wtorek, 20 lutego 2018

Oniricon cz. 379

Śniło mi się, że:






- ananasy mają kosmate mordy,
- Krzyżacy założyli hodowlę żubrów wypasanych przez piżmowoły,







- poszedłem do szkoły gdzie uczyłem się języka polskiego u trzech różnych nauczycieli jednocześnie, jako lekturę omawialiśmy ,,Czerwonego proroka'' Orsona Scotta Carda, widziałem w klasie nowe wydanie ,,Świata przyrody'' i za zgodą nauczycielki wymieniłem swój zaczytany egzemplarz na nowy, szkolny, w ostatnim rozdziale nazywano mrówki ,,lewicą'',







- w alternatywnych latach 90 - tych XX wieku Jerzy Urban nawrócił się i pokutował, Janusz Korwin - Mikke i Bolesław Tejkowski zostali umieszczeni w szpitalach psychiatrycznych, zaś po śmierci prezydenta Wałęsy ogłoszono żałobę narodową,







- poszedłem do muzeum razem z Voytakusem ov Višnicem, gdzie ten cieszył się widząc występy tresowanych, dużych, niebieskich myszy,







- Sławomira woli od książek Konrada T, Lewandowskiego powieść ,,Wierni bogom'' Marcina Marchwińskiego,






- znalazłem w domu komiks o Tytusie, Romku i A'Tomku i chciałem go zrecenzować,








- znalazłem w szafce zniszczony numer ,,Encyklopedii Odkrycia młodych'' o prehistorycznych ssakach, który zamienił się w komiks o Gwiezdnych Wojnach, który chciałem zrecenzować,
- z lękiem zwiedzałem szczeciński reaktor atomowy mieszczący się w podziemiach szpitala, myślałem, by opisać tę wizytę na blogu, lecz bałem się, że te informacje wykorzystają terroryści,







- Mama czytała ,,Kurier Szczeciński'' gdzie był artykuł o słowiańskim bogu Hamonie mającym postać złotego cielca,







- widziałem olbrzymi obraz z XIX lub początku XX wieku przedstawiający ubranych ludzi na plaży w tym płaczące dziecko,
- pewien góral zająknął się na scenie, a jego doradcy mówili mu: ,,PiS rządzi, PiS radzi, PiS naucza'',







- napisałem na blogu list otwarty do Stefana Niesiołowskiego, w którym pytałem dlaczego będąc entomologiem marnuje się jako polityk,








- kiedy Pavlas ov Vidłar krytykował PiS, przypomniałem mu, że jeszcze niedawno chwalił 500 +,







- ciocia Ursula ov Sienitica wierzyła w istnienie Wielkiej Lechii, kiedy to z nieba spadł deszcz podków,







- w dalekiej przyszłości sklonowano człowieka z tabletek rispoleptu i zdecydowano się dać mu inteligencję Arystotelesa; tym człowiekiem byłem ja i całą wiedzę o zwierzętach czerpałem z książek napisanych w czasach PRL - u,







- w latach 90 - tych XX wieku powstała w Polsce neopogańska sekta Rodzimy Kościół Wałęsy, która czciła Lecha Wałęsę jako wcielenie Welesa (wymyślone na jawie). 

niedziela, 18 lutego 2018

,,Upiór Południa. Czerń''


,,[...] A Linde rzekł:
- Ach, to trupiarnia, ta Afryka!''
- Henryk Sienkiewicz ..W pustyni i w puszczy''







W lutym 2018 r. przeczytałem ,,Czerń'' - pierwszą część tetralogii dark fantasy ,,Upiór Południa'' Mai Lidii Kossakowskiej. Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XX wieku, lub na początku wieku XXI 1 w: Nigerii (w jej największym mieście Lagos, które do 1991 r. pełniło funkcję stolicy kraju), Francji (Lyon) i Liberii (ta ostatnia pojawia się w retrospekcjach).
Głównym bohaterem jest reporter wojenny Jacek Wilczyński (Jack Wilczynsky), zamieszkały za granicą Polak, którego nierozgarnięci Francuzi mylili z Rosjaninem; człowiek odważny do szaleństwa, uzależniony do adrenaliny i w związku ze swoją pracą co rusz ryzykujący życiem. Swój pełen przygód zawód przypłacił malarią i … pomieszaniem zmysłów (min. ukazywały mu się duchy, nie mógł wytrzymać bez uczestniczenia w wojnie). Leczył się psychiatrycznie, lecz bezskutecznie, bo dotychczasowa praca dawała mu poczucie wolności (owe umiłowanie wolności jest bardzo charakterystyczne dla Polaka tak w literaturze jak i w życiu ;). W końcu postanowił się ustatkować. Znalazł pracę w gazecie jako komentator polityczny i zamieszkał w Lyonie, gdzie dusił się jak w klatce. Był rozdarty między miłością do narzeczonej, a miłością do Afryki... Wreszcie gdy ujrzał duchy na barbecue, wyjechał do Nigerii, gdzie chory psychicznie i opętany przez oriszę, wpadł w ręce charyzmatycznego babalawo (czarownika) Liona Eze Ukuwe, który zrobił z niego mordercę...








Osobistym wrogiem Wilczyńskiego była francuska dziennikarka Lorna Danton - postać negatywna; notabene nosząca nazwiska jednego ze zbrodniarzy rewolucji francuskiej Georgesa Dantona (1759 – 1794). Była to skrajnie lewacka feministka; kobieta brzydka z wyglądu jak też obłudna i tchórzliwa z charakteru. Pozowała na obrończynię ubogiej ludności Trzeciego Świata, lecz czyniła to wyłącznie na pokaz. Chciała uchodzić za osobę odważną, a w rzeczywistości to mężczyźni – dźwiękowcy i kamerzyści ryzykowali życie zamiast niej. Zwracam uwagę, że ową antypatyczną postać wymyśliła i opisała kobieta, a nie mężczyzna ;).








Wilczyński przyjaźnił się z Marla Bjornson; wdową po Einarze Bjornsonie; rzeczniczką prasową koncernu naftowego. Trudno było określić jej narodowość, bo raz przedstawiała się jako Kanadyjka, raz jako Islandka, a raz jako Angielka. Używała czarnej szminki i mieszkała w Lagos razem z małym stadkiem norweskich kotów leśnych i mainkunów (jest to echo wielkiej sympatii Mai Lidii Kossakowskiej i jej męża, Jarosława Grzędowicza do kotów). To właśnie Marla szukając pomocy dla Jacka oddała go w ręce Ukuwe. Po kłótni z Jackiem wyjechała do Kanady.








Fabienne – młoda i urocza Francuzka z Lyonu, była narzeczoną Jacka. Kochał ją (przynajmniej dopóki jego duszą nie zawładną Gu – bóg wojny), lecz nie mógł wytrzymać z jej pospolitą rodziną, której członkowie uparcie mylili go z Rosjaninem.
W czasie swoich wojaży po Afryce, Jacek spotkał potężnie zbudowanego, szalonego Afrykanera, Josa van der Groose. Człowiek ten, mentalnie tkwiący w XIX wieku; uważany za rasistę przeciwnik dekolonizacji i politycznej poprawności, za pieniądze z przemytu broni i diamentów utworzył prywatną armię, która strzegła zakładanych przez niego szkół, sierocińców i szpitalu. Van der Groose; gorliwy protestant wierzył, że w ten sposób realizuje wolę Bożą. Był znienawidzony przez wszystkie frakcje polityczne w Afryce, jednak Jacek doszedł do wniosku, że choć ma głupie poglądy, to jednak broni słabszych.








Zarówno w Afryce jak i w Europie, Jacek Wilczyński był straszony przez duchy; spalonego żywcem swego przyjaciela – fotografa Jacques oraz zastrzelonych murzyńskich dzieci – żołnierzy.









Na targowisku w Lagos zaczepiła go … upieczona małpka, która nagle ożyła, chwyciła go upieczoną łapką i zaczęła piszczeć: ,,Gu!''








W powieści Kossakowskiej, Afryką wciąż władali prastarzy, niegdyś bardzo potężni bogowie tacy jak: najwyższy bóg Olorun (afrykański odpowiednik Eru Iluvatara z ,,Silmarillionu'' J. R. R. Tolkiena ;), oraz stworzone przez niego pomniejsze bóstwa, zwane przez nigeryjskich Jorubów orisza (afrykański odpowiednik Valarów ;): Obatala – stwórca Nieba, Ziemi i ludzi; z mandatu Oloruna władca świata, Oszun – bogini miłości i płodności, Jemaya – bogini morza, Szango – bóg burzy, jednak najważniejszą rolę w powieści odgrywał bóg wojny Gu (właściwie: Ogun). Gu wyglądał jak murzyński wojownik z afrykańską maską zamiast głowy. Dręczony chorobą i starością, mieszkał w Lagos w garażu babalawo (czarownika) Liona Eze Ukuwe. Aby utrzymać okrutnego bożka przy życiu, stary czarownik mordował dlań ludzi (stąd fala niewyjaśnionych zabójstw), a nawet poświęcił mu życie swoich pięciu synów. Bóg wojny wybrał sobie na swego ,,niewolnika'' Jacka Wilczyńskiego i opętał go tak jak to czynią haitańscy loa. Dał mu siłę i żądzę mordu potrzebne do pokonania napastującej go w slumsach bandy wyrostków. Jacek stopniowo coraz bardziej uzależniał się od poleconego mu przez Marlę czarownika Ukuwe, w którym widział zrazu szarlatana, później terapeutę i przyjaciela, a w końcu mistrza. Wreszcie czarownik tak ogłupił Wilczyńskiego zabijając w nim resztki chrześcijańskiej moralności, że ten zaczął mordować ludzi dla Gu. Aby utrzymać przy życiu krwiożerczego boga zdecydował się w końcu poświęcić życie ukochanej Fabienne (tu opowieść się urywa...).
W książce znajdziemy naturalistyczne opisy nędzy i wojen w Afryce (bardzo drastyczne sceny!). Uważam, że powieść nie tyle zachęca do praktykowania afrykańskiego okultyzmu co wręcz przeciwnie; ostrzega przed nim, ukazuje jego mroczną stronę. Afrykańscy bogowie wywołują wojny, ponieważ są spragnieni krwi potrzebnej im do życia (w pewnym sensie upodabnia to ich do wampirów), a ponadto na potrzeby ludowej magii jest zabijanych wiele rzadkich gatunków zwierząt. Czytelnik może to porównać z chrześcijaństwem i docenić to ostatnie. Wilczyński zmieniający się w bezlitosnego mordercę pod wpływem bożka Gu i jego sługi Ukuwe pokazuje moim zdaniem do czego może prowadzić odrzucenie pierwszego przykazania (jest to ostrzeżenie przed sektami). Jako katolikowi spodobało mi się ukazanie w pozytywnym świetle pracujących w Afryce misjonarzy:

,, […] Duchowni w Afryce to zazwyczaj twardzi faceci. Z zasadami cięższymi niż ołów i trudniejszymi do skruszenia niż diament. A karabin, wszystko jedno w czyich rękach, jest ucieleśnieniem diabła. […] Kto mieczem wojuje […]. A teraz wysoko nad chmurami i oparami sceptycyzmu pewnie ze zdziwieniem wymachuje świeżutką, dopiero co otrzymaną palmą męczeństwa. Alleluja, bracie. Spoczywaj w pokoju, bo myślę, że dzielny był z ciebie człowiek'' – Maja Lidia Kossakowska ,,Upiór Południa. Czerń''

Spodobała mi się również zdrowa krytyka pod adresem zwyrodniałego zwyczaju sporządzania rzeźb z ludzkich zwłok – była to refleksja Wilczyńskiego na widok masakry w Liberii:

,,Ten stuknięty Niemiec od rzeźb z oskórowanych trupów byłby zachwycony. Obaj mogliby się serdecznie uścisnąć. Wreszcie sztuka dogoniła życie'' – op. cit.

Powieść uznaję za przerażające i napisane z wielkim talentem ostrzeżenie przed ludzkim szaleństwem pochłaniającym niewinne ofiary.




1 W powieści wzmiankowane jest studio filmowe ,,Pixar'' założone w 1979, lecz noszące swą nazwę od 1986 r,, wojna domowa w Czeczeni (pierwsza miała miejsce w latach 1994 – 1992, druga zaś w latach 1999 – 2009, wojna w Salwadorze w latach 1979 – 1992 i wojna domowa w Liberii – pierwsza miała miejsce od 1989, druga zaś w latach 1999 – 2003.

sobota, 17 lutego 2018

Bezgrzebieniowce


,,Nie ma moa
Nie ma moa
Na starej Ao – Te - Roa
Szukać nie warto
Wszystko zeżarto
Nigdzie się już nie znajdzie go''.









W 1683 r. Jan III Sobieski zwyciężył pod Wiedniem. To wiedzą wszyscy Polacy. Nie każdy jednak wie jaki może mieć to związek ze strusiami. Otóż oczom zwycięskich Polaków z zdobytym namiocie tureckim ukazał się min. ,,struś przedziwnie śliczny'' niestety z uciętą głową.








Bezgrzebieniowce to podgromada ptaków, które nie mogą latać, ponieważ nie mają kostnego grzebienia na mostku, który odpowiada za poruszanie skrzydłami w czasie lotu. Tak jest obecnie. Jednak we wcześniejszych epokach geologicznych ich przodkowie poruszali się całkiem sprawnie w powietrzu. Z czasem jednak zwiększyła się ich waga, co zaczynało utrudniać im latanie. Początkowo musiały gnieździć się na terenach otwartych, aby mieć dostatecznie dużo miejsca do rozbiegu jak ma to miejsce u współczesnych dropi. Jednak one wciąż zwiększały swoje wymiary i ciężar, aż te czynniki ,,przykuły je do ziemi''. Odtąd nieużywany już grzebień na mostku przestał być potrzebny – powoli się redukował, aż zanikł całkowicie.









Od plejstocenu do czasów nowożytnych (!) Madagaskar i Nowa Zelandia były ojczyzną dla wielkich, wymarłych już bezgrzebieniowców. Na Madagaskarze był to ,,vorum – patra'' dla autochtonów, zaś przez Europejczyków zwany ,,rukiem'', ,,ptakiem słoniowym'', lub epiornisem, określany nazwą łacińską Aepyornis maximum. 1 A jak nazywał się jego krewny z Nowej Zelandii? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie wystarczy tylko zajrzeć do tekstu zamieszczonej na początku artykułu maoryskiej piosenki. Były to moa, których nazwa oznacza … ptaka domowego! Jest to tym dziwniejsze, że moa wbrew nazwie nie były wcale udomowione. Na Nowej Zelandii jest dużo miejsc, których nazwy nawiązują do żyjących tam niegdyś olbrzymich ptaków. W mitologii arabskiej, w ,,Baśniach 1001 nocy'', oraz przeciętnych wyobrażeniach średniowiecznych Europejczyków o terenach ,,za Arabią, za Afryką'' żył ogromny, wyglądający jak skrzyżowanie orła z kogutem ptak Rok, którego imię oznacza ,,skałę''. Ów mityczny potwór, nieobcy Sindbadowi Żeglarzowi, miał jakoby na jeden posiłek konsumować trzy słonie unosząc w powietrzu jednego w dziobie, a dwa pozostałe w szponach. Pisał też o nim Marko Polo w ,,Opisaniu świata'' przy omawianiu wyspy Mogdaszo (Madagaskaru). Jest tam napisane, że Wielki Chan jak i sam podróżnik otrzymali dwa pióra tego ptaka. W rzeczywistości były to spreparowane liście palmowe. Oczywiście Rok nie istniał, 2 ale jego pierwowzorem był właśnie epiornis. Zarówno on jak i moa wyglądały jak gigantyczne strusie, a ich pióra były brązowe, lub szare i przypominały futro. Moa był największym nielotnym ptakiem jaki kiedykolwiek istniał – był większy nawet od współczesnego strusia afrykańskiego, osiągał bowiem ponad 3 m wysokości. Nieco mniejszy był epiornis. Jego 60 – centymetrowe jaja, z których skorup Malgasze wyrabiali wiadra na wodę – były większe niż jaja dinozaurów! Epiornisy nie miały naturalnych wrogów. Jedynie ich pisklęta mogły być zabite przez fossę. Jaja były jednak okryte zbyt twardą skorupą, aby te drapieżniki mogły odżywiać się ich zawartością. Ptaki te wyginęły z powodu niekontrolowanych odłowów, choć jeszcze w czasach nowożytnych (ok. XVII wieku) chodziły po wyspie. Moa były dla Maorysów niemal tym samym co bizony dla Indian, jednak to oni przyczynili się do wymarcia ptaków. Oprócz olbrzymich moa były też gatunki wymiarów indyka. Selekcję naturalną w ich stadach przeprowadzały miejscowe, 3 – metrowe orły harpagornisy (orły Haasta), które wyginęły wraz z wytępieniem ich źródła pokarmu. Niemal każda część ciała moa miała swoje zastosowanie. Skorupy ich jaj również nadawały się do wyrobu wiader. Jedną z metod łowieckich było podrzucanie moa rozgrzanych kamieni, które te łykały ginąć po tym. Możliwe, że znaczenie ich nazwy ma związek z łatwością polowań na nie. Doszło więc o wytępienia tych ptaków, jednak wylansowana kiedyś hipoteza, że po wytępieniu moa, Maorysi stali się kanibalami nie ma uzasadnienia. Oczywiście kanibalizm istniał u tego ludu, ale miał znaczenie wyłącznie magiczne i występował jeszcze w czasach kiedy moa istniały. Poza tym na Nowej Zelandii żyją jeszcze inne gatunki ptaków!
Obecnie znamy takie gatunki bezgrzebieniowców jak: struś afrykański (Afryka), nandu, zwany reą Darwina 3 (Ameryka Południowa), emu i wytępione emu czarne (Australia), kazuar i kazuar jednokoralowy (Nowa Gwinea i północ Australii), oraz kiwi (Nowa Zelandia).








Największym bezgrzebieniowcem (a zarazem największym ptakiem świata) jest struś afrykański (2,4 m wysokości), zaś najmniejszym – kiwi (mniej więcej wielkości kury). Dla porównania: nandu szare osiąga 1,5 m wysokości i 25 kg wagi, emu – 1,8 m wysokości i ok. 50 kg wagi, oraz kazuar – do 1,5 m wysokości i 50 kg wagi.
Omawiane ptaki mają wydłużone, spiczaste dzioby, zaś ich stosunkowo małe głowy są osadzone na długich, giętkich szyjach.









Nie sposób tu pomylić kazuara hełmiastego z jakimkolwiek innym ptakiem. Skóra jego szyi i głowy jest nieopierzona i koloru niebieskiego, na podgardlu ozdobiona czerwonymi skórnymi zgrubieniami. Natomiast na czubku głowy kazuara znajduje się kostny ,,hełm'' taki jaki miał korytozaur. Upierzenie kazuara jest czarne i do złudzenia przypomina futro. 4









Jego bliski krewny – kazuar jednokoralowy ma niski, szary i ostro zakończony wyrostek na głowie (narośl powyżej opisanego kazuara jest zaokrąglona i żółto – brązowa, lub szara). Kazuar jednokoralowy ma ciemnoniebieską głowę, ale jego szyja jest intensywnie żółta, zwisa z niej tylko pojedynczy ,,koral'' (stąd nazwa ptaka), zaś od połowy pokrywa ją czarne szczeciniaste pierze.
Bezgrzebieniowce nie mają ogonów.
U strusi afrykańskich występuje dymorfizm płciowy – podczas gdy upierzenie samicy jest kombinacją różnych odcieni szarości, samiec ma szaro – różową głowę i szyję, oraz czarne pióra na skrzydłach zakończone białymi końcówkami. Przez długi czas strusie masowo zabijano dla ich pięknych piór używanych jako ozdoba. Czytelnicy ,.Potopu'' Henryka Sienkiewicza możliwe, że pamiętają, że zdobyty przez Rocha Kowalskiego na Karolu Gustawie kapelusz był ozdobiony właśnie strusim piórem. Tymczasem Papuasi wyrabiali ozdobne pióropusze nie tylko z piór rajskich ptaków, ale także z piór kazuarów. Pióra nandu i emu są koloru szarego. W przypadku nandu zdobi je ciemnoczerwony odcień.
Bezgrzebieniowce mają również długie, nieopierzone nogi zakończone dwoma uzbrojonymi w pazury palcami, które mogą być zarówno szybkim środkiem lokomocji jak i straszną bronią mogącą otwierać brzuch jak zamek błyskawiczny w razie ataku wroga. Wszystkie te ptaki szybko biegają, ale rekordzistą jest struś afrykański rozwijający prędkość 72 km/ h. Dla porównania: kazuary poruszają się z prędkością 50 km / h. W RPA organizowane są nawet wyścigi ludzi jadących na strusiach!








Interesująco na tle podgromady wyróżniają się endemity Nowej Zelandii – kiwi, które są najmniejszymi bezgrzebieniowcami świata (40 – 70 cm długości i 1,3 – 4 kg wagi). Ich nazwa jest onomatopeją. Piszę ,,ich'', bo nie jest to pojedynczy gatunek, ale licząca trzy gatunki rodzina określana łacińską nazwą Apterygidae. Najbardziej znanym gatunkiem kiwi jest kiwi brunatne. Kiwi mają groteskowo długie dzioby i zredukowane, niezdolne do lotu skrzydła. Ich ciało pokrywa podobne do futra pierze barwy brązowej, lub szarej. U nasady dzioba znajdują się drobne, podobne do wibrysów pióra, pełniące tę samą rolę. Brak ogona. Łapy krótkie, pozbawione upierzenia. Prowadzą nocny tryb życia. Za pomocą swych długich dziobów szukają w ściółce leśnej dżdżownic, owadów, ślimaków, pająków, owoców i nasion. W czasie tych wypraw posługują się głównie węchem, który jest najlepiej rozwiniętym zmysłem tych wyjątkowych ptaków. Składają bardzo duże jak na tak małe ptaki jaja, mierzące aż 30 centymetrów, w których najwięcej miejsca zajmuje kula żółtkowa. Pisklęta są zagniazdownikami. Tym co zagraża kiwi jest niszczenie ich siedliska, oraz drapieżnictwo sprowadzonych przez człowieka na Nową Zelandię ssaków drapieżnych takich jak: łasice, zdziczałe psy i koty. Ptaki te są symbolem narodowym Nowej Zelandii.









Istnieje stereotyp każący strusiom w razie niebezpieczeństwo wkładać głowę do piasku co zyskało miano ,,strusiej polityki''. To oczywiście nieprawda, ale co przyczyniło się do jej wykreowania? Wytłumaczeń jest kilka. Oto one:
- najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie głosi, że w czasie suszy strusie grzebią dziobami w glebie poszukując zawierających wodę korzeni traw,
- hamując struś wyciąga przed siebie głowę i szyję,
- chcąc zdezorientować drapieżnika struś imituje swym wyglądem kulę.









,,Struś ma tak gorącą naturę, że połyka żelazo, wprowadza je do żołądka i tam trawi'' – można wyczytać w XIII – wiecznej włoskiej encyklopedii autorstwa Brunetta Latini. Nie jest to bynajmniej pogląd odosobniony. Przeciwnie! Jest to tylko mały wycinek z ogromnej famy wszystko trawiącego (nawet żelazo!) strusiego żołądka. Czy struś cieszy się tu zasłużoną sławą? Bezgrzebieniowce używają gastrolitów, czyli kamieni żołądkowych podobnie jak np. kury. Niekiedy w odchodach strusi afrykańskich można znaleźć oszlifowane w czasie trawienia … diamenty. Nie zmienia to jednak faktu, że struś łykający gwoździe, lub puszki aluminiowe skazuje się na śmierć. Ptaki te łykają różne rzeczy. W londyńskim zoo żył struś, w którego żołądku znaleziono całą kolekcję monet. Inny z kolei połknął: złoty naszyjnik, taśmę filmową, 90 cm liny, pokrętło budzika, wentyl rowerowy, ołówek, grzebień i 3 rękawiczki (sic!). Być może Czytelnik pamięta o odłowach moa przeprowadzanych za pomocą żarzących się kamieni? Jednak standardowy pokarm strusia afrykańskiego i innych bezgrzebieniowców jest mnie niezwykły. Składają się nań: owoce, nasiona, owady i drobne kręgowce.










,,Struś składa jaja i przykrywa je piaskiem, następnie zaś odchodzi by zająć się 'swoimi sprawami', i nie pamięta już ani trochę o złożonych jajach. Ciepło słoneczne i piękna pogoda robią swoje i ogrzewają to co powinna ogrzać matka, aż wreszcie wylęgają się pisklęta tak duże, że od razu potrafią zadbać o swoje potrzeby'' – napisał Brunetto Latini w cytowanym już ,,Skarbcu wiedzy''.
Emu mogą się rozmnażać również po przekroczeniu granicy odpowiedniej do przeprowadzenia prokreacji, jednak skorupki jaj zniesionych przez stare ptaki są bardziej kruche. W czasie toków nogi strusi afrykańskich przybierają barwę czerwieni. Ptaki te są poligamistami. Wiele samic składa jaja w gnieździe strzeżonym przez samca, który je wysiaduje. W ,,Skarbcu wiedzy'' przydałoby się sprostowanie! Ponieważ strusie są największymi ptakami świata, składają też ogromne, 20 – centymetrowe jaja, które stanowią odpowiednik ok. 40 jaj kurzych. Ich zawartość chroni grubościenna skorupa koloru białego (jaja emu i kazuarów są w różnych odcieniach zieleni). Ogromne jaja strusi mają wielu amatorów takich jak: lwy, węże Dasylopelitis scaber, czy ścierwniki białe. Te ostatnie do rozbijania strusich jaj używają kamieni. Dorosłe bezgrzebieniowce opiekują się pokrytymi maskującym puchem pisklętami – jest to zadanie zarówno dla samca jak i dla samicy. A więc znów nie możemy się zgodzić z twierdzeniami średniowiecznego uczonego. Pisklęta są zagniazdownikami. W przypadku kazuarów tylko samiec opiekuje się potomstwem.










Przeszliśmy już do omawiania znaczenia i ochrony bezgrzebieniowców. Człowiek wykorzystuje z tych ptaków zawierające mało tłuszczu mięso, dekoracyjne upierzenie, ogromne jaja, zaś Papuasi dodatkowo wyrabiają sztylety z kości kazuarów. Mimo, że emu razem z kangurem figuruje w godle Australii nie przeszkadza to mieszkańcom tego kraju masowo mordować swych herbowych ptaków pod pretekstem rozsiewania opuncji i tratowania pól uprawnych. Bezgrzebieniowce dostarczają też rozrywki – mam na myśli wyścigi strusie; sport znacznie bardziej niebezpieczny od jazdy konnej. Różne są metody pozyskiwania cenionych produktów z bezgrzebieniowców. Najbardziej okrutne są polowania na emu przeprowadzane w celu zdobycia skór tych ptaków. W czasie polowania ścigano emu konno i aby nie uszkodzić skóry nie używano broni palnej, lecz bito ptaki batem, aż do ich padnięcia. Z kolei w Afryce polujący na strusie przebierają się za te ptaki, aby nie dać się przez nie rozpoznać. Papuasi chwytają pisklęta kazuarów i hodują je w przydomowych zagrodach, zwanych kazuari, a nawet handlują nimi mimo prawnych zakazów. Próby domestykacji przeprowadza się również wobec strusi afrykańskich. Farmy nastawione na ich hodowlę znajdują się w Afryce, USA i Skandynawii. W Polsce pierwszą komercyjną hodowlę strusi założono w Garczynie na Mazurach. To zjawisko powoli się upowszechnia. Zresztą już faraon Ptolemeusz II Filadelfos jeździł zaprzężonym w strusie rydwanem, a jego żona dosiadała tych ptaków. Nie każdy zapewne wie, że na południu Afryki pewien farmer wykorzystywał strusie do wypasu owiec (!), a te dobrze się spisywały. Sprawnie zaganiały odłączone owce z powrotem do stada. Czasem w tym celu bezskutecznie dziobały także martwe zwierzęta, aż do czasu gdy farmer ,,zwalniał'' je z tego ,,obowiązku''. Zawsze gdy pojawiły się opóźnienia w powrocie stada, hodowca wiedział, że któraś z owiec zakończyła życie.
W starciu z człowiekiem również bezgrzebieniowce ponoszą klęskę, padając łupem ludzkiej chciwości i głupoty. Liczebność poszczególnych gatunków drastycznie zmniejszają odłowy dla pierza (zachodnioafrykański podgatunek strusia) i skór (emu), odłowy do celów komercyjnych (kazuary), tępienie pod pretekstem ochrony upraw (emu), a także nieprzemyślane zmiany w pierwotnych ekosystemach (kiwi). Wyniszczone zostały już: madagaskarskie epiornisy, nowozelandzkie moa, oraz australijskie emu czarne. Nie możemy pozwolić by pozostałe przy życiu gatunki bezgrzebieniowców podzieliły ich los.








1 Obecnie epiornis określany jest polską nazwą ,,mamutak''.







2 Ptak Rok pojawia się w mojej powieści fantasy ,,Tatra. Suplement'' :).







3 W 2004 r. w czasie szkolnej wycieczki w ramach lekcji biologii widziałem stadko nandu hodowane na terenie Akademii Rolniczej w Szczecinie.







4 W mojej mitologii Nowa Gwinea nosi nazwę Kazuaria. W powieści fantasy ,,Tatra. Suplement'' umieściłem plemiennego wodza z tej wyspy jeżdżącego na kazuarze.

piątek, 16 lutego 2018

Oniricon cz. 378

Śniło mi się, że:







- ks. Benedykt Chmielowski pisał w ,,Nowych Atenach'' o Ernesto Che Guevarze,
- oglądałem rysunki na murach przedstawiające Polaków doby PRL - u śpiewających pieśni na cześć uzbrojenia,







- Ernesto Che Guevara odwiedził Pawlaczycę, skąd został przegoniony,







- pewnego niemieckiego psa nazwałem ,,nazi - Łajką'' i obwiniałem psy z ZSRR o zbrodnie Sowietów,







- w Azji żyje dziki pies podobny do likaona, zaś w Afryce - dziki pies o mocno napuchniętych palcach,
- narysowałem półnagiego Bolesława Chrobrego z półnagą Emnildą klęczącą u jego stóp,







- jadłem morskie robaki podobne do dżdżownic ze spiczastymi ryjkami,








- marzyłem, aby Jena ov Blackeyova przeczytała ,,Tatrę''; w tej powieści Anatolij Rdzeniejew powiedział: ,,Barynia Jurata, my som...'' (,,Pani Jurato...''),
- 52 byłe żony Saddama Huseina i jego dwie córki adoptowały osierocone dzieci,
- szukałem chrześcijańskiego przesłania w ,,Słowie o wyprawie Igora'',






- mówiłem w TV, że obecnie alchemia jest pseudonauką, lecz w starożytności, średniowieczu i XVI wieku, kiedy żył Michał Sędziwój była protonauką,
- poszedłem do Parku Kasprowicza w Szczecinie, gdy odwiedził mnie Pavlas ov Vidłar i krzyczał na moją Mamę, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- w Niemczech publiczne toalety są czynne tylko we wczesnych godzinach rannych,
- w TV wywołała skandal ludowa piosenka obrażająca PiS i Donalda Trumpa,







- w czasie powstania styczniowego św. Mikołaj z Miry był sztyletnikiem i zabijał Rosjan, w tym popów, którzy po śmierci zeznawali w czasie synodu, przynosił ich nozdrza, za które płacono mu ,,urwankami'', czyli kawałkami ubrań dzieci,







- oglądałem stary, amerykański film pokazujący wydarzenia w okresie między Wielkim Wybuchem, a stworzeniem Ziemi; już wtedy pojawiło się zło za sprawą Stalina i Marksa,
- leżałem na podłodze i bawiłem się figurkami na oczach dziewczynek odtwarzając historię o królewnie zaklętej w żabę,
- na prośbę pana Andreusa ov Leovishinera napisał dialog człowieka z kotem o zabijaniu, kot mówił, że gdyby nie było śmierci, na Ziemi do dziś żyłyby dinozaury i nie byłoby miejsca dla ludzi, a następnie przekonał mnie, abym nie szedł na wiec komunistów,






- oglądałem książkę z polską wersją baśni o Jasiu i Małgosi, w której Baba Jaga była nazywana Jędzą; potem razem ze swoimi dziećmi - chłopcem i dziewczynką świętowałem dzień Jasia i Małgosi, przypadający w oktawie Bożego Narodzenia, kiedy to wspólnie szukaliśmy słodyczy w kredensie,
- gościłem u siebie Sławomirę i jej dużo młodszą koleżankę o czarnych włosach, zapytałem ją czy lubi twóczość Konrada T. Lewandowskiego, lecz Sławomira jej nie znała i poprawiała mi błędy ortograficzne. 

czwartek, 15 lutego 2018

Zwierzęta pustynne









Sahara w Afryce, Gobi w Azji, Atacama w Ameryce Południowej, czy Wielka Pustynia Piaszczysta w Australii – te i wiele innych nazw jest synonimem pokrytej piaskiem, spalonej słońcem pustej przestrzeni. Często natomiast zapominamy o pustyniach lodowych na Antarktydzie. Z powodu trudnych warunków nie są to tereny atrakcyjne dla wielu roślin i zwierząt. Tymczasem nawet w tym niegościnnym środowisku spotykamy ich przedstawicieli. Jakie gatunki do nich należą i jak radzą sobie z trudnym środowiskiem – na te pytania będziemy szukali odpowiedzi w tym artykule.








Nie mający polskiej nazwy chrząszcz Onymacris unvulgaris o czarnej barwie chitynowego pancerza żyje na afrykańskiej pustyni Namib. Dostarcza nam przykładu możliwości przeżycia nawet w tak ekstremalnych warunkach jakie stwarza ustawiczny deficyt wody. Tereny objęte jego areałem są terenami nie tylko pustynnymi, lecz jednocześnie nadmorskimi. Rana kiedy para wodna zamienia się w rosę, omawiany owad ją zbiera. W jaki sposób to robi? Otóż ustawia się odwłokiem skierowanym ku górze. Skraplająca się para wodna spływa po wyżłobieniach naskórka i kończy swą ,,wędrówkę'' w aparacie gębowym chrząszcza.








Na pustyniach spotykamy również motyle. Należy do nich ćma jukka z rodzaju Tegeticula. Żyje w Ameryce Środkowej. Może być szaro – brązowa (jasny odcień brązu), lub biała. Na terenie jej areału występuje inna jukka – tym razem roślina. Zbieżność nazwa obydwu, tak przecież różniących się organizmów nie jest dziełem przypadku, bowiem zarówno jukka Tegeticula jak i jukka roślina żyją ze sobą w symbiozie. Ćma zapyla jukkę umożliwiając jej rozmnażanie, sama zaś rozmnaża się na ,,swojej'' roślinie. Jej liśćmi żywią się gąsienice omawianego motyla. Obydwie jukki nie mogą bez siebie istnieć!








Na pustyni Namib żyje pająk, zwany ,,tańczącą białą panią''. Faktycznie jest koloru białego z domieszką jasnego brązu na głowotułowiu, zaś na jego 8 odnóżach znajdują się grube, chitynowe ,,włoski'' koloru czarnego. Omawiany pająk nie korzysta z sieci łownych w czasie polowań na owady, bowiem poluje aktywnie. Nie znaczy to, że nie potrafi produkować pajęczyny! Żyje w norkach wykopanych w piasku. Nie wydaje się to być dobrym miejscem na locum; jest to po prostu materiał zbyt sypki, aby w nim kopać norę. Wtedy właśnie naszemu pająkowi przydaje się – niewykorzystywana na polowaniu – umiejętność produkowania pajęczyny. Wykorzystuje ją do zlepiania ziaren piasku tworzących ,,sufit'' i ,,ściany'' norki. Tym samym ,,tańcząca biała pani'' chroni się przed zasypaniem piaskiem.








Na pustyniach Azji, Afryki, Nowego Świata i Australii żyją dobrze przystosowane do znoszenia tamtejszych warunków – skorpiony. Pajęczakom tym zazwyczaj wystarczy woda zawarta w ciałach ich ofiar, ale jeśli mają taką możliwość, piją jej bardzo dużo. Zdarza się, że wiele skorpionów ginie w czasie sporadycznych pustynnych deszczy poprzez utonięcie.








Solfuga jest mało znanym pajęczakiem. Ma monstrualny, wydłużony łeb barwy pomarańczowej, tułów i odwłok barwy czarno – żółtej, pokryte białymi, chitynowymi ,,włoskami'' oraz 10 długich, czarno – żółtych odnóży. Jest mięsożerna, żywi się drobnymi bezkręgowcami. Znakomicie przystosowane do życia na pustyniach solfugi w razie potrzeby popadają w odrętwienie do momentu pojawienia się sprzyjających warunków.
Dla wielu zabrzmi to jak herezja, ale na pustyniach żyją ryby. Oczywiście nie jest to dla nich typowe środowisko. Pustynne ryby mogą oczywiście żyć tylko w zbiornikach wodnych jak np. pewien endemiczny gatunek egzystujący tylko w stawku Diabla Dziura w stanie Nevada (USA).








Nie jest to środowisko przyjazne również dla płazów; kręgowców rozmnażających się z udziałem wody (bezowodniowców), pokrytych delikatną i przepuszczalną skórą. To jest reguła, są jednak wyjątki. W Afryce żyje żaba, zwana buczkiem południowoafrykańskim, która większą część swego życia spędza zakopana w glebie. Pokrywa ją skóra koloru zielonego. Buczek wychodzi spod piasku w czasie deszczu. Przez ten krótki czas żaba odżywia się i rozmnaża, szybko przechodząc cykl rozwojowy od skrzeku, poprzez kijankę, aż do dorosłego płaza. Oprócz tego nasiąka jak gąbka wodą i ponownie … zakopuje się w pustynnym piasku. W Gran Chaco w Ameryce Południowej podobne zachowania spostrzeżono u niektórych gatunków żab rogatych. Są to jednak wyjątki.
Znacznie lepiej niż płazy do życia na pustyniach przystosowały się gady. W omawianym środowisku żyją liczne jaszczurki. W Azji będzie to waran pustynny, w Afryce – Aparosaura anchitae i gekony piaskowe, w Ameryce Północnej – legwan pustynny, heloderma arizońska i heloderma meksykańska, zaś w Australii – moloch kolczasty, zwany straszliwym.








Piaskowo – brązowy, pasiasty waran pustynny dzięki swemu ubarwieniu dobrze kamufluje się wśród piasków.








Podobne zadanie spełniają ,,piaskowe'' kolory innych pustynnych jaszczurek takich jak np. Aparosaura anchitae i gekon piaskowy. Ta pierwsza, żyjąca na pustyni Namib prowadzi dzienny tryb życia, ten zaś wiąże się z koniecznością znoszenia gorąca. Dla omawianej jaszczurki wyjściem jest trzymanie w powietrzu którejś z łap i ogona w celu uniknięcia kontaktu z rozgrzanym piaskiem.








W anatomii żyjącego na tych samych terenach gekona piaskowego widać przystosowanie do poruszania się po grząskim podłożu jakim jest piasek. Przed zapadaniem chronią jaszczurkę błony rozpięte między palcami kończyn. Pełnią one taką funkcję jak konstruowane przez ludzi rakiety śnieżne.








Kolce molocha, który straszliwy jest tylko dla mrówek, służą mu nie tylko do celów obronnych, ale także do … zdobywania wody. Otóż skóra tej niezwykłej agamy pokryta jest licznymi drobnymi bruzdami, w które spadające na zwierzę krople deszczu spływają prosto do pyska gada.








Nie są to jedyne pustynne jaszczurki. Dobrze radzą sobie w tym środowisku rozmaite gatunki kameleonów (np. nie mający polskiej nazwy Chamaeleo namaquensis z pustyni Namib), oraz scynki.








Nie tylko nosorożce są ofiarami absurdalnych wierzeń w rzekomo uzdrawiającą moc części ich ciała. W Azji Południowo – Zachodniej żyje scynk aptekarski, zwany ślizgą aptekarską. Już sama nazwa jaszczurki mówi o jej interakcjach z człowiekiem. Jest to mały (14 cm + 8,5 cm ogon) gad barwy kremowej z czarnymi pasami na grzbiecie, który od dawna był traktowany jako panaceum. Scynk aptekarski ma szczękę górną dłuższą od żuchwy. Od dawna padający łupem ludzi, sam poluje na owady, które potrafi wyczuć nawet jeśli te ukrywają się w piasku do 15 cm. Jednorazowo samica scynka aptekarskiego składa ok. 6 jaj wymiarach ok. 22 x 11 mm.








W Australii żyje znacznie większy od niego (do 33 cm + 600 – 900 g wagi) scynk krótkoogonowy. Potrafi poruszać się po drzewach, woli jednak żyć na ziemi. Prowadzi dzienny tryb życia. Zgodnie z nazwą jego ogon jest gruby, krótki i tępo zakończony. Pokrywa go skóra barwy najczęściej czarnej z białymi plamkami. Pysk krótki i owalny. Znajdujący się w nim język jest … niebieski. Scynk krótkoogonowy zjada owady i ślimaki, ale nie gardzi też owocami i kwiatami. Jaszczurki te są monogamistyczne, oraz żyworodne. W jednym miocie samica wydaje na świat 1 – 4 młodych kończąc tym okres 5 – miesięcznej ciąży. 15 – centymetrowe, młode scynki ważące 60 – 140 g w kilka minut po urodzeniu przechodzą pierwszą w swoim życiu wylinkę, po której konsumują zrzucony naskórek. Dorosłe staną się po co najmniej trzech latach z ok. 20 jakie mają przed sobą. Orężem scynka krótkoogonowego przeciwko drapieżnikom są jego zęby. Scynk zawsze jednak ostrzega zanim zacznie gryźć – robi to unosząc pysk w górę.







Na pustyniach spotykamy również rozmaite gatunki węży, takich jak kobry w Starym Świecie, a grzechotniki w Ameryce Północnej.








Spotyka się tu też gatunki typowe wyłącznie dla pustyń. Niektóre z nich nauczyły się czatować na zdobycz będąc zagrzebane w piasku. Przykładem jest chociażby wąż piaskowy zwyczajny, zwany strzelcem, ponieważ zauważywszy zdobycz; jaszczurkę lub gryzonia z błyskawiczną szybkością wyskakuje z piasku niczym strzała wypuszczona z łuku i chwyta ofiarę nie pozostawiając jej żadnych szans ucieczki. Pokrywa go skóra barwy ciemnozielonej. Niejadowity; jest krewnym boa dusiciela. Żyje w Afryce, w Azji, a nawet na Bałkanach.








Na tym samym kontynencie żyje inny wąż prowadzący podobny tryb życia. Mam na myśli żmiję rogatą, zwaną sahbanem. Pokrywa ją skóra barwy piaskowej, która na głowie tworzy zrogowaciałą narośl podobną do rogów. Ukrywając się w piasku jest niewidoczna dla zwierząt, którymi się odżywia. W łowach używa jadu niebezpiecznego także dla człowieka.








Na pustyniach australijskich spotykamy inne groźne węże – tajpany i węże tygrysie.








Orzeł stepowy o brązowym kolorze upierzenia żyje w Azji Środkowej. Jest ptakiem drapieżnym polującym na gady, małe ssaki i ptaki. Ceniony był nie tylko w sokolnictwie. W średniowiecznej Persji używano oswojonych orłów nawet na polach bitew; mają przecież ostre dzioby i szpony mogące poranić nawet człowieka! W naturalnym środowisku orły stepowe jak i każde inne, starają się unikać ludzi.







Z kolei kondor kalifornijski jest endemitem Ameryki Północnej. Jak wszystkie kondory nie potrafi wydawać dźwięków, nie ma bowiem odpowiednich narządów służących w tym celu takich jak bęben i błony wibracyjne posiadane przez inne gatunki ptaków. Z wyglądu przypomina sępa. Posiada hakowaty dziób służący do rozrywania padliny, oraz nieopierzoną, pękatą głowę i szyję, które pokrywa naga, różowa skóra. Upierzenie tych części ciała byłoby dla kondora kalifornijskiego (oraz innych kondorów, a także sępów) powodem raczej szkody niż pożytku, bowiem konsumpcja padliny naraża ptaka na nieuchronne ryzyko zabrudzenia głowy i szyi. Upierzenie jest czarne. Kondor kalifornijski należy do gatunków najsilniej przetrzebionych przez człowieka. Wyginął już w naturalnym środowisku, prowadzi się jednak próby odnowy dawnych populacji tego ptaka w ogrodach zoologicznych.








Pustynie Ameryki Północnej to siedlisko nocnego ptaka dwukrotnie mniejszego od wróbla. Mam na myśli endemiczną sowę kaktusową (,,sowę elfową''), która zgodnie z nazwą posiada swoje locum w dziuplach olbrzymich kaktusów canergii (saguaro) często adaptując do swych potrzeb opuszczone gniazda dzięciołów. Dźwięki wydawane przez sowę kaktusową przypominają gdakanie.








Rozumiem co Czytelnik może odczuć gdy spośród ptaków pustyni wymieniem … pingwina (!). To nie koniec. Pingwina i to na samej pustyni Atacama będącej najbardziej suchym miejscem świata. Mam konkretnie na myśli pingwina patagońskiego, którego żyjący na Antarktydzie przodkowie znaleźli się u wybrzeży Ameryki Południowej niesieni Prądem Peruwiańskim. Oczywiście pingwiny patagońskie mogą żyć tylko u wybrzeży nadmorskiej pustyni, zaś w jej głębi już by zginęły. Słusznie więc należałoby powiedzieć, że nie są to bynajmniej typowe ptaki pustyń. Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że gatunki pingwinów żyjących na Antarktydzie nie stanowią fauny tamtejszych pustyń lodowych. Dlaczego? Otóż ptaki te egzystować mogą tylko u wybrzeży morskich gdzie mają dostęp do ukrytego w falach pokarmu.









W Azji Południowo – Zachodniej i na północy Afryki spotykamy należącego do gołębi pustynnika. Posiada on typową dla gołębi krępą sylwetkę, oraz upierzenie maskujące. Pustynniki zakładają gniazda na ziemi, zaś ich pisklęta są gniazdownikami. Ich rodzice przynoszą dla nich wodę nawet z bardzo odległych okolic magazynując jej krople między piórami.








Na pustyniach spotykamy należące do stekowców kolczatki.








Do tego środowiska przystosowały się też liczne gatunki torbaczy. Jednym z nich jest jedyny przedstawiciel Notoryctidae – kret workowaty, który w Australii zajmuje niszę ekologiczną naszego kreta. Wyglądem przypomina raczej afrykańskiego złotokreta. Ma płowe futerko, duży, spłaszczony, pozbawiony owłosienia nos, zaś jego przednie łapy mają po dwa ostre pazury. Jego zredukowane oczy nie posiadają ani soczewki, ani źrenicy – nie odbierają bodźców wizualnych, są tylko narządem reliktowym. Kret workowaty zjada owady. Szczególnie gustuje w mrówkach, larwach owadów i ćmach, które łapie na powierzchni. Zdawałoby się, że tryb życia łożyskowego kreta europejskiego i torbacza – kreta workowatego są identyczne, ale istnieje pewna zasadnicza różnica. Po prostu kret workowaty spędza pod ziemią znacznie mniej czasu niż kret. Chętnie się natomiast porusza na powierzchni, gdzie zostawia charakterystyczny trójpasmowy ślad.








Kangur kangurowi nierówny – tak najkrócej można by podsumować całą różnorodność tej grupy australijskich torbaczy. Należące do nich kanguroszczury żyją nie tylko na pustyniach, ale także w wielu innych ekosystemach – niektóre nawet w bliskim sąsiedztwie człowieka. Nazwa jednego z rodzajów tych zwierząt – Bettongia pochodzi od tubylczego słowa ,,bettong'', które oznacza małego kangura. Nazwa tych zwierząt zdaje się sugerować podobieństwo do szczurów, mimo że omawiane torbacze osiągają wymiary królików. Mają owłosienie najczęściej koloru brązowego, lekko wydłużony pysk i długi, owłosiony, chwytny ogon. Odżywiają się zróżnicowanym pokarmem roślinnym. Wody poszukują kopiąc doły. Swoich ogonów używają w czasie transportu materiału na gniazdo, trzymając zebrane rośliny zwinięte ogonem jak sznurkiem. Najdziwniejsza jest jednak ich niezwykła jak na tak małe zwierzęta wytrwałość. Jeden z nich ścigany konno umknął doprowadzając do kompletnego wyczerpania oba konie!









Środowisko pustynne zasiedlają też liczne łożyskowce jak: skoczki egipskie, zwane też pustynnymi, mangusty i wielbłądy, o których znajdzie Czytelnik informacje w osobnych artykułach.








Jeż uszaty żyje nie tylko w środowisku stepowym, ale i na pustyniach. Jego areał rozciąga się od Ukrainy po Mongolię i od Libii po Pakistan. Od jeża europejskiego różni się przede wszystkim bardziej wydłużonymi uszami i bardziej spiczastym pyskiem. Jest mięsożerny. Zimą populacje jeży uszatych żyjących na chłodnych terenach stosują hibernację.








Locum szczuroskoczka nie sposób pomylić z ,,domem'' żadnego innego gryzonia. Szczuroskoczek jest małym, podobnym trochę do szczura gryzoniem, żyjącym na pustyniach Ameryki Północnej. Pokrywające go futerko jest barwy brązowej, ogon nieowłosiony. Prowadzi nocny tryb życia, chroniąc się przed upałem. Jest roślinożerny, często zjada kaktusy (uzupełniając tym ilość wody w organizmie), a także liście i owoce jukki i agawy. Szczuroskoczki mają wielu naturalnych wrogów takich jak: grzechotniki, ptaki drapieżne, sowy, rysie, kojoty i inne ssaki drapieżne. Jednak w swoim ,,domku'' jest przed nimi bezpieczny. Jak on wygląda? Jest to kompleks ziemnych korytarzy z komorami o różnej specjalizacji, na powierzchni zwieńczony kopułą ze zdrewniałych roślin wzmocnioną jeszcze kaktusowymi kolcami. Niezwykły jest nie tylko ,,dom'', ale też zwyczaje jego lokatora. Otóż szczuroskoczki żyjące w pobliżu siedzib ludzkich, zbierają różne drobne przedmioty takie jak: gwoździe, klamerki czy monety. Cel owego kolekcjonerstwa jest nieznany.








Chyba najbardziej niezwykłym pustynnym gryzoniem jest golec kretoszczur żyjący w Afryce. Od szczurów różni się brakiem futra i spłaszczonym pyskiem. Golec jest roślinożerny; konsumuje podziemne części roślin. Kretoszczury żyją grupowo i bynajmniej nie tworzą stad anonimowych. Przeciwnie! Wśród ssaków nie ma innego gatunku, który by prowadził taki tryb życia, w którym jedna samica rodzi wszystkie młode w grupie. Przypomina to natomiast życie owadów społecznych takich jak: termity, mrówki, pszczoły, osy czy trzmiele.








Najmniejszym przedstawicielem pancerników jest pancernik karłowaty żyjący na pustyniach Ameryki Południowej. Od innych pancerników jaskrawo odcina się nie tylko wyglądem. Zwany inaczej ,,myszą pancerną'' mieści się w granicach 12 – 15 cm + ok. 2,5 cm ogon. Tułów pękaty, pysk wydłużony. Palce długie i zakończone pazurami, które są dłuższe na łapach przednich. Tylna część jego ciała gwałtownie kończy się ,,jak ucięta nożem'', co kontrastuje z krótkim, spłaszczonym ogonkiem, tak jak zad pozbawionym owłosienia. Pancerz chroniący grzbiet jest barwy różowej, zaś gęste futro jest białe. Pancernik karłowaty zjada mrówki i inne bezkręgowce, zaś jego areał ogranicza się do Argentyny.








Manul należy do kotów małych. Osiąga wymiary 52 – 65 cm + 21 – 25 cm ogon. Najbardziej jest podobny do kota perskiego. Tak samo jak on ma długie i gęste futro, chroniące go przed chłodem w nocy, które może być jasnożółte jak i szare z niewyraźnymi pręgami wzdłuż grzbietu. Sierść manula na ogonie i brzuchu jest dwa razy dłuższa niż na innych częściach ciała. Manul zamieszkuje nie tylko pustynie, ale także stepy, a nawet góry. Jego areał rozciąga się od terenów nadkaspijskich i Mongolii aż po Zabajkale, Kaszmir i południe Chin. W nocy poluje na ssaki i ptaki, oraz na owady.








Najmniejszym gatunkiem dzikich psowatych jest fenek, zwany lisem pustynnym, który osiąga wymiary mniej więcej jamnika. W północnej Afryce i na Półwyspie Arabskim zajmuje niszę ekologiczną lisa rudego. Wśród piasków maskuje go żółto – płowy kolor futra. Innym przystosowaniem fenka do życia na pustyniach są jego … uszy – największe wśród wszystkich ssaków drapieżnych. Fenek ma dobry słuch, ale ogrom jego uszu ma też zastosowanie w termoregulacji. Te monstrualne małżowiny uszne pomagają liskowi w ochronie przed niebezpiecznym dla organizmu przegrzaniem się, bowiem to przez nie oddawany jest z organizmu fenka nadmiar ciepła. Fenki są mięsożerne – oprócz gryzoni, jaszczurek i ptaków, pochłaniają duże ilości owadów.







W Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, w Iranie i w Afganistanie żyje lis piaskowy wyglądający jak duży fenek. Długość ciała wynosi 80 – 90 cm. Waży 3 kg. Żyje w gromadach liczących 3 – 5 osobników. Zasadnicza różnica między lisem piaskowym a fenkiem jest taka, z że lis piaskowy ma ogon z białą końcówką, podczas gdy koniec ogona fenka jest czarny.








W omawianym środowisku, lecz na innym kontynencie, bo w Ameryce Północnej (południowo – zachodnie stany USA i północno – zachodni Meksyk) żyje lis wielkouchy spotykany nie tylko na pustyniach, ale także na preriach. Zgodnie z nazwą posiada duże uszy używane do celów termoregulacyjnych. Sierść barwy szarej i rudej w bardzo jasnym odcieniu. Wewnętrzna strona uszu, brzuch i końce łap są białe, zaś oczy, nos i koniec ogona – czarne. Obserwuje się regresję tego gatunku na terenie jego areału.







W omawianym środowisku antylopy są reprezentowane przez żyjące w Afryce adaksy, oryksy arabskie z Azji Południowo – Zachodniej i gazele dorkas zasiedlające tereny od Afryki Północnej do Arabii Saudyjskiej.








Na pustyni Namib spotykamy nawet słonie, jednak dla tych ostatnich pustynie nie są typowym siedliskiem.









*

,,Słońce, Księżyc, dawno by już zniknęły gdyby się znalazły w zasięgu drapieżnych rąk ludzkich'' – mówił Hevelock Ellis. Czyż nie miał racji? Nawet przyroda pustyń jest zagrożona przez nieodpowiedzialne próby gospodarki terenowej. Zwłaszcza roślinność tych terenów jest dewastowana poprzez rabunkowy wypas, używanie pojazdów i kolekcjonowanie rzadkich okazów poszczególnych gatunków. Negatywnym zjawiskiem jest także pustynnienie, czyli gwałtowny rozrost powierzchni pustyń – co ciekawsze zawiniony przez człowieka wyjaławiającego wykorzystywane przez siebie tereny co z połączeniu z gorącym klimatem daje taki, a nie inny efekt. Należy więc chronić organizmy żyjące na już istniejących terenach pustynnych, jednocześnie zapobiegając powiększaniu się ich terenów. Cele te zarówno jeden jak i drugi są wielkim wyzwaniem dla ludzkości. Przykładem parku narodowego chroniącego tereny pustynne jest Uluru National Park w Australii.