poniedziałek, 27 stycznia 2014

Aleksander Gieysztor

Poniżej prezentuję fragment notatek, które posłużyły mi w pisaniu pracy magisterskiej w latach 2009 - 2010.




Aleksander Gieysztor jako szef Kierownictwa Badań Nad Początkami Państwa Polskiego

Pomysł rozpoczęcia badań milenijnych wysunęli już w 1946 roku archeolodzy poznańscy - Józef Kostrzewski i Witold Hensel.
Kierownictwo Badań Nad Początkami Państwa Polskiego (1948 - 1953) z siedzibą w Warszawie stworzył i prowadził Aleksander Gieysztor - młody docent Uniwersytetu Warszawskiego, który w 1949 roku, w wieku 34 lat został profesorem. Początkowo owa instytucja nosiła nazwę Komitetu Badań Wczesnodziejowych, potocznie zaś nazywano ją ,,Millenium''. Nazwa ta została zaczerpnięta z tytułu referatu programowego A. Gieysztora - ,,Polskie Millenium, z zagadnień współpracy historii i archeologii wczesnodziejowej'', który został wygłoszony w marcu 1948 r. przed kilkudziesięcioma historykami, archeologami i historykami sztuki zaproszonymi do współpracy. Referat ów został później wydrukowany przez ,,Przegląd historyczny''. Jego przełomowe znaczenie polegało na szeroko rozwiniętym programie badawczym i zasięgu interdyscyplinarny, postulował bowiem konieczność ścisłej współpracy historyków i archeologów, a także lingwistów i historyków sztuki badających wczesne średniowiecze. Warto dodać, że było to podejście bardzo nowatorskie, wręcz przełomowe, bowiem dotychczas zazwyczaj historycy i archeolodzy pracowali oddzielnie, a poza tym wczesne średniowiecze wchodziło w zakres zainteresowań historyków, a nie archeologów. Gieysztor tymczasem trafnie typował obiekty badań archeologicznych, zaś na wstępnym spotkaniu zgromadził kilkudziesięciu różnych specjalistów. Nazwa nawiązała do zbliżających się obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego, a konkretnie pierwszej wzmianki o państwie Mieszka I, pochodzącej z 963 roku z kroniki Widukinda. Kierownictwo kompleksowo badało okoliczności formowania się państwowości polskiej w X i XI wieku. Gieysztor przygotował plan naukowy, zaś sprawy techniczne, a w szczególności finansowe pozostały w gestii Stanisława Lorentza. Budynek Kierownictwa mieścił się w gmachu Naczelnej Dyrekcji Muzeów, obecnie ,,Zachęty'', złożony z dwóch małych pomieszczeń, utworzonych za pomocą przepierzenia z szaf biurowych, gdzie był jedynie najpotrzebniejszy sprzęt. Po kilku latach nową siedzibą Kierownictwa stał się odremontowany Pałac Prymasowski (ul. Senatorska). Przekształcono je wówczas w wydział Departamentu Muzeów w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Oprócz historyków i archeologów pracowali w nim historycy sztuki, lingwiści, paleozoolodzy i paleobotanicy, numizmatycy, geografowie, etnografowie oraz wydawcy źródeł łacińskich i arabskich. Prace prowadzono w Biskupinie, Błoniach k. Warszawy, Bródnie, Cieszynie, Gdańsku, Gieczu, Gnieźnie, Kaliszu, Kołobrzegu, Krakowie - Wawelu, Kruszwicy, Niemczy, Opolu, Ostrowie Lednickim, Poznaniu, Szczecinie, Ślęży - Sobótce, Tumie k. Łęczycy, Wiślicy, Wolinie i Wrocławiu, koncentrując się głównie na grodach i podgrodziach, rzadziej otwartych osadach i cmentarzyskach. Badano również kościoły w Strzelnie i Trzemesznie, oraz Grody Czerwieńskie - Czermno i Gródek Nadbużański, będący obiektem zainteresowania również archeologów sowieckich, co od Kierownictwa wymagało dużej ostrożności. Jego działalność była sukcesem, budzącym podziw u archeologów z innych państw. Ewenementem przy ówczesnych trudnościach z dostaniem paszportu był pierwszy wyjazd służbowy Gieysztora i Zdzisława Rajewskiego do Czechosłowacji w 1952 roku, zaś przyjazd kilku akademików z ZSRR i ich pozytywne opinie przychylnie nastawiały władze do Kierownictwa. Pracował w nim zespół składający się z różnych pokoleń. Prace jubileuszowe prowadzili profesorowie i docenci Włodzimierz Antoniewicz, Bronisław Cofta, Władysław Filipowiak, Aleksander Gardawski, Jerzy Gąssowski, Witold Hensel, Włodzimierz Hołubowicz, Roman Jakimowicz, Rudolf Jamka, Krystyna Józefowiczówna, Janina Kamińska, Alina Kietlińska, Wojciech Koczka, Bogdan Kostrzewski, Krystyna Musianowicz, Zdzisław Rajewski, Włodzimierz Szafrański, Zofia Wartołowska, Tadeusz Wieczorowski, Jan Żak i Kazimierz Żurowski. Choć niekiedy wytykano Gieysztorowi fakt nie bycia archeologiem, niemniej podchodził on do spraw archeologii kompetentnie i odwiedzał w miarę możliwości poszczególne stanowiska, dyskutował i doradzał. Forum dyskusyjne Kierownictwa stanowiły konferencje sprawozdawcze, z udziałem archeologów, prowadzących wykopaliska, historyków i wydawców źródeł. Głównym organem prasowym Kierownictwa był ,,Przegląd Zachodni''. Po paru latach utworzone zostały własne serie wydawnicze: ,,Materiały Wczesnośredniowieczne'' (zajmujące się głównie wynikami prac wykopaliskowych) i ,,Studia Wczesnośredniowieczne''. Gieysztor szczególną troską otaczał ,,Studia Źródłoznawcze''.
Presja polityczna wywierana przez władze na Kierownictwo nie była szczególnie dotkliwa, mimo znacznej propagandowej roli, jaką odegrać miały prowadzone przezeń badania, zaś stanowiska badawcze zostały rozmieszczone równolegle w całej Polsce, z koncentracją, nie na Ziemiach Odzyskanych, lecz w Wielkopolsce. W tym wypadku interesy polityczne i naukowe nakładały się na siebie. Sukces przedsięwzięcia był zasługą głównie Gieysztora i St. Lorentza. Kierownictwo było agendą Naczelnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków o dużym stopniu samodzielności. Na jego czele stał triumwirat: Gieysztor, Z. Rajewski i Kazimierz Majewski. Ów ostatni, archeolog klasyczny, jako członek partii, miał dbać o zgodność badań z doktryną, jednak w rzeczywistości chronił Kierownictwo przed naginaniem jego prac do potrzeb ideologii. W pracach Kierownictwa brali udział uczeni o różnej postawie ideologicznej, nieraz nawet represjonowani przez władze. Podkreślano również panującą w nim serdeczną atmosferę. Kierownictwo zostało zlikwidowane w 1953 r. w ramach przebudowy placówek naukowych. Jego zadania przejął Instytut Historii Kultury Materialnej PAN i Instytut Historii PAN.


