wtorek, 22 września 2015

Zmiejoborstwo cz. 6





Tak jak istnieją rozmaite szkoły, nauczające zakazanych sztuk czarnoksięskich, z których największą sławę zyskała Ossoria, są również szkoły, gdzie kształci się herosów. Niektózy z nich jak Wiła Lutica, córka wodnika Bogdana, ćwiczyli pod okiem samej Dziwicy – Pani Zwierząt i Mistrzyni Łuku. Wielu bohaterów takich jak Żmij Ognisty Wilk nabywało junackich umiejętności u boku mądrych i mężnych Centaurów. Najstarszą szkołą herosów był założony już w erze siódmej Dom Mężów, gdzie w erze dziewiątej szkolił się wodnik Aszkenaz. Dom Mężów leży gdzieś w dzikiej, sklawińskiej puszczy, a ci c o zamierzali tam zamieszkać, musieli sami odnaleźć owo miejsce, którego nie ma na żadnej mapie. Przyszli junacy z Domu Mężów mieszkali w skromnym domu z kamieni i ćwiczyli pod okiem doświadczonych wojów. Ubierali się w same przepaski biodrowe i skóry zwierząt o każdej porze roku, potrawy i napoje mieli niewyszukane, spali na twardym podłożu, budzili się w środku nocy, by pełnić wartę, wstawali skoro świt, myli się w lodowatych wodach rzek i jezior, a wszyscy ci młodzieńcy od gospodarskich synów po królewiczów byli traktowani tak samo i poddawani wyczerpującym treningom. W Domu Mężów uczy się walki każdym rodzajem broni i zapasów, jazdy konnej (junacy sami muszą ujeździć swe rumaki), polowania, znoszenia tortur nawet takich jak wiszenie na haku, czy na sznurze przeciągniętym przez skórę karku, rozumienia mowy zwierząt, sztuki obroticzestwa, czerpania siły z ziemi, rozbijania skał i pni nogami i rękami, wytwarzania i reperowania broni np. maczugi (junacy musieli odnaleźć swój miecz w tajnym miejscu, takim jak ruiny, czy studnia), znajomości pieśni o wielkich bohaterach z dawnych dni, tańczenia świętego tańca kolo, czy znajomości zasad kodeksu honorowego. Jeśli kandydat przeżył wszystkie próby i został przez mistrza Domu pasowany na junaka, otrzymywał na ręce, nodze lub piersi znamię owej szkoły bohaterów – to jest wypalone żelazem, bądź wykłute czarną farbą dwa miecze. Wszyscy władcy Słowian pragną mieć wojów szkolonych w Domu Mężów.
Niewieścim odpowiednikiem Domu Mężów jest Szkoła Dziewic imienia Królowej Nastazji działająca od ery dziewiątej. Znajduje się gdzieś w Sklawinii, pośród przepastnej puszczy, lecz nie wiadomo gdzie to dokładnie jest. Trafiają tam młode rusałki, Wiły i ludzkie niewiasty; córki Aivalsy i córki Ayisaki, by pod okiem najlepszych wojowniczek kształcić się na polanice, czyli Amazonki. Dziewczęta te dostają się do Szkoły Dziewic w wyniku wessania przez tęczę lub chmurę. Nabywane umiejętności i dyscyplina są podobne do tych z Domu Mężów. Polanice, czyli słowiańskie wojowniczki uczą się zrywać łańcuchy, kruszyć drzewa i kamienie... Ich znamieniem noszonym na ciele jest powój owijający się wokół miecza. Swą moc czerpią z dziewictwa, jego utrata je osłabia. Jedną z polanic ze Szkoły Dziewic była Ludmiła z ery dwunastej, zabijająca potwora Zdyba, przed którym uciekło trzydziestu hajduków.






Dom Mężów i Szkoła Dziewic nie są jedynymi ośrodkami kształcenia herosów, a tylko najlepszymi z nich. Można by tu również wymienić, zakładane w erze szóstej z rozkazu króla Żbiczan, Latavca, szkoły dla niewolnych – zapaśników mających ginąć na arenie, takie jak ta w Górkach, skąd wyszło lynxyjskie powstanie Gerlacha. Z kolei w założonej w Irlandii przez królową rusałek Siubielę Morską, szkole dla rusałek i wodników, pobierała nauki sama Ruta – największa wojowniczka ery jedenastej.   CDN

Zmiejoborstwo cz. 5

Nawet największy król czy wojownik powinien pamiętać, że ma Pana nad sobą, wobec którego przypomina pyłek kurzu, czy rozwiewającą się na wietrze parę z ust. Jeśli o tym zapomina, to kierowany pychą zrobi zły użytek ze swej mocy, a wtedy ją straci, tak jak zły Kościej, któremu ofiara z królowej Tatry odebrała nieśmiertelność.




Powiada się o carze olbrzymów Światogorze, że w erze piątej, wypiwszy za dużo w czas uczty, poprzysiągł, że podniesie Ziemię, co było wyrazem braku szacunku wobec matki wszystkich żywych istot. Następnego dnia Światogor jadąc konno przez step, ujrzał małą, czarną sakiewkę. Chciał ją podnieść, najpierw końcem włóczni, potem rękoma, lecz nic z tego – sakiewka była zbyt ciężka. Dumny car olbrzymów pocił się i stękał z wysiłku, lecz torebka ani drgnęła, on zaś począł zapadać się w ziemi. Zrozumiał wówczas, że poniósł karę za obrazę Mat' Syrai Ziemli i z żalu począł płakać krwawymi łzami. Widząc jego skruchę, Mokosza miłosierna i Świętowit najmądrzejszy po Ageju, nocami galopujący na białym koniu, wyciągnęli Światogora z ziemi, ów zaś pohamował nieco swą dumę.
Również król Margus popadł w pychę i zbluźnił słowami: ,,Alboż powiedz sama Wieczornico, żem junak nad wszystkie junaki, czy jest drugi taki? Nawet Ageja, gdyby zszedł na Ziemię, nawet Jego pewnie bym pokonał''. Wtedy podszedł doń garbaty starzec i dał do dźwigania mały woreczek. Gdy Margus wziął go do ręki, utracił swą moc i odszedł zawstydzony, bo w woreczku tym zaklęty został ciężar Ziemi. Tak król Valkanicy i Puany został pokonany przez Ziemię, choć przechwalał się, że umie zwyciężyć Mocniejszego od niej. Margus pożałował swej pychy, a gdy zaatakowała go wataha grobników – olbrzymich wijów o głowach wąpierzy, obronił go wiosłem Żyrdan – istota święta z chóru Erdgajstów – Duchów Ziemi. Tenże Żyrdan pomógł skruszonemu władcy odzyskać utraconą moc.  CDN



Zmiejoborstwo cz. 4

Obroticzestwo, czyli zmiennokształtność, przez Greków zwana polimorfią, to dana przez Ageja, bądź nabyta czarami, sztuka brania na siebie postaci innej niż przyrodzona. Sztuka ta jest wrodzoną cechą Zajęczan, Jeżan, Dziczan, Leniferów, Łoszan, Żubrzan, Żbiczan, Bastów, Lynxów, Czarnych Uszu, Neurów, Wydrzan, Oxiów, oraz niektórych wodników nazywanych ,,kniaziami ryb'', które to istoty są władne przybierać postać zajęcy, jeży, dzików, reniferów, łosi, żubrów, żbików, dzikich kotów z Nubii, rysiów, karakali, wilków, wyder, fok, czy białych i czarnych ryb, prowadzących ławicę. Z Enków, sztukę zmiany postaci najlepiej opanowali Boruta, Weles i Jurata. Pierwszy z nich może się zmienić w wilka, puchacza, porywisty wiatr, jelenia, kota darzącego swych wyznawców mlekiem (podszywa się pod niego Wierzbowy Kot Mlekodaj, dający czarownicom mleko w zamian za duszę), czy obłąkanego włóczęgi Leśnego. Weles może być wilkiem, Neurem, turem, kozą, mogącą unieść człowieka sową o głowie kozła, czy jadącym na czarnym byku Mikolcu, siwobrodym starcem Nikołą w krasnych szatach. Z kolei Jurata umie zamieniać się w długą jak pasmo górskie żmiję, pływającą w morzu. Pod tą postacią zabiła w erze jedenastej morskiego smoka Aglu.
Wodnik Volch Alabasta, największy z bohaterów obdarzonych mocą obroticzestwa potrafił zamieniać się w mrówkę i gronostaja – pod tymi postaciami walczył z najazdem Nagów, w sokoła by toczyć bój z błotnicą Bołotnikiem czy też w tura o złotych rogach, aby zwyciężyć czarownika Radasława Burego, Żelazny Młot i potwory zwane topornikami.




,,Niedługo po koronacji, Margus udał się nad Morze Rajskie, aby zażyć kąpieli. Pławiąc się w nagrzanej, błękitnej wodzie, zanurzył się po szyję, gdy wtem ujrzał podobną do kła płetwę prującą taflę wody. Owa płetwa grzbietowa należała do rekina lamny, zaś do brzegu było zbyt daleko, by zdążyć uciec. Rekin rozdziawił paszczę i już miał zacisnąć szczęki na udzie króla, wyrywając zeń kawał ciała. Ktoś inny przeraziłby się nie na żarty, lecz Margus, który lubił potrawy z lamny, zwane 'morską cielęciną', czym prędzej chwycił ogromnego rekina za płetwy piersiowe. Zamierzał cisnąć rekinem jak piłką o brzeg, by po wyjściu z morza móc go dobić i upiec, lecz oto kłapiący zębami potwór morski stał się niemniej groźnym krokodylem z rzeki Nilus. Margus trzymał wielkiego gada na przednie łapy, ów zaś drapał go tylnymi, a owijając ogon wokół nóg króla, obalił go w wodę. Wtedy do morza, wbiegł rżąc Szarko, choć nie miał szans ocalić przyjaciela. Mądry rumak wiedział o tym, lecz za nic nie chciał zostawić swego pana bez pomocy. Pod wodą król ścisnął z całej siły przednie łapy krokodyla i połamał w nich wszystkie kości, zaś zwierz z bólu rozprostował ogon, uwalniając Margusowe nogi. Wówczas władca a witeź chwycił za ogon, wyciągając wielkiego krokodyla z wody i począł nim wywijać młyńce w powietrzu, aż gad pomyślał: 'Po latach wędrówki wreszcie znalazłem godnego siebie przeciwnika'. Junak kręcił ciężkim krokodylem, aż temu wylatywały kamienie żołądkowe z trzewi, a gdy potwór podobny do smoka, przybrał na ostatek postać delfina, Margus puścił jego ogon i herbowy zwierz królestwa Lascaux z głośnym pluskiem wpadł do morza. Król odsapnął i przytulił do siebie łeb spieszącego na pomoc konia Szarka, gdy wtem w morza wyszedł jakiś mąż, potężny jak tur. Miał oczy barwy Morza Rajskiego, czarne włosy i wąsy; nosił białą przepaskę biodrową, a na szyi srebrną kaptorgę.
- Pozdrawiam was, Margusie Królewiczu, synu Lecha Vukaszyna, wielki carze Valkanicy z przesławnej dynastii Stopanoviców!- Kim jesteś mężu z morza, że zjawiłeś się tu? - spytał groźnie Margus.- Jam Makarka z Orlandu […]. Tak jak wodnika Volcha Alabastę, tak i mnie, Agej obdarzył umiejętnością zmieniania postaci.- Zły zrobiłeś użytek z tego daru, Orze – Margus zazgrzytał białymi zębami, aż poleciały iskry.- Posłuchaj mnie, Obrońco Kresu Południa, bo nie stanąłem z tobą w szranki w złej sprawie. U mnie w Orlandzie nie było nikogo, kto by mnie pokonał, a tylko z kimś równym sobie lub silniejszym, postanowiłem zawrzeć braterstwo krwi. Ruszyłem więc w podróż na południe, by znaleźć kogoś, kto sprostałby mej sile i mej mocy przemiany w groźne zwierzęta. Zawędrowałem do Valkanicy i tu, tego dnia, spotkał mnie zaszczyt bycia pokonanym w nierównym pojedynku przez samego króla herosa, o którym usłyszałem wiele dobrego. Racz zdecydować bohaterski Margusie, czy zechcesz teraz uznać mnie za swego brata, czy wolisz zmierzyć się ze mną w ludzkiej postaci?- Wiedz, Makarko, że napadłeś na mnie skrytobójczo a nieuczciwie, niby strzyga, karakondżul, czy wąpierz. Jeśli chcesz zawrzeć ze mną pobratymstwo, stańmy w szranki na tym brzegu, obaj w ludzkiej postaci. Jeśli będziesz oszukiwać, wędrowcze z Północy, to utnę ci głowę i cisnę ją do morza – po tych słowach na oczach dworu, obaj junacy odziani w białe przepaski na biodrach, stanęli do zapasów, a po upływie trzech godzin, Margus cisnął zlanego potem i krwią Makarkę na piasek plaży. Or, poddany króla Rutysława, uznał swą porażkę i poprosił króla o zawarcie pobratymstwa. Od tego dnia Makarka z Orlandu został przyjęty do drużyny Margusa, otrzymał odeń herb 'Obrot' przedstawiający rekina, krokodyla i delfina, zawołanie 'Cichcem' i dobra ziemskie w dolinie rzeki Savy''



