środa, 28 października 2020

Sen Giovanniego Morelliego





 

 ,,Sen składa się z dwu części. W pierwszej śniący widzi siebie w swoim wiejskim domu w Settimello. Prześladowany obrazem Alberta postanawia wspiąć się na Monte Morello (która w nazwie ma jego rodowe nazwisko). Im wyżej się znajduje, tym bardziej jego cierpienie ustępuje miejsca wspomnieniom szczęśliwego czasu, gdy Alberto jeszcze żył. Nagle widzi wzlatującego ptaka (wielkości papugi, białopiórego, o oczach z ognia, złotym dziobie i zielonych łapach), który przysiada na różnych drzewach i którego śpiew robi się coraz boleśniejszy; dziobie on swoje nogi aż do krwi, potem spada z gałęzi, a nad nim przebiega i zanieczyszcza go ekskrementami maciora, którą przed chwilą pokrył jakiś knur. Lecz oto Giovanni widzi młodą dziewczynę, która podchodzi cała w bieli, trzymając w lewej ręce koło, a w prawej - palmę. To św. Katarzyna. Swoim kołem rozrywa maciorę na kawałki. Potem nad świętą przelatuje gromada ptaków, a jeden z nich, podobny do poprzedniego, siada na jej ręku. Natychmiast też przybiera postać 'ducha' [...], na którego głowie święta kładzie dłoń. Duch jest jak 'biały anioł', a gdy odwraca się rozradowany ku Giovanniemu, ojciec w twarzy anioła rozpoznaje rysy drogiego synka [...]. W końcu widzenie rozpływa się, a Giovanni budzi się uszczęśliwiony'' - Jean - Claude Schmitt ,,Duchy. Żywi i umarli w społeczeństwie średniowiecznym''




 

Karol IV i duch





 

 ,, [...] autobiograficzne opowiadania o duchach zdają się bardzo rzadkie. Jednakże można do nich zaliczyć znacznie późniejszą, spisaną po łacinie, opowieść cesarza Karola IV (1348 - 1378) o pewnej niespokojnej nocy, jaką spędził w swoim zamku w Pradze. Jego komnata znajduje się w starej części zamku. Buszko, towarzysz Karola, zajmuje drugie posłanie w tej samej izbie, która mimo nocy jest dobrze oświetlona przez ogień na kominku i liczne świece. Wszystkie drzwi i okna są pozamykane. Ledwo dwaj mężczyźni zasnęli, budzi ich dźwięk kroków rozlegający się w komnacie. Cesarz każe wstać swojemu towarzyszowi, lecz ten nie dostrzega niczego niezwykłego. Podsyca ogień, zapala zgasłe świece, pije wino z czary, którą odstawia obok grubej świecy, i ponownie się kładzie. Lecz cesarz znowu słyszy, jak ktoś chodzi, choć w komnacie nikogo nie widać. Nagle niewidzialna ręka ciska czarą w ścianę ponad łóżkiem Buszka, naczynie upada w środku izby. Przerażeni mężczyźni żegnają się. Nazajutrz odnajdują czarkę na podłodze i pokazują ją swoim sługom. [...] obraz ukazuje ducha pod postacią małego człowieczka. Na jednej z miniatur jest on nagi [...] i składa ręce w geście [...] który [...] oznacza prośbę. Artysta zinterpretował opowiadanie cesarza jako klasyczne odwiedziny cierpiącej duszy z prośbą o wsparcie. Na drugiej miniaturze mała dusza nie jest naga, lecz odziana w kaftan, jednakże ręce składa w takim samym geście'' - Jean - Claude Schmitt ,,Duchy. Żywi i umarli w społeczeństwie średniowiecznym''




 

Gryzący trup





 

 ,,Z sagami warto zestawić historię [...] zawartą w Kronice z Salerno (X w.): Lombardzki król Arechis wydaje zabójcę trupowi jego ofiary. Trzy dni później odkryto trupa leżącego na swym zabójcy, który miał odgryziony nos i pogryzione ust. [...]'' - Jean - Claude Schmitt ,,Duchy. Żywi i umarli w społeczeństwie średniowiecznym'' (rozdział 1, przypis 52)




 

Dawne teorie o wzroku





 

 ,,Wedle dzisiejszych poglądów, datujących się od odkryć Keplera w XVII wieku, na działanie wzroku wpływa odbite  od obiektu światło słoneczne, które wywołuje podrażnienie nerwów w siatkówce, następnie przekazywane do mózgu. Inne były teorie starożytne, a potem średniowieczne. Niektóre obstawały przy 'intromisji', jednak bez udziału odbitego światła słonecznego: poprzez 'medium', dzielące je od oka, sam obiekt wysyła species, które są cząsteczkami (według Demokryta i atomistów), albo czystymi pozorami (według arabskiego uczonego Al Hazena i w ślad za nim - Rogera Bacona w XIII w.). Ażeby nazwać obraz lub formę obiektu, która odciska się w oku, Roger Bacon używa terminów: species, lumen, idolum, phantasma, simulacrum, forma, similitudo, umbra itp. Teoria intromisji zaczęła przeważać od XIII w., ale uczeni starożytni i średniowieczni - od Platona i jego komentatora Chlacydiusza, po Wilhelma z Conches w wieku XII - a nawet i później, znacznie chętniej przyjmowali teorię ekstramisji: 'siła naturalna' potem 'duchowa' , wytworzona w ciele człowieka i przez nerw optyczny doprowadzona z mózgu do oka, jest swego rodzaju promieniem, który oko wysyła do przedmiotu poprzez światło zewnętrzne, a który przybrawszy jego postać i barwy zabiera je z powrotem do oka i stąd do duszy. Gdy teoria siły ludzkiego wzroku zostanie porzucona na rzecz praw optyki i widzenia siatkówkowego, pozostaną z niej ludowe koncepcje 'zauroczenia' i 'złego oka'. [...]'' - Jean - Claude Schmitt ,,Duchy. Żywi i zmarli w społeczeństwie średniowiecznym''




 

Draugar - złe duchy Skandynawów





 

 ,, [...] Umarli lub draugr pojawiają się w nich często, okaleczając lub zabijając napotkanych, niszczą całe krainy, zmuszają ludzi i zwierzęta do opuszczania domostw. [...] Wydają się posiadać prawdziwe ciało, jak gdyby trup ożył i wyszedł z grobu. Bohaterskie sagi opowiadają o walkach, nawet w grobie, między umarłym i żywym, który chce zdobyć jego broń. W Thordar Saga Seggi wchodzi do grobu króla Hrolfa i zabiera jego miecz Skoffnung. W Reykdoela Saga jej bohater Thorkrett zabiera z grobu miecz Skefila, lecz ten ukazuje mu się we śnie i domaga się oddania broni. Historia Aswida i Asmunda przekazana po łacinie przez Saxo Grammaticusa (1149 - 1216) w Gesta Danorum jest dość podobna: po przedwczesnej śmierci Aswida, jego przyjaciel Asmund, który przyszedł się z nim nie rozstawać, schodzi do jego grobu zaopatrzywszy w jedzenie. Po jakimś czasie zostaje odnaleziony w ranach i we krwi, ale żywy. Opowiada: Aswid każdej nocy ożywał. Po zjedzeniu konia i psa, pogrzebanych razem z nim, rzucił się na przyjaciela i odgryzł mu ucho. Asmund musiał wreszcie odciąć mu głowę i unieruchomić, przebijając mu ciało kołkiem. W Sadze o Grettirze bohater wdziera się do grobowca Karra, gdzie znajduje go siedzącego na tronie. Zabiera jego skarby i miecz, lecz Karr chwyta go za rękę. W zaciekłej walce Grettir ucina mu głowę i ucieka. Potem jako pasterz owiec u Thordalla i Gudruna  pozbawia głowy i spala ciało straszliwego Glama, który rabował kraj i dziesiątkował bydło. [...]'' - Jean - Claude Schmitt ,,Duchy. Żywi i umarli w społeczeństwie średniowiecznym''




 

wtorek, 27 października 2020

,,Kajtuś czarodziej''

 

,,To trudna książka.

Tę trudną książkę poświęcam niespokojnym chłopcom,

którym się trudno poprawić.

Trzeba chcieć i silnie, i wytrwale.

Trzeba wolę hartować.

Trzeba być pożytecznym.


Dziwne jest życie.

Życie jest jak dziwny sen.

Kto ma silną wole i silną chęć służby ludziom,

temu życie pięknym będzie snem.

Choćby droga do celu była poplątana, a myśli niespokojne.

Może jeszcze dokończenie napisze’’

- dedykacja.




 


Zostałem wychowany w atmosferze wielkiego szacunku dla Janusza Korczaka (właśc. Henryk Goldszmit, 1878 – 1942), Polaka pochodzenia żydowskiego; lekarza, pedagoga, społecznika i autora literatury dziecięcej. Spod jego pióra wyszły takie książki jak: ,,Król Maciuś Pierwszy’’, ,,Król Maciuś na wyspie bezludnej’’, ,,Dziecko salonu’’, ,,Bankructwa małego Dżeka’’ i inne. Poświęcił się opiece nad sierotami; traktował dzieci z wielkim szacunkiem i delikatnością. Razem ze swoimi podopiecznymi poniósł śmierć w komorze gazowej w obozie koncentracyjnym w Treblince.






Kiedy byłem dzieckiem, w Szczecinie przed nieistniejącą już szkołą stał pomnik króla Maciusia (obecnie przeniesiony przed inną szkołę). Oglądałem też polski film o królu Maciusiu i szczerze wierzyłem, że istniał on naprawdę – sic! Najsłynniejszą powieść Korczaka przeczytałem jako lekturę w klasie czwartej. W klasie piątej znalazłem w podręczniku do języka polskiego napisaną przez Korczaka legendę o orle, który poleciał do Nieba i ukradł aniołom perły głosu, dzięki czemu mieszkańcy Ziemi przestali być niemi. Po latach tekst ten zainspirował mnie do napisania opowiadania fantasy ,,Wyprawa po Perły Głosu’’ dostępnego na tym blogu ;). W 2002 r. czytałem książkę nauczycielki Anny Murawskiej ,,Kocham i wymagam’’, której autorka przepuściła atak na Janusza Korczaka jako rzekomego ,,ideowego bankruta’’, który stworzył ,,system oparty na donosicielstwie’’ i postulowała usunięcie ,,Króla Maciusia’’ z listy lektur jako ,,satyrę na wszystkie autorytety’’. Kiedy rozmawiałem o tym z polonistką, zasugerowała, że Murawska zapewne jest antysemitką. W 2004 r. w Warszawie rozmawiałem o Januszu Korczaku z katechetą, panem Andreusem ov Leovishinerem. Dowiedziałem się wówczas, że Korczak mimo bycia ateistą odważnie bronił prawa dzieci do lekcji religii. Na studiach obejrzałem film Andrzeja Wajdy ,,Korczak’’ z 1990 r. oraz przeczytałem poświęcone mu hasło w ,,Encyklopedii ‘Białych Plam’’. Niektórzy podejrzewają Korczaka o bycie masonem. Jako przeciwnik masonerii, skomentuję to następująco. Gdyby wszyscy katolicy byli jak ten mason, świat byłby lepszy!

Śniło mi się, że popłynąłem rosyjskim statkiem na szkolną wycieczkę na polskie wybrzeże Bałtyku. Widziałem w morzu lazurowe delfiny. Spotkałem też Janusza Korczaka, który najpierw denerwował się na dzieci, a potem uczył je historii broni palnej.







W październiku 2020 r. przeczytałem ,,Kajtusia czarodzieja’’ Janusza Korczaka – polską powieść fantasy z 1934 r. Utwór ten bywa porównywany do cyklu ,,Harry Potter’’ Joanne K. Rowling, lecz moim zdaniem jest lepszy ;).

Akcja rozgrywa się w dwudziestoleciu międzywojennym w: Warszawie, Genewie (siedzibie Ligi Narodów), Paryżu, Hollywood, Nowym Jorku, Czarnej Afryce, Chinach, na dnie morza, oraz na Biegunie Północnym.