Na zakończenie chciałbym opowiedzieć dowcip:

A: Jak się nazywał polski historyk ruchu LGTB?
B: Aleksander GEJsztor.




Helena Cehak - Hołubowiczowa

Poniżej prezentuję fragment notatek, które posłużyły mi w pisaniu pracy magisterskiej w latach 2009 - 2010.




Helena Cehak - Hołubowiczowa (ur. 12 lutego 1902 roku w Stanisławowie, zmarła 19 lipca 1979 roku we Wrocławiu) pochodziła z rodziny inteligenckiej. Jej ojciec, Adam Cehak (pseudonim: Adam Stodor) nauczał w szkole średniej i był poetą. Ukończyła szkołę średnią i studia we Lwowie. W 1930 roku na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jana Kazimierza, gdzie studiowała u prof. dr Leona Kozłowskiego, uzyskała doktorat z prahistorii - przedmiotu głównego i archeologii klasycznej - przedmiotu pobocznego. Napisała wówczas pracę doktorską o eneolitycznej plastyce kultury ceramiki malowanej w Polsce, którą opublikowano w ,,Światowicie'' t. XIV: 1930/31. Praca ta łączyła wiedzę z zakresu archeologii klasycznej i prehistorycznej. Jej zainteresowania archeologią klasyczną przejawiły się również w podróży do Grecji, odbytej krótko po studiach. W 1931 roku zaczęła pracę starszej asystentki, później zaś adiunkta przy Katedrze Archeologii Klasycznej na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, aż do jego zamknięcia w grudniu 1939 roku przez władze Litwy prezydenta Smetony, przeciw czemu podpisała protest wraz z innymi polskimi pracownikami uniwersytetu. Przed II wojną światową prowadziła wykopaliska na Wileńszczyźnie, badając słowiańskie i słowiańsko - wareskie cmentarzyska kurhanowe koło Czerniewicz i Porzecza w b. powiecie dziśnieńskim i koło Płatowa na Nowogródczyźnie. Jej badania zaowocowały licznymi sprawozdaniami i opracowaniami. Ponadto prowadziła akcję popularyzatorską odnośnie ochrony zabytków archeologicznych w czasopismach wileńskich. W 1939 roku została odznaczona złotym krzyżem zasługi za dokonania na polu archeologii. W lipcu 1940 roku po zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną podjęła pracę archeologa w Litewskim Muzeum Sztuki. Wówczas to podjęła razem z Włodzimierzem Hołubowiczem prace wykopaliskowe na wileńskiej Górze Zamkowej. Litewska Akademia Nauk opublikowała po litewsku przygotowane przez nich opracowanie wyników ich badań. W marcu 1941 roku wzięła udział w moskiewskim Kongresie Archeologicznym, omawiającym Słowian Wschodnich. Wówczas to wygłosiła referat o osadnictwie słowiańskim na prawobrzeżnym dorzeczu Desny. W 1945 r. jej referat opublikowało czasopismo ,,Kratkije Soobszczenije''. Po zakończeniu działań wojennych początkowo pracowała w Warszawie w Robotniczej Agencji Prasowej jako redaktor literacki. Jesienią 1946 roku podjęła pracę adiunkta przy Katedrze Archeologicznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. W latach 1947 - 1950 pracowała jako dyrektor Uniwersyteckich Kursów Przygotowawczych, później zaś także Studium Wstępnego. W 1949 roku razem ze swym mężem W. Hołubowiczem prowadziła prace wykopaliskowe na górze Ślęży. W 1950 roku została przeniesiona służbowo na Uniwersytet Wrocławski w charakterze adiunkta Katedry Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Poczynając od 1952 roku uczestniczyła w pracach na Ostrówku w Opolu jako zastępca kierownika wykopalisk. W 1954 roku wzięła udział w Śląskiej Konferencji Instytutu Historii PAN, poprzez wygłoszenie referatu na temat rzemiosła plemion polskich na Śląsku we wczesnym średniowieczu. Wzięła także udział w Pierwszej Sesji Archeologicznej IHKM PAN, kiedy to wygłosiła obszerny komunikat dotyczący reliktów wierzeń religijnych pogan. W latach 1955 - 1956 kierowała rozszerzonymi wykopaliskami na Ślęży i Raduni. które utwierdziły ją w przekonaniu, że góry te pełniły funkcję starożytnych ośrodków kultowych, co wyraziła w pracy: ,,Kamienne kręgi kultowe na Raduni i Ślęży''. W 1956 r. została docentem, zaś w roku 1968 - profesorem nadzwyczajnym. W 1962 r. po śmierci W. Hołubowicza została kierownikiem Zakładu Archeologii Śląska IHKM PAN we Wrocławiu i Katedry Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmowała się wówczas gł. pracą dydaktyczną. Kierowała pisaniem prac magisterskich przez kilkudziesięciu absolwentów, a jej seminaria doktoranckie opuściło 14 doktorów. Przez kilka lat uczestniczyła w pracach Rady Naukowej Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN. Przygotowała do druku nie ukończoną pracę swego męża o wczesnośredniowiecznym garncarstwie słowiańskim. Przez wiele lat redagowała ,,Śląskie Sprawozdania Archeologiczne'' i ,,Studia Archeologiczne'', a także różne monografie. W latach 1967 - 1974 prowadziła w rejonie Trzebnicy samodzielne wykopaliska na kurhanach kultury amfor kulistych i pochodzących z wczesnych okresów epoki brązu. Kontynuowała je jeszcze po przejściu na emeryturę, a ich wyniki publikowała w sprawozdaniach. Pracowała również na publikacją monografii opisującej obiekty kultowe masywu Ślęży. Wraz z zespołem przeanalizowała ślężański materiał ceramiczny i opisała wyniki owej analizy w pracy ,,Dzieje Śląska na podstawie analizy ceramiki z wykopów na szczycie''. Aktywnie uczestniczyła w pracach Sekcji Archeologicznej Komisji Nauk Humanistycznych przy Wrocławskim Oddziale PAN już od chwili powołania jej do życia. Jej najważniejszym zainteresowaniem badawczym były wierzenia starożytne i wczesnośredniowieczne z terenów Polski. W swoich pracach nadawała kręgom kamiennym z masywu ślężańskiego charakter kultowy i przedstawiła Ślężę jako świętą górę dawnych Słowian. Została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem X - lecia PRL, Odznaką Tysiąclecia Państwa Polskiego i odznaką ,,Zasłużonemu Opolszczyźnie''.

niedziela, 26 stycznia 2014

Stanisław Wojciechowski


Poniżej chciałbym zaprezentować jedną ze swoich prac zaliczeniowych, z okresu kiedy studiowałem historię na Uniwersytecie Szczecińskim, napisaną na polecenie prof. Janusa ov Varisa.




Recenzja książki prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego
,,Wspomnienia, orędzia, artykuły’’


                                                            Tadeusz Klarowski


Nr albumu 142671




Książka drugiego prezydenta II RP, Stanisława Wojciechowskiego dzieli się na pięć części. Tom I opisuje wydarzenia z lat 1888 – 1918, poczynając od studiów na Uniwersytecie Warszawskim, a kończąc na powrocie do odrodzonej Polski. Tom II (pierwotnie nie publikowany) dotyczy lat 1918 – 1922 (od pierwszych miesięcy niepodległości po zabójstwo Narutowicza i wybór nowego prezydenta). Część trzecia zawiera przemówienia, depesze i relacje poruszające takie tematy jak przyjęcie ziemiaństwa w Poznaniu, rektorów, przedstawicieli wojska, wręczenie Marszałkowi Ferdinandowi Fochowi Orderu ,,Virtuti Militari’’, wręczenie dyplomu honorowego Obywatela Kalisza, akademia ku czci Komisji Edukacyjnej, wymiana depesz z prezydentem Czechosłowacji, wymiana dokumentów ratyfikacyjnych konkordatu z Watykanem, list od premiera Władysława Grabskiego, list do premiera Wincentego Witosa, relacja prezydenta ze spotkania z Józefem Piłsudskim na Moście Poniatowskiego, oraz wiele innych. Część trzecia omawia działalność spółdzielczość, poruszając takie tematy jak ,,Romuald Mielczarski – pionier spółdzielczości w Polsce’’ (tekst zaczerpnięty z książki St. Wojciechowskiego o tym samym tytule, wydanej w Warszawie w 1927 r. s. 11 – 12, 19 – 20 i 55 – 60), spółdzielnie spożywców (przemówienie na posiedzeniu Rady Nadzorczej Związku Stowarzyszeń Spożywczych w październiku 1913 roku, wydrukowane przez czasopismo ,,Społem’’ nr 22 z dnia 30 maja, s. 2 – 4, oraz tekst ,,Ruch spółdzielczy, spółdzielnie spożywców’’ z jego książki ,,Ruch spółdzielczy’’, Warszawa 1930, s. 161 - 467), zadania wychowawcze spółdzielni (z książki pod tym tytułem, wydanej we Lwowie w 1931 roku, s. 1 – 15), historia spółdzielczości polskiej do 1914 roku (z książki pod tym tytułem, wydanej w Warszawie w 1939 roku, s. 61 – 65 i 143 – 147), oraz uchwały XXVII Zjazdu ,,Społem’’ w sprawie zadania spółdzielczości w obronie Państwa, zamieszczonej w czasopiśmie ,,Społem’’ nr 13/14 z dnia 25 lipca 1939 roku, s. 22. Czwartą, ostatnią część stanowi aneks zawierający ,,Deklarację konstytucyjną z 3 maja 1919’’.

Z książki wyłania się obraz Wojciechowskiego jako żarliwego patrioty (pisze to zresztą o sobie). Pochodził z dzielnicy rosyjskiej (gimnazjum filologiczne ukończył w Kaliszu, zaś w Warszawie studiował na Wydziale Fizyko – Matematycznym). Jego rodzina posiadała szlacheckich przodków z XVI wieku, lecz matka wpajała mu szacunek dla każdej pracy i uczyła go aby nie wywyższał się nad innych. (Raz czyszcząc podłogę, zadziwił pewnego cudzoziemca, który uważał Polaków za zbyt dumnych, by pracować fizycznie). Zarabiał na życie jako zecer i umiał min. posługiwać się czcionkami hebrajskimi. Wychował się w wierze katolickiej, od której odszedł pod wpływem marksizmu i darwinizmu, po to, aby później do niej wrócić. Związany był z patriotycznym nurtem socjalizmu (PPS), ale miast na walce klas skupiał się na rozwijaniu spółdzielczości. Rozprowadzał również tajne druki. W jego wspomnieniach jest ciekawy opis, tego, jak kryjąc się przed carską policją zmuszony był przefarbować swoje blond włosy na czarne. Wyznaje, że szacunku dla policji nauczył się dopiero w Wielkiej Brytanii. We Francji, państwie sprzymierzonym z Rosją został aresztowany w wyniku machinacji rosyjskich agentów u ministra spraw wewnętrznych Emila Loubeta. W nocy z 7 na 8 stycznia Wojciechowski został aresztowany na mocy dekretu z 1849 roku i omal nie pobił się z komisarzem policji, któremu słusznie zarzucił ,,świństwo’’ naśladowania carskich żandarmów pod republikańskimi hasłami (można się spierać, czy Wojciechowski brutalnie wyrwany ze snu w środku nocy naprawdę był tak odważny i czy zmęczenie nie przeszkadzało mu w kłótni z policjantem). Po wyjściu z francuskiego więzienia, w którym dawano więźniom chleb tak zakalcowaty, że można było zjeść z niego samą skórkę, zamieszkał razem z Abramowskim i Dębskim w Wielkiej Brytanii, państwie również sprzymierzonym z Rosją, w którym jednak żadni rosyjscy agenci nie przeszkadzali im w działalności politycznej. W odrodzonej Polsce jako minister spraw wewnętrznych w trakcie organizowania polskiej policji, sprowadził z Wielkiej Brytanii instruktorów dla polskiej policji. Przyjaźnił się początkowo z Józefem Piłsudskim, lecz nie zawsze się z nim zgadzał – krytycznie oceniał jego inflacyjną politykę gospodarczą (drukowanie marek jako lek na trudności ekonomiczne) i politykę wobec Rosji Radzieckiej. Skutki wojny polsko – bolszewickiej opisuje jako klęskę, zawinioną przez upór i pychę Piłsudskiego, który nie liczył się z żadną krytyką i miał bardzo zły wywiad, który nie zlokalizował poprawnie koncentracji wojsk bolszewickich. Wojciechowski zdaje sobie sprawę, że bolszewicy dążyli do opanowania świata, jak głosiła ich propaganda i ani oni, ani Polacy nie chcieli ustąpić, a jedynie grali na zwłokę, np. Polacy upierali się, by rokowania pokojowe odbyły się koniecznie w Borysowie, podczas gdy później bolszewicy odrzucali pośrednictwo Ententy w rokowaniach. Zdaniem Wojciechowskiego, Piłsudski, który nienawidząc Rosji zlekceważył zagrożenie niemieckie powinien zawrzeć pokój z bolszewikami, kiedy ci, zagrożeni przez ,,Białą Gwardię’’ nie byli jeszcze skłonni do podboju Polski. Wówczas Polska zyskałaby uznanie na arenie międzynarodowej. Krytycznie oceniony został również pomysł tworzenia państw buforowych, takich jak Ukraina Petlury – Ukraińcy okazali się bowiem w większości nie uświadomieni narodowo i zawiedli pokładane w nich nadzieje. W ocenach tych, Wojciechowski stara się być obiektywny, jednak nie docenia znaczenia Bitwy Warszawskiej (słynnego Cudu nad Wisłą) w powstrzymaniu inwazji bolszewików w Europie Środkowo – Wschodniej, kładąc nacisk na błędy Piłsudskiego.  

Apostoł elfów

,,Człowiek, stwórca pomniejszy
stwarza świat w każdym ze swych wierszy,
zapatrzony w Boski akt stworzenia'' - J. R. R. Tolkien ,,Mithopoeia''



Myszkując w Internecie znalazłem pozytywnie zaskakującą informację o planach wyniesienia do chwały ołtarzy mojego ulubionego pisarza ... Tolkiena. Propozycję wysunęli brytyjscy katolicy, którzy ułożyli w tej intencji modlitwę, czekającą na zatwierdzenie przez biskupa. O tym, że Niebo jest otwarte również dla fantastów, pisałem w poprzednim roku w poście ,,Fantasy w oczach katolików''. Nie wiemy jak długo potrwa proces beatyfikacyjny - wszak Izabela Katolicka, Ludwik XVI, Romuald Traugutt i Julius Nyerere są kandydatami na ołtarze od dłuższego już czasu, a Duch Święty działający przez Kościół nieraz zaskakuje ludzi.
Jeśli Tolkien zostanie ogłoszony błogosławionym, przyjmę to z radością, ale jeśli starania nie dojdą do skutku nie będę się buntował.

sobota, 25 stycznia 2014

Oniricon cz. XV

Śniło mi się, że: 


- w ,,Gościu Niedzielnym'' propagowano tarota,



- pewien średniowieczny święty poprzez długi post przygotowywał się do dysputy ze św. Tomaszem z Akwinu,
- w czasie II wojny światowej dzwoniąc przez telefon podszywałem się pod Hitlera, aby zapobiec ludobójstwu,



- pewien młody blondyn w ciemnym pokoju spotkał Lilith, która okazała się być jego matką,



- nakręcono nowy film o Wiedźminie, w którym jedna ze scen nakręcona została w małej wiosce na Madagaskarze,
- wchodziłem po schodach niosąc na plecach odkurzacz i myślałem, że wolę książki od ludzi; odkurzacz spadł mi i się potłukł, jakiś człowiek powiedział mi o tym, a ja zapałałem do niego niechęcią, potem jednak mu podziękowałem,
- egzorcysta zabronił palić książki,
- oglądałem w telewizji fragment polskojęzycznego filmu z You Tube ,,Niekończąca się historia'',



- J. R. R. Tolkien wymyślił krainę Ofioer gdzie rosły ogromne warzywa,



- XIX - wieczny bojownik o niepodległość Brazylii walczył jako partyzant w Puszczy Amazońskiej gdzie spotkał małpoluda kahę,
- przepraszałem polonistkę, p. Evę ov Tomas za pyskowanie,



- widziałem plakat przedstawiający piękną Rosjankę i Janusza Korwina - Mikke,



- spotkałem w przedsionku kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela  w Szczecinie Andrzeja Sapkowskiego i chciałem się go spytać dlaczego w ,,Rękopisie znalezionym w smoczej jaskini'' nie wymienił George'a Macdonalda wśród ,,ojców założycieli'' fantasy,



- czytałem o zasadach dobrego wychowania obowiązujących w Kazachstanie,
- piłem piwo,
- polonistka, p. Eva ov Tomas postawiła mi jedynkę za grzechy nieczystości popełnione w domu,



- zły władca przybierający postać lwa, miał dwoje sług w postaci tygrysa i chyba niedźwiedzia,
- liczyłem pieniądze na ulicy, a dwóch chłopaków chciało mi je odebrać,
- pojechałem na wakacje do jakiegoś ośrodka, żegnając się przez telefon komórkowy z Mamą powiedziałem ,,matka - szmatka'', co nie spodobało się kierownikowi ośrodka, na miejscu rysowałem długopisem po kołdrze, lecz uświadomiłem sobie, że źle czynię i próbowałem usunąć ślady długopisu za pomocą śliny, spotkałem też Voytakusa ov Visnica, oraz przeprosiłem Mamę,
- polska dziewczynka dokuczała dzieciom żydowskim, aż te ją pobiły, a zakonnice choć o tym wiedziały, pozostały bierne,



- państwo polskie zmuszało mnie do wchodzenia na ścianki wspinaczkowe z panią Okieną ov Hrosantą.

piątek, 24 stycznia 2014

Finis coronat opus




Uff. Wreszcie po wielu trudach, dzisiejszego dnia zakończyłem publikowanie trzeciego i ostatniego tomu ,,Pawlaczycy''. Kiedyś myślałem o napisaniu kontynuacji, której akcja rozgrywałaby się w III Rzeczpospolitej. Druga trylogia nosiłaby wówczas tytuły: ,,Szklane widmo'', ,,Atak baronów''  i ,,Zemsta VIP - ów''. W owych fantazjach w Pawlaczycy miały się pojawić pierwsze telewizory, miał występować młody Aleksander Kwaśniewski, zaś polski żmij i Włoch Renzo Jardualo mieli wziąć udział w wyścigu samochodowym w Monte Carlo. Dzielni chłopi z Pawlaczycy przeganiali unijnych komisarzy widłami, popadli w konflikt ze skorumpowanymi, SLD - owskimi ,,czerwonymi baronami'' ze Starachowic, w końcu zaś wieś została po raz kolejny zniszczona w wyniku spisku postkomunistycznych ,,elit''. Przyznaję bez bicia, że nawet nie zabrałem się za przenoszenie tych planów na papier. Jeśli zaś chodzi o moje odczucia związane z zakończeniem prac nad ,,Pawlaczycą'', pozwolę sobie zacytować słowa kończące ,,Opisanie świata'' Marco Polo: ,,Bogu niech będą dzięki, Amen, Amen.''



środa, 22 stycznia 2014

Dzień Dziadka - Dyń Didoka - Diedkovyj Dien' - Dienas Arfuas

Moim Dziadkiem był śp. Edmundus ov Kujvis (1922 - 1991), urodzony w Bobrowie, a zmarły w Szczecinie, z zawodu dekarz. Kochał mnie, choć słabo go pamiętam. Byłem bardzo małym dzieckiem, gdy Dziadek na moją prośbę założył mi ... babciny kolczyk, a potem były problemy z jego zdjęciem (żeby było jasne: jestem przeciwnikiem ubierania chłopców w sukienki w ramach indoktrynacji gender). Dziadek został pochowany na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.



Trochę fantazjowałem na Jego temat - wymyśliłem sobie, że był w Afryce, gdzie spotkał tygrysa szablozębnego. Dziadek był również pierwowzorem Edmunda z mojej fantazji ,,Polonea'' z 2003 roku. 
Z okazji Dnia Dziadka, wszystkim Dziadkom czytającym tego bloga, życzę wszystkiego najlepszego i pociechy z wnuków.