piątek, 6 października 2023

Oniricon cz. 960

         Śniło mi się, że:



- Wiedźma Mim była początkowo postacią negatywną, później zaś stała się dobra,



- powiedziałem, że udanych było tylko sześć pierwszych filmów z serii ,,Gwiezdnych Wojen'' , zaś wszystkie pozostałe  były już kiepskie,



- w jednym z opowiadań Pilipiuka, Robert Storm przyjechał do Szczecina,



- Polakami byli św. Benedykt z Nursji, Jan Hus i Laozi,



- w bibliotece znalazłem pracę naukową  o taoistycznych bogach min. o bogini modliszce, w bibliografii umieszczono artykuł o potworach z mojego bloga, Babcia wołała mnie na obiad, lecz ja wciąż szukałem nowych książek,



- James Bond zastrzelił Putina i Kim Dzong Una (wymyślone na jawie),



- powiedziałem Rosjanom, że są ,,głupimi Iwanami'', bo chociaż żyją w największym państwie na świecie, wciąż chcą nowych ziem, po przegranej wojnie Putin zostanie ubrany w kaftan bezpieczeństwa i umieszczony w szpitalu psychiatrycznym,



- po zniszczeniu Rosji, Olaf Scholz będzie wysyłał nielegalnych imigrantów z Afganistanu, Somalii i Indii na okupowaną przez Chińczyków Syberię, gdzie Chińczycy wysterylizują ich i zmuszą do niewolniczej pracy, część z nich będzie próbowała uciec do Australii,



- Siergiej Łukjanienko napisał ,,Psi patrol'' (ros. ,,Sobaczij dozor''), czytałem jedno z jego opowiadań, w którym pisał o prawie wszystkich istot do życia i zdenerwowałem się, że teraz odmawia tego prawa Ukraińcom,



- powiedziałem Arturowi Szałabawce z PiS - u, że aby zwyciężyć potwory takie jak Putin czy Łukaszenko, Polska sama  musi stać się potworna,

- ukląkłem na chodniku do modlitwy, a zaraz potem zawstydziłem się tego i wstałem,



- Szwedzi czczą lodowego olbrzyma Ymira jako boga lodówek,




- po zwycięstwie nad Rosją, Finowie wprowadzą w swojej strefie okupacyjnej jako walutę euro i markę fińską,



- w Świecie Dziesięciu Kontynentów byłem Arystotelesem i razem z Sokratesem pojechałem do Turcji, gdzie spotkałem Kemala Atatürka, twórcę islamu, który walczył z kultem boga Atatürka, zostałem porównany do łabędzia, który uciekł Platonowi. 

czwartek, 5 października 2023

Kule z Kostaryki

 


Na obszarze całej Kostaryki znajdują się tajemnicze, kamienne kule (hiszp. ,,Las Bolas’’) nazywane też petrosferami. Są to monolity mierzące od paru centymetrów do 2,4 m średnicy. Ich przeznaczenie nie zostało do dzisiaj wyjaśnione. Wytworzyli je rdzenni mieszkańcy Kostaryki, Indianie Diquis używający języków czibczańskich. Byli przodkami obecnych ludów Boruca, Teriba i Guayami i zajmowali się rolnictwem. Wiek kul datuje się na lata 200 p. n. e. - 800 n. e. Pierwsze wzmianki pisane o nich pochodzą z XIX wieku. Oficjalnie zostały jednak odkryte w latach 30 – tych XX wieku podczas prac na plantacjach bananów. Największa z nich waży ok. 16 ton. W 2014 r. zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Na temat kul z Kostaryki krąży wiele mitów i teorii spiskowych.

- Rzekomo w ich wnętrzu znajduje się złoto (niektóre z nich zostały zniszczone w jego poszukiwaniu).

- Zostały ustawione przez kosmitów (pogląd min. Ericha von Dänikena). Pod kulami znajduje się rzekomo kapsuła z wiadomościami od przybyszów z kosmosu.

- Stanowią relikty cywilizacji Atlantydy.

- Diquis posługiwali się eliksirem zmiękczającym skały (podobnie jak Inkowie przy budowie Sascayhuaman).




- Według miejscowego mitu, bóg burzy Tara strzelał z dmuchawki kamiennymi kulami do Serkes, grupy bóstw wiatrów i huraganów. Dlatego nazywane są ,,kulami armatnimi Tary’’.

- Ich rozmieszczenie odzwierciedla położenie planet Układu Słonecznego.

- Diquis wykorzystywali je do celów bojowych, lud przynajmniej do ćwiczeń.

środa, 4 października 2023

Oniricon cz. 959

         Śniło mi się, że:



- kąpałem się w szczecińskiej łaźni miejskiej razem z mimem ucharakteryzowanym na Charliego Chaplina, rozmawiałem z nim, potem spotkałem Rafała A. Ziemkiewicza, któremu powiedziałem, że od książek braci Strugackich wolę fantasy, szukałem toalety, lecz wszystkie były zajęte przez półnagą młodzież obu płci,



- powiedziałem pani Annie ov Scayapakovej, że chciałbym pisać o historii również ciekawie jak czynili to Aleksander Brückner, Aleksander Krawczuk, Paweł Jasienica, autorzy książek z serii ,,Tak żyli ludzie'', Norman Davies i Terry Deary, z czego ten ostatni nie jest zawodowym historykiem, natomiast za nudnego autora uznałem Gyulę Alföldego,



- oglądałem ukraiński serial ,,Nepruhi'' wzorowany na ,,Świecie według Kiepskich'',



- Halina, piękna blondynka w niebieskiej sukience zamieniła się w albatrosa wędrownego i odleciała (z myśli poprzedzających zaśnięcie),



- na Filipinach jadłem zgniłe jajo, które było całe czarne,



- byłem na wycieczce, rano do mojego pokoju weszły małe dzieci, zaproszone przez moją Babcię i hałasowały, krzyczałem na nie, aby nie wchodziły do mojego pokoju, zaś małemu chłopcu zrobiło się przykro, Bolesław Chrobry i Józef Piłsudski upominali mnie, że zgrzeszyłem, a ja przeprosiłem małego chłopca, potem mieliśmy lecieć samolotem do Londynu, gdzie obawiałem się, że zaatakują mnie czarne wdowy,




- w moim pokoju zalęgły się ptaszniki czerwonokolanowe oraz duża, żółta gąsienica, którą rozdeptałem, wcześniej usprawiedliwiając się z tego przed Bogiem,



- pisałem wiersze o je...aniu Putina, bombardowaniu Kremla i kłamstwach rosyjskiej propagandy,



- kiedy korzystałem z toalety, obserwowała mnie ruda babcia klozetowa w okularach, która skojarzyła mi się z XVI - wiecznym urzędnikiem dworskim znającym tajemnice królewskiej alkowy,

- na wycieczce spotkałem nagą dziewczynkę, którą nazwałem boginią,



- wszyscy bogowie Świata Dysku zostali wymyśleni przez modą Murzynkę, Salomeę Guin, kiedy już powołała ich do życia, ci uwięzili ją na płaskowyżu,

- spotkałem Daruća ov Küjvisa, który ostatnio miał siwe włosy, które teraz znów były czarne,



- Czesław Białczyński mieszka w Szczecinie, jest moim sąsiadem i 10 października 2023 r. zaprosił mnie do swojego pałacu, ukazywali mi się słowiańscy bogowie mówiący: ,,Pamiętaj o swoich stwórcach'', lecz odpędzałem ich jako fałszywe bożki, Białczyński sam zaprojektował swój pałac, którego korytarze miały błękitno - złote ściany, pisarz w stroju kardynała odprawiał prasłowiańską mszę, potem nastąpiła uczta, na której podano ogórki konserwowe i słone paluszki, Białczyński zachęcał mnie do jedzenia, lecz bałem się jeść potrawy ofiarowane bożkom, pytałem pisarza dlaczego w 2022 r. nic nie napisał na swoim blogu o śmierci Mai Lidii Kossakowskiej, Białczyński kwestionował jej patriotyzm, a ja przypomniałem, że Kossakowska podpisała listy w obronie Jacka Komudy i Straży Granicznej, pytałem go też dlaczego chciał uderzyć Pawła Linetty, chciałem mu powiedzieć, że źle uczynił szerząc teorie spiskowe na temat pandemii koronawirusa, że uważam go jednocześnie za foliarza i genialnego autora, marzyłem o tym, by głaskać jego półnagą córkę, Sawę Białczyńską. 

wtorek, 3 października 2023

Drekavac

 

,,Każda potwora znajdzie amatora’’ - przysłowie



 