- można przeczytać w moim latopisie.
Barannus, późniejszy król Puany, wielki bohater i czarnoksiężnik, zgłębiając grzeszne sztuki czarodziejskie w Biesogórskiej Akademii Magicznej na zbudowanym z trupich kości zamku Ossoria, nabył umiejętność brania na siebie postaci wilka. Aby to osiągnąć, wbijał nóż w ziemię i trzykrotnie przeskakiwał nad nim. Chcąc odzyskać ludzką postać musiał powtarzać cały rytuał, gdyby zaś ktoś w międzyczasie wyrwał nóż z ziemi, czarownik nie mógłby już wrócić do właściwej sobie postaci.
Dobrynia został zamieniony w tura przez czarownicę Marynę Kołdobujową, której zaloty odrzucił. Powrócił do bycia człowiekiem dopiero po śmierci orskiej czarownicy, którą stratował tur Bogorus.
W erze dwunastej Żmij Ognisty Wilk otrzymał od jednorożca Divnusa dar zmieniania postaci. Umiał być wilkiem, niedźwiedziem, wężem i ogniem. Będąc jeszcze młodym i nieco płochym, dla śmiechu wziął na siebie postać Króla Węży, co jednak nie wyszło na dobre, bo w ten sposób nadużył swej mocy. Ponadto walcząc pod stanicami Gwoździka – księcia Nareczników przeciw Burom, Idrijczykom, ordzie z Monte Tartari, czy Aranitom zamieniał w groźne zwierzęta także swoje hufce. Pod postacią wilka, heros ów ocalił życie swemu panu Gwoździkowi przed morem Murą – duszącym wilczurem o wielkiej głowie i czterech oczach.
Niektórzy bohaterowie rozumieją mowę zwierząt. Sztuką tą władali wodnik Aszkenaz z ery dziewiątej, rusałka Ruta, król Barannus, czy Wyrwijedlica. [W erze trzynastej rozmawiać ze zwierzętami umieli Sławomir ze Slavi – witeź królowej Tatry, któremu towarzyszyła sójka i Jarosław Azajow – badacz stepów Taj – Każk z czasów Marii Mariewnej, przyjaźniący się z orzesznicą Orzesznikiem – przyp. T. K.]. Co do Enków, znają oni wszystkie języki, w tym mowę zwierząt. CDN


Zmiejoborstwo cz. 3

Nie każdy heros rodzi się obdarzony nadludzkimi mocami. Przeciwnie, wielu musi je zdobywać. 





Margus Królewicz był synem Lecha Vukaszyna, króla Valkanicy. Ojciec oddał następcę tronu na wychowanie pasterzom, bo przeląkł się przepowiedni Łąjmy, że syn połamie m kości. ,,Margus był chłopcem słabym, chorowitym i niezdarnym, lecz o dobrym sercu, aż litość brała patrzących na niego''. Za to, że osłonił przed Słońcem śpiące na trawie dziewczynki Magdę i Gjorę, które okazały się Wiłami, ich matka, Vida Samodiva pozwoliła litościwemu Margusowi napić się z kubka swojego mleka. Pachnące różami mleko Wiły zapewniło mu nadludzką siłę, wytrzymałość, mądrość i długowieczność, zaś Gjora i Magda Samodivy zostały jego wiernymi przyjaciółkami.
Również Żmij Ognisty Wilk jako dziecię był słaby, chorowity i niezdarny, mimo że za ojca miał latawca, a wychowując się w puszczy ssał mleko lwicy. Swą wielką siłę i sprawność, oraz dar zmieniania postaci, otrzymał od białego jednorożca Divnusa, którym był sam Teost. Divnus zrobił chłopcu na czole znak – karakter w kształcie znaku kras i tym samym pasował go na woja Ageja i Enków.



Z Ilją Muromcem zaś, sprawa przedstawiała się następująco:

,, [Dziecko] Wyglądało zdrowo, lecz nie mogło chodzić, a lata mijały. 'To kara za ciągotki do żmija' – plotkowały kumoszki. Matka i ojciec tymczasem prosili Ageja i Enków o odwrócenie złego losu. Ilja – Iliyon kończył trzydziesty rok życia. Siedział w chacie, a ojciec i matka pracowali w polu. […]. Nudząc się, marzył, że sprawny i silny jedzie na pięknym koniu z błyszczącym mieczem, gromi zbójów i straszydła, ratuje urodziwą królewnę, aż poważają go w całej Sklawinii i poza jej granicami, że sam Agej nakłada mu ognistą koronę... Z zadumy wyrwali go dwaj siwi, brodaci starcy, ubrani w podróżne sukmany i wsparci o kostury.
- Pokój tobie! - pozdrowił męża dziad w zielonej kapocie.- Pokój wam! - odrzekł sparaliżowany.- Jesteśmy Scyta i Sarmata, bracia Nastazji, to my z pomocą Ageja zwyciężyliśmy hulajpartię Złodzieja – Rozbójnika. Dzielny byłeś chorując, teraz twego męstwa potrzeba w boju – Ilja słyszał o przygodach obu braci i podziwiał ich, ale sam nie wiedział jak ma zostać junakiem. Teraz głos zabrał dziad w szarej kapocie.
- Uralisław, Rysza, Nyria II Azor, Volch Alabasta, Nastazja, Walaszka, Goplana I, Novals i Aivalsa, Teost, Wielki Barnum, Tatra, Ruta, Belsk i Kallap, Dobromir, Jovan i Dilvica, Alan, Aredvi Milovana – wszyscy oni w imieniu Ageja i Enków, zapraszają cię do wstąpienia w swoje ślady. Zjedz chleb i wypij łyk wina – Ilja uczynił to i nagle zerwał się na nogi, skakał i tańczył po całej izbie.- Czy przybyło ci siły? - spytał dziad w zielonej kapocie.- Czuję, że mógłbym walczyć maczugą, ciężką jak żubr, tur i niedźwiedź! - wykrzyknął uzdrowiony.- Chciałeś, to ruszaj w drogę, spraw sobie broń i rumaka; konia przeznaczonego na śmierć wykup, wykarm go i ujeźdź, a będzie to najlepszy rumak w dziejach. Broń bezbronnych a walcz ze sługami Gorynycza i nie bądź jak Kościej – wielki pan i nieśmiertelny, a z powodu swych złości umarł sromotnie zadławiwszy się ością. Nie gromadź łupów jak królowa Nastazja i nie pożądaj sławy. Patrząc w niebo wypatruj białego orła; Jaroga – Raroga, aby był twoim przewodnikiem.- Tak zrobię – oznajmił siłacz, a starcy poszli sobie […]. Tymczasem Ilja ujrzawszy, że rodzice posnęli, zamiótł w izbie, niewprawnie uwarzył strawę, po czym dokończył wszystkie prace polowe. Gdy się obudzili, spostrzegli syna – chodzącego, silnego jak niedźwiedź, pomagającego im. Wielka była ich radość, gdy usłyszeli opowieść syna o dwóch starcach […]''.

Wielu bohaterów posiada siłę i sprawność, większą niż ich pobratymcy, by mogli ich bronić. Ową moc czerpią z ziemi – bohater obalony w boju wstaje jeszcze silniejszy. Nie każdy bohater musi jednak być osiłkiem; przymioty serca znaczą tu więcej niż moc ciała. Tatra była niegdyś słabą niewiastą, a mimo to dokonała wielu czynów opiewanych w pieśniach ludu.
Królowie Lynxów walczyli niezmiernie ciężkimi maczugami. Buława pierwszego króla – Uralisława, ważyła tyle co łoś, zaś jego syn i następca Rysza używał oręża ciężkiego jak dwa dziki.




W erze jedenastej żył wielki mocarz z Montanii, którego król Margus przyjął do swej drużyny. Mąż ów imieniem Waligóra w swej rodzinnej wsi pomagał młynarzowi obracając młyńskie koła.

,, - Łońskiego roku – snuł opowieść Waligóra z Montanii – w reglowym lesie, wieczorną porą, spotkałem wilka, a może nawet Neura. Trza bowiem wiedzieć, że u nas w Montanii – Wyżu, owe weredy zatracone, liczne są niby psy ludziom wierne […]. Ten, którego spotkałem ślinił się i gapił na mnie jak sroka w gnat, a oblizywał się krasnym jęzorem. W końcu ów wilk – wereda rzucił się mi z zębiskami do gardła, lecz nam, potomkom króla Montusa, dziki zwierz niestraszny! Chwyciłem basiora za ogon i począłem wywijać nim młyńce w powietrzu, przygadując przy tym: 'Basiorze bury, nie tykaj Waligóry'! W końcu puściłem go, a on skomląc jak szczenię i podkuliwszy obolały ogon, czmychnął do lasu. Musiał widać opowiedzieć o swej przygodzie kamratom, bo odtąd żaden wilk, czy wilkołak nie waży się napadać na mnie – zakończył opowieść Waligóra, zaś król Margus pijąc doń z byczego rogu, zaproponował mu zawarcie braterstwa krwi i przystąpienie do swej drużyny''.




Na początku dwunastej ery, słowiańscy bohaterowie Godziemba i jego syn Godzamba umieli wyrywać dorodne drzewa z korzeniami, by używać ich jako broni. Potrafił czynić to również syn Godzamby, Wyrwijedlica. Godzamba walczył ciężką maczugą, którą złamał w walce o łeb jakiegoś wodnego potwora, a służyły mu dwa cudowne tury – Złotorożek i Srebronrożek.





W czasach nam współczesnych, Ilja Muromiec bawiąc na wyspie Nowej Ziemi, jednym kopnięciem rozniósł w drzazgi, wykonany z trzech dębowych pni tron Sołowieja Chąsiebnika, którego wziął do niewoli. Ostatnio Ilja wędruje razem z braćmi Waligórą i Wyrwidębem, których wykarmiły w puszczy niedźwiedzica i wilczyca. Bracia ci obdarzeni są nadludzką siłą, pozwalającą kruszyć góry gołymi pięściami, lub wyrywać z korzeniami wiekowe drzewa. Na Nowej Ziemi, Waligóra, brat Wyrwidęba, zgładził żyjących w związkach kazirodczych synów i córki Sołowieja Chąsiebnika, ciskając w ich korab oderwaną od ziemi górę, lecz uczynił to jedynie w obronie swoich przyjaciół i swojej.   CDN


Zmiejoborstwo cz. 2





Narodzinom herosów często, choć nie zawsze towarzyszą cudowne znaki na niebie i ziemi, a ich pochodzenie często bywa niezwykłe. W erze dziewiątej narodził się wodnik Volch Alabasta, syn rusałki Stazji i wodnika Alabasty. Wydarzenie to poprzedzała wielka trwoga w całej przyrodzie – zakołysały się sine morza i oceany, zatrzęsło się sławne carstwo Nagów, lęk ogarnął leśne zwierzęta, zaś na ziemię zstąpiły nawki i Zorje, by ukoić trwogę i oznajmić wszem i wobec narodziny w blasku Księżyca nowego herosa. Gdy Volch miał półtorej godziny, przemówił, jakby grzmot zahuczał: ,,Hej, młoda Stazjo! Nie spowijaj mnie w krasne pieluchy, lecz daj mi zbroję i palicę ciężką''! Volch Alabasta stanął na czele drużyny w dwunastej wiośnie życia. W jej skład wchodzili: upiór Dudek, Lynx Biełuszko i rosomak. Teost Car – Słońce, wcielony Swaróg narodził się wiosną za panowania wielkiego króla Rumana Daku w porzuconej, glinianej chałupie o dziurawym, słomianym dachu, a jego macierz Kora nigdy nie poznała męża. Przybranym ojcem Teosta był garncarz Zdenko, a w rozwiązaniu pomagała sama Wiosna. Na życie nowo narodzonego dziecięcia czyhały mamuny, a działo się to w państwie Rumana Daku nad rzeką Nilus, kiedy to w Europie skończyła się trwająca wiele stuleci zima. Gdy rodził się Teost, którego krew miała zostać wylana na obmycie świata, wody rzeki Nilus stały się winem, a zwierzęta rozmawiały ze sobą ludzkim głosem.

,, […] Pewien gospodarz, Charłamp Azelburk chciał podsłuchać , co też wygadują jego woły. Wbrew radom żony jął podsłuchiwać i usłyszał taką mowę: 'Jutro naszego gospodarza zawieziemy na mogiły'. Chłop tak się przestraszył, że zmarł ze strachu''




- pisałem w drugiej księdze tego latopisu. Do glinianej chaty przybyły z odległych nieraz stron krocie zwierząt, by powitać Króla Ludzi. Były tam:

,,... lwy, tygrysy i lewarty, jelenie, sarny, plamiste daniele, dzikie konie, tury, żubry, jednorożce, smoki, bazyliszki, połozy, skorpiony, hydry, zające, lisy, jeże, wilki, sobole, gronostaje, niedźwiedzie bure i białe, bobry, wiewiórki, strusie, szakale, słonie, nosorożce, pardusy, onki, żółwie, bociany, orły, sokoły, salamandry, pelikany, kozice, rosomaki, rysie... Jeno pantera mglista z Bharacji nie złożyła hołdu Teostowi, bo była zajęta łowieniem myszy''.

Ludzie poznali nieziemską godność Teosta, dopiero wówczas, gdy sprawił, że z nieba spadły na brzeg rzeki Nilus żelazne kleszcze i wtedy wybrali go swym królem, który nauczył ich obróbki żelaza.
Znakiem narodzin Dobryni była złota gwiazda, jaśniejsza od pozostałych, której gwiazdoznawcy nadali imię Gwiazda Nowa.
Żmij Ognisty Wilk był synem ludzkiej niewiasty, żony bana Vodka ze słowiańskiego plemienia Nareczników i świetlistego Latawca w postaci urodziwego młodzieńca ze skrzydłami i złotym warkoczem. Narodziny bohatera zwiastował niezwykły widok na niebie: dwa Słońca, z czego jedno z obnażonym mieczem. Ban Vodek zawrzał gniewem na swą żonę, że oddała się Latawcowi, przetow wypuścił ją na Morze Rajskie w łodzi bez wioseł, zaś dziecię oddał swemu słudze – wodnikowi Vodnemu Mużowi z poleceniem, by je zabił. Vodny Muż w czerwonej czapce zostawił chłopca w Puszczy Dziewańskiej, gdzie wykarmiła go lwica.
Bohater naszych czasów, Ilja zwany Muromcem jest ponoć synem ludzkiej niewiasty i żmija, a trzeba wiedzieć, że latawce i żmijowie często płodzą bohaterów.
Inny bohater współczesny królowi Błystkowi, Alosza Syn Wołwcha miał się ponoć narodzić w pełnej zbroi, uzbrojony w miecz i włócznię i z bojowym okrzykiem na ustach. Wolno widzieć w tym poetycką przesadę.   CDN


Zmiejoborstwo cz. 1

,,Cechą wspólną ludzi wszystkich kultur, zwłaszcza żyjących w obliczu zagrożenia, jest potrzeba bohaterów, mężów opatrznościowych. A teraz taki mąż opatrznościowy był koniecznie potrzebny'' - ,,Pawlaczyca cz. II Dziadostwo kontratakuje''

,,Jesza i Nija słuchali potajemnie pieśni Słowian o Tatrze, Ili Muromcu, Aloszy Synu Wołwcha, Scytów o Rustamie, zwanym Jarosławem, Murzynów o Nubim i Mngvim, Bharatyjczyków o Par – Ušanie, Sineańczyków o Jü i jego siostrze Nü – wie, Celtów o Manamanie i wielu innych. Marzyli o życiu pełnym bohaterskich przygód i o walce z okrutnym Atamrasem'' - ,,Codex vimrothensis''




Każdy lud ma swoich bohaterów. Obecna era; dwunasta od stworzenia świata, druga od narodzenia Teosta i pierwsza od potopu, stanowi dzieje heroiczne Słowian, Bałtów, Celtów, Germanów i innych, młodych jeszcze ludów, zrodzonych po potopie. Bohaterem może być heros – wojownik, odkrywca – podróżnik przemierzający dzikie krainy, uczony, wynalazca lub dawca nieznanych wcześniej danej cywilizacji dóbr kulturowych, a wreszcie jytnas – zbawiony; przyjaciel Ageja i Enków a postrach Čortów. Czasem bohaterstwo rodzi się nieoczekiwanie w istotach, zdawałoby się niegodnych wspomnienia w pieśniach, słabych i zwyczajnych, które natchnione odwagą, ratują dzieci z płomieni, czy nawet oddają życie w obronie swego domu, zadrugi czy plemienia. Niestety bywa, że ci co dawali dowody męstwa w chwili zagrożenia, po jego ustaniu wracali do życia przyziemnego, pełnego rozlicznych przywar, a przecież jak głosi w księdze ,,Kształcenie charakteru, albo podręcznik woja Agejowego nauk zbawiennych pełny'' kapłan Pirumas Hipocentaurus z ery siódmej – należy być bohaterem na co dzień, a nie tylko od święta. Oznacza to, że oprócz opiewanego w sagach i bylinach heroizmu walki, odwagi i chwalebnej śmierci na polu bitwy, istnieje też cichy heroizm pracy, uczciwości i modlitwy. Bohater to ten kto daje z siebie wszystko dla dobra innych. Słowianie w swych pieśniach o chwalebnych czynach, nazywają bohaterami (bagatyri) herosów – wojowników i królów. Są to ludzie obdarzeni Iskrą Bożą, pełni mocy i odwagi, którzy z mandatu Ageja, pod stanicami Świętowita, Swarożyca, Mieczysława i Dziwicy mają toczyć bój ze sługami Czarnoboga, którego obecnym wcieleniem jest wąż Gorynycz, oraz bronić słabych i bezbronnych.




Zacznijmy od wyjaśnienia paru pojęć, pojawiających się w pieśniach i opowieściach. Junak to młody wojownik walczący samotnie lub w drużynie, pochodzący z dowolnego stanu, nieraz nawet z chłopstwa. Niektórzy junacy składają hołd diukom, kniaziom i carom, by toczyć boje pod ich stanicami, inni zaś są niezależni od władców. Bronią ludzi i innych stworzeń przed sługami Gorynycza. Junak jest nazywany witeziem po przejściu rytuału inicjacji witeskiej, powszechnie zwanej pasowaniem, kiedy to król bądź książę uderza ramię junaka płazem miecza i przyjmuje do stanu witeskiego. Teutoni nazywają witezi ,,rycerzami'', czyli jeźdźcami. Nazwa ,,zmiejobor'' określa takiego junaka lub witezia – rycerza, który zabił smoka (,,zmieja''), ewentualnie innego potwora. Zmiejoborami byli Uralisław – pierwszy król Lynxów, który w bitwie ubił osiemnaście kikimor, Tatra dusząca włosami króla wąpierzy Erydana, król Margus – zabójca Żmija Trojegława i potwora Bisurmana, pustoszącego Puanę, czy Żmij Ognisty Wilk, co zwyciężył jadowitego trusia Miedziankę. Część junaków i witezi walczy na czele drużyn wiernych, pełnych męstwa, wojów, a dotyczy to zwłaszcza władców i wodzów. Margus, król Valkanicy i Puany z ery jedenastej, stał na czele drużyny liczącej dwudziestu dziewięciu wojów, lecz kiedy przyszło mu bronić swej przyszłej małżonki, Dekli, przed Żmijem Trojegławem, jego towarzysze uciekli ze strachu przed potworem i późniejszy król, syn Lecha Vukaszyna został sam wraz z wiernym koniem Szarkiem, ale i tak zwyciężył. Obecni władcy, tak jak ich poprzednicy sprzed potopu, dbają o swych wojów i ich rodziny, by nic im nie brakowało, ale nie zawsze kierują ich do walki w słusznej sprawie. Junaków i witezi wszystkich czasów, narodów i języków, obowiązuje niepisany kodeks honorowy. Obowiązuje ich odwaga, wierność swemu ludowi, przyjaciołom i suzerenom, pobożność, hojność, uczciwość, dworność... Honor nakazuje im walczyć z istotami służącymi Gorynyczowi, bronić wszystkich niewinnych, słabych i skrzywdzonych, czcić niewiasty niemal jak same Mokoszę, Juratę i Dziewannę, dotrzymywać danego słowa, oszczędzać rozbrojonych przeciwników, w zamian za co można od nich brać wysoki okup, oraz przestrzegać wszystkich nauk żerców i wołwchów. Honor zabrania z kolei grabieży, gwałtu, prześladowania wdów i sierot, odmowy pomocy proszącym o nią, zdrady i jakichkolwiek kompromisów z Čortami i tymi co im służą. Poczucie honoru witezi i junaków nie może być utożsamiane z pychą i pogardą dla słabszych od siebie, ale z takim poczuciem własnej wartości, które zabrania czynić zła, bowiem stanie po jego stronie jest największym upokorzeniem. Kodeks ów nakazuje uznać się małym przed Agejem i Enkami, bo tylko tak można stać się naprawdę wielkim. Ponadto prawy witeź służy w razie potrzeby nie tylko swoim współplemieńcom, ale każdej dobrej istocie, która tego potrzebuje, a nawet tak jak Uralisław oszczędzający obrzmierzłe ażdachy, okazuje szlachetność takim stworzeniom, które na nią nie zasługują. Wielu bohaterów przybywa z dalekich nieraz stron na dwory władców, by składać im hołd, wymieniać się z innymi herosami świętym znakiem kras, to jest zawierać krasowe braterstwo – znak największej przyjaźni i zobowiązanie do wzajemnej pomocy, aby uczestniczyć w ucztach, turniejach, polowaniach i słuchaniu pieśni i opowieści ociemniałych dziadów grających na złotych lirach. Władcy Słowian urządzają turnieje z okazji świąt Świętowita, Swarożyca, Mieczysława, Dziwicy, Jarowita – Peruna, Boruty i Dziewanny Šumina Mati, w oktawie Nocy Kupały, Radunicy, Dziadów, Jarych Godów i 13 grudnia, oraz z okazji narodzin, postrzyżyn, ślubów, a nawet pochówku. Zawody te obejmują zapasy, walki z niedźwiedziami, pojedynki na miecze, maczugi, młoty, topory, palice, odbywane zarówno na udeptanej ziemi jak i z wysokości końskich grzbietów, strzelanie z łuków, wyścigi rydwanów i jeźdźców na koniach (te dwa ostatnie uświetniają obrzędy pogrzebowe możnych słowiańskich), oraz popisy poetyckie. Wśród władców ery jedenastej, w junackich zawodach rozmiłowała się królowa Tatra (zakazała jednak walk ze zwierzętami), Lech Vukaszyn i Margus.

