytończyk musiałby wyglądać tak samo, poza jednym drobiazgiem... Skoro na Trytonie jest zimniej o 20 stopni, impulsy trzeba by okryć ciepłą kurtką. [...]







   Przyciąganie na Plutonie jest tak słabe, że Plutończyk musi przylegać do gruntu. Wygląda więc jak ślimak, wytwarzający kleistą smugę, którą się przyczepia. Pokryty jest przyssawkami, żeby mieć dodatkowe uchwyty. Brak ciśnienia sprawia, że jego ciało faluje jak słabo nadmuchany plastikowy worek. Dostrzeżesz też w jego wyjątkowo wielkich oczach łzy radości pomieszanej z żalem. [...]'' - Kjartan Poskitt ,,Mostrrrualna erudycja. Porażająca Galaktyka''

Kobieta rodząca króliki






,, [...] Mary Tofts z Guildford, będąc w piątym tygodniu ciąży, pracowała w polu rankiem 1726 roku. Nagle przestraszył ją królik, a we wrześniu, według jej oświadczenia, urodziła szesnaście puszystych królicząt. Miejscowy aptekarz uwierzył jej, a w roku 1752 William Whiston, znany matematyk, ogłosił, że w ten sposób wypełniła proroctwo starożytnego żydowskiego proroka Ezry'' - Bob Fowke ,,Milenium. Przewodnik dla każdego''

Czy Adam był Niemcem?







,,Rewolucjonista znad Górnego Renu (jego imię jest nieznane) działał aktywnie w Niemczech pod sam koniec średniowiecza, pomiędzy 1490 a 1508. Twierdził, że Niemcy, a nie Żydzi, są narodem wybranym przez Boga i że pierwszy człowiek w Biblii, Adam, w Edenie mówił po niemiecku. Mało tego, utrzymywał, że Niemcem był Aleksander Wielki! Imperator miałby jakoby powrócić w osobie niemieckiego Cesarza Końca Czasów zwanego Królem Czarnego Lasu, który wymorduje wszystkich księży i rozpocznie Milenium spokoju i obfitości. Ten prorok ciągle podawał coraz to nową datę niemieckiego Milenium. Ostatnią był rok 1515. Jego następcy zwali się Bractwem Żółtego Krzyża'' - Bob Fowke ,,Milenium. Przewodnik dla każdego''