,,Bóg Wisznu udał się razu jednego na wędrówkę po kraju w przebraniu starca, by wypróbować dobroć i litościwość ludzi. Pukał od drzwi do drzwi prosząc o przytułek, ale wszędzie spotykał się z odmową. Pewnej nocy stanął przed skromną chatką, skąd rozlegał się wesoły śpiew. Drzwi otworzyła mu tancerka, zaprosiła do wnętrza, uraczyła jedzeniem, zabawiła śpiewem i udzieliła noclegu. Wszystko to czyniła jak najnaturalniej w świecie, z miłym uśmiechem na ustach. W nagrodę za jej dobroć Wisznu stał się patronem tancerek, a swoim wyznawcom nakazał otaczać je opieką i szacunkiem'' - Zenon Kosidowski ,,Rumaki Lizypa''
Ryc. za: Nikolay Todorov
Fabuła tej legendy przywodzi na myśl znacznie późniejszą balladę ,,Bóg i bajadera'' J. W. Goethego.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz