środa, 14 sierpnia 2013

Podwójna helisa




DNA jest zbudowana w formie podwójnej spirali powstającej w jądrach komórkowych każdego żywego organizmu. DNA zawiera mniejsze jednostki zwane ,,genami'' zbudowane z takich substancji jak: adenina, tymina, cytozyna i guanina, odpowiedzialnych za każdą cechę ewentualnego organizmu. W czasie rozmnażania spirala ,,rozkręca się'' a poszczególne geny zmieniają swe położenie, choć nie wiemy jak się to odbywa. Organizm potomny dziedziczy cechy organizmu macierzystego i to właśnie jest dziedziczność. DNA odkryli w 1953 r. Anglik Francis Crick i Amerykanin James Watson i opisali to w dziele ,,Podwójna helisa'' (,,Podwójna spirala'' w innym przekładzie).



Bibliografia: ,,Kim oni byli''?

Lekarz i historyk

Romańska Galia pod koniec starożytności była nie tylko nękana najazdami Hunów, lecz istniało na jej terenie również osadnictwo tego ludu.
Do sformułowania takiego a nie innego wniosku skłoniło historyków odkrycie medyczne. Otóż w jednej z prowincjonalnych, francuskich miejscowości wykryto obecność tzw. ,,plamy mongolskiej'' - występującego na plecach żółtego przebarwienia skóry, a więc mutacji popularnej u odmiany żółtej. Wynika z tego, że podbijający min. Galię, Hunowie musieli żyć w związkach małżeńskich z ludnością autochtoniczną. Oto przykład jak przedstawiciele nauk matematyczno - przyrodniczych (np. medycyna) i humanistycznych (np. historia) mogą owocnie współpracować ze sobą.



Bibliografia: H. CH. Huf ,,Sfinkx 1 Tajemnice historii''

Anatomiczne wizytówki

Dziedziczność jest cechą całych gatunków, pojedynczych osobników, oraz poszczególnych populacji. W naszym wypadku tymi populacjami będą ludzkie rodziny, nie takie jak Kowalscy czy Nowakowie, lecz monarchiczne dynastie. Na ich przykładzie możemy prześledzić to jak dana cecha anatomiczna, w  wyniku dziedziczności może stać się  ,,wizytówką'' całego rodu. We Francji i w Anglii wierzono, że królowie mają się jakoby rodzić ze specjalnym znamieniem, zaś Marko Polo w ,,Opisaniu świata'' informuje o gruzińskich monarchach mających się rodzić ze znakiem orła na ramieniu. A jak było w realnym świecie? Np. austriaccy Habsburgowie mieli wysuniętą do przodu żuchwę, zaś w rodzinie brytyjskiej królowej Wiktorii występował gen hemofilii - strasznej choroby uniemożliwiającej krzepnięcie krwi, przez co chory może się wykrwawić od najmniejszego choćby skaleczenia. Hemofiliczką była sama królowa, zaś pokrętnymi drogami wadliwy gen przedostał się aż do carskiej dynastii Romanowów. Trapiła ona planowanego następcę tronu Aleksieja, którego wyleczył nieznanymi nauce metodami Rasputin.



Francuscy Burbonowie również wyróżniali się kształtem warg, takich samych jak u amerykańskiego ornitologa Johna Jamesa Audubona. Niektórzy uważali go za zaginionego Delfina Ludwika XVII, lecz uczony wymijająco odpowiadał: ,,Moje prawdziwe życie zaczęło się tu'' (tj. w USA - przyp. T. K.).



Bibliografia: M. Bloch ,,Królowie cudotwórcy''
                   H. Ch. Huf ,,Sfinx 2 Tajemnice historii''
                   ,,Świat wiedzy''
                   A. Trepka ,,Król tasmańskich stepów i inne opowieści z życia ludzi i zwierząt''.

O czym plotkowano w Warszawie?

Niniejszy rozdział można by potraktować jako kontynuację rozdziału poprzedniego. Wspólni dla ludzi jak i dla afrykańskich małp człekokształtnych przodkowie (australopiteki) były pokryte gęstym owłosieniem. Jako relikt po nim nosimy włosy na głowie, owłosienie pachwinowe, łonowe i często wiele znacznie rzadszych włosków. Ludzki noworodek w jednym z końcowych okresów życia płodowego nosi futro (sic! dobrze Czytelnik przeczytał), zwane ,,lanugo'', które rychło zostaje zredukowane. A do czego mogą doprowadzić mutacje?



W XIX wieku słynna była występująca w kabarecie Julia Pastrana - kobieta z męskim zarostem, powstałym pod wpływem zaburzeń hormonalnych, lecz te miały podłoże mutacyjne. W czasie występów w Warszawie została przedstawiona jako córka orangutana i Meksykanki (sic!), a że genetyka była jeszcze w klasztornych, mendlowskich powijakach wielu mogło w to uwierzyć. Tylko nieliczni, zainteresowani zoologią mogliby zaoponować, że przecież orangutanów nie ma w Meksyku! Natomiast na Syberii zanotowano narodziny ,,Człowieka - Lwa'', który był ,,od stóp do głów' porośnięty futrem.
Są też takie mutacje jak:
- cyklopizm (obecność tylko jednego oka pośrodku czoła),



- gigantyzm i karłowatość,
- syrenizm (zrośnięcie się obu kończyn),
- dziura w dolnej części pleców,
- nadliczbowe kości ogonowe,
To tylko przykłady...