,,Margus na zamku Psary w Vučym Gardźcu urządzał turnieje, z których największą sławą cieszyły się pełne przepychu zmagania odbywające się w dzień poprzedzający Noc Kupały i na Jare Gody, oraz w dzień przesilenia zimowego. Na zawody rycerskie królów Lecha Vukaszyna i Margusa przybywali wojownicy z tak odległych krain jak Altamira, Ultima Thule, Britaina, Nürt, Orland, Tassilia, Kolchida czy nawet Bharacja. Na jednym z owych turniejów, król Valkanicy ujrzał zawodnika z Bliskiej Północy, który wszystkich wprawiał z zdumienie swą siłą. Uderzeniem swych pięści rozbił potężne głazy, łamał dębowe słupy, jakby to były zapałki, zwyciężył wszystkich zapaśników, a w walce na pięści pokonał nawet przodujących w tym sporcie Orów; Rakowa, Jeżowa i Czerdysza, a król zapragnął by taki siłacz z nieznanego mu kraju, ponoć pełnego gór, zaciągnął się do jego drużyny. W ósmym dniu od rozpoczęcia zawodów, Margus wydał wielką pożegnalną ucztę dla wszystkich swych gości z odległych stron, a wśród nich przy biesiadnym stole, zasiadł osiłek z północy, o którym powiadano, że zwał się Waligóra z Montanii''


- pisałem w drugiej księdze swojego latopisu. W księdze tej napisałem o innym herosie z ery jedenastej, Reliu Kriliaticy, że: ,, […] kruszył w dłoniach kamienie i wyrywał stuletnie sosny i buki […]''.
Władcy tchórzliwi, okrutni; lubiący patrzeć na lejącą się krew, a lękający się przelać własną, nierycerscy, bezzakonni i zaprzedani smoku Rykarowi, miast urządzać turnieje z udziałem wolnych wojowników, rzucali swych niewolnych na pożarcie dzikim zwierzętom lub straszydłom, takim jak wąpierze czy kikimory, bądź kazali im walczyć na arenie. W erze szóstej czynił tak Lataviec, syn Lisyvka, król Żbiczan i zajadły prześladowca Lynxów. Ci wzniecili przeciw niemu powstanie. Pierwszym z nich dowodził Gerlach – wódz niewolnych zapaśników, który poniósł śmierć w walce, zaś na czele drugiego powstania stanął Uralisław, co zwyciężył Latavca i został pierwszym królem Lynxów. Również król Imperium Zachodu, Kościej I Nieśmiertelny lubił torturować swych niewolników, czy kazać im umierać na arenie na najrozmaitsze sposoby. Oprócz ludzi uwielbiał też męczyć zwierzęta i inne stworzenia jak rusałki czy Lynxów, oraz składać krwawe ofiary Čortom.
Wielu wojowników i królów zasłynęło z upodobań do łowów.

,,Na łowy [Margus] wyruszał najczęściej z sokołami, orłami, a jastrzębiami. Jego najlepsze białe sokoły pochodziły z Ultima Thule, skąd przywozili je żeglarze z Jutii. Skręcał głowy turom i żubrom, gołymi rękami rozrywał na ćwierci dziki i niedźwiedzie, a na jego stole nieraz już gościł ogon zabitego własnoręcznie smoka. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem łowieckim, każde upolowane zwierzę ogłaszał, Margus, swym wrogiem, prosił też o przebaczenie Borutę i Leśną Matkę, którzy dali początek leśnej zwierzynie''




- można przeczytać w moim latopisie. Jednak Tatra, królowa Aplanu i Montanii przez wielką miłość do zwierząt, nigdy nie brała udziału w polowaniach, co być może po tysiącach lat wielu będzie naśladować. Jej syn, żółtoskóry Burus, przez cześć i wdzięczność dla Enka – białego rysia Deneba, nie polował na rysie.
W rozlicznych kronikach i pieśniach spotykamy krocie herosów – królów i wojowników, a opisanie ich wszystkich, czy choćby połowy, byłoby zadaniem wykraczającym poza ramy tego wprowadzenia. Wystarczy, że wymienię Lynxów Gerlacha, Uralisława, Krywania i Ryszę, Neurów – Nyrię II Azora, Iwana i Marę, Kolfa i Wilkodłaka, wodnika Volcha Alabastę, Wodowicza i Wodjanoja, żmija Sambora, ludzi – Rumana Daku, Teosta, Nubiego i Mngviego z Tassilii, Kuja z Sonoru, Lecha III – króla Aplanu, jego oblubienicę – królową Tatrę, Lecha Vukaszyna, jego syna Margusa Królewicza; króla Valkanicy i Puany, Semika, Relia Kriliaticę, Barnuma – króla Tassilii, kapłana i czarownika Majdę z Niżu, Dobrynię z Dzikich Pól, Bielavika, patriarchę Dobromira, dzięki któremu ludzie i zwierzęta ocaleli z potopu, Godziembę i jego syna Godzambę, Perłowica, Żmija Ognistego Wilka – założyciela i pierwszego króla Sogdiany, Matę – króla Krobacji, Biwoga, Momcziła, Sukosława, prastarego cara olbrzymów Światogora, czy współczesnych nam Aloszy Synu Wołwcha i Ilji Muromca.




,,Nie ma rycerza bez konia'' – głosi w swej ,,Księdze dziejów'' kronikarz Pernajos z plemienia Pelazgów, ludzi, którzy mając dwie nogi, obuwają tylko jedną z nich. Istotnie – większość wojowników i królów, a nawet dwóch Enków – Świętowit i Weles, za wiernych towarzyszy swych przygód ma bojowe rumaki. Zwierzęta te często mają właściwości magiczne np. w wyniku troskliwej opieki z chabet przekształcają się w istoty o niezwykłej mocy (Szarko, Burhaszka i Homel), umieją wróżyć przechodząc przez leżące włócznie (konie poświęcone czci Świętowita i Welesa – Trygława z Arkony i Sedinum), znają ludzką mowę (Homel), są szybsze od wiatru, a nawet potrafią wskoczyć na Księżyc. Ich imiona przechowują kroniki i pieśni. Dowiadujemy się z nich o białym Śnieżywicie – wierzchowcu Świętowita, czarnym Zamorze – Zmorzu Welesa, wielkim jak smok, czarnym ogierze cara olbrzymów Światogora, czarnym jednorożcu Nürmanie Kościeja, pasiastym koniu – tygrysie Zebrze króla Barnuma, Alfarhondasie – białym jednorożcu Swanteroga, Zmorzu Duszytielu Minotaura Byczuna, Śnieżniku Relia Kriliaticy, Szarku Margusa, Anaš Ašarze Rubina z Idanu, Burhaszce Dobryni Nedesławicza; Zwycięzcy z Dzikich Pól, ocalałej przed śmiercią klaczy Zagrobie Żmija Ognistego Wilka, Starym Koniu Momcziła, czy Homelu Ilji Muromca. W drugiej księdze ,,Latopisu'' pisałem jak Margus oswoił Szarka: ,,Z pomocą [Wiły] Vidy uleczył z parchów i obłaskawił dzikiego konia Szarka (Pstrokatego), który stał się jego najwierniejszym towarzyszem''. Margus skoczył na grzbiet dzikiego Szarka z gałęzi drzewa, o które koń się czochrał. Szarko był biały, a miejsca po parchach zajęła pomarańczowa sierść. W IV wieku ery XI Dobrynia miał za przyjaciela i towarzysza bojów Burhaszkę. Był to wspaniały kary rumak, który dotąd mieszkał bezużytecznie w stajni niesprzątanej od wielu lat. Żyjący na początku ery dwunastej, heros Żmij Ognisty Wilk ze słowiańskiego plemienia Nareczników uratował przed utopieniem spisane na straty sukę Śmigę i klacz Zagrobę, które pote wiernie mu służyły. Ponadto późniejszy król Sogdiany uwolnił Zagrobę od dręczącego ją demona, zwanego siodełkiem. Z Homlem sprawa przedstawia się następująco:

,,Cały Karačor [rodzinna wieś] żegnał Ilję, on zaś pierwsze kroki skierował do Muromy. Tam ujrzał jak pewien wołwch prowadzi za miasto chabetę na pożarcie dla wilków. Przyszły bohater odkupił konia, a że nie miał czym zapłacić, jeden dzień przepracował w gospodarstwie wołwcha. Następnie, kierując się wskazówkami starców, sprawił, że chabeta w jego rękach stała się wspaniałym rumakiem; szybkim, silnym, mądrym, a nawet znającym ludzką mowę. Koń otrzymał imię Homel. W miejscu gdzie zabił go ogromny wąż, Ilja założył gród nazwany jego imieniem''.




Omówię teraz poszczególne rodzaje broni. Miecz jest orężem zarówno ludzi, jak i niektórych Enków. Mieczysław używa miecza długiego i żelaznego, zaś Borucie służy w tym celu krótki odłam obsydianu, czyli czarnego, wulkanicznego szkła. W erze jedenastej ludzie używali przeważnie mieczy obsydianowych, ze względu na nieznajomość sztuki kowalskiej. W broni tej, obecnie wykonywanej z żelaza, jest zaklęta wielka moc, pozwalająca przecinać kamień i stal, a nawet włos pływający po powierzchni wody. Bohaterowie nadają swoim mieczom imiona jak chociażby Ostroń - Relia Kriliaticy, Zagłada – Kościeja, Slov – Rubina z Idanu (Rajca), Paron – Lecha Vukaszyna, tnący stal Araskał Dobryni, czy Louthar Bielavika. Herosi niezmiernie rzadko, żeby nie powiedzieć nigdy, kupują miecze od mieczników. Częściej dostają je w darze od Enków, lub swych ojców – kowali, wydobywają ze skały, z pnia dębu, ze studni, czy nawet ze starożytnego kurhanu, jak to uczynił chrobry Dobrynia. Szabli, wykutych z żelaza w ogniu piekielnym, po raz pierwszy użyły w walce ażdachy, od nich zaś przejęli ów oręż rycerze stuha, wśród których byli ludzie. Obecnie szable najbardziej powszechne są w użyciu w Mogol – Tartarii, w Bharacji, wśród plemion turańskich, w Persji, Baktrii, Sogdianie, Arabii, oraz wśród słowiańskich Antów. Z dawnych bohaterów, szablę nad miecz przedkładał sam król Margus oraz ataman Wasiutko. [W erze trzynastej, rozbójnik Janosik walczył szablą wykutą w całości ze srebra – przyp. T. K.]. Zielonoskóre wodniki z Ojcowa od wieków sporządzały niezawodne szable z ości ogromnych ryb z rzeki Czterowody (Te – y – aka).




Junacy i witezie Słowian i Greków szczególnie upodobali sobie jako oręż ciężkie maczugi. Sporządza się je z drewna (najlepiej nadaje się do tego jabłoń, dąb znacznie mniej), często w drewnie maczugi tkwią ostre kawałki krzemienia. Broń tę uzyskuje się raniąc drewno i czekając, aż pojawi się na nim narośl, podobna do pałki, która się odłamuje i już można nią walczyć. Podobnie jak miecze, również maczugi kryją w sobie wielką moc; są niezmiernie ciężkie (dla przykładu: buława Margusa ważyła aż 66 oków), a podnieść może je tylko ten mocarz, który ma je na własność. Bohaterowie często nadają swym maczugom imiona, przykładowo: Pulav Rubina z Idanu (stąd pochodzi słowo: ,,buława''), Kruszyskała Lecha Vukaszyna, Kruszyskała Margusa, czy Kijanka Dobryni. Bronią tą walczyły również olbrzymy, dzicy Naradowie z Aplanu, żyjący tam jeszcze w erze jedenastej, król Turan z Żelazną Maczugą i całe krocie innych. Tarcze, przez Słowian nazywane szczetami, mogą być najróżniejszej wielkości i kształtu; podłużne, okrągłe, czy też przypominające trójkąt. Płatnerze sporządzają je z drewna, skóry, metalu. Najbogatsi wojownicy używają szczetów zdobionych srebrem i złotem, perłami i drogimi kamieniami. Tarczę pokrywają malowidła, mające umożliwiać identyfikację na polu walki i budzić lęk w sercach wrogów. Jeśli owe malowidło jest dziedziczone z ojca na syna, wówczas zowie się herbem, z teutońskiego ,,Erbe'', czyli dziedzictwo. Przykładowo junak Momcził, za zabicie monstrualnego potwora Żmija, otrzymał od samej Mokoszy herb Starykoń, w którym upamiętniony został jego wierny, biały rumak. W erze jedenastej, rusałka – wojowniczka Ruta użyła tarczy błękitnej z wymalowanym na niej wspiętym, czarnym niedźwiedziem. Wizerunek ten upamiętniał jej wiernego przyjaciela, wodnego niedźwiedzia Arvota Baldasa. Inna waleczna rusałka, Milda, biorąca udział w wyprawie Dobryni przeciwko wężowi Gorynyczowi, zasłaniała się przed ciosami tarczą błękitną z różowym kwiatem róży – kwiatu poświęconego Mokoszy, przez Korsinów zwanej Mildą. Na początku ery dwunastej, zmarły niedawno car olbrzymów Światogor przebudził się z trwającego całe eony snu i udał się w odwiedziny do jytnas Tatry – królowej gór i rzek, mającej swój tron w jaskini u stóp góry Gerlach. Tatra ofiarowała Światogorowi w darze zieloną tarczę z wymalowanym, wspiętym, srebrnym koziorożcem. Niektóre herby przysługują całym krainom; przykładowo starożytny Aplan miał w herbie srebrnego sokoła – białozora na błękitnym polu, jego lenno Montania – srebrną żmiję z czarnym zygzakiem w złotej koronie na czerwonym polu, zaś imperium Kościeja – srebrną trupią czaszkę na polu czarnym.

,, [Margus] dał znak do rozwinięcia królewskiego sztandaru ze Słońcem i Księżycem, lwem Puany i białym, dwugłowym lwem Valkanicy – Tinezem Dwugłowym''



- pisałem w drugiej księdze niniejszego latopisu. Godło, czyli herb państwowy królestwa Amazonek składa się z trzech pól. Na pierwszym górnym, barwy czerwonej znajduje się srebrna głowa lwa. Na pierwszym polu dolnym, jasnobłękitnym, wymalowano srebrną głowę jednorożca o grzywie i rogu – złotych. Drugie pole dolne, ciemnobłękitne przedstawia czerwoną głowę gryfa z dziobem złotym. Zwierzęta te symbolizują czczonego przez Amazonki boga Teosta, syna Vardavy. Boga tego nie należy mylić z Teostem Carem Słońcem, wcielonym Swarogiem, prawdziwym Enkiem i prawdziwym człowiekiem.
Ważnym orężem wielu bohaterów są włócznie, kopie i palice. Często używane są do zmagań z wysokości końskiego grzbietu, przy czym włócznie i piki są wykorzystywane do walki pieszej. Z Enków używających tego rodzaju broni należy wymienić Jarowita, którego włócznia Perkala jest widziana na niebie pod postacią błyskawicy. W erze dziewiątej, wodnik Volch Alabasta, półtorej godziny po narodzeniu, zażądał by mu dano ciężką, ołowianą palicę, ważącą trzysta pudów. Z kolei w erze jedenastej, Dobrynia walczył czarodziejską szpicrutą, którą uszyła z siedmiu jedwabi jego macierz Mamielfa razem z dwórkami.
Łuk i strzały to broń wojowniczek, w tym Amazonek, ludów Turanu i całego Wschodu, Anglów, starożytnych Sonorczyków, Centaurów, leśnych ludzi, dzikich Naradów i Troglodytów – Jaskiniowców, oraz niektórych plemion słowiańskich. Z Enków używają tego oręża Dziewanna Šumina Mati, Dziwica, Devana i Kunetej. Niektórzy myśliwi i wojownicy zatruwają strzały ciemieżem, czyli trucizną zawartą w roślinach, lub jadem węży, ropuch, czy nawet krwią hydry, czyniąca rany nieuleczalnymi. Turańskie plemię z Gór Tartari w Antotracji wytwarza oprócz zwykłych strzał, strzały gwiżdżące; posiadające otwory w grocie, które wydają głośny dźwięk w czasie lotu. Krasnoludki i elfy sporządzają strzały z metalowych, bądź kościanych igieł. Łuki wyrabia się ze specjalnie dobranych gałęzi, bądź z kości – bardzo dobrze nadają się w tym celu poroża jeleni. Sonorscy wojownicy z zakonów rycerskich Małp i Węży nosili sajdaki (kołczany) ze skór swych zwierzęcych i ludzkich wrogów.




Oprócz wyżej wymienionych, w użyciu jest jeszcze wiele innych rodzajów broni, takiej jak młoty i topory – cenione zwłaszcza przez karły, krasnoludy i Germanów z ziem dawnego Nürtu, sztylety używane do skrytobójczych mordów i do dobijania rannych wrogów (waleczne krasawice z plemienia Łowczyń używały sztyletów z kłów szablozębnych, czarnych panter z puszcz Valkanicy), bojowe słonie i nosorożce z Bharacji, halabardy, morgenszterny, rohatyny służące wytrącaniu broni z ręki wroga, trójzęby (złoty trójząb to broń Juraty i wodnika Wodjanoja), widły (ulubiona broń Čortów), sieci, żelazne korbacze – broń szczególnie ceniona przez Hunów, ciupagi, którymi walczą zbójnicy z Montanii, żelazne kule z kolcami mające okaleczać nogi piechoty i konnicy, łatwopalny olej skalny, przez Amazonki zwany ,,navata'', gazy bojowe z Sinea, dmuchawy z zatrutymi strzałkami i mogące ciąć metal pióra latających pancerników z Sonoru.




Po omówieniu najróżniejszych rodzajów broni, zarówno tej godnej rycerzy i tej niegodnej, zwanej ,,bronią tchórzów'', przechodzę do zbroi. Herosi ze Sklawinii noszą najczęściej hełmy karacenowe – składające się z dużych, metalowych łusek, naszytych na skórę, lub szyszaki. Są to hełmy ze spiczastym zakończeniem, nazywanym ,,sterczyną'', do której za pomocą specjalnej tulejki można przymocować końską kitę barwy naturalnej, bądź szkarłatnej. Niekiedy hełm może być zastąpiony skóra zdartą z łba wilka, dzika, niedźwiedzia, bądź rysia. Grecy zdobią swoje hełmy postawionymi na sztorc, kolorowymi kitami, germańskie plemiona Urvegów i Sujonów umieszczają na hełmach rogi turów, Anglowie upodobali sobie zdobienia w postaci figurki dzika z wystającą z grzbietu kitą, zaś Celtowie lubują się w motywach dzików, ptasich skrzydeł, a nawet całych ptaków. Wykuty w ogniu słonecznym przez Swaroga, hełm jego syna Swarożyca, wieńczyła złota figurka koguta z Nawi, pamiętającego jeszcze czasy wyspy – świata Bujanu i ogłaszającego pieniem świt. Figurka ta potrafi piać, poruszać skrzydłami i sypać iskry. Dobrynia na każdy bój wyruszał w karacenowym Łuskowym Hełmie, który znalazł w kurhanie atamana Nalivy Porożyńskiego i nabył doń prawa po stoczeniu zwycięskiej walki z wąpierzem, w którego przemienił się poprzedni właściciel. W Sklawinii używa się najczęściej zbroi karacenowej, bądź kolczugi – zbroi złożonej z setek złączonych ze sobą metalowych kółek (količek). W Burus i w Ojcowie, Bałtowie i Słowianie jeszcze teraz wytwarzają zbroje z surowych skór niezmiernie wielkich ryb, pływających w niezgłębionych jeziorach, takicj jak Mamir, Synar, Vikora, Nidean i Lykayuk, oraz w ojcowskiej rzece Czterowodzie. Powiadają niektórzy, że w Afryce, królowie i wojownicy murzyńscy z plemienia Aszantów noszą kolczugi i zbroje płytowe ze szczerego złota, śmiem jednak w to wątpić. Swarożyc nosi na napierśniku wizerunek świętego byka. Może być to Ciołek, który zdaniem niektórych filozofów podtrzymuje ziemię, albo też czarny Mikolec, na którego grzbiecie podróżuje Weles pod postacią starca Nikoły. Boruta zakłada karacenowy półpancerz pomalowany na granatowo. W erze jedenastej, Oziersk, syn Wałšana, wzorem innych Lynxów ruszył do boju w karacenowym półpancerzu barwy szarej. Nie uchroniło go to jednak od bohaterskiej śmierci w ataku na obóz Mięsojada rozbity na lodach jeziora Tormaytanus. Dodać można, że w owej bitwie brała udział królowa Tatra i Lech III. CDN 

poniedziałek, 21 września 2015

O czym traktuje ,,Zmiejoborstwo''?






Dziś skończyłem przepisywać swój bardzo długi tekst ,,Zmiejoborstwo, czyli traktat o junakach'' rzekomo napisany przez krasnoludka Kosę Oppmana (Koszałka Opałka) jako część kroniki ,,Perłowego latopisu''. Ów traktat zamieściłem w swojej książce ,,Wymrocze''. W mojej mitologii Kosa Oppman żył w erze dwunastej, obecnie zaś mamy erę trzynastą. Kierując się radą Czytelniczki Sławomiry i mojego psychologa postanowiłem ów długi i zawiły tekst podzielić. Wyszło z tego aż 14 odcinków, które zamierzam jutro opublikować.