,,I ujrzałem głęboką przepaść i słupy niebieskiego ognia, a pośród nich ujrzałem słupy ognia spadającego, bezmiernie wielkie tak w górę, jak i w dół... I rzekł do mnie Uriel: 'Tutaj będą stać aniołowie, którzy złączyli się z kobietami i których duchy, przybierając rozmaite postacie, kalają ród ludzki i wiodą ich na manowce, ku oddawaniu czci demonom i składaniu im ofiar; tu będą tkwić aż po Dzień Sądu... A kobiety, które uwiedli, staną się syrenami'' [wytłuszczenie: T. K.] Tylko ja, Henoch, miałem tę wizję końca wszystkich rzeczy; nikt inny nie będzie widział tak daleko jak ja'' - apokryf ,,Pierwsza Księga Henocha'' [w]: Robert Graves ,,Biała Bogini''
wtorek, 18 kwietnia 2017
Skąd się wzięły syreny?
Średniowieczna modlitwa do Matki Natury
,,Ziemio, ze wszech miar boska, Matko Naturo, która płodzisz wszystkie rzeczy i co dnia na nowo rodzisz słońce, jakieś dała ludom; Strażniczko nieba i morza i wszystkich bogów oraz potęg, za twoją to sprawą cała natura zacicha i pogrąża się we śnie... Ale o to znów, gdy tak ci się spodoba, wydajesz z siebie radosne światło dnia i odwieczną swoją, niezawodną opieką otaczasz życie; a gdy przemija duch człowieka, do ciebie powraca. Tyś zaprawdę słusznie zwana jest Wielką Macierzą bogów; Zwycięstwo jest twym boskim imieniem. Tyś źródłem siły ludów i bogów, bez ciebie nic urodzić się ani uzyskać doskonałości nie może; potężna jesteś, Królowo Bogów. [...]'' - fragment angielskiego zielnika z XII wieku [w]: Robert Graves ,,Biała Bogini''.
Bitwa Drzew
,,Koronowe czubki buków
Ledwo wychynęły z pąków,
Odmienione są i nowe,
Otrząsnęły się z uwiądu.
Gdy buki mają się dobrze,
Wbrew litaniom i zaklęciom -
Splatają się czubki dębów,
Drzewa mogą żyć nadzieją.
Ja paprocie spustoszyłem,
We wszystkich sekretach węszę,
Stary Math ap Mathonwy
Nie wiedział ode mnie więcej.
Jakoź mam od Boga w darze
Władzę w dziewięciu odmianach:
Jam jest owoc wszechowoców
Z drzew dziewięciu nazrywanych -
Z śliwy, pigwy, czernic, morwy,
Z gruszki i maliny,
Z czereśni czarnych i białych,
Z jagód jarzębiny.
Siedząc sobie w Fefynedd,
Grodzie znacznej siły,
Patrzałem: drzewa i zieleń
Szparko dokądś śpieszyły.
Wzgardziły swą szczęśliwością,
Chętka je napadła,
By co rychlej kształt otrzymać
Liter abecadła.
Wojom było dość nieswojo,
A wędrowcom - dziwno,
Że znów swary odżywają,
Jakie niecił Gwydion:
Toczył się popod językiem
Bój na śmierć i życie,
Inna zasie walka wrzała
W głowie, k'potylicy.
Olchy idąc w pierwszej linii,
Wszczęły to zmaganie;
Później wierzba, jarzębina,
Ale z ociąganiem.
Ostrokrzew ciemnozielony
Chwacko w boju stawał
Uzbrojony w liczne groty,
Dłoniom ból zadawał.
Gdy dąb prędkie stawia kroki,
Ziemia, niebo dźwięczy;
'Dzielny Wartownikiem Bramy'
Zwie go każdy język.
Mężny był ostry janowiec
I bluszcz w pełnej krasie,
Leszczyna była im sędzią
W tym magicznym czasie.
Jodła brutalna i dzika,
Dalej jesion srogi
Ni o piędź nie ustępuje,
Do serc szuka drogi.
Choć arcyszlachetna, brzoza
Późno staje zbrojna;
Nie z przyczyny tchórzliwości,
Lecz, że jest dostojna.
Wrzos niósł ludziom pocieszenie,
Co ustali w znoju,
Zaś topole, tak odporne,
Zmogły trudy boju.
Niektóre z nich porzucono
Na wojennym placu,
Bo tęgo je zdziurawiła
Siła nieprzyjaciół.
Sierdzista była winorośl
W więzów - giermków gronie;
Zawsze gromko ją wysławiam
Przed władcą w koronie.
Krzepkim wodzem jest tarnina
Z cierpką swą jagodą,
Tudzież biały głóg niemiły
Odzian tąże modą;
I chyża w pościgu trzcina,
Janowiec ze swym plemieniem,
Mietlica źle się sprawiała,
Nim nie przyszło poskromienie.
Smętnie w pobok bitwy stanął
Wiano rozsypujący cis,
Z olchą dla ognia oporną
Pośród żaru co się tli.
Oraz szczęsna dzika jabłoń
Roześmiana dumnie,
Z Gorchana do Maeldrew
Wspiera się o turnię.
Ligustr razem z wiciokrzewem
Żyją gdzieś schowani,
Niebiegli w wojennym fachu,
Takoż sosna, dworna pani.
Lecz i ja, choć mną wzgardzono,
Bom jest mały smyk,
Z wami, drzewa, w hufcu byłem
Na błoniu Goddeu Brig''
- walijski poemat ,,Cȃd Goddeu'' [w]: Robert Graves ,,Biała Bogini''
Narodziny Blodeuwedd
,,Nie z ojca ani z matki
Była krew moja i moje ciało.
Czar na mnie rzucił Gwydion,
Naczelny czarodziej Brytów,
Kiedy z dziewięciu rodzajów kwiecia mnie urobił,
Z dziewięciu rozmaitych pączków:
Z kwiecia górskiego pierwiosnka,
Z żarnowca, tawuły i kąkolu
Przeplecionych razem,
Z bobu kryjącego w swym cieniu
Białe, upiorne wojsko
Ziemi, ziemskiego rodzaju,
Z kwiecia pokrzywy,
Z dębu, głogu i trwożliwego kasztanowca -
Dziewięć mocy z dziewięciu kwiatów,
Dziewięć mocy we mnie złączonych,
Z dziewięciu pączków roślin i drzew.
Długie i białe mam palce
Jak morska dziewiąta fala''
- ,,Hanes Blodeuwedd'' - poemat walijski [w]: Robert Graves ,,Biała Bogini''
Blodeuwedd była jednym z pierwowzorów Kwietnej z mojej mitologii ;).
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Oniricon cz. 297
Śniło mi się, że:
- czytałem komiksowe wydanie ,,Kuriera Szczecińskiego'', w którym na ostatniej stronie przedstawiono ludzi jako dzikie koty,
- powiedziałem Jovicie ov Joxicus - Vrabelis, że w mojej mitologii Mokosza i Dziewanna symbolizują Maryję podobnie jak Varda u Tolkiena i że gdyby rodzimowiercy o tym wiedzieli, to by mnie wrzucili do kupalnego ogniska,
- w lesie szło za mną wielkie, rogate zwierzę, podobne ni to do łosia, ni to do antylopy gnu, którego się bałem,
- zła czarownica chciała zjeść dwóch małych chłopców, grożąc, że odda ich ciała ,,sądowi i garmażerii'',
- przed II wojną światową moja Babcia była w Rio de Janeiro,
- pomyślałem, że w czasie II wojny światowej najokrutniejsi byli: Ukraińcy z UPA, Japończycy, Niemcy, Sowieci, oraz Amerykanie zrzucający bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki,
- wieczorem szedłem ulicą i porównywałem kulturę włoską i rosyjską, uznałem, że ta ostatnia jest mniej popularna, zwłaszcza w Polsce, na ławce siedziała stara kobieta, której się przestraszyłem myśląc, że to słowiański demon, potem ujrzałem mnóstwo śniegu, wziąłem go do ręki i rozmyślałem o tym, że mało Polaków zna włoskiego rocka,
- do mojego domu przyszli starzy ludzie, którzy dali mi w prezencie nową książkę z serii ,,Tajemnice zwierząt'' o dziwnych zwierzętach takich jak słonie morskie i czasopismo ,,Joy'',
- powiedziałem, że św. Maria Magdalena kochała Jezusa jak uczennica Mistrza, a nie jak żona męża, zaś w książkach Dana Browna jest wiele bzdur,
- Drakula jeździł czarnym mercedesem lub dacią,
- byłem w rosyjskim ośrodku wypoczynkowym, który zajęli amerykańscy żołnierze; zmartwiłem się tym i bałem się, że teraz zdetonują bombę atomową, potem poszedłem do pracy na folwarku pańszczyźnianym gdzie zamiast odrabiać pańszczyznę czytałem komiks razem z małym chłopcem,
- nocą Alice Cullen jechała samochodem, aby pocieszyć małego chłopca, a jej ciało emitowało jasną poświatę,
- w alternatywnym świecie istniało w zamierzchłych czasach Imperium Hiperborejskie, które podbiło min. Lak i Skiromację,
- poszedłem na warszawski bazar, który zamienił się w nielegalny sklep; szukałem w nim książek, potem jakaś kobieta zaprowadziła mnie na drugą stronę ulicy, gdzie w drewnianej budzie oglądałem nudną kreskówkę razem z panem Tomasusem ov S., potem pani Anna ov Scayapakova kazała mi pokazać na mapie górę Olimp w Grecji; pokazałem, że leży ona na południe od Macedonii; pokazałem też Macedonię i Bułgarię,
- Oktawian August miał osiem głów (wymyślone na jawie).
sobota, 15 kwietnia 2017
Już za parę chwil ... Wielkanoc!
Już wkrótce chrześcijanie będą świętować kolejną rocznicę największego w dziejach zwycięstwa Dobra nad złem - zwycięstwa Jezusa Chrystusa nad śmiercią, piekłem i szatanem; zwycięstwa, zwanego zmartwychwstaniem, bez którego wiara chrześcijańska byłaby daremna. Z tej okazji chciałbym wszystkim Czytelnikom bloga, niezależnie od wyznania i światopoglądu złożyć najserdeczniejsze życzenia Zdrowych, Pogodnych, Radosnych i Pełnych Miłości Świąt Wielkanocy;). Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał!
piątek, 14 kwietnia 2017
,,Mioritza'' - ballada rumuńska
,,Od rajskiej bramy,
Ścieżką w parowie,
Wiodą owieczki
Trzej pastuszkowie.
Jeden z węgierskiej
Rodem krainy,
Drugiego ojce
Z gór Bukowiny,
A zasię trzeci
Pomiędzy niemi
Z mołdawskiej znowu
Pochodził ziemi.
Ów Bukowińczyk
Z węgierskim w zmowie,
Radzą i radzą,
Aż jeden powie:
Oto sposobna bije godzina,
Trzeba nam śmierci
Mołdawjanina!
A na to drugi:
Bo jeno powiedz,
Który z nas więcej
Pięknych ma owiec?
Kto junak tęższy
W pasterzy gronie,
Kto psy wierniejsze,
Szybsze ma konie?
Słońce za góry
Kryć się zaczyna -
Dziś zabijemy
Mołdawjanina!
- A połoniną
Jagnię się błąka,
Ani je kwietna
Nie bawi łąka,
Omija trawkę,
Omija krzaczek,
W smętku i żalu
Płacze i płacze...
- Przyszedł pastuszek
I pyta słodko:
Czemuś spłakana,
Moja pieszczotko,
Może ci gorzka
Trawka nad rzeczką,
A możeś chora,
Moja owieczko?
- Żeń nas do lasu,
Pastuszku miły,
Tu się doczekasz
Jeno mogiły!
Drogi mój panie,
Porzuć te strony,
Dobrego pieska
Weź do obrony -
W dalekim lasku
Wyszukaj leże,
Bo cię zabiją
Wieczór pasterze!
- Jeśli masz oczy
Jasnowidzące,
A ja mam umrzeć
Tu, na tej łące,
Idź do pastuszka
Z Węgier krainy,
Idź do pastuszka
Z gór Bukowiny -
Idź, ma owieczko,
Tylko im powiedz -
Niechaj mnie grzebią
Wśród moich owiec.
Niechaj w mogile
W wieczorną ciszę
Szczekanie moich
Piesków usłyszę.
A ty, owieczko,
Ty mi pod głową
W grobie fujarkę
Połóż bukową -
Fujarkę z kości,
Co gra tak rzewnie,
Złóż mi owieczko,
W trumiennem drewnie,
A żebym słyszał
Ogniste dźwięki,
Bzową fujarkę
Włóż mi do ręki.
A kiedy wietrzyk
Zagra na dudkach,
Zbierze się owiec
Trzoda cichutka,
Na góry, lasy,
Zielone hale
Wypłacze swoje
Skargi i żale.
A ty im nutą
Odpowiedz rzewną,
Żem się ożenił
Z białą królewną,
Że na weselu
Niebieski gazda
Kazał, by jedna
Spadła mi gwiazda.
Że złote słonko
W parze z księżycem
Kwietnym mi wiankiem
Stroiło lice,
Że mię jesiony
I drużki jodły
W ślubnym orszaku
Pod ręce wiodły,
Że mi śpiewały
Ptaszęce chóry
I w szatach księżych
Wysokie góry -
Tysiące ptasząt
Ćwierkało zgodnie,
A gwiazd na niebie
Lśniły pochodnie...
A kiedy spotkasz
W starym szałasie
Moją matulę
W wełnianym pasie,
Kiedy zobaczysz,
Że moja mama
Ze łzami w oczach
Błąka się sama -
I pyta wszędy,
Spłakana taka,
Czy kto nie widział
Zucha - junaka.
- Gdzie mój pastuszek,
Gdzie mlecznolicy?
Ach! jego wąsik,
Jak kłos pszenicy -
Włosy u niego,
Jak skrzydło kruka -
Gdzie mi się podział,
Gdzie go wyszukam?
- Kiedy zobaczysz
Moją matulę,
Zlituj się nad nią,
Powiedz jej czule,
Powiedz jej mową
Cichą a rzewną,
Żem się ożenił
Z rajską królewną.
Ale jej nie mów,
Że z niebios gniazda
Na mem weselu
Upadła gwiazda,
Że mię jesiony
I drużki jodły
W ślubnym orszaku
Pod ręce wiodły,
Że mi śpiewały
Ptaszęce chóry
I w szatach księżych
Wysokie góry,
Tysiące ptasząt
Ćwierkało zgodnie,
I gwiazd na niebie
Lśniły pochodnie''
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