Bibliografia: ,,Patologia anatomiczna w zarysie'' (podręcznik medycyny)
                   J. Żabiński ,,Zagadka ewolucjonizmu''

Polidaktylik - Bucefał

Zdarza się, że mutacje zachodzące u poszczególnych osobników danego gatunku stanowią odbicie cech reliktowych występujących w poprzednich stadiach rozwoju danego gatunku. Jako przykład można podać nowotwory niezłośliwe występujące na skórze twarzy Autora; przecież pierwsi ludzie należeli do odmiany czarnej! Inny przykład zaczerpnięty będzie z odległej starożytności.



W stajniach króla Macedonii Filipa II żył koń Bucefał (,,Bykogłowy''), później wierzchowiec Aleksandra Wielkiego. Ów Bucefał nie miał klasycznych końskich kopyt, lecz liczne palce w ich miejscu, identycznie jak u najstarszych, pochodzących z eocenu przodków koniowatych np. eohippusa. Ten rodzaj mutacji nominujemy ,,polidaktylią'' (od grec. ,,poli'' - wiele, ,,daktylos'' - palec). Również bezimienny wierzchowiec Juliusza Cezara był polidaktyliczny i proszę nie myśleć, że ludzie nie mogą mieć większej liczby palców niż 20.



No przepraszam, przecież na pobojowisku bitwy legnickiej , przegranej przez Polaków, zwłoki Henryka Pobożnego zidentyfikowano właśnie tylko dlatego, iż ten miał 6  palców u stopy, zaś Anna Boleyn miała tę liczbę ,,of the fingers'' u dłoni, co ukrywała przed otoczeniem i swym mężem  Henrykiem VIII, ale na szafot i tak trafiła...



Bibliografia: M. Cox ,,Monstrrualna erudycja. Wrzask mody''
                   S. Jones ,,Bóg, geny i przeznaczenie''

Komu to zawdzięczamy?

Odpowiedź brzmi: Gregorowi Mendlowi (1822 - 1884). Był Czechem, lecz pochodził ze Śląska (sic!), żył zaś pod panowaniem austriackim. Od dziecka wykazywał głód wiedzy, toteż aby mógł kontynuować edukację, wstąpił do katolickiego zakonu. Z czasem uzyskał rangę opata klasztoru w Brnie na Morawach, gdzie bez rozgłosu i w skromnych warunkach na terenie klasztornego ogrodu prowadził amatorskie badania nad grochem, które trwały kilkadziesiąt lat żmudnej pracy z krzyżowaniem żółtych i zielonych odmian - w celu sprowadzenia ich potomstwa. Tak wykryta została dziedziczność, której kanony Mendel wyłożył w prowincjonalnej prasie. Nie wzbudziło to bynajmniej entuzjazmu; ewolucjoniści nie wiedzieli jeszcze o możliwości mutacji. Dopiero 50 lat później genetyka uzyskała aktualną popularność, lecz jej twórca zdążył niedoceniony przez otoczenie umrzeć w 1884 r.



Bibliografia: J. i A. Ducros ,,Ewolucja człowieka'',
                   ,,Encyklopedia Larousse. Zwierzęta - Rośliny - Ziemia''
                     ,,Kim oni byli?''

wtorek, 13 sierpnia 2013

Arystoteles - genetykiem?

Jak już wspomniałem, nauka zwana ,,genetyką'' powstała w XIX wieku, ale już znacznie, znacznie wcześniej ludzie zdawali sobie sprawę z niektórych jej przejawów. Proszę zwrócić uwagę, że informację o krzyżowaniu ze sobą rozmaicie ubarwionych kóz (Capra hircus aeregratus) można znaleźć już w ,,Biblii''!



Wyróżniamy dwa rodzaje rozmnażania:
a.) bezpłciowe
b.) płciowe.
W obrębie tego pierwszego wyróżniamy rozmnażanie przez podział (komórki), pączkowanie, lub rozmnażanie poprzez rozłogi (wąsy) u niektórych roślin. Natomiast rozmnażanie płciowe obejmuje wszystkie pozostałe formy rozrodu. Jest ono źródłem zmienności genetycznej, która ma miejsce wtedy gdy organizm potomny dziedziczy cechy osobników męskiego i żeńskiego, przy czym wytwarzają się również cechy właściwe tylko dla tego jednego organizmu potomnego. Sięgnijmy do przykładów; statystyczny Kowalski A. posiada odstające uszy (cecha ojca) i długi nos (cecha matki), zaś brązowy kolor jego włosów jest jego cechą własną. Nie ma dwóch identycznych osób!



To wiemy dzisiaj. Ale Arystoteles inaczej uważał. Oto jego teoria:
Człowiek dziedziczy wszystkie cechy, przynajmniej z jakiegoś punktu widzenia pozytywne po ojcu, w którego nasieniu są zawarte, zaś ewentualne ułomności miały pochodzić z organizmu rodzącej matki. Uważał również narodziny dziewczynki za kwintesencję tych wad.



Niech się czytające to panie nie obrażą, to NIE jest pogląd nowoczesnej nauki, ani tym bardziej Autora. Teoria ta nie ma również potwierdzenia w faktach. A tak odpowiadając na zawarte w tytule pytanie: Arystoteles nie był genetykiem! Znał bowiem skutki, lecz nie przyczyny. Genetyka to naprawdę młoda nauka... 

Bibliografia: ,,Genetyka w obrazkach''.