,,Jeżeli chodzi o nawiność ludzką, to wszelkie rekordy pobił chyba szacowny matematyk, astronom i członek francuskiej Akademii Nauk Michael Chastes. Jego konikiem było kolekcjonowanie autografów osobistości historycznych. Pewnego dnia zgłosił się do niego skromny urzędnik nazwiskiem [Denis] Vrain Lucas. [...] był w posiadaniu ogromnego zbioru autografów po niejakiem Boisjourdain, który rzekomo utonął w morzu w roku 1790.
[...] wśród ogromnej korespondencji znajdowały się między innymi listy Kleopatry, Juliusza Cezara, Owidiusza, Plutarcha i Karola Wielkiego. W piśmie do Arystotelesa Aleksander Wielki chwalił dzielność Gallów, w innej epistole św. Łazarz opowiada św. Piotrowi o cnotach kapłanów celtyckich, druidów. Znalazła się tam nawet korespondencja Marii Magdaleny z królem Burgundii i Jezusa Chrystusa z pewnym medykiem gallijskim imieniem Castor.
Największy jednak rozgłos zdobył list Pascala, z którego wynikało, że to on, nie Newton, jest odkrywcą prawa grawitacji. Chastes napisał na temat broszurę, a gdy w kwietniu 1869 roku komisja ekspertów uznała ten list za autentyczny, rozentuzjazmowani patrioci paryscy urządzili na ulicach radosną manifestację.
Jeżeli dodamy jeszcze, że wszystkie listy były pisane we współczesnym języku francuskim na papierze ze znakami wodnymi ogólnie znanej papierni, nie wiemy, co w tej farsie bardziej podziwiać: niewiarygodną bezczelność oszusta czy też apokaliptyczną naiwność kolekcjonera.
Lucas wyłudził od swojej ofiary kilkadziesiąt tysięcy franków, sumę na owe czasy ogromną. Po raz pierwszy powinęła mu się noga, gdy Anglik Sir David Brewster zwrócił uwagę na datę listu Pascala, z której wynikało, że autor 'Myśli' miał osiem lat, gdy rzekomo odkrył prawo grawitacji. Lucasa zdemaskowali jednak ostatecznie Włosi, a nie uczeni francuscy. W 1870 r. oszust został skazanty na dwa lata więzienia i 625 franków grzywny. Po wojnie francusko - pruskiej zaginął po nim wszelki ślad''
- Zenon Kosidowski ,,Rumaki Lizypa''



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz