niedziela, 8 grudnia 2019

,,Świat według Kiepskich''









,,W kiepskim świecie kiepskie sprawy
Marne życie i zabawy
Są codzienne awantury
Nie ma dnia bez ostrej ‘rury’.

Ojciec biega na bosaka
Jest zadyma i jest draka
Nikt nikomu nie tłumaczy
By spróbować żyć inaczej.

Ref. Pa pa pa pa pa
To jest właśnie Kiepskich świat

Są nadzieje i miłości, są zwycięstwa i radości,
Są skandale i hałasy, na tapczanie wygibasy.
Choć problemy są kosmiczne, jest tu całkiem sympatycznie,
To jest właśnie Kiepskich życie, zobaczycie – uwierzycie!

Ref. Pa pa pa pa pa...’’

- Big Cyc ,,Świat według Kiepskich’’







Poczynając od pierwszej klasy gimnazjum przez wiele lat z przerwami oglądałem ,,Świat według Kiepskich’’ - polski serial komediowy, którego tytuł nawiązuje do amerykańskiego ,,Świata według Bundych’’. Wywierał on na mnie duże wrażenie. Patrząc na nadgryzioną kromkę pieczywa chrupkiego wyobrażałem sobie, że widzę na nim twarz Mariana Paździocha (zjawisko to nazywa się pareidolią; zainteresowanych nim odsyłam do posta: ,,Święty bakłażan’’). W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’’ George Orwell poczęstował Ferdka i jego syna Waldusia ginem zwycięstwa (odsyłam do posta: ,,Triumf Literatury’’). Z kolei w powieści ,,Pawlaczyca’’ chłop Marian Hiacynt jest wzorowany na Marianie Paździochu, zaś Głupota powiedziała do Męża Stanu: ,,Świruj człowieka, bo to jest najtrudniejsze’’ (w serialu padły słowa: ,,Świruj pawiana’’).
Akcja serialu rozgrywa się na przełomie XX i XXI wieku w kamienicy przy ulicy Ćwiartki 3 / 4 we Wrocławiu, sporadycznie też w bardziej odległych miejscach jak np. Mongolia czy USA.

Bohaterowie:






Ferdynand Kiepski – ojciec rodziny grany przez Andrzeja Grabowskiego. W czasach PRL -u sprzedawał wodę sodową z saturatora (napił się jej sam Edward Gierek), obecnie jednak jest bezrobotny (,,W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem’’). Całe dnie spędza przed telewizorem (jego ulubioną stacją jest Polsat) pijąc astronomiczne ilości piwa ,,Mocny Full’’, w późniejszych odcinkach zasmakował w wódce. Początkowo poszukiwał łatwego zarobku, z czasem stał się coraz bardziej apatyczny i leniwy.







Halina Kiepska – żona Ferdynanda grana przez Marzenę Kipiel – Sztukę. Z zawodu pielęgniarka, z wielką cierpliwością utrzymuje swojego męża – nieroba. Często każe mu iść do pośredniaka, czasem nazywa jełopem i grozi, że ,,spotkają się u adwokata’’.






Walduś Kiepski – syn Ferdka i Haliny, grany przez Bartosza Żukowskiego. Nazywany przez ojca Cycem, lubił razem z nim pić piwo ,,Mocny Full’’ przed telewizorem. Był taki głupi, że raz kupił kiwi myśląc, że to ziemniaki. Bezrobotny pantoflarz.






Mariola Kiepska – córka Ferdka i Haliny, grana przez Barbarę Mularczyk. Lubiła się stroić, nie miała męża i mieszkała razem z rodzicami.






Babcia Rozalia Kiepska - teściowa Ferdka o tym samym nazwisku, grana przez Krystynę Feldman (1916 – 2007). Była starszą, schorowaną i pobożną kobietą, którą Ferdek i Walduś okradali z jej renty. Nazywała Ferdka kanalią.






Marian Paździoch – sąsiad Ferdka grany przez Ryszarda Kotysa. Zarabiał sprzedając ubrania na bazarze. Był chytrym materialistą. Ferdek nazywał go ,,mendą, złodziejem i wrzodem na zdrowym ciele narodu’’, co nie przeszkadzało im potem wspólnie pić wódki.






Helena Paździoch – domu Meisner; żona Mariana grana przez Renatę Pałys – Wilkowską. Była bardzo agresywna i ciągle poniżała swojego męża, który nazywał ją złą kobietą (raz posunęła się nawet do zabicia jego ukochanego żółwia).






Arnold Boczek – sąsiad Ferdka, grany przez Dariusza Gnatowskiego, który niedawno schudł. Bezdzietny kawaler, z zawodu rzeźnik. Uwielbiał jeść dużo i tłusto. Jego powiedzonka to: ,,w mordę jeża’’ i ,,w d… węża’’.






Pan Edzio – rubaszny listonosz grany przez Bohdana Smolenia (1947 – 2016).






Jolasia Pupa – Kiepska – żona Waldusia, bodaj najbardziej groteskowa postać w serialu. Walduś poznał ją w USA. Jolasia mówi w dziwaczny sposób, nosi też dziwne stroje i fryzury. Krzyczy na męża, upokarza go, lubi go denerwować. Nie mają dzieci.






W serialu często gościły istoty nie z tego świata jak: Robochłop (android wykonujący prace domowe; jego imię nawiązuje do Robocopa), Złote Jajko spełniające życzenia, Anioł (przybył do babci Kiepskiej powierzając jej misję wyhodowania nowego anioła), diabeł Asmodeusz, krasnoludki, wilkołak (jego postać przybierał średniowieczny odpowiednik pana Edzia), para kochających się wampirów z Rumunii, o których opowiadał Paździoch, Dziadek Mróz (w przeszłości był komunistą i z jego worka wydostała się na wolność komuna), Wielki Władek (odpowiednik Wielkiego Brata; karzeł utopiony przez Waldusia w klozecie), Śmierć (Ferdek usynowił męską personifikację śmierci w wyniku czego ludzie przestali umierać), kopciarz (pseudo słowiański żeński demon z Pokucia, którym okazała się Jolasia dręcząca Waldusia), zielony kosmita żyjący jak Ferdek, duch Japonki wychodzący z telewizora (odsyłam do posta: ,,Yurei’’) i wiele innych. W jednym z odcinków w mieszkaniu Kiepskich gościła sama królowa Elżbieta II, zaś innym razem Ferdek odkrył, że on sam i jego rodzina zamienili się w Murzynów (tylko Paździoch pozostał biały).
Spotkałem zarówno fanów serialu jak i jego zagorzałych krytyków (przykładowo pan Martinus ov Simcass twierdzi, że utrwala krzywdzący stereotyp leniwego Polaka). Mnie samemu z czasem znudził się (wolę książki Pilipiuka o Jakubie Wędrowyczu). W 2013 r. spotkałem polonistkę i aktorkę, która uważała, że Kiepscy powinni być zakazani, bo uczą młodzież niewłaściwej wymowy. Niegdyś w toalecie w CHR ,,Galaxy’’ w Szczecinie widziałem dwuznaczny napis ,,W kupie siła’’ - taki sam widniał w ,,publicznej prywatnej’’toalecie u Kiepskich. Ferdek miewa czasem szlachetne odruchy np. sprzedał zbierane latami butelki po alkoholu, aby kupić pierścionek żonie, ratował Paździocha przed chcącymi przejść na islam Boczkiem i Edziem, chciał wskrzesić zabitą babcię i to nie dla jej renty. Ogólnie jest to jednak leń i pijak pasożytujący na rodzinie (jak pisał ks. Marian Pirożyński – bohaterem trzeba być na co dzień, a nie od święta).
Czytelników zainteresowanych wpływem serialu na moją twórczość odsyłam do postów: ,,My Kiepscy’’ i ,,Ferdynand Kiepski vs. Jakub Wędrowycz’’ ;).

Śniło mi się, że:

- Ferdynand Kiepski nosił dynię na czubku głowy, zaś Paździoch i Boczek kłaniali mu się, licząc, że on im się odkłoni, a wtedy dynia spadnie mu z głowy,
- zabłądziłem na Jasnych Błoniach, które wyglądały jak Plac Rodła i spotkałem Ferdynanda Kiepskiego, który miał długie, blond włosy i prowadził jakąś budkę z jedzeniem, pomógł mi wrócić do ośrodka wczasowego, bo o wyjeździe na plażę nie było już mowy,






- do Polski przybyła Alexis z ,,Dynastii’’ razem ze swą małą córeczką Sim, rozwiodła się z mężem, gościła u Wędrowycza i Kiepskich, w jakiejś bibliotece, czy urzędzie wykłócała się z pracującą tam kobietą o to, że to źle, że w Polsce nie ma kary śmierci jak w USA,
- Ferdynand Kiepski ciężko zachorował i jego żona Halina próbowała go leczyć, tymczasem sąsiedzi – grupa dresiarzy i jakieś kobiety podejrzewali, że to Halina Kiepska jest winna choroby męża i śledzili ją przez dziurkę od klucza; tymczasem żona Ferdynanda w ramach kuracji przyrządziła kanapkę z cielęciną, marmoladą i ślimakami, aby jej mąż zwymiotował chorobę, a ponadto kazała mu wejść pod prysznic,







- po pożarze Wilkowyjów, Kiepscy przebrali się za Murzynów i bronili pogorzeliska.


sobota, 7 grudnia 2019

Andrzej Trepka


,,Wampir odetchnął z ulgą. […] 
- Ten pojazd… - zaczął 
.- Nazwaliśmy go ‘Celestia’ - wyjaśnił technik. - Na cześć panów Borunia i Trepki’’ - Andrzej Pilipiuk ,,Wampir z M – 3’’





Andrzej Trepka herbu Topór (1923 – 2009) był polskim dziennikarzem, pisarzem SF (jednym z pionierów tego gatunku w powojennej Polsce) i popularyzatorem nauki: zoologii i astronomii. Uważał się za potomka Waleriana Nekandy – Trepki (1584/ 1585 – 1640) autora głośnej pracy ,,Liber chamorum’’ (1626 – 1639). Jego książki towarzyszyły mi od wieku przedszkolnego aż po schyłek liceum. Czytałem takie pozycje jak: ,,Co kaszalot je na obiad?’’, ,,Zwierzęta, zwierzęta’’, ,,Cierpienia przyrody’’, ,,Król tasmańskich stepów i inne opowieści z życia ludzi i zwierząt’’, ,,Opowieści o zwierzętach’’, ,,Życie we Wszechświecie’’ i ,,Gawędy o zwierzętach’’. Był to mój ulubiony Autor. W dużej mierze pod jego wpływem chciałem wówczas być zoologiem i pisać książki o zwierzętach. Zresztą książki Andrzeja Trepki (i wielu innych Autorów) były mi nieocenioną pomocą w pisaniu ,,Ciekawostek z życia zwierząt’’ (1998 – 2003) oraz ,,Wśród zwierząt i mitów’’ (2002). Dużo się z nich dowiedziałem min. o kryptozoologii. Zawarte w nich wiadomości mogą posłużyć inspiracją w pisaniu oryginalnej fantasy. Poniżej przedstawiam pobieżny spis owych inspiracji:







Z książki ,,Co kaszalot je na obiad?’’ dowiedziałem się po raz pierwszy o rosomaku poznając zarówno fakty jak i legendy o tym zwierzęciu:

,,Opowiadano wiele baśni o żarłoczności i o ilości pożywienia jaką on może pochłonąć; tak na przykład twierdzono, że jest w stanie pożreć naraz dwa renifery, a po takiej uczcie miał się rosomak przeciskać pomiędzy dwoma obok rosnącymi drzewami i tym sposobem wygniatać z siebie nadmiar przyjętego pokarmu, aby niezwłocznie potem móc żreć na nowo. Prawdą jest, że czasem w ciągu jednej nocy dusi kilka reniferów, lecz wtedy poprzestaje na opiciu się ich krwią [...]’’ - W. Lakowitz ,,Królestwo zwierząt’’, Warszawa 1983

Do wierzenia o rosomaku opróżniającym żołądek poprzez przeciskanie się między drzewami nawiązałem w opowiadaniu fantasy ,,Volch Alabasta’’ dostępnym na tym blogu ;). Rosomak był pierwowzorem fantastycznego zwierzęcia zwanego gulonem (notabene łacińska nazwa rosomaka brzmi Gulo gulo):





,, […] skandynawski stwór fantastyczny, pół lew, pół hiena o ostrych pazurach i lisim ogonie, symbol obżarstwa’’ - J. C. Cooper ,,Zwierzęta symboliczne i mityczne’’

Gulon (razem z katoblepasem i leukrokottą) występuje w powieści fantasy Mai Lidii Kossakowskiej ,,Bramy Światłości tom 3 ‘’, którą zacząłem czytać ;).









Poznałem też wierzenia dotyczące kolibrów:

,, […] niezwykle długo nawet badacze z prawdziwego zdarzenia, utrzymywali z całą powagą, że jeśli gąsienica przeistacza się w motyla, to czemu ten nie mógłby przekształcić się w ptaka? Taki przywilej miał dotyczyć właśnie kolibrów. W połowie zeszłego wieku, zwłaszcza w Brazylii, święcie przekonani byli o tym nawet ludzie wykształceni. [...]’’ - A. Trepka ,,Co kaszalot je na obiad?’’







Czytając rozdział o wydrze w ,,Co kaszalot je na obiad?’’ dowiedziałem się po raz pierwszy o tajemniczej kryptydzie (obiekcie zainteresowania kryptozoologów) zwanej tatzelwurm:

,, […] Bernard Heuvelmans w pasjonującej książce ‘Na tropie nieznanych zwierząt’ omawia tego domniemanego mieszkańca Alp, przytaczając zarówno zeznania świadków, jak i relacje w książkach z ubiegłego półtora wieku. Czytamy tam: ‘Sławny przyrodnik szwajcarski Friedrich von Tschudi tak pisze w swym klasycznym dziele ‘Das Tierleben der Alpenwelt’ (‘Świat zwierzęcy Alp’) wydanym w 1861 roku: ‘Na Pogórzu Berneńskim i w Jurze panuje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że żyje tam rodzaj robaka jaskiniowego, o krępym ciele długości 0,9 do 1,80 m i dwóch krótkich nogach; ukazuje się przed burzą po dłuższym okresie suszy’. Wprawdzie Heuvelmans wzmiankuje, że według niektórych wersji fenomenem tym może być ‘zabłąkana przypadkiem wydra’, lecz zbywa tę sugestię lekceważeniem’’ - A. Trepka ,,Co kaszalot je na obiad?’’






Alpejski tatzelwurm ma swój odpowiednik w kulturze Dalekiego Wschodu:


,, […] Opis jaszczurki mocno przypomina równie tajemniczego węża tzuchinoko, którego już od XIII wieku widywano w górskich rejonach wysp Japonii i w Korei. Podobnie jak tatzelwurm, ów wąż ma ogromne oczy, duże łuski i potrafi skakać. Są też pewne różnice w opisach, zwłaszcza brak kończyn u japońskiego potwora. Relacje te pochodzące z dwóch różnych części świata, mogą dowodzić istnienia nieznanego zwierzęcia, które ewoluując, dało początek dwóm podobnym gatunkom – jaszczurce i wężowi. Mogło też być i tak, że w różnych kulturach zrodziła się zbliżona tradycja ludowa’’ - Mike Dash ,,Granice poznania. Poltergeisty, stygmaty, lewitacja, spotkania z UFO: prawda czy mistyfikacja?’’







Czytając o gorylach dowiedziałem się, że małpy te od starożytności do XIX wieku budziły strach i były bohaterami najdziwniejszych fantazji białego człowieka. Prawdopodobnie pierwszą pisemną wzmianką o gorylach sporządził kartagiński odkrywca Hanno (VI/V wiek p. n. e.) postrzegający te zwierzęta jako dzikich ludzi (istnieje też mało prawdopodobna hipoteza, że były to nie goryle tylko … australopiteki):

,,Na półwyspie przy Południowym Rogu pojawili się dzicy ludzie a wśród nich wiele niewiast ze zmierzwionymi włosami, które nasi tłumacze nazwali gorilla. Ścigaliśmy mężczyzn, żadnego jednak nie mogliśmy złowić, gdyż wszyscy pospołu uciekli wspinając się po urwiskach i bronili się kamieniami. Schwytaliśmy tylko trzy kobiety. Zaczęły jednak gryźć, podrapały naszych przewodników i nie dały się prowadzić. Musieliśmy je zabić. Zdarte z nich futra przywieźliśmy do Kartaginy’’

W mojej powieści fantasy ,,Tatra. Suplement’’, która ma się ukazać w tym miesiącu, Gorilla byli afrykańskim plemieniem dzikich, kudłatych ludzi. W planowanym opowiadaniu o Żmiju Ognistym Wilku, ów słowiański zmiennokształtny bohater wziął udział w wyprawie Hanno i spotkał plemię Gorilla.

XVI – wieczny angielski pirat Andrew Battel (1565 – 1614) przedstawił goryle (określane murzyńskim słowem Pongo) jako prawdziwe potwory:

,,Ilekroć tubylcy, którzy przedzierają się przez lasy, rozpalą ognisko skoro tylko rano opuszczą obóz, zjawiają się pongo i siadają wokół ognia, dopóki nie zgaśnie. Nie rozumieją bowiem, że aby go utrzymać, trzeba dorzucać drewna. Często jednoczą się w stada i niejednego Murzyna zabiły w lesie. Również napadają na słonie, które zapędziły się w ich pobliże, i póty walą w nie potężnymi pięściami, aż te rycząc uciekną… Gdy któryś z tych potworów zemrze, żyjące przykrywają go olbrzymim stosem gałęzi; wiele tego rodzaju stosów spotyka się w puszczy’’.

W ,,Tatrze. Suplement’’ włochaci Pongo żyli w symbiozie z plemieniem leśnych karłów Bambutów.










Onza jest meksykańską kryptydą; dzikim kotem przypominającym geparda, ponoć potomkiem gepardów zamieszkujących Amerykę Północą w plejstocenie. Umieściłem ją w opowiadaniu ,,Manaman (opowieść króla Orfeja)’’ dostępnym na tym blogu.









Czui – mfisi (dosłownie: ,,hienolampart’’) jest afrykańską kryptydą, rodzaj nieznanej nauce pantery. Warto dodać, że w afrykańskim folklorze podobnie ubarwione zwierzęta różnych gatunków mogą tworzyć pary i wydawać na świat mieszańce. Występuje w ,,Tatrze. Suplement’’.









Marozi jest afrykańską kryptydą; górskim lwem o ciele pokrytym cętkami, którego istnienia również nie dowiedziono.









Czytając w ,,Cierpieniach przyrody’’ rozdział o olbrzymich leniwcach doby plejstocenu (megaterium i mylodon) zetknąłem się z kryptozoologiczną teorią głoszącą, że pierwszy z nich przetrwał do naszych czasów w Argentynie. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do posta: ,,Mapingauri – potworny leniwiec’’.









Z ,,Cierpień przyrody’’ poznałem również teorię, w myśl której Atahualpa – władca Inków dotarł na archipelag Galapagos, zwany Wyspami Ognia. Andrzej Trepka traktował jednak tę teorię jako jeszcze mniej prawdopodobną niż odkrycie Ameryki przez Jana z Kolna.








Czytając ,,Króla tasmańskich stepów’’ można się dowiedzieć min. o nocoświetlikach – pierwotniakach sprawiających, że morze świeci (obecnie wiemy, że pierwotniaki nie są zwierzętami). Autor przedstawił szereg dawnych hipotez wyjaśniających zjawisko bioluminescencji morza:

,, […] W średniowieczu przeważał pogląd, że w pogodny dzień słońce gromadzi światło w toni, która je wypromieniowuje nocą. W szesnastym i siedemnastym stuleciu fizycy wysuwali inne, tak samo błędne hipotezy. Robert Boyle (1627 – 1691) przypisywał ten fenomen wywołanemu wiatrem tarciu fal o powietrze bądź też o stałe przedmioty: skały, kadłuby okrętów, ciała ryb. Beniamin Franklin (1706 – 1790) początkowo sądził, że świecenie mórz jest skutkiem przenikania napięć elektrycznych z atmosfery do wody’’ - A. Trepka ,,Król tasmańskich stepów i inne opowieści z życia ludzi i zwierząt’’







Choć mamuty przyjęło się uważać za zwierzęta kopalne, zdaniem kryptozoologów ich niedobitki przetrwały do dziś na Syberii. Wzmianki o tych prehistorycznych trąbowcach można też odnaleźć w starych źródłach chińskich. Mamuty, wyobrażane jako olbrzymie krety, szczury, lub wieloryby odgrywają ważną rolę w mitologii rdzennych mieszkańców Syberii:

,, […] Eskimosi Czekluk z radzieckich wybrzeży Cieśniny Beringa nazywają go kilu kpuk, czyli wieloryb kilu. Walczył on o przywództwo w morzach z potworem aglu, aż przepędzony na ląd zapadł się pod własnym ciężarem, głęboko w ziemię. Tam drąży tunele, używając ciosów, które zsuwają się i rozsuwają jak nożyce. Te jego wędrówki powodują trzęsienia ziemi’’ - A. Trepka ,,Król tasmańskich stepów…’’

Kipuk Kilu (Wieloryb Kilu) zdetronizowany przez morskiego smoka Aglu jest jednym z bohaterów ,,Tatry. Suplement’’. Można też o nim przeczytać w opowiadaniu ,,Kipuk Kilu’’ dostępnym na tym blogu.










Dowiedziałem się również o kulcie tygrysa wśród rdzennych mieszkańców Syberii oraz o swego rodzaju sądzie Bożym w dawnej Tajlandii, gdzie podejrzanego o popełnienie przestępstwa rzucano na pożarcie tygrysowi (kto przeżył był uznawany za niewinnego).











Sacharuna (inne nazwy: didi, mono grande, małpa de Loisa) jest południowoamerykańską kryptydą; olbrzymią człekokształtną małpą. Istnieje relacja o dziewczynce porwanej przez te istoty i mieszkającej z nimi w lesie. Pod nazwą sachuryna ten odpowiednik yeti pojawia się w ,,Tatrze. Suplement’’ gdzie zamieszkuje dżungle kontynentu Sonor.









Tygrys workowaty jest australijską kryptydą; torbaczem ze stanu Queensland podobnym do szarego tygrysa. Podobnie jak tygrys jest drapieżnikiem.









Chimiset (inne nazwy: duba, niedźwiedź z Nandii) jest kenijską kryptydą. Przypomina niedźwiedzia, a jego przysmakiem jest ludzki mózg. Ponoć porusza się za pomocą kostura, a wnętrze jego paszczy świeci. Sama jego nazwa oznacza diabła (Autor porównywał go do wilka; realnego zwierzęcia, które obrosło licznymi legendami, sugerując, że tak samo jest w przypadku chimiseta). Występuje w ,,Tatrze. Suplement’’.











Mngwa jest kenijską i tanzańską kryptydą; szarym, pręgowanym kotem wielkości osła, bardzo groźnym dla ludzi. W tanzańskiej legendzie pewien kot zjadał coraz większe zwierzęta, aż zamienił się w mngwę i zaczął polować na ludzi. Zwierzę to (nazywane mngva) pojawia się w ,,Tatrze. Suplement’’.










Dilai (zwany też mokele mbembe) jest afrykańską kryptydą, olbrzymim gadem, którego boją się hipopotamy. Wzmianka o nim pojawia się w ,,Tatrze. Suplement’’.


Too jest afrykańską kryptydą, czarnym drapieżnikiem wielkości kozy. Wzmiankowany w ,,Tatrze. Suplement’’.












Agogwe to rasa afrykańskich kryptyd mających postać karłowatych, pokrytych futrem hominidów. W ,,Tatrze. Suplement’’ reprezentuje je przygarnięty przez Murzynów sierota imieniem Tanganik.









Muhalu to afrykańska kryptyda, małpa o bladej twarzy. W ,,Tatrze. Suplement’’ jest niewielka i obdarzona ludzką mową.




Oniricon cz. 544

Śniło mi się, że:





- mimo zapalenia oskrzeli Mama pozwoliła mi pójść dwa razy do Empiku,






- napisałem słowiańską modlitwę do ,,Trzech Głów Trygława, Pioruna Peruna i Cnoty Mokoszy'' pragnąc w niej przemycić treści chrześcijańskie np. Peruna jako figurę św. Eliasza,





- Blanka Krammer pokochała Asmodeusza i zgodziła się wyjść za niego,





- uczestniczyłem we Mszy Maryjnej, w czasie której młodej dziewczynie w niebieskiej sukni grającej rolę św. Jadwigi Andegaweńskiej nałożono na głowę koronę,






- dinozaury używały języka runwirskiego, z którego powstały języki słowiańskie,
- w ,,Niedzieli'' ukazał się artykuł o magicznych lampach skrytykowany przez Małgorzatę Nawrocką, oraz wywiad z Jackiem Piekarą, w którego książkach anioły i diabły trudno odróżnić od siebie, po latach ukazał się również felieton Ewy Polak - Pałkiewicz propagujący kreacjonizm,





- idąc do CH ,,Kaskada'' opróżniłem za pomocą słomki wiadro topniejących lodów owocowych, spotkałem też kobiety śpiewające o oszczędzaniu,





- dawni Polacy lub Analapowie walczyli z najazdem ludu Arenian,






- Maria Lionza lub inna słowiańska wojowniczka, która przeżywała przygody na Atlantydzie i w Agarcie, broniła ludzi przed atakiem armii tapirów,







- latem miałem w plecaku książkę o polskich wierzeniach ludowych i wpadłem w histerię gdy jakiś mężczyzna próbował mi ją zabrać,





- Jacek Piekara był krytykowany za to, że umieścił na Twitterze pin up przedstawiający jego żonę Marię Lokje nago, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- Maja Lidia Kossakowska miała żal do Jacka Piekary, że będąc inkwizytorem palił książki,
- w Empiku wypatrywałem nowej książki z cyklu ,,Jaksa'' Jacka Komudy,





- tapir miał język węża i atakował ludzi, podobnie czynił hipopotam w Afryce co budziło wątpliwości co do sensu ochrony przyrody,





- na ulicy zobaczyłem olbrzymi niebieski ekran laptopa, a na nim twarz szura, który kiedyś był aktorem i fizykiem,





- homoseksualiści nie poprzestaną na jednym postulacie, lecz wciąż będą żądać więcej i więcej, choćby nawet mieli się umawiać na randki w hotelach,





- matka Mojżesza, która uratowała mu życie była Libijką,





- byłem uczniem wiedźmina Geralta i razem ze swoim mistrzem poszedłem do kościoła, w którym krzyż miał inny kształt niż w naszym świecie, a księża nosili birety z czerwonymi pomponami, w kościele był uwiązany na łańcuchu rogaty wilk w kościanej masce, Geralt ostrzegał, aby nie czynić potworów ze zwierząt i demonów, doszedłem do wniosku, że księża z ,,Sagi o wiedźminie'' są wzorowani na księżach z ,,Gry o tron'',
- brałem udział w lekcji religii, która trwała od wieczora do rana, przez kilka godzin spałem, lecz ksiądz nie miał nic przeciwko temu, notatki robiliśmy na luźnych kartkach i na skrawkach dżinsów, jeden z uczniów powiedział, że chciałby aby Szczecin został zniszczony, bo pełno w nim lewaków, potem piliśmy lemoniadę z białych, plastikowych kubków,





- zobaczyłem na fotografii stadko jaszczurek zwinek pluskających się w kałuży. 

piątek, 6 grudnia 2019

Romantyczne korzenie psychoanalizy






,,Romantyzm niemiecki i psychoanaliza związane są natomiast wieloma wspólnymi pojęciami i koncepcjami - 'z trudnością można by odnaleźć jakieś pojedyncze pojęcie Freuda lub Junga, które nie byłoby antycypowane  przez filozofię przyrody i medycynę romantyzmu'. Związki te są niezwykle bogate: koncepcja nieświadomości jako 'oceanu życia' (historia filozoficznej refleksji nad nieświadomością C. G. Carusa, A. Schopenhauera, E. von Hartmanna), idea pierwotnej biseksualności istoty ludzkiej, zainteresowanie marzeniem sennym, mitem (Schelling), baśnią, stanami granicznymi umysłu, chorobami psychicznymi - 'chorobą twórczą' (Novalis), stosowanie metody genetycznej w wyjaśnianiu zjawisk, poszukiwanie tzw. zjawiska pierwotnego ('Czym jest kompleks Edypa, morderstwo pierwotnego ojca, jeśli nie Urphӓnomen...?), sposób rozumienia rzeczywistości jako organicznej całości dynamizowanej przez konflikt przeciwieństw, zasada przyjemności - nieprzyjemności, zasada zachowania energii, powtarzanie stanów wcześniejszych, idea 'zapomnianego świata' i stadiów ewolucji ludzkiej społeczności (później za pośrednictwem Bachofena, stadia ewolucji libido w ujęciu Freuda oraz wpływ idei matriarchatu na Fromma i Junga roli mitu w całości życia ludzkiego) i wiele innych'' - Ilona Błocian ,,Psychoanalityczne wykładnie mitu''