,,… jak śmierć potężna jest miłość’’ - Pnp 8,6
W październiku 2026 r. przeczytałem ,,Protesilasa i Laodamię’’, tragedię Stanisława Wyspiańskiego z 1899 r. Fabuła została zaczerpnięta z ,,Heroid’’ Owidiusza, zbioru listów bohaterek mitologii greckiej.
Laodamia (Laodameia) była wdową po Protesilasie (Protesilaosie), królu Phylaki, poległym w wojnie trojańskiej. Wyspiański opisał ją jako piękną kobietę z czarnymi, kręconymi włosami, odzianą w czerwoną suknię i noszącą złote ozdoby. Słuchała pieśni Aojda i tęskniła za zmarłym mężem.
Do pogrążonej w smutku królowej przyszły postaci mityczne.
Nuda (niewymieniona z imienia Aergia, grecka bogini lenistwa) miała postać kobiety, odzianej w czarną suknię zdobioną białymi okręgami. Wyszła spod ziemi.
Sen (grecki bóg Hypnos) miał postać skrzydlatego młodzieńca ze złotymi lokami. Odziany był w przejrzystą szatę, noszoną na gołym ciele. Uśpił Laodamię, dotykając jej wysuszoną makówką. (Stąd powiedzenie: ,,cicho jak makiem zasiał’’).
Zmora (Oneiros, bóstwo marzeń sennych) przypominała kobietę w purpurowym peplosie z głową i skrzydłami ćmy.
Hermes był posłańcem bogów Olimpu. Dramat uwypukla jego rolę psychopompa; przewodnika dusz zmarłych, zdążających do Hadesu.
Laodamia poprosiła Hermesa o spotkanie ze zmarłym mężem. Wbrew ostrzeżeniom Starca, wywołała jego ducha ofiarą z mąki i wina. Ujrzała mary z Hadesu, wieziona na łodzi Charona, a wśród nich swojego ukochanego. W końcu przebiła się nożem. Odtąd mieszkańcy Phylaki widywali duchy Protesilasa i Laodamii, przechadzające się wspólnie.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz