czwartek, 16 kwietnia 2020

Dinshah P. Ghadiali i leczenie kolorami


,,Do przodu żyj,
żyj kolorowo,
marzenia najbarwniejsze miej’’
- Ewa Bem ,,Żyj kolorowo’’ (fragment)






Dinshah P. Ghadiali (1873 – 1966) był indyjskim pseudonaukowcem od 1911 r. działającym w USA. Twierdził o sobie, że jako 11 – latek uczył matematyki na uniwersytecie (legenda ta nawiązuje do ewangelicznego przekazu o 12 – letnim Jezusie nauczającym rabinów w świątyni). Jak widać nie grzeszył skromnością, ani uczciwością. Wręcz przeciwnie: chełpił się licznymi przypisywanymi samemu sobie tytułami naukowymi. Popadał też w zatargi z prawem. W 1925 r. został aresztowany za przemycenie przez granicę 19 – letniej sekretarki z zamiarem jej wykorzystywania seksualnego.







Opracowana przezeń terapia opierała się na fałszywym założeniu, że siedmiu kolorom tęczy odpowiada siedem pierwiastków (błękit – tlen, czerwień – wodór, zieleń – azot i żółć – węgiel). Ghadiali naświetlał nagich pacjentów przed tzw. spektrochromem – skrzynią wyposażoną w 1000 – watową żarówkę. Działania te wiązały się z magicznym myśleniem. Wpływ na działanie spektrochromu miały jakoby wywierać fazy Księżyca (astrologia), zaś określony kolor światła działał na inną część organizmu np. światło czerwone pomagało w produkcji hemoglobiny (magia sympatyczna). Ghadiali stanowczo negował medycynę akademicką – kolorowe światło miało zastąpić przyjmowanie leków. Pod wpływem nacisków służb federalnych przestał mówić, że kolory leczą, ograniczając się do twierdzeń o ,,przywracaniu równowagi radioaktywnej i radioemanacyjnej’’. W Maladze w stanie New Jersey (USA) do dziś działa pseudomedyczne Stowarzyszenie Zdrowotne Dinshah.

środa, 15 kwietnia 2020

Ferejdun Batmangelidż i woda dobra na wszystko


,,Wodo, nie masz ani smaku, ani koloru, ani zapachu, nie można ciebie opisać, pije się ciebie, nie znając ciebie. Nie jesteś niezbędną do życia: jesteś samym życiem. […] Jesteś największym bogactwem, jakie istnieje na świecie. A któż z nas nie chciałby bogactwa zachowywać?...’’ - Antoine Saint – Exupery ,,Ziemia planeta ludzi’’






Dr. Ferejdun Batmangelidż (1931 – 2004) był irańskim pseudonaukowcem, z zawodu lekarzem. Napisał książkę ,,Twoje ciało domaga się wody’’ (1992) przetłumaczoną na język polski w 2016 r. Jako opozycjonista siedział w irańskim więzieniu, gdzie strażnicy kazali mu leczyć współwięźniów. Nie dysponował lekami, a jedynie wodą, aż doszedł do wniosku, że zwykła woda jest panaceum, które w dużych ilościach leczy astmę, alergię, nadciśnienie, nadwagę, depresję i niektóre inne problemy psychiczne. Twierdził, że w wodzie znajduje się rzekoma ,,energia hydroelektryczna’’ zasilająca mózg i inne narządy, czego nauka nie potwierdza. Wbrew szumnym deklaracjom żadnej ze swych tez nie udowodnił naukowo.





Owszem; woda jest niezbędna do życia. Szkodliwe jest jednak zarówno odwodnienie jak i jej nadmiar. Kiedyś odchudzając się, opróżniłem jednego dnia tyle szklanek wody, że zwymiotowałem; niech Czytelnik nie bierze ze mnie przykładu!




Miła wiadomość





Dziś zaglądając na stronę ,,Gandalf.com.pl''  dowiedziałem się, że moja wydana w zeszłym roku powieść fantasy ,,Tatra. Suplement'' otrzymała 4,7/5 (w sumie trzy oceny). Dziękuję i pozdrawiam wszystkich Czytelników ;).



wtorek, 14 kwietnia 2020

Oniricon cz. 579

Śniło mi się, że:





- na Śmigus - Dyngus oblałem Mamę wodę ze szklanki,





- powiedziałem, że Bawer Aondo Aaka jest bardziej wartościowy ode mnie,





- w pierwszej klasie szkoły podstawowej spotkałem dziewczynę żyjąca nieprzerwanie od ery hyboryjskiej,





- Leia została żoną Jabby,
- po zakończeniu kwarantanny poszedłem do Empiku,





- eskimoski bóg niedźwiedzi polarnych nazywa się Angaruk,
- zobaczyłem w TV nagranie z nastoletnim Lechem Wałęsą,





- cesarz Wilhelm II w ,,mowie huńskiej'' zapowiedział wynalezienie broni atomowej,





- car Mikołaj II przeżył ponad 200 zamachów na swoje życie, nosił specjalne okulary o ogromnych szkłach chroniące przed odpryskami artyleryjskimi, zamordowany przez bolszewików został ogłoszony świętym przez Cerkiew, powiedziałem, że żałuję go, chociaż był zaborcą,





- stałem przed kioskiem i na jego szybie jak na monitorze komputera porządkowałem napisane przez siebie posty min. o Jonathanie Swifcie, a nauczycielka historii, pani Anna ov Scayapakova uśmiechała się i przykładała palec do głowy  na znak, że jestem głupi,





- miałem opiekunkę, z którą jechałem do tureckiej restauracji gdzie zamierzałem prowadzić bloga,






- pisząc posta o zielonych kobietach zilustrowałem go zdjęciami zielonych hobbitów, bo tylko takie były dostępne, a reszty miała dokonać wyobraźnia czytelników,
- Babcia w czasie ostatniej wspólnej Wigilii mówiła, że jest już zmęczona życiem,





- katolicka publicystka chwaliła powieści fantasy Michaela Moorcocka,





- pomyślałem, że powodem do wstydu w II RP było ,,getto ławkowe'' i zasada ,,numerus clausus'',





- w Parku Kasprowicza w Szczecinie widziałem żywego kolibra trzmielika,






- chwaliłem się, że przeczytałem ,,O powstaniu gatunków'' Karola Darwina,
- w XIX wieku został nakręcony film o królu Anglii Robercie Wspaniałym,
- nazywałem się Barclay Owen O'Donnell i poszedłem do sklepu spożywczego, gdzie na półce leżały maseczki importowane z Chin,





- w fantastycznym świecie przeciwko wolnym państwom Ekumeny knuł terrorysta Crni Arapin (miał czarną skórę i trzy głowy) - syn Iblisa, oraz demon Mahdi mający ludzkie ciało i dwie głowy - krokodyla i hieny cętkowanej (z fantazji poprzedzających zaśnięcie),
- H. P. Lovecraft żyje do dziś i nie lubi Baracka Obamy,





- dyktator Polski kazał muzułmańskim imigrantom, aby swoje dzieci zgromadzili w Częstochowie,





- Andrzej Sapkowski napisał nieudane opowiadanie, w którym wiedźmin odczarował człowieka zaklętego w niedźwiedzia brunatnego,





- Helena Paździoch była łużyckim demonem złą żeną, dlatego jej mąż Marian mówił na nią ,,zła kobieto!'' (wymyślone na jawie),





- św. Eligiusz (Egeusz) walczył z poganami nad rzeką Halys (Galis, Kizył - irmak) w Turcji, wszyscy jego żołnierze byli łysi, więc dał im peruki, w jednej z wersji  włosy z owych peruk urosły tak bardzo, że zadusiły pogan,





- goniły mnie gejsze - roboty,





- Conan i Herkules schronili się w chacie na zasypanym śniegiem odludziu gdzie doczekali się upadku władzy komunistów,
- po schodach ciemnej wieży wspinały się trójkolorowe konie: czerwono - biało - pomarańczowe,





- Sylurię - jedną z krain Cudomirii zamieszkiwali ludzie o złotych oczach i odwłokach skorpionów wywodzący się od pięknej bogini Siluany, która wyszła z morza i wielkiego skorpiona Pulmona, żyli wśród łąk tworzonych przez rynofity zamieszkanych przez olbrzymie skorpiony, pająki, wije, krocionogi, stonogi, karaluchy i dżdżownice (wymyślone na jawie). 

niedziela, 12 kwietnia 2020

,,Zbrodnia wielkiego człowieka''


,,Lipka miał teraz w ręku swą karierę, swoje szczęście. Mógł skazać człowieka na śmierć lub pozaziemską egzystencję, bo dla osób zamkniętych w kabinach jest tylko wieczność lub nagłe zejście ze świata. Podjudzał się: ‘Masz prawo to zrobić, masz pełno prawo usunąć faceta, który tak samo przysłużył się innym. Jeśli tego nie dokonasz dla swojej kariery, to zrób to przynajmniej z zemsty dla tamtych’’’- A. Hollanek ,,Zbrodnia wielkiego człowieka’’






Na studiach przeczytałem powieść Adama Hollanka (1922 – 1998) ,,Zbrodnia wielkiego człowieka’’ z 1988 r. łączącą cechy science fiction, kryminału i sensacji.






Jej akcja rozgrywa się w drugiej połowie XX wieku w rejonie Trójkąta Bermudzkiego i w kurorcie Niebieskie Miasto (USA). Wielu polskich fantastów piszących w latach 80 – tych i 90 – tych XX wieku umieszczało akcję swych utworów w tym kraju, a czasem nawet używało obco brzmiących pseudonimów (przykładowo Jacek Piekara opublikował powieść o Conanie ,,Pani Śmierć’’ jako Jack de Craft, zaś Eugeniusz Dębski podpisywał się min. jako Owen Yeates). Powodem owej mody był boom na fantastykę zagraniczną spowodowany nadrabianiem wieloletnich zaległości w przekładach, a czasem też chęć zmylenia komunistycznej cenzury (jak w przypadku ,,Zbrodni wielkiego człowieka’’, której akcja celowo została umieszczona po politycznie poprawnej stronie Żelaznej Kurtyny).





Głównym bohaterem jest John Lipka – amerykański detektyw pochodzenia polskiego; hipochondryk z problemem alkoholowym. Wciąż lękając się o swoje zdrowie kolekcjonował literaturę medyczną. Był brzydki z wyglądu i ubogi. Przełożeni pomijali go w awansie. Jednocześnie był dociekliwy i uczciwy. Miał narzeczoną Ritę, którą w końcu poślubił.






Tytułowym wielkim człowiekiem był profesor James Green – z pochodzenia Murzyn, który zanim zrobił karierę naukową pracował jako tragarz w porcie. Całe życie zmagał się z rasizmem (z tego powodu za pomocą kosmetyków maskował swój kolor skóry). Dokonał wielu ważnych wynalazków:
- wyhodował mikroby zjadające bakterie tyfusu, duru brzusznego i czerwonki (wbrew jego woli zostały wykorzystane przez wojsko jako broń biologiczna),
- miniaturowe, sztuczne słońca z wodoru i helu niweczące działanie grawitacji,
- ,,wieczni ludzie’’ (chcąc zapewnić ludzkości nieśmiertelność i wielką mądrość błyskawicznie postarzał ludzi, po czym wprawiał cząsteczki tworzące ich ciała w bardzo szybkie drgania, przez co zamknięci w specjalnym akwarium dłużej żyli i przyswajali wiedzę znacznie szybciej niż normalnie. W swoim przedsięwzięciu Green opierał się na teorii względności Einsteina – chodziło o przypadek czasu inaczej upływającego na Ziemi, a inaczej w Kosmosie. Niestety obiekty jego eksperymentu zbuntowały się i zniszczyły aparaturę podtrzymującą ich wieczne życie).
Okrzyczany jako zbrodniarz Green był postacią tragiczną. Współpracownicy (zwłaszcza Malone) manipulowali nim i popchnęli do morderstwa w imię dobra nauki. Nieszczęśliwie kochał piękną aktorkę Zuzannę Hay, która była agentką służb specjalnych i też manipulowała nim.
Powieść jest bardzo smutna, nie ma dobrego zakończenia. Wynikający z niej morał jest następujący:

,, […] Od jednostkowych zbrodni jest tylko krok do masowych. Zaczynasz tak szybko tonąć w błotku codziennych świństw, że wielka idea nagle przestaje być ważna. To wcale nie znaczy, że sam temu nie jesteś winien. O nie! Przeciwnie – człowiek zawsze jest wolny. Ma zawsze prawo wyboru. [...]’’ - op. cit.

sobota, 11 kwietnia 2020

Wielkanoc w czasie zarazy






Często się powtarza, że tegoroczna Wielkanoc będzie inna niż do tej pory. Związana z nią radość zdaje się być przysłonięte strachem i żałobą wywołanymi przez pandemię koronawirusa. Mimo wszystko życzę Czytelnikom bloga zdrowych, pogodnych i radosnych Świąt Wielkanocnych bez koronawirusa.