W sławnym Królestwie Valkanicy leżała wioska Poliž nad rzeką Sumem. Mieszkał w niej młynarz Vietron wraz z żoną Vjosą i jedyną córką, Władygornicą. Młynarz nie stronił od mocnych trunków i w karczmie nieraz kompani od wypitki chwalili jego mocną głowę. Za to gdy chwiejnym krokiem powracał z karczmy do domu, Vjosa nie raz i nie dwa odczuła jak ciężką rękę ma jej mąż. W erze jedenastej, czasie głębokiego upadku człowieka, praktykowano wiele okrutnych obyczajów. Nie tylko przymykano oczy na bicie żony przez męża, ale też uważano za normalne i uświęcone tradycją posiadanie niewolników, składanie krwawych ofiar z ludzi, palenie wdów na stosach pogrzebowych mężów, uśmiercanie niechcianych dzieci przed lub po narodzeniu, wreszcie wypędzanie starych i niedołężnych rodziców na pewną śmierć do lasu. Sąsiedzi wiedząc, że Vietron okładał żonę kijem lub pięściami, nie mieli mu tego za złe, ale jeszcze chwalili go za to, że ,,nie jest pantoflarzem’’.



W takim to świecie dorastała Władygornica, a jej serce z roku na rok napełniało się coraz większym lękiem przed zawarciem małżeństwa i założeniem rodziny. W szesnastej wiośnie życia była z niej urodziwa panna, smukła jak sosna, o cerze jasnej, warkoczach złocistych i oczach zielonych niczym szmaragdy. Oglądali się za nią pożądliwym wzrokiem gospodarscy synowie, ona jednak żadnego z nich nie darzyła swymi względami.

- ,,… bo każdy chłopiec ma w sobie jad, kiedy cię kocha, powiedz mu: at!’’ - niegdyś śpiewała z koleżankami przy wieczornym przędzeniu lnu i słowa tej piosenki wyryły się bardzo głęboko w jej sercu.



Na tronie Zviezdunów – Miesięcy zasiadał Październik, kiedy Władygornica miała obchodzić swoje szesnaste urodziny. Już od samego rana Vietron spity starym winem, leżał w kącie, cuchnął i chrapał. Vjosa w tym czasie upiekła dla swej córki smakowity kołacz z miodem i orzechami. Z pachnącego ciasta wyrastało niczym kolce na jeżu, szesnaście cienkich świeczek, które należało zdmuchnąć.

- Pomyśl jakieś życzenie, kochanie – rzekła wzruszona Vjosa.

Władygornica nabrała powietrza i za jednym zamachem zdmuchnęła wszystkie świeczki.

- Niech wiedzą to Enkowie i ród człowieczy – przemawiała dziewczyna z policzkami czerwonymi od gniewu i błyszczącymi oczami – że nie pragnę być żoną, ani matką. Wszyscy mężowie jakich poznałam to lubieżne kiernozy, żadnemu z nich nie oddałabym swego wstydu panieńskiego!

- Córeczko, co ty mówisz?! - Przeraziła się matka. - Świat nie jest aż taki zły jak go sobie wyobrażasz!

- Jest jeszcze gorszy! - Wydarła się Władygornica, nawet nie ruszając swojego kołacza. - Wiedz, droga matko, że milej mi zamienić się w drekavaca niż ogrzewać łoże jakiegoś starego opoja!




W tej samej chwili pod oknem chaty przechodziła Zła Godzina pod postacią starej żebrczki o czerwonych oczach, okrytej czarnymi łachmanami. Zła Godzina zastrzygła spiczastymi uszami i uśmiechając się szyderczo, wymamrotała: ,,Niech ci się tak stanie!’’ Vjosa pobladła jak prześcieradło, a z jej piersi wydarł się krzyk przerażenia. Nic dziwnego, bowiem ledwo Władygornica wypowiedziała swe pochopne życzenie, zaczęła zmieniać się w oczach. Jej białe, delikatne ciało, pokryły duże i twarde łuski w barwach różowej, fioletowej, czerwonej, błękitnej, złotej, zielonej i srebrnej. Straciła piękne włosy, zamiast nich zyskując bycze rogi, kły, szpony i potężny ogon. Mówiąc krótko a węzłowato, panna zamieniła się w wodnego smoka rozmiarów byka, należącego do gatunku nazywanego drekavacem. Vietron ocknął się wreszcie z pijackiego snu. Do chaty wbiegli sąsiedzi uzbrojeni w widły i siekiery, podczas gdy Władygornica przemieniona w drekavaca, zaryczała straszliwie. Machnięciem ogona przewróciła stół, nawet nie skosztowawszy urodzinowego kołacza.

- Aj – aj, cóż to za poczwara?! - Wybełkotał rozbudzony Vietron, w którego głowie wciąż jeszcze szumiało od wypitych trunków.

Sąsiedzi młynarza nie zdążyli zranić przemienionej Władygornicy swoimi ostrymi narzędziami, bowiem smoczyca, roztrącając ich jak kręgle, wybiegła z chaty. Z jej czerwonych ślepi ciekły łzy, które upadając na ziemię, zamieniały się w drobne szkiełka. Panna zamieniona w drekavaca znalazła schronienie w dużym jeziorze Sumon, leżącym o rzut kamieniem od wioski. Skryta pod jego falami, zaspokajała głód, pożerając surowe ryby, wodorosty, a nawet muł zalegający na dnie, który po przejściu przez jej kiszki przybierał postać złotego piasku. Nocami wynurzała z głębiny swój wielki łeb w stronę srebrzystego Księżyca i ryczała krowim głosem. Ryk ten, napełniający serca miejscowych kmieci lękiem, wyrażał wielką samotność i smutek. Władygornica nie była szczęśliwa pod postacią drekavaca, nie umiała jednak odczarować samej siebie.



Tymczasem lata biegły niczym jelenie pędzące przez las. Młynarz Vietron przebrał miarę w piciu. Zataczając się i bełkocząc, uderzył czołem w twardą podłogę i skonał. Chłopi z Poliža zamyślili spalić owdowiałą Vjosę na stosie pogrzebowym męża. Były to bowiem czasy, kiedy lud i możni składali żertwy Čortom, mniemając, że czczą w ten sposób Enków. Vjosę od śmierci uratował w ostatniej chwili jej krewny z sąsiedniej wioski noszący imię Matur. Poślubił wdowę płacąc za nią żercy stosem kunich futer i trzema garncami wybornego miodu.

Władygornica nie wiedziała o tych wszystkich wydarzeniach, a jej serce coraz bardziej ziębło i twardniało. Udręczona samotnością poczęła przewracać łodzie młodych rybaków, a ich samych więzić na dnie jeziora, pogrążonych w letargu pod stosem kamieni. Panna – drekavac wpatrywała się godzinami w ich blade twarze z otwartymi oczami, pieściła je swym długim, rozdwojonym językiem i wzdychała tęsknie, marząc o wielkiej miłości, która zdawała jej się całkiem nieosiągalną. Blady strach padł na kmiecie z Poliža, tak, że przestali wyprawiać się nad jezioro. W niewoli Władygornicy spoczywało ośmiu pogrążonych w letargu urodziwych młodzieńców, których na powierzchni opłakiwały ich matki, siostry i żony. Zaklęta panna na próżno bawiła się nimi jakby byli lalkami. Żaden z nich nie był w stanie zaspokoić jej głodu miłości.




W czasie kiedy nadejście promiennej Wiosny zakończyło panowanie śnieżnej Zimy, do Poliža przyjechał na białym koniu Jaroszu, junak Rozkovan, syn księcia Kukolda. Ludzie łatwo mylili księcia Rozkovana z samym Jaryłą, jedną z postaci w jakich objawiał się Jarowit – Perun. Tak wielki bił bowiem majestat i piękno od jego młodzieńczej sylwetki okrytej białym płaszczem i długich włosów, lśniących jak złota przędza. Rozkovanowi nieobce były nauki żerców i kozesów pobierane w tajemniczych sanktuariach skrytych wśród gór i lasów Valkanicy. Opowiadano o nim, że mocą Enków uzdrowił z szaleństwa trzy siostry Radunove, którym zdawało się, że były krowami.



Kiedy Rozkovan posłyszał o bestii topiącej w jeziorze rybaków, wzruszył się głęboko. Stanął nad brzegiem jeziora i wydobył z sakiewki ziele nazywane rozkownikiem, od którego pochodziło jego imię. Zielem tym nieraz uwalniał z kajdan niewinnych więźniów Kościeja i innych tyranów. Teraz zaś wrzucił listek rozkownika do jeziora i wypowiedział słowa przekazane mu niegdyś w chramie Welesa – Trojana. Jezioro zabulgotało i wyszli z niego rybacy wybudzenie z letargu, którzy teraz radośnie witali się ze swymi bliskimi oczekującymi ich na brzegu. Nie był to koniec cudów tego dnia. Władygornica w postaci drekavaca wynurzyła się z okropnym rykiem i kłapaniem zębami. Jeden Rozkovan nie okazał lęku, jeno dobył złotej laski zakończonej świętym znakiem kras.

- Atrit – Patrit – Agej! - Zawołał junak, uderzając laską drekavaca.

Wówczas pękła z trzaskiem łuskowata skóra bestii, odpadły jej rogi, szpony i ogon. Na miejscu drekavaca leżała na brzegu odczarowana dziewczyna. Z jej oczu ciekły łzy żalu.

- Ubijmy tę wiedźmę, aby pomścić naszych chłopców! - Domagali się sąsiedzi.

- Zabraniam wam ją krzywdzić. Każdy zasługuje na drugą szansę.

- Panie Rozkovanie – zabrał głos rzeźnik – jeśli chcesz, aby żyła, zabierz ją z dala od nasze wioski! - Jego słowa mieszkańcy Poliža poparli gniewnymi okrzykami.

- Władygornico, czy byłabyś rada udać się ze mną na wędrówkę? - Spytał Rozkovan.

- Panie, ty jako jedyny mnie nie potępiłeś jeno odczarowałeś. Juści, żem rada udać się z tobą choćby na kres świata.




Rozkovan posadził pannę na swym rumaku i razem opuścili Poliž na spotkanie licznym przygodom i wielkiej miłości.


niedziela, 1 października 2023

,,Prastare miasto''

 



We wrześniu 2023 r. przeczytałem opowiadanie grozy ,,Prastare miasto’’ (ang. ,,Primal City’’) pióra amerykańskiego pisarza Clarka Ashtona Smitha (1893 – 1961) 1. Po raz pierwszy zostało opublikowane w 1934 r. na łamach ,,Fantasy Fun’’. Przekład polski autorstwa Agnieszki Hałas ukazał się w numerze ,,Nowej Fantastyki’’ z października 2023 r.



Ekipa poszukiwaczy przygód wyruszyła w Andy pod wpływem lektury starej, tajemnej księgi. Eksploratorzy, spośród których wymieniony z imienia był tylko niejaki Sebastian Polden, poszukiwali w górach zaginionego miasta, które zbudowała rasa starsza niż ludzkość.




Napotkali w ruinach Kształty; potężnych strażników opuszczonego miasta, którzy swym wyglądem przypominali obłoki. Były to istoty niezwykle silne i hałaśliwe. Wymordowały całą ekspedycję prócz narratora.



Przesłanie traktuję jako ostrzeżenie przed zgłębianiem tajemnic okultyzmu, za którymi kryją się wrogie ludziom istoty potężniejsze od nich samych...



1 Zainteresowanych jego twórczością odsyłam do postów: ,,Miasto Śpiewającego Płomienia’’, ,,Drugi cień’’ i ,,Ostatni hieroglif’’.

Oniricon cz. 958

         Śniło mi się, że:



- w fantastycznym świecie dziewczyna i młodzieniec, będący potomkiem ludzkiej kobiety i hobbita, szli boso przez las,



- Etiopczycy przybyli do Szwajcarii, aby prosić o pomoc w zreformowaniu swego kodeksu karnego,



- kambryjskie bezkręgowce, takie jak halucinogenia i anamalocarus przetrwały do naszych czasów w oceanach,



- Rosjanie naśladując Azteków składają na Placu Czerwonym ofiary z serc wyrwanych jeńcom wojennym, zaś sprawy sądowe rozstrzygają w ten sposób, że z dwóch oskarżonych winnym popełnienia przestępstwa uznaje się tego kogo zje tygrys, ponieważ tak było w dawnym Syjamie i Massagecji,

- po podboju Watykanu, Rosjanie ugotowali żywcem papieża Franciszka w kotle na Placu Czerwonym, choć część z nich wolała spalić go na stosie,




- Andrzej Sapkowski w powieści o wiedźminie zapowiadanej na 2024 r. będzie pisał o ukraińskich transseksualistach,




- powiedziałem, że na miejscu Siergieja Łukjanienki doznałbym samozapłonu ze wstydu, gdyby zaliczono mnie do wspólników Putina (na jawie też tak uważam),



- w liceum pan Andreus ov Leovishiner zabrał moją klasę na czarne od węgla podwórko, które komuniści posypali krojoną cebulą, aby w ten sposób wysadzić w powietrze cały Szczecin, jakiś ksiądz zademonstrował nam jak bardzo cebula jest łatwopalna, spotkałem Jenę ov Blackeyovą w czapce przylegającej ściśle do głowy, przeprosiłem ją za przykre słowa, a ona mi przebaczyła,



- tłumaczyłem czym eukatastrofa (np. śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa) różni się od happy endu,



- stary Benedykt Dybowski uwiódł młodą żonę alkoholika i pisał książki pod bardzo długimi tytułami. 

sobota, 30 września 2023

Oniricon cz. 957

         Śniło mi się, że:




- pierwszym mężem Ewy był św. Michał Archanioł,



- pierwsi ludzie byli skorupiakami i skorpionami,



- w rozmowie z czytelniczką wysunąłem przypuszczenie, że w erze trzeciej, kiedy na świecie żyły smoki i dinozaury, były inne kontynenty niż obecnie,



- wymieniałem zwierzęta żyjące w dżunglach takie jak: jaguary, jaguarundi, orangutany, oceloty, okapi, margaje, taraje kruszczyce goliaty, rohatyńce herkulesy, pawie, kangury drzewne, kinkażu i wyjce,



- Agnieszka Holland była Chinką z wielkimi, zwisającymi uszami,



- w Finlandii Tatra zabiła w saunie wampira, który ją zaatakował,

- miałem wyrzuty sumienia po wypiciu puszki piwa, UWAGA: To tylko sen, na jawie jestem abstynentem,




- Henryk Sienkiewicz był francuskim uczonym, którego car Aleksander I skazał na śmierć za walkę o niepodległość Polski, w czasie egzekucji Sienkiewicz słuchał gramofonu,



- Wołodymyr Zełeński jest synem Macieja Giertycha, który zna język rosyjski zamiast ukraińskiego, Roman Giertych jest jego przyrodnim bratem zrodzonym z innej matki, owi bracia mają wiele sióstr oraz jeszcze jednego brata, długowłosego księdza z szarymi wąsami, który pragnie wybudować w USA świątynię rodu Giertychów, w rozmowie z Maciejem Giertychem poprosiłem go, aby skłonił prezydenta Ukrainy do zakończenia wojny zbożowej z Polską,



- byłem admirałem Horatio Nelsonem, dostałem się do angielskiej niewoli, admirał w peruce i białym mundurze kazał mi stać za sobą, ja zaś przyłożyłem lunetę do niewidzącego oka, aby nie odczytać rozkazu bombardowania Kopenhagi, wcześniej zwyciężyłem pod Abu Kirem i Trafalgarem w Egipcie, umierając powiedziałem po turecku: ,,Kismet, Hardy'', przez co zostałem błędnie uznany za homoseksualistę,



- kiedy psychiatra zabronił mi jeść smażonego sera, powiedziałem, że przecież Czesi i Walijczycy jedzą smażony ser,



- okapi żyją tylko w Republice Środkowoafrykańskiej,




- kiedy byłem admirałem Nelsonem, mój okręt śledził francuski żeglarz przebywający na Mauritiusie, który opanował sztukę nauskopii, czyli intuicyjnego wyczuwania statków,



- Święty Mikołaj walczył w Tobruku,




- Wołodymyr Zełeński walczył w Kanadzie w szeregach UPA,



- po przegranej wojnie na Ukrainie, Siergiej Szojgu schronił się na Marsie, aby uniknąć odpowiedzialności za swoje zbrodnie, w tym śnie chciałem wystrzelić wszystkich Rosjan w Kosmos,




- Voytakus ov Višnic i Janes ov Calcium wymieniali się ukraińskimi monetami,

- na ulicy Szczecina ukraińskie dziewczęta bawiły się w banderowców, przestraszyły się policjantów, lecz ci powiedzieli im tylko, aby nie jadły jak świnie,

- kiedy modliłem się spacerując ulicą, podążały za mną dzieci i śmiały się ze mnie, razem z dwoma mężczyznami ukląkłem do modlitwy przed ławką w parku, lecz jakaś kobieta przekonała nas, że lepiej modlić się w domu, złośliwe dziewczynki weszły ze mną do mieszkania i kłamały, że śpię z Mamą jak Murzyn,



- Stanisław Szur zjadł małą, zieloną gąsienicę.