Tytułowym bohaterem jest mały, psotny chłopiec Antoś przezywany Kajtusiem; syn ubogiego stolarza, mieszkający z ojcem, matką i babcią. Lubił rozrabiać w szkole i na podwórku min. dla zabawy odwiedzał sklepy i drażnił się z ich pracownikami prosząc o towary, których w nich nie było np. o ser śmietankowy u szewca. Był krnąbrny i zuchwały, ale też zdolny do współczucia. Najbardziej pociągały go sprawy tajemnicze, co sprawiło, że postanowił zostać czarodziejem. Dokonywał czarów siłą woli; początkowo wiele z nich nie udawało się mu. Właściwa inicjacja chłopca na czarodzieja nastąpiła po śmierci ukochanej babci na cmentarzu, kiedy nieznany dziad (ważna postać w słowiańskim folklorze 1) poczęstował go magicznym napojem (później ów dziad okazał się wrogiem Kajtusia). Od tego czasu chłopiec dysponował czapką niewidką i butami siedmiomilowymi. Potrafił też tworzyć własnego sobowtóra, który zastępował go w domu i w szkole. Swoich nowo nabytych mocy używał w sposób dziecinny i nieodpowiedzialny, powodując w ten sposób chaos w Warszawie i nieoczekiwane reperkusje międzynarodowe. Nie potrafił natomiast wskrzesić babci. Ścigany przez wojsko, wyjechał do Paryża gdzie jako Czerwona Maska pokonał na cyrkowym ringu murzyńskiego boksera. W Hollywood jako rozpieszczany mały gwiazdor grał w filmie ,,Dziecię garnizonu’’, zaś kiedy uciekł do Nowego Jorku porwał go i traktował jak syna miejscowy milioner. Kajtuś uciekł statkiem do Europy służąc na statku jako tzw. pikolo. W drodze powrotnej do Warszawy odbytej pociągiem, śledził go wybitny detektyw Filips, który umarł na oczach Kajtusia w wyniku katastrofy kolejowej.

Bycie czarodziejem nie przyniosło chłopcu szczęścia, ale napełniając smutkiem i znużeniem, dodatkowo wpędziło go w liczne niebezpieczeństwa.

Pierwszą miłością Kajtusia była wróżka Zosia (grec. Sophia – mądrość). Była to mała dziewczynka, dobra i współczująca, córka wdowy. Chciała pocieszać i pomagać nieszczęśliwym. Pomagały jej krasnoludki. Kajtuś i Zosia zostali osądzeni w zamku wodza czarnoksiężników i zamienieni w psy. Odczarowani zostali dzięki łzom dobrej kobiety, która zaopiekowała się Zosią.

Dzięki swoim dramatycznym przygodom, Kajtuś z łobuza, stał się mądrym i współczującym chłopcem; już nie złośliwym czarodziejem, ale wróżem.

Powieść Korczaka jest momentami bardzo śmieszna (opisy figli Kajtusia), w innych miejscach zaś bardzo smutna (np. opisy nędzy i alkoholizmu czy przygody dzieci po metamorfozie w psy). Sam Korczak wykreślił z sceny, które jego pierwszym dziecięcym czytelnikom wydawały się zbyt straszne. Magiczne wydarzenia i atrybuty służą tu zilustrowaniu wewnętrznych przemian głównego bohatera, a nie promowaniu okultyzmu. Pomocna będzie tu opinia polonistki Aleksandry Kuźmy, pracującej w Dominikańskim Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych:


,,W bajce Janusza Korczaka młody Kajtuś uruchamia samochody, aeroplany, buduje i niszczy zamki, sprawia, że ludzie chodzą do tyłu, zatrzymuje czas. Chłopiec czuje się dumny, ale jednocześnie czary sprawiają, że staje się coraz bardziej samotny i smutny. Przygody Kajtusia są konsekwencją jego czarów – ujawniają okrucieństwo i niedojrzałość świata dziecięcej wyobraźni i głupotę świata dorosłych. Okazuje się, że bycie czarodziejem jest nudne i niebezpieczne, ponieważ magia nie jest w stanie zastąpić miłości, której brak odczuwa bohater’’ - Aleksandra Kuźma ,,Okultyzm i magia w literaturze'' [w]: ,,W drodze 9/ 2008’’



1 Odsyłam do posta: ,,Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach’’.

poniedziałek, 26 października 2020

Oniricon cz. 649

 Śniło mi się, że:



 



- ciocia Ursula ov Sienitica hoduje w domowej zagrodzie owce, które nigdy nie wychodzą na pastwisko,






- jacyś żartownisie zawiesili  na drzewie przed Sejmem plastikowy czołg naturalnej wielkości,






- w Hiperborei poganie i wyznawcy Człowieka z Morza (odpowiednik chrześcijan) stworzyli wspólną religię, a ich obchody Szczodrego Wieczoru były naśladowane w całym fantastycznym świecie,






- w czasie II wojny światowej niemiecki czołgista wbrew rozkazom Hitlera nie chciał współpracować ze Stalinem, lecz pojechał na Białoruś słynącą z dobrych dróg, gdzie obalał reżim Aleksandra Łukaszenki,






- według św. Nestora, Sobótka to imię psa,






- prasłowiańska księżna władająca czarami przywołała do swego grodu wszystkie książki spisane na korze brzozowej, aby czerpać z nich wiedzę i miała na swe usługi czarodzieja - pirokinetyka,







- Słowianie, którzy przyjęli chrzest opowiadali historie o potworach mieszkających na ziemiach ich pogańskich sąsiadów,

- odwiedziłem pana Andreusa ov Leovishinera, widziałem u niego olbrzymią, anglojęzyczną książkę o Bieszczadach oraz liczne zioła lecznicze, dowiedziałem się z instrukcji, że sporządzane z nich leki należy zażywać z obnażoną klatką piersiową i dotykać ich laska, dowiedziałem się, że pan Leovishiner niegdyś chorował na średniowieczną nerwicę,

- rozmyślając o Śródziemiu i konserwatyzmie J. R. R. Tolkiena uznałem, że jednak wolę żyć w obecnych czasach, tymczasem na ulicy czekał na mnie talerz sałatki szopskiej,







- Angielka powiedziała, że rosyjski lodołamacz ,,jest tak zimny, że śmierdzi'' i wolała lodołamacz brytyjski,






- przeniosłem się w czasie do starożytnej Grecji, gdzie czciłem Zeusa,






- pojechałem samochodem do Ameryki Południowej, aby walczyć na ringu, w dżungli spotkałem piękną Indiankę i polskiego misjonarza, w centrum lasu tropikalnego walczyłem jako zapaśnik i zarobiłem pieniądze, które schowałem do czerwonego portfela, który potrafił się miniaturyzować, stary trener powiedział, że teraz można zarabiać na Facebooku, przez dżunglę dostałem się do szczecińskich ogródków działkowych, skąd wypędziła mnie ciocia Marjolena ov Küjvis, która chciała mi dać jabłko na drogę, lecz odmówiłem,






- chciałem wyspowiadać się ze snu o nauce w szkole walfdorskiej (sen we śnie),






- Koreańczycy chcieli zjeść Kaczora Howarda,






- trutnie pracują przy zbieraniu pyłku kwiatowego, a mimo to są zabijane przez pszczoły za to tylko, że są samcami,






- czytałem książkę Gabriela Augustyna Tarasiuka, w której przekleństwa przeplatały się z rozważaniami o Bogu,

- na ulicy śledził mnie Alexandrus ov Coceleise, później powiedziałem, że przesadza, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,

- niejaki Falcman i inni płatni mordercy chcieli uśmiercić Janesa ov Calcium, lecz nie udało im się,






- Stanisław Krajski mówił, że jeśli się spędza wakacje u miejscowych, to trzeba dawać prezenty ich dzieciom, krzywiłem się na to i zostałem zapytany czy nie chcę poczuć się jak Święty Mikołaj,







- anioły przybierały postać uskrzydlonych dzieci z zespołem Downa,

- kupiłem w księgarni ,,Armoryka'' zbiór dawnych praw irlandzkich,






- Veronica Layton naprawdę nazywała się Carla Erari,






- byłem łososiem wyposażonym w cztery, żółte łapy, który pełznąc wspinał się po wodospadzie.