wtorek, 25 lutego 2014

Apokryfy ,,Biblii''




,Jezus dokonał jeszcze wielu innych rzeczy. Gdyby je chciano opisać, każdą z nich, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by zostały napisane'' – J 21, 25.

,,Pravda vitězi'' – dewiza Republiki Czeskiej zaczerpnięta z 3 Księgi Ezdrasza

,,Książek takich nie należy równać z Pismem Świętym, ale są pożyteczne i dobre do czytania'' – Marcin Luter.




Apokryfy (grec. ,,biblos apokryfoi'' – księgi skryte) to bardzo pojemny i różnorodny zbiór ksiąg o tematyce biblijnej, które nie weszły do kanonu pism natchnionych. Stało się to z powodów takich jak późna data powstania (apokryfy Starego Testamentu napisano w latach 200 p. n. e. do 200 n. e. , zaś apokryfy Nowego Testamentu – II – IV wieku), co wyklucza autorstwo bezpośrednich świadków historii Zbawienia, a także licznych wątków wątpliwych teologicznie, synkretyzmu religijnego i motywów fantastycznych (wiele apokryfów o pracy misyjnej Apostołów wzorowano na greckich romansach). W całym bogactwie apokryfów mamy dzieła o wymowie ortodoksyjnej (np. ,,Ewangelia Pseudo – Mateusza''), gnostyckiej (np. ,,Ewangelia Judasza'', ,,Ewangelia Marii Magdaleny'', apokryfy z Nag – Hammadi), judaistycznej (np. ,,Toledoth Jeszua'', ,,Wniebowstąpienie Mojżesza''), a nawet muzułmańskiej (,,Ewangelia Barnaby''). Era apokryfów nie skończyła się w starożytności chrześcijańskiej. Istniały apokryfy staropolskie 






(np. ,,Lament świętokrzyski'' opisujący Mękę Zbawiciela z punktu widzenia Maryi). W XIX wieku w USA powstał gnostycki apokryf ,,Księga Mormona'' łączący historię obu Testamentów z fikcyjnymi dziejami kolonizacji Ameryki Północnej w starożytności (mormoni traktują ten apokryf rzekomo objawiony Josephowi Smithowi jako swoją świętą księgę, mimo licznych nieścisłości historycznych). Z kolei w XX wieku powstał apokryf ,,Ewangelia Świętych Dwunastu'' propagujący wegetarianizm, wiarę w reinkarnację i pobyt Jezusa w Indiach. Do apokryfów można zaliczyć również biblijne objawienia bł. Anny Katarzyny Emmerich z XIX wieku i Marii Valtorty z XX wieku (,,Poemat Boga Człowieka''); w obu przypadkach są to objawienia nieuznawane przez Kościół. Poszczególne wyznania chrześcijańskie różnią się zawartością kanonu ksiąg natchnionych. Tak więc prawosławni za kanoniczne uznają 3 Księgę Ezdrasza, 3 Księgę Machabejską, Psalm 151, Modlitwę Manassesa i 4 Księgę Ezdrasza (w Rosji). Koptowie do kanonu zaliczają Psalm 151, Księgę Henocha, 4 Księgę Ezdrasza i Listy Klemensa. Syryjczycy zaliczają do kanonu Psalmy 151 – 155 i 2 Księgę Barucha. Z kolei Ormianie za kanoniczny uważają 3 List do Koryntian. Również protestanci wyłączają z kanonu niektóre księgi uważane za natchnione przez katolików. Niektóre apokryfy wywarły wpływ na tradycję. To właśnie z owych źródeł poza – kanonicznych znamy imiona św. św. Joachima i Anny, to pod ich wpływem w szopce umieszczamy wołu i osła, a św. Józef był przedstawiany w sztuce jako starzec, aby uwypuklić dziewictwo Maryi. Przekaz o ukrzyżowaniu św. Piotra głową w dół pochodzi z ,,Dziejów Piotra''; Apostoł chciał w ten sposób zaznaczyć, że jest niegodny umierać jak Chrystus. Odwrócony krzyż zanim został zawłaszczony przez satanistów był symbolem św. Piotra – w takim kontekście został umieszczony na tronie bł. Jana Pawła II w czasie pielgrzymki do Ziemi Świętej (w Internecie jest wiele dziwacznych i nieprawdziwych teorii spiskowych, którymi nie należy zaprzątać sobie głowy). Proces oddzielania pism natchnionych od apokryfów nie był jednorazowy. W pewnych okresach do kanonu zaliczano apokaliptycznego ,,Pasterza'' Hermasa, w innych wątpiono w kanoniczność ,,Apokalipsy św. Jana'' lub ,,Listu św. Judy'' (ze względu na odwołania do apokryficznej Księgi Henocha). W V wieku próbą takiego oddzielenia jednych pism od drugich był dekret papieża św. Gelazego. Ostatecznie od czasu soboru trydenckiego w XVI wieku katolicki kanon jest zamknięty. Obok ewangelii, dziejów, listów, apokalips i testamentów (np. testamenty synów Jakuba) wyróżniamy też takie formy jak agrafy – poza ewangeliczne, lecz prawdopodobne wypowiedzi Jezusa i listy rzekomo spadłe z nieba. Jeden z nich, nakazujący bezczynność w niedzielę na wzór szabasu, został potępiony przez miejscowego biskupa. O listach z nieba pisał Andrzej Sapkowski w ,,Trylogii husyckiej''; pisała je husycka propaganda.




Jak już wspomniałem słowa ,,apokryf'' używa się w odniesieniu do tekstów o tematyce biblijnej, choć można też moim zdaniem mówić o apokryfach mitologicznych; nawiązujących do mitologii celtyckiej - ,,Pieśni Osjana'' Josepha Mac Phersona, germańskiej – fryzyjska ,,Księga Oera linda'' (notabene zawierająca wzmiankę o Jezusie) i słowiańskiej – czeskie ,,Rękopis zielonogórski'' i ,,Rękopis królowodworski'', rosyjska ,,Vlesova kniga'', czy południowosłowiańska ,,Veda slovena''. Trwają spory czy do tego typu apokryfów nie zalicza się również ,,Słowo o wyprawie Igora''. W literaturze do tradycji apokryficznych nawiązał Henryk Sienkiewicz w ,,Quo vadis''?; swoistymi literackimi apokryfami są fragmenty ,,Bożego roczku'' Ewy Szelburg – Zarębiny (np. historie o psie i kocie, którzy na Nowy Rok przyszli do stajenki betlejemskiej, czy o pająku, który utkał z pajęczyny kołderkę dla Dzieciątka Jezus), ,,Legendy o zwierzętach'' Janiny Hertz (min. historia o synu jednego z Trzech Króli, który dał małemu Jezusowi … pandę), ,,Legendy Chrystusowe'' Selmy Lagerloff, ,,Mistrz i Małgorzata'' Michaiła Bułhakowa (rozdziały o Jeszui Ha – Nocri i Piłacie), nawiązujące do Nowego Testamentu powieści Jana Dobraczyńskiego, Romana Brandstetera i Anny Rice, oraz komiks fantasy o patriarsze Noem. 




Pamiętam jak w 2006 roku w nieprzychylnych Kościołowi mediach takich jak ,,Gazeta Wyborcza'' propagowano kainicki apokryf ,,Ewangelię Judasza'' rzekomo mający zmienić widzenie początków chrześcijaństwa. Kainici, gnostycka sekta używająca tego apokryfu, pozytywnie oceniali negatywne postaci z ,,Biblii'' takie jak Kain czy Judasz i widzieli wyzwolenie w grzechu (grzesząc zalecali wzywać demony patronujące poszczególnym grzechom). Można powiedzieć, że byli pierwszymi satanistami. W naszych czasach masoneria reaktywowała sektę kainitów. W latach 2007 – 2009 czytałem kapitalną serię ,,Apokryfy Nowego Testamentu'' pod redakcją ks. Marka Starowieyskiego. Przeczytałem listy (w tym rzekomą korespondencję św. Pawła i Seneki, którą ostatecznie zanegowali Lorenzo Valla i Erazm z Rotterdamu) i apokalipsy chrześcijańskie (wśród nich mój ulubiony apokryf - ,,Słowiańską Apokalipsę Maryi''), apokryficzne dzieje Apostołów: Andrzej (wg ,,Powieści lat minionych'' miał dotrzeć na ziemie późniejszej Rusi Kijowskiej, co wykorzystałem w swojej mitologii), Jan (został zmuszony do pracy w łaźni przez kobietę o imieniu Romana), Paweł, Piotr (w pojedynku z czarownikiem Kynopsem miał wskrzesić … śledzia), Tomasz (nie chciał jechać do Indii, więc zmartwychwstały Jezus sprzedał go tam jako niewolnika, z tego utworu pochodzi gnostycki ,,Hymn o Perle''), Bartłomiej, Filip, Jakub Mniejszy, Jakub Większy, Judasz (moim zdaniem poświęcony mu apokryf jest miałki nie tylko teologicznie, ale też literacko), Maciej, Mateusz (przeżywał przygody w kraju Troglodytów), Szymon i Juda Tadeusz, Ewangeliści i Uczniowie Pańscy. Czytałem też ewangelie apokryficzne o narodzeniu i dzieciństwie Maryi i Jezusa (w tym Pseudo – Mateusza opisującego wołu i osła w szopce, czy cud z palmą), o św. Józefie, św. Janie Chrzcicielu, o Męce i Zmartwychwstaniu Jezusa (np. ,,Ewangelia Barnaby'' negująca bóstwo Jezusa, twierdząca, że na krzyżu umarł Judasz, a prawdziwym Mesjaszem miał być Mahomet, czy ,,Zemsta Zbawiciela'' opisująca o karze wymierzonej Żydom przez Rzymian za zabicie Jezusa; swoją drogą ciekawe, czy Jacek Piekara pisząc cykl o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie nie inspirował się czasem tym apokryfem?) i Wniebowzięciu Maryi. Wśród tych apokryfów czytałem też napisaną mało przejrzystym językiem ,,Ewangelię Tomasza'', której najbardziej znany, obrzydliwie mizoginiczny fragment brzmi: ,,Rzekł im Szymon Piotr: 'Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia'. Rzekł Jezus: 'Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios'' – logion 114. W 2009 r. przeczytałem ,,Barwny świat apokryfów’’ ks. Marka Starowieyskiego, w 2011 roku przeczytałem ,,Biblię ludową'' Magdaleny Zowczak, opowiadającą o polskich wierzeniach przeplatających ze sobą ,,Biblię'' i mitologię słowiańska, zaś w 2012 r. sięgnąłem po apokryfy syryjskie: ,,Historię i przysłowia Achikara’’ (wersje aramejska, grecka i starocerkiewnosłowiańska), ,,Grotę skarbów’’ błędnie przypisywaną św. Efremowi Syryjczykowi i ,,Apokalipsę PseudoMetodego’’. Dla mnie poszczególne apokryfy mają różną wartość, ale żaden z nich nie dorównuje ,,Biblii''. 




Śnił mi się słowiański apokryf ,,Ewangelia Welesa’’, opisujący jak Słowianie wędrowali do swojej Ziemi Obiecanej i twierdzący, że Jezus był Słowianinem. 

niedziela, 23 lutego 2014

Mistrz Andersen i jego uczniowie





 Hans Christian Andersen (1805 – 1875) to obok Hamleta najbardziej znany Duńczyk na świecie. W wieku przedszkolnym poznałem baśnie o Calineczce i Brzydkim Kaczątku ze zbioru ,,Trzy małe świnki'' z serii ,,Złota encyklopedia bajek''. Miałem też w domu nowelizację disnejowskiej wersji ,,Małej Syrenki''. Całość baśni Andersena przeczytałem w trzeciej klasie szkoły podstawowej; część z nich omawiałem potem na języku polskim. Duże wrażenie wywarł na mnie fragment baśni ,,Elf różany'', w którym pszczoły zażądliły na śmierć mordercę kochanka swej siostry (ciekawe co Andersen myślał o karze śmierci?), oraz opowiadanie w którym jakieś stwory z bagien jadły … dziecięce paluszki nadziewane ślimakami (sic!).



Dla wielu ludzi, w tym również dla mnie, Andersen jest wzorem chrześcijańskiego bajarza. Wysoko cenił go śp. ks. Jan Twardowski, jest też ulubionym bajkopisarzem biskupa Antoniego Długosza. Baśnie Andersena pozytywnie oceniają też min. Małgorzata Nawrocka i Stanisław Krajski, przeciwstawiający je ,,Harry'emu Potterowi''. W 2013 roku historyk sztuki Maria Patynowska na portalu ,,Fronda pl.'' twierdziła, że jakoby baśń o Małej Syrence jest demoniczna, bo Ojcowie Kościoła syreny z ,,Odysei'' traktowali jako symbol diabła. Przez grzeczność nie skomentuję tego. (Na ,,Frondzie'' miała miejsce polemika z tym artykułem). Istnieją też ludzie dopatrujący się w baśniach Andersena wątków homoseksualnych (jakie czasy takie skojarzenia), zaś w XIX – wiecznym galicyjskim poradniku czytelniczym, Andersen znalazł się na liście autorów odradzanych z uwagi na baśń ,,Nowe szaty cesarza'' rzekomo podważającej autorytet monarchii. Polecam przychylne Andersenowi artykuły brata Tadeusza Rucińskiego ,,Z krainy baśni... półśnienia i zapomnienia'' [w]: ,,Niedzieli 7/2005'' i Emilii Rulewskiej ,,Baśniowy świat Andersena'' [w]: ,,Niedzieli 39/ 2005''.




Baśnie Andersena wywarły też wpływ na literaturę fantasy. Biała Czarownica z ,,Lwa, czarownicy i starej szafy'' C. S. Lewisa w dużej mierze przypomina Królową Śniegu. W opowiadaniu Andrzeja Sapkowskiego ,,Okruch lodu'' występuje nawiązanie do Królowej Śniegu, przez elfy zwanej Królową Zimy (mitologicznym pierwowzorem tej baśniowej postaci była prawdopodobnie skandynawska bogini zimy Skadi). W elfiej legendzie, która bardzo podobała się Yennefer, Królowa Zimy miała jeździć saniami i rozsypywać okruchy lodu raniące serca i sprowadzające nieszczęśliwą miłość. Geralt zaś twierdził, że pierwowzorem Królowej Zimy był Dziki Gon. Z kolei w opowiadaniu ,,Miecz poświęcenia'' baron Freixenet został zamieniony w kormorana. Jego siostra chciała go odczarować za pomocą koszulki z pokrzywy, lecz ostatecznie ludzką postać przywrócił mu wiedźmin. Później ułożono o tym zdarzeniu pieśń, w której Freixenet miał dziesięciu braci i nie był kormoranem, tylko bardziej romantycznym łabędziem. W cyklu komiksów ,,Baśnie'' Billa Willinghama występuje Calineczka (mieszkała na tajnej Farmie pod Nowym Jorkiem i była dziewczyną Tomcia Palucha) oraz Królowa Śniegu sprzymierzona z Adwersarzem.




W fantazji o Ordanie z Brustaborga, główny bohater przybył ba Wyspę Bożego Narodzenia, leżącą na Morzu Sinym. Na owej wyspie cały rok trwały zima i Boże Narodzenie, zaś jej królową była Dziewczynka z Zapałkami.



Śniło mi się, że mówiący kot miał uszyć niewidzialne szaty dla niezwykle żarłocznego króla, a ja zastanawiałem się, czy postąpił uczciwie. 

piątek, 21 lutego 2014

Amulety i talizmany

,, 2117 […] Jest również naganne noszenie amuletów. […]. Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich'' - ,,Katechizm Kościoła Katolickiego''.



Amulety i talizmany są to magiczne przedmioty noszone przez ludzi wszystkich kultur od czasów prehistorycznych aż po dziś dzień. Pierwsze z nich mają za zadanie chronić przed zagrożeniem, drugie zaś – przynosić szczęście. Na przestrzeni tysięcy lat w rozmaitych kulturach pojawiły się najróżniejsze rodzaje owych tzw. środków apotropeicznych. Jeśli chodzi o starożytność można by tu wymieniać figurki asyryjskiego demona Pazuzu, początkowo wrogiego ludziom, lecz z czasem chroniącego przed złym wiatrem i demonem Lamasztu groźnym dla kobiet w ciąży i małych dzieci, egipskie skarabeusze, skrawki papirusu z magicznymi zaklęciami, czy figurki egipskich bóstw powietrza Szu i Tefnut wkładane do grobowca, aby zmumifikowany faraon mógł oddychać. W średniowieczu pojawiły się skandynawskie runy, młot Thora (wikingowie potrafili nosić jednocześnie ów amulet i chrześcijański krzyż, aby jednocześnie zaskarbić sobie względy Thora i Jezusa), słowiańskie nawęzy noszone w woreczkach zwanych ,,kaptorgami'' np. kły i pazury rysia, pazury kreta, okazałe żuwaczki samców jelonka rogacza, oko borsuka zapewniające powszechną sympatię, amulety muzułmańskie takie jak dłoń Fatimy – córki Mahometa, ,,łzy syreny'' – tłuszcz chroniący oczy diugonia, czy niebieskie Oko Proroka, obecnie często przywożone jako pamiątka z Turcji, czy wielokrotnie przepisywane w formie trójkąta zaklęcia ,,Abrakadabra'':



,,A
AB
ABR
ABRA
ABRAK
ABRAKA
ABRAKAD
ABRAKADA
ABRAKADAB
ABRAKADABR
ABRAKADABRA''.



W ludowej magii polskiej, aby mieć powodzenie w miłości, należało zakopać nietoperza w mrowisku, a potem odnaleźć wśród jego kości te podobne do wideł i grabi. Kostki podobne do wideł miały odpędzać osoby niepożądane, zaś kostki w kształcie grabi – przyciągać miłość. W czasie chrystianizacji Słowianie wkładali do kaptorg relikwie. Wierzono też, że srebro zabija wampiry i wilkołaki. Ponadto wampiry miały się bać czosnku, zaś rusałki – piołunu. Wiele magicznych zabiegów ochronnych min. we Włoszech koncentrowało się na obronie przed tzw. ,,złym okiem'' (włoskie: maloccio''). XVIII – wieczni piraci nosili złote kolczyki wierząc, że poprawiają one … wzrok. Eskimosi jako talizmanu zapewniającego powodzenie w łowach używają kości prącia niedźwiedzia polarnego (ponadto samo prącie tego zwierzęcia jest lekarstwem na bezpłodność dla kobiet). Również w naszych, rzekomo bardziej oświeconych od średniowiecza, a w rzeczywistości ciemnych jak ziemia czasach, kwitnie wiara w cudowną moc np. pierścienia Atlantów (był przyczyną niejednego opętania...), czterolistnej koniczyny, słonika z podniesioną trąbą, drzewka szczęścia (o zgrozo widziałem coś takiego u jednego z profesorów Uniwersytetu Szczecińskiego – sic!), podkowy, czerwonej bielizny mającej zapewnić powodzenie polskim maturzystom, kabalistycznej, czerwonej nitki i tym podobnych gadżetów.
Owe wierzenia i praktyki są nie tylko irracjonalne, ale też sprzeczne z doktryną chrześcijaństwa. Egzorcyści ostrzegają, że grożą zniewoleniem przez diabły. Ich surowa krytyka występuje już w Starym Testamencie.



,, […] Zły duch może stwarzać pozory pozytywnego działania amuletu, jednak takie 'efekty' są zwykle okupione cierpieniem osoby noszącej amulet oraz jej rodziny. Częstymi objawami jest depresja, pogorszenie nastroju, trudności w modlitwie i przyjmowaniu sakramentów'' - ,,Amulety i talizmany'' [w]: ,,egzorcyzmy.katolik.pl''



Niektórzy porównują chrześcijańskie dewocjonalia (np. krzyżyk, medalik, szkaplerz, relikