niedziela, 14 maja 2023

Ziuzia

 

,,Na wschodnich terenach Polski, gdzie niskie temperatury były zawsze o wiele bardziej uciążliwe niż w innych rejonach kraju, mroza zapraszano czasami na wigilijną wieczerzę, by w ten sposób nieco go obłaskawić’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach’’

 

 



Na wschód od Aplanu aż po wielką rzekę Roxyzor, rozciągało się królestwo nazywane Orlandem. Założył je Orus (Aria), syn Wiła Sławicza i wybudował gród stołeczny na poświęconej Chorsowi – Srebroniowi wyspie Cortix za porohami wielkiej rzeki Tinerpy. W usianej puszczami i mokradłami dzielnicy Orlandu, w ziemi, którą w erze dwunastej i trzynastej zasiedliły słowiańskie plemiona Krywiczów i Dregowiczów, leżała wioska Smolna, złożona zaledwie z siedmiu chałup. Mieszkał w niej wolny chłop imieniem Kastuba wraz z Euzynią. Pod koniec listopada urodziło im się dziecię, synek, któremu nadali imię Zip, bo ledwo zipał. Wielce był chorowity i dużo płakał. Matka drżała o jego kruche życie, jednocześnie z oburzeniem odrzucając radę sąsiadki, aby słabowite maleństwo porzucić w lesie na pastwę dzikich zwierząt.



Obfitujący w lodowate deszcze i zimny wiatr, listopad dobiegł końca i na tronie Zviezdunów – Miesięcy zasiadł stary Grudzień z siwą brodą, odziany w biały kożuch. Cały Orland pokrył się białym całunem śniegu. Przez puszcze i stepy ciągnęły wygłodniałe stada mamutów, wilków, kosmatych nosorożców i tygrysów z szablastymi kłami. Rusałki w białych i błękitnych giezłach, dosiadające latających rumaków, sypały śnieg z worków, głosząc chwałę surowej zimy. Biedny, mały Zip łkał z zimna i dławił się swymi smarkami. Stara znachorka ze Smolnej kręciła siwą głową i rozkładała ręce, nie potrafiąc mu pomóc. Tymczasem wielkimi krokami zbliżał się Szczodry Wieczór, kiedy młody ród człowieczy czcił Swaroga za zapalenie Słońca na niebie. Choć Kastuba i Euzynia byli biedni jak myszy z chramu, nigdy nie odmawiali gościny zbłąkanym wędrowcom. Przeciwnie, dzielili się z nimi swoimi skromnymi zapasami, mając zawsze na uwadze, że nieraz Enkowie z polecenia Ageja wypróbowywali w ten sposób ludzkie serca, nagradzając dobrych, karząc zaś złych. Kiedy za oknem prószył śnieg, zaś mróz kąsał niczym wściekły pies, Kastuba i Euzynia jedli grzybową zupę. Wtedy to usłyszeli pukanie do drzwi. Kastuba wstał od stołu i ostrożnie otworzył.

- Czy mogę u was spocząć? - Zadał pytanie siwobrody starzec w szarej opończy, prowadzący na postronku czarnego byka.

- A juści – odrzekł Kastuba. - Wiedz jednak, panoczku, że niewiele mamy, aby cię godnie ugościć.

- Nie będę wybrzydzać – zapewnił starzec i wszedł do izby.

Jego czarny byk został zaprowadzony przez Euzynię do stajni, gdzie otrzymał w żłobie wiązkę siana. Gospodyni napełniła talerz gościa zupą grzybową, on zaś posilił się w milczeniu. Gdy już się nasycił, Kastuba począł wypytywać dziada o wieści ze świata.

- Zowię się Nikoła – zaczął starzec – a mój wierny byk nosi imię Mikolec. Przemierzyłem wiele wiorst z dalekiego, zachodniego carstwa ukrytego za wielką wodą. Widziałem złote pałace, szczęśliwych młodzieńców i dziewice ścigające się wśród chmur na grzbietach pegazów, ale także ogniste jamy pełne łotrów pożeranych przez smoki i czerwie. Czy zacna gospodynie będzie łaskawa przynieść mi podsuszanego sera i gąsior wina z Valkanicy?

Euzynia spuściła oczy i poczerwieniała ze wstydu, gotowa zaszyć się w mysiej dziurze.

- Żałuję wielce, ale nie mamy takich przysmaków.

- Sprawdź dobrze – nalegał starzec Nikoła.

Euzynia poszła do spiżarni, o której wiedziała, że świeci pustkami i aż złapała się za serce z radości. Jej oczom ukazały się garnce miodu, pęta kiełbas, suszone owoce, mąka, kasze, sery, szynka, obwarzanki, pierniki oraz wszelkie inne wiktuały.

- On musi być Enkiem! - Wykrzyknęła uradowana i czym prędzej poczęła częstować starca Nikołę tym co miała najlepszego.

- Chciałbym zobaczyć waszego syna – oznajmił Nikoła po spożyciu poczęstunku.

- Wiedz, panie, że nasz synek jest wielce chorowity i zapewne nie dożyje wiosny – Kastuba zwiesił głowę jak sitowie.

- Z mandatu Ageja jestem Mistrzem Przepowiedni – podniósł głos starzec – i możecie mi wierzyć, że wasz syn nie tylko dożyje siwych włosów, ale i zyska sławę wielkiego jytnas. Dalejże, pokażcie mi dziecię! - Euzynia poszła do kołyski, wyjęła z niej cherlawe niemowlę i podała je gościowi.

Starzec Nikoła ujął pewnie malca, a jego oczy rozbłysły zielono – złotym blaskiem.

- Zipie, nadaję ci imię Ziuzia. Rośnij zdrowo, bo Agej przeznaczył cię do wielkich rzeczy – niemowlę na rękach starca roześmiało się radośnie.

Nikołaj oddał Zipa – Ziuzię rodzicom i przemówił do nich.

- Gdy otrok dorośnie, przeznaczone mu będzie służyć Trójgłowemu Panu! - Po tych słowach pożegnał się z gospodarzami.

Wskoczył na grzbiet byka Mikolca i zniknął wśród padającego obficie śniegu…


*




Mijał rok za rokiem, zaś w sercach Kastuby i Euzynii wzbierała radość. Patrzyli bowiem jak ich syn chował się zdrowo i z każdym dniem stawał się coraz bardziej bystry i krzepki. Wyrósł w końcu na silnego i przystojnego młodzieńca, za którym oglądały się dziewczęta. Chwalono jego pracowitość i uczynność, dzięki którym był dla swoich rodziców podporą na stare lata. ,,Tak oto Enkowie wynagrodzili gościnność jego rodziców’’ - powiadali sąsiedzi. Kiedy Ziuzia ukończył czternasty rok życia, w czasie urodzinowej uczty ojciec opowiedział mu historię z zamierzchłych dni jego niemowlęctwa.

- Jako osesek byłeś tak chorowity, że oboje w matką baliśmy się, że nie dożyjesz wiosny. Luta Mar – Zanna bardzo lubi wyciągać ręce po dzieci, których nie zrodziła…

- Tak było – przytaknęła siwowłosa już Euzynia.

- Bardzo się o ciebie baliśmy – kontynuował stary Kastuba. - Wiedz, że swój obecny wigor zawdzięczasz błogosławieństwu starca Nikoły, którego ugościliśmy pewnej zimy w naszej zagrodzie.

- Słyszałem coś o nim – rzekł niepewnie Ziuzia.

- Nikoła jest starszy niż Błogosławione Carstwo Teosta – objaśnił ojciec. - Z jego siwej brody sypią się płatki śniegu i przemierza świat dosiadając czarnego byka Mikolca. Nieobce są mu tajemnice zakryte przed filozofami. Powiadają o nim, że jest posłańcem trójgłowego Welesa, cara Nawii, albo też nim samy w człowieczej postaci.

- Chciałbym odszukać starca Nikołę i podziękować mu za to, że mnie uzdrowił.

- Masz na to moje błogosławieństwo – odrzekł poważnie stary Kastuba.

- I moje też – dodała Euzynia.




Ziuzia otrzymał od matki sakwę z chlebem i serem, od ojca zaś kostur zakończony krzemiennym ostrzem do obrony przed dzikimi zwierzętami i jeszcze bardziej dzikimi ludźmi. Ze swojej strony przytroczył sobie do pasa obsydianowy nóż w pochwie, aby mu wskazywał trasę wędrówki. Pożegnał się ze swymi rodzicielami przy ustawionym na rozstaju dróg kamiennym bałwanie Peruna dzierżącego złotą błyskawicę. Następnie zwróciwszy się o pomoc do Welesa, ukrywającego się pod postacią starca Nikoły, Ziuzia wprawił swój nóż w ruch wirowy. Zdecydował się pójść w tym kierunku, który wskaże mu czubek noża. Za pierwszym i każdym kolejnym razem nóż wskazywał Ziuzi południowy wschód. Ziuzia szedł niestrudzenie przez olbrzymie połacie lasów i stepów. Spotykał smoki, gryfy, trzech olbrzymów piekących nad ogniskiem odyńca większego od domu i kłócących się o to jak go podzielić, mantykory, sfinksy, brukołaki, nagie czarownice, oddające się Čortom w posępnych jarach, rusałki skrzaty. Czasem spotykał też ludzi jak burłaków holujących łodzie po wielkiej rzece Ra (Voldze), dwóch junaków z rodu króla Orusa, wykarmionych przez lwicę, leśne plemiona zakrywające nagość zielonymi płaszczami, szpetnych i dzikich Naradów, nie gardzących ludzkim mięsem, Owira, samotnego łowcę wilkołaków oraz murzyńskiego księcia z Rajku, który przybył do Orlandu, aby rozkoszować się kwasem chlebowym. W czasie swej wędrówki Ziuzia rozpytywał ludzi i starsze od nich istoty o starca Nikołę. W odpowiedzi wciąż słyszał, że ma kierować się na wschód. Tym sposobem doszedł do źródeł wielkiej rzeki Roxyzor, oddzielającej Europę od Azji w czasach nim wąż Gorynycz zamienił się w pasmo górskie. Wtedy to Ziuzia zobaczył dostojnego starca w powłóczystej, czerwonej szacie, którego śnieżnobiałą brodę rozwiewał wiatr. Obok niego stał czarny byk ze złotym kółkiem w nozdrzach i pił wodę z ruczaju.

- Witaj, dostojny Nikoło! - Ziuzia padł na kolana przed starcem.

- Witaj, Ziuzio – odpowiedział Nikoła. - Zostań moim wołchwem!

- O niczym innym nie marzę – wyznał szczerze Ziuzia.



Gdy wypowiedział te słowa, starzec począł zmieniać się w jego oczach. Zerwał z siebie czerwoną szatę i urósł o trzy stopy. Jego nagie ciało porosło gęstym, czarnym futrem. Mistrz Ziuzi miał teraz trzy ustawione jedna na drugiej, rogate głowy ze świecącymi oczami i dziczymi szablami. Stwór nosił czarną pelerynę, przepasany zaś był żelaznym łańcuchem. Byk Mikolec przeobraził się tymczasem w karego ogiera.

- Prawdę mówili ci, co twierdzili, żeś jest wcielonym Welesem! - Ziuzia nie okazał lęku, wiedział bowiem, że Weles mimo potwornego wyglądu, stał po stronie Ageja.

Car Nawii wyciągnął w stronę Ziuzi kosmatą rękę.

- Naści tę białą pastylkę! - Ziuzia posłusznie wziął pastylkę i połknął ją, popijając wodą ze źródła.

W dotyku pastylka była zimna jak lód, smak zaś miała słodki.

- Teraz dmuchnij na to źródło! - Polecił Weles.

Kiedy Zuzia wykonał polecenie, wody ruczaju pokryły się lodem.

- Właśnie otrzymałeś władzę nad lodem, śniegiem i mrozem; sprawuj ją godnie! Wracaj na swe ziemie rodzime nad Nemaną, Diviną i Veresiną. Niech przymrozek wydobywający się z twoich płuc, nie pozwoli gadom a robactwu rozmnożyć się zbytnio i wyprzeć ludzi z ich ziemi.

- Tak uczynię – obiecał Ziuzia, zaś Weles gwizdnął przeraźliwie swoimi trzema parami ust.

Wówczas na stepie zadudniły ciężkie kopyta i nadbiegł potężny żubr.

- Siadaj na mój grzbiet – powiedział zwierz. - To dla mnie zaszczyt wieźć wołchwa i kołoduna w jednej osobie! - Ziuzia wdrapał się na garbaty grzbiet żubra i popędził na nim w stronę rodzimej ziemi.



*



,,Jytnas Ziuzia żył zanim narodził się Irota Mróz nazywany Dziadkiem Mrozem. Ci, którym dane go było ujrzeć zimową porą, mówili, że posiadał sięgająca pasa brodę białą jak mleko, na głowie zaś miał łysinę. Okrycie jego stanowiła powłóczysta, niebieska szata wyhaftowaną srebrną nicią w maleńkie śnieżynki, stanowiąca oznakę godności kołoduna, na którą narzucał barani kożuch. W ręku dzierżył oszronioną buławę, w której zaklęta została moc zamieniania wody w lód. Jego stopy zawsze widziano bose, nawet przy zadymce i trzaskającym mrozie. Orowie odnosili się doń z mieszaniną miłości i lęku. Trzeba bowiem wiedzieć, że Ziuzia wspomagał ubogich i opuszczonych, dla których zimy były szczególnie ciężkie, a jednocześnie surowa karał łajdaków. Ukazywał się wyłącznie zimą, zaś cieplejsze pory roku spędzał razem z Welesem w Nawii Jasnej’’ - Ziębic Soplica ,,Władcy mrozu’’.


*



W czasie gdy na tronie w Cortix zasiadał król Wierchojan, prawnuk Orusa we wsi Zasielsk leżącej na ziemi wydartej rozległym Bagnom Pinos, mieszkała sierotka Zazula. Pomarli od zarazy jej ojciec i matka, przeto Zazula mieszkała w chacie swej macochy, Dajmiry i jej córki Kiełbi. Nie była z nimi szczęśliwa, co to nie! Macocha rozpieszczała swą rodzoną córkę, która pędziła dni na lenistwie i strojeniu się, podczas gdy zahukana pasierbica musiała cały dzień ciężko pracować. Choć Zazula była wynędzniała i co dzień chodziła w łachmanach, chłopi z Zasielska wspominali ją z życzliwością, zawsze była bowiem miła i łagodna. Kiełbię natomiast darzyli skrywaną pogardą, była bowiem równie pyskata i nieznośna jak jej matka. Kiedy na tronie Zviezdunów zasiadał Grudzień, śnieg był kopny, a mróz dokuczliwy, Dajmira umyśliła sobie zgubić pasierbicę. W tym celu wyprawiła ją w środku zadymki do lasu, aby przyniosła jej malin. Biedna Zazula udała się na pewną śmierć. Płakała z zimna, czekając na to co zdawało jej się nieuchronnym. Wtedy to usłyszała dobiegający z oddali odgłos złotych dzwonków. Nadjechały sanie zaprzężone w dwa białe niedźwiedzie. Wysiadł z nich Ziuzia, z którego brody zwisały sople lodu i podszedł do dziewczynki.

- Czy jest ci ciepło? - Spytał surowo.

- Tak – drżąc odparła Zazula, bojąc się urazić kapłana Welesa.

- Czy jest ci ciepło? - Powtórzył Ziuzia łagodniejszym tonem.

- Tak – odpowiedziała Zazula dzwoniąc zębami z zimna.

- Możesz być przy mnie szczera. Czy jest ci ciepło?

- Nie, panie – odpowiedziała struchlała dziewczynka, zaś Ziuzia dmuchnął w jej kierunku i ogrzał swym oddechem.

Macocha i jej córka już cieszyły się na myśl o śmierci znienawidzonej sieroty. Tym większe było ich przerażenie gdy Zazula wróciła do nich w ciepłym, białym futrze, niosąc kuferek pełen złota, srebra, pereł i drogich kamieni. Dajmira dowiedziawszy się skąd pasierbica ma te kosztowności, wysłała na mróz swoją rodzoną córkę. Również Kiełbia spotkała Ziuzię.

- Czy jest ci ciepło? - Spytał kołodun.

- Nie widzisz, że przemarzłam na kość, ty stary i głupi dziadu?! - Fuknęła Kiełbia, dodając do tego wiązankę słów nienadających się do druku.

- Czy jest ci ciepło? - Ponownie spytał Ziuzia.

- Spadaj na drzewo, głupi baranie! - Wydarła się Kiełbia i spoliczkowała starca.

Wówczas Ziuzia dmuchnął potężnie w jej kierunku, zamieniając w lód wszystkie płyny jakie krążyły w jej ciele. Kiełbia zginęła straszną śmiercią, a jej duszę porwały Čorty. Macocha umarła ze zgryzoty gdy dowiedziała się o śmierci córki. Zazula wsiadła zaś do sań Ziuzi i pojechała z nim do Nawii Jasnej, aby tam kształcić się na kołodunkę.


sobota, 13 maja 2023

Oniricon cz. 914

         Śniło mi się, że:



- Mama była w ciąży i kazała Babci wejść na drabinę,



- Andriej Bielanin przyszedł z szablą na bosy konwent polskich fantastów, a ja martwiłem się, że nie mogę spotykać się z czytelnikami z powodu ustawicznego kataru,



- mongolska bogini wyszła z grobu na polskim cmentarzu i martwiła się swoją chudością,



- Bartłomiej Grzegorz Sala zamieścił na Facebooku link do mojego wpisu o Juliusie Evoli i skomentował go, pisząc, że nie ma ustalonego zdania o tym filozofie,



- rozmawiałem z Pavlasem ov Vidłarem o zairskim dyktatorze Mobutu, Pavlas był jego zwolennikiem, a ja zamierzałem przeczytać mu hasło encyklopedyczne o konflikcie w Kongu,



- powiedziałem, że wpływy mongolskie i bizantyjskie uczyniły z Rosjan złych ludzi,




- pisałem posta o Knarfach, czyli Reptilianach,



- Koreanka zamieniona w lwicę weszła do lasu gdzie wyrosła jej grzywa,



- w rozmowie z siostrami Jeną i Casiyą ov Blackeyovymi powiedziałem, że oskarżenia o satanizm są bardzo poważne i nie wolno rzucać ich pochopnie, dodałem, że moim autorytetem jest pan Andreus ov Leovishiner,



- kiedy pisałem recenzję książki Mai Lidii Kossakowskiej o szamanach, zamierzałem zacytować piosenkę ,,Dziewczyna szamana'',

- ucieszyłem się, gdy Pieter ov Petrux przestał uważać się za kobietę,

- wujek Henricus ov Sieniticus kazał mi, abym obciął sobie paznokcie u stóp, chciałem najpierw wykąpać się, lecz wujek nie pozwolił,



- koreański książę po wejściu do lasu został przez czarodzieja zamieniony w jeża,



- powiedziałem Janesowi ov Calcium, że słowo ,,dziaders'' pochodzi z gwary ludowej,



- w sklepie spożywczym powiedziałem młodej kobiecie, że uświadomiłem sobie, iż Rosjanie bombardując Syrię nie bronili prześladowanych chrześcijan, tylko reżimu Asada,



- wieczorem poszedłem do centrum handlowego, w którym czaiły się Japonki będące wojownikami ninja,



- Anubis opiekował się szakalami mieszkającymi w Polsce i upominał je, aby nie plądrowały kurników,



- Filemon i Baucis zostali przez Hermesa zamienieni w parę kruków w nagrodę za gościnność i zamieszkali w lesie,




- piraniozaur był małym, drapieżnym dinozaurem o szarej skórze, mającym piranię zamiast głowy,



- na Wielkanoc oglądałem w TV kontynuację ukraińskiego serialu ,,Kozacy'',



- w Hiperborei popularnymi zwierzętami domowymi są krokodyle hodowane w akwariach, sam byłem Hiperborejczykiem i pomyliłem włosy mojej Mamy leżące na stole z czarnym szczurem,



- Alan Alexander Milne był Polakiem i naprawdę nazywał się Miły, zaś Tomasz Żbikowaty napisał w komentarzu, że nie lubi Kubusia Puchatka,



- dziewczynka miała dwóch braci, z których każdy posiadał chomika i lubił przykładać zwierzątko do bosej pięty, aby ją gryzło, ich siostra ucieszyła się gdy dostała pod choinkę żelazko, aby przypalać nim pięty innych ludzi,



- Loudun gdzie miały miejsce słynne egzorcyzmy, leży w Egipcie, a nie we Francji,

- Ihoryj Krynsvikka, rosyjski sportowiec pochodzenia fińskiego został nagrodzony za biegi lub sporty zimowe modelem płatka śniegu wyrzeźbionym z lodu. 

piątek, 12 maja 2023

Wojna domowa w Hiszpanii

 



,,hiszpańska wojna domowa, wojna 1936 – 39 pomiędzy republikańskim rządem Frontu Ludowego, a nacjonalistycznie nastawionym wojskiem i częścią społeczeństwa. W reakcji na ogłoszenie przez rząd Frontu Ludowego (komuniści, socjaliści, lewicowi republikanie) reform socjalistycznych i antykościelnych, 17 VII 1936 zbuntowały się garnizony w Maroku Hiszp. (pod dowództwem gen. F. Franco), na Wyspach Kanaryjskich i w Hiszpanii. Dzień później rewoltę poparła niemal cała kadra oficerska, Falanga Hiszp., monarchiści, hierarchia kościelna, ziemiaństwo i większość chłopów. Lotnictwo Niemiec i Włoch przetransportowało zbuntowane oddziały do Hiszpanii. W IX 1936 nacjonaliści kontrolowali ok. 40 % kraju. F. Franco został 1 X 1936 mianowany dowódcą wojsk i szefem (Caudillo) państwa hiszpańskiego. Po stronie nacjonalistów walczyli żołnierze wł. (ponad 150 000), niem. (ok. 50 000) i portug. (15 000), po stronie republiki organizowane przez komunistów Brygady Międzynarod. (…) liczące ok. 35 000 ludzi i ponad 2000 doradców sowieckich. Od 1937 nacjonaliści stopniowo zdobywali przewagę, decydujące były zwycięstwa w bitwie nad Ebro (VII – XI 1938), opanowanie Katalonii (I – II 1939) i kończące wojnę zajęcie Madrytu (28 marca 1939). Obie strony walczyły z wyjątkowym okrucieństwem i nie szczędząc ludności cywilnej. W walkach, egzekucjach, nalotach bombowych i w wyniku tortur zginęło ponad pół miliona ludzi. Po zwycięstwie nacjonalistów ok. 300 000 osób udało się na emigrację, gł. do Francji, Meksyku i ZSRR’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 25 Suplement Grancille do kongijski konflikt’’ 

 



Wojna domowa w Hiszpanii należy do najbardziej zakłamanych konfliktów zbrojnych w dziejach ludzkości. Środowiska lewicowo – liberalne piętnują generała Franco, jednocześnie pomijając milczeniem antykatolickie zbrodnie wojsk republiki. Tymczasem 11 marca 2001 r. papież św. Jan Paweł II beatyfikował 233 męczenników z tego okresu (bł. Józef Apparico Senz i 232 towarzyszy). 28 października 2007 r. Benedykt XVI beatyfikował 498 hiszpańskich męczenników, którzy ponieśli śmierć w latach 1934 – 1939 (64 z Barcelony, 12 z Barcelony, 7 z Barcelony, 17 z Barcelony, 46 z Barcelony, 1 z Burgos, 6 z Cartageny, 7 z Ciudad Real, 2 z Cuency, 3 z Gerony, 10 z Jaen i Cuenya, 23 z Madrytu, 104 z Madrytu, Cuezcy, Oviedo, Malagi i Albacete, 63 z Madrytu i Sewilli, 42 z Madrytu, 7 z Meridy, 10 z Oviedo, 14 z Santander, 22 z Toledo, 13 z Toledo, 4 z Toledo i 16 z Toledo).



Wojna ta zainspirowała wiele dzieł głównego nurtu jak: obraz ,,Guernica’’ Pabla Picassa (malarz ten był fanatycznym komunistą), powieść ,,Komu bije dzwon’’ Ernesta Hemingwaya (autor został zwerbowany przez NKWD), reportaż Ksawerego Pruszyńskiego ,,W czerwonej Hiszpanii’’ i ,,W hołdzie Katalonii’’ George’a Orwella (autor był socjalistą i walczył jako ochotnik po stronie republiki, wyniesione doświadczenia uczyniły go wnikliwym krytykiem komunizmu).



Echa tej wojny pobrzmiewają również w utworach fantasy jak: ,,Labirynt Fauna’’ (lewacki punkt widzenia) 1, opowiadanie ,,Spanienkreuz’’ Andrzeja Sapkowskiego (o bombardowaniu Guerniki) 2, zbiór opowiadań ,,Wampir z MO’’ Andrzeja Pilipiuka (w przeszłości babcia Gosi Bronawskiej i inni warszawscy emeryci walczyli w Hiszpanii po stronie Franco), a możliwe, że również w ,,Mistrzu i Małgorzacie’’ Michaiła Bułhakowa. W tej ostatniej powieści Woland pokazał Małgorzacie magiczny globus, na którym zobaczyła dziecko zabite przez bombę. Scena ta mogła rozgrywać się w ogarniętej wojną domową Hiszpanii (tropem tym poszli twórcy rosyjskiej adaptacji komiksowej, Askold Akiszyn i Misza Zasławski), choć również dobrze mogła dotyczyć napaści Japonii na Chiny w 1937 r.

W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’’ Jena ov Blackeyova spotkała w Armagedonie niewymienionych z nazwisk ,,hiszpańskich lewicowców’’ (odsyłam do posta: ,,Triumf Komunizmu’’). W przyszłości planuję napisać opowiadanie fantasy o wampirze – komuniście Henryku Batucie mordującym hiszpańskich katolików w czasie wojny domowej (odsyłam do posta: ,,Henryk Batuta – czerwony wampir’’).



                Śniło mi się, że:


- gen. Franco na długo przed Amerykanami poleciał na Księżyc,

- gen. Franco zmuszał swych jeńców do pracy w pasiece.


1 Odsyłam do posta: ,,Labirynt Fauna’’.

2 Odsyłam do posta: ,,Spanienkreuz’’.

czwartek, 11 maja 2023

,,Skarga Utraconych Ziem. Czarownice''

 

,,Tak też mogło dojść do utworzenia nazwy poświadczonej tylko przez Knytlingasagę w znanym nam rozdziale o bogach rugijskich w formie Tiarnoglofi (posąg bóstwa ze srebrną brodą, co najłacniej wypada rozumieć jako Czarnogłowa, a nie Trzygłowa […]. Barwa – czerń – prowadziłaby także w stronę wierzeń chtonicznych, na których można było budować nowe nazwy mitologiczne; w wypadku Czarnogłowa może mamy do czynienia z awansem jakiegoś ducha ze sfery demonologii do rangi bóstwa kultowego’’ - Aleksander Gieysztor ,,Mitologia Słowian’’



W maju 2023 r. przeczytałem dwa francuskie komiksy fantasy: ,,Czarnogłowego’’ (franc. ,,Tête noire’’) i ,,Inferno’’ autorstwa Jeana Dufauxa (tekst) i Beatrice Tillier (rysunki) wchodzące w skład dylogii ,,Skarga Utraconych Ziem. Czarownice’’ (franc. ,,Complainte des Landes perdues – Cycle 3’’).



Akcja rozgrywa się w krainie Eruin Dulei przypominającej średniowieczną Irlandię. Władał nią król Brendam wraz z podstępną królową Jamaniel. Miał z nią syna, Elgara, który był równie wyrachowany jak jego matka.



Ważną rolę na wyspie pełniły czarodziejki, a wśród nich Sanctus. Potrafiły walczyć, miotając fichelle, czyli ogniste kule zaopatrzone w kolce.



W wodach opływających Eruin Duleę żyły morskie zwierzęta, nereale, podobne do wymarłych mozazaurów (nazwa nereale może nawiązywać do nereid z mitologii greckiej). Z ich oczu pozyskiwano cenną, magiczną substancję zwaną chill (nawiązanie do ,,łez syrenich’’ z oczu złowionych diugoni). Pierwowzorem nereali mogły być wodne potwory peiste z wierzeń irlandzkich (zainteresowanym tymi istotami polecam świetną pracę Bartłomieja Grzegorza Sali ,,Księga smoków świata tom 2’’).



W takiej to krainie Vivien, szlachetny syn króla Brendama z nieprawego łoża, pokochał z wzajemnością piękną Orianę, córkę czarodziejki i demona zwanego Czarnogłowym (nawiązanie do legend arturiańskich, w których czarodziej Merlin był synem inkuba i zakonnicy). To właśnie Oriana za pomocą czarów wskrzesiła w lesie martwego Viviena.



Tymczasem królowa Jamaniel w celu zapewnienia sukcesji swemu synowi, uknuła spisek z czarownicą o smoczych kształtach. Jamaniel i Elgar przeprowadzili zamach na króla Brendama rękami zaczarowanego Viviena. Demon Czarnogłowy (zapożyczony z wierzeń słowiańskich, patrz motto) został wskrzeszony i przyłączył się do złej królowej. Wówczas nad wyspą zawisło niebezpieczeństwo.

Moje uznanie wzbudziły szczegółowe i po prostu piękne rysunki oraz wciągająca fabuła. Czekam na ewentualną kontynuację.

środa, 10 maja 2023

,,Odmieniec: Trzy''

 

,,Matka […] może go tam i kochała po swojemu, ale biła dość często i zwykle nazywała ‘odmieńcem’’ - Henryk Sienkiewicz ,,Janko Muzykant’’



Na studiach przeczytałem po raz pierwszy polski komiks dark/ heroic fantasy ,,Odmieniec: Trzy’’ Mariusza Gradowskiego i Marka Oleksickiego z 2004 r. Od strony wizualnej można w nim dostrzec inspirację komiksami Mike’a Mignoli 1. Album zawiera trzy historie: ,,Wilkołak’’, ,,Czarny pies’’ i ,,Cyganie’’.

Akcja tych opowieści rozgrywa się w czasie bliżej nieokreślonym (XIX lub początek XX wieku) na ziemiach polskich (w tym w ruinach zamku w Ogrodzieńcu).



Tytułowy bohater (wyraźnie wzorowany na wiedźminie) był synem mamuny lub dziwożony, podrzuconym ludzkiej kobiecie. Z tego tytułu pełnił funkcję mediacyjną między światem ludzi a słowiańskich demonów. Odmieniec był szczupłym, wysokim mężczyzną o długich, blond włosach i białych oczach, potrafiącym walczyć mieczem. W swojej chacie, którą dzielił z czarnym kotem i białą sową przechowywał posąg Światowida ze Zbrucza. Przez ludzi był nierozumiany i krzywdzony. Budził lęk swoją innością. Wędrował i przeżywał niebezpieczne przygody, napotykając na swojej drodze słowiańskie demony.



W dziupli drzewa mieszkał wraz z podobnymi sobie istotami, mały, rogaty demon z wierzeń przedchrześcijańskich, który sam siebie nazywał Leśnym. Chłopi z pobliskiej wioski pod wpływem chrystianizacji nazywali go diabłem lub czartem.



Wilkołak był niegdyś pogańskim znachorem, który został utopiony w bagnie w wyniku fałszywego oskarżenia o sprowadzenie czarami niszczycielskiej burzy. Potwór mścił się odtąd na chłopach mordując ich. Dopiero Odmieniec zdołał go powstrzymać. Po śmierci wilkołaka, stary gospodarz, który przyczynił się do jego utopienia w bagnie, przeżywał teraz wyrzuty sumienia. W opowieści tej Autorzy dobrze oddali mechanizm kozła ofiarnego opisany przez francuskiego antropologa, Rene Girarda.



W ruinach zamku w Ogrodzieńcu Odmieniec walczył z mówiącym czarnym psem ogromnych rozmiarów, noszącym na szyi łańcuch. Postać tę przybrała pokutująca dusza okrutnego kasztelana Stanisława Warszyckiego (1599 – 1681). Wcześniej Odmieniec potykał się ze sługami kasztelana zamienionymi w upiory oraz rozmawiał z białą damą mieszkającą w baszcie.



W czasie darcia pierza babcia mająca psotnego wnuka opowiadała kobietom podanie (podane na autentycznym przekazie z regionu sanocko – krośnieńskiego) o chłopie Janku, który wieczorem spotkał na polu Śmierć pod postacią niewiasty ubranej na biało. Janko wyprosił u Śmierci, aby darowała mu życie, miał bowiem żonę i gromadkę dzieci. W zamian za to Śmierć powierzyła mu sekret, którego zabroniła zdradzać. Pomimo dotrzymania obietnicy po jakimś czasie chłop i tak umarł.

Babcia, zdenerwowana na niegrzecznego wnuka, zapowiedziała, że zabiorą go Cyganie. Istotnie, w nocy Cyganie przyszli po chłopca i kazali mu iść ze sobą. Zamierzali go sprzedać diabłu. W obronie dziecka stanął Odmieniec wraz z aniołem stróżem.


Komiks ukazuje pozytywnego bohatera i wprowadza w barwny świat ludowych wierzeń. Czytając go należy jednak pamiętać, że w rzeczywistym świecie Cyganie NIE porywają dzieci.



1 Odsyłam do posta: ,,Hellboy’’.

wtorek, 9 maja 2023

,,Świat Słowian''

 

,,Na słowiańskiej góry szczycie

pod jasną nadziei gwiazdą

zapisuję wróżby słowa

wróci -

- wróci w stare gniazdo

stare prawo, stara mowa

i natchnione Słowian życie’’

- Roman Zmorski (1822 – 1867)




W maju 2023 r. przeczytałem zbiór pośmiertnie wydanych artykułów Leonarda J. Pełki ,,Świat Słowian. Kultura, przyroda, duchowość’’ z przedmową cenionego religioznawcy i etnologa, prof. Andrzeja Szyjewskiego 1. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa ,,Replika’’.



Leonard Józef Pełka (1929 – 2020) był polskim etnografem, religioznawcą i socjologiem. Zgromadził imponującą kolekcję rzeźb przedstawiających ludowe wyobrażenia diabłów. Na przestrzeni lat ewoluowała jego postawa badacza. W jego wczesnych pracach razi wojujący ateizm marksistowski. Później jednak pod wpływem prof. Bohdana Baranowskiego stał się rzetelnym badaczem demonologii słowiańskiej. Pod koniec życia zajmował się nowymi ruchami religijnymi (rodzimowierstwo, wicca, satanizm).


Pełka opisał współczesny kryzys chrześcijaństwa połączony z poszukiwaniem alternatyw w postaci ateizmu i kultów neopogańskich. Zwrócił uwagę na pionierów badań nad pogańską Słowiańszczyzną w Polsce, na archeologa i etnografa, Zoriana Dołęgę Chodakowskiego (właśc. Adama Czarnockiego, 1784 – 1825), filozofa i twórcę własnej mitologii, Bronisława Ferdynanda Trentowskiego (1808 – 1869) 2, a także na ceniony w Rosji i na Ukrainie falsyfikat z XIX – XX wieku, jakim jest ,,Księga Welesa’’ 3. Romantycznych badaczy Słowiańszczyzny charakteryzowały: wiara w gminowładztwo (pierwotną demokrację), panslawizm, lekceważenie zagrożenia ze strony carskiej Rosji i negatywna ocena chrystianizacji.




Dużo miejsca Autor poświęcił współczesnemu rodzimowierstwu polskiemu (Rodzimy Kościół Polski, Rodzima Wiara i Polski Kościół Słowiański), a także rosyjskiemu (Sobór Wenedów) i ukraińskiemu (Runwira). Omawia pojawiające się w nim wątki antychrześcijańskie (istnieją też odłamy uznające Świętowita za inne imię biblijnego Jahwe), nacjonalistyczne i ekologiczne.

Z omawianej pracy można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.



- W XX wieku bułgarscy emigranci założyli we Francji synkretyczne Białe Bractwo łączące wierzenia i obrzędy słowiańskie z celtyckimi. Grupa ta przeniosła się później do Bułgarii.




- W ludowych wierzeniach białoruskich pod wpływem kontaktów z Bałtami pojawiły się liczne demony morskie takie jak: jadzerki, morscy ludzie, syreny i morskie królewny.



- Raj był białoruskim, dobroczynnym demonem polnym. Opiekował się zżętym zbożem.



- Na Ukrainie wierzono, że kobiety rodzące się czarownicami, były mocno owłosione i miały małe ogonki. Te, które nabywały moc czarowania od diabła nie różniły się wyglądem od innych kobiet. Wśród ukraińskich czarownic istniała silna specjalizacja. Jedne zajmowały się szkodzeniem bydłu, inne zaś świniom, owcom, kozom, a nawet gadom.



- Rusałki wyobrażano sobie na ogół z figurą modelek (stąd dawne powiedzenie: ,,chuda jak rusałka’’). Wyglądem były rusałki z Polesia wyglądające jak kobiety z obrazów Rubensa.



- Huculi nazywali naukami leśne dziewice wypasające jelenie na połoninach.



- Kiedy św. Otto z Bambergu (1060 – 1139) nawracał Pomorzan, otrzymał od nich rzeźbę przedstawiającą Chrystusa ze swastyką. Zdaniem Pełki była to próba ,,oswojenia’’ chrześcijaństwa przez pogan poprzez włączenie jego Założyciela do pogańskiego panteonu. Nawiasem mówiąc swastyka, dziś kojarzona z nazizmem, była magicznym symbolem używanym przez polskich górali. Pojawia się również w polskich herbach Borejków i Radziwiłłów.



- W rosyjskiej legendzie pszczoły zostały przywiezione zza morza (tzn. z zaświatów) przez św. św. Zosimę i Sawwata. Z kolei w wierzeniach bułgarskich te pożyteczne owady zrodziły się z krwi lub potu Chrystusa konającego na krzyżu.



Na moim blogu można również przeczytać recenzje innych książek Leonarda J. Pełki takich jak: ,,Polska demonologia ludowa’’ (Szyjewski ocenia ją najwyżej z wszystkich prac tego Autora), ,,U stóp słowiańskiego parnasu’’, ,,Rytuały, obrzędy, święta’’ i ,,Śladami pierwotnych wierzeń’’.



1 Odsyłam do posta: ,,Religia Słowian’’.

2 Odsyłam do posta: ,,Słowiańskie bogi i demony’’.

3 Odsyłam do posta: ,,Księga Welesa’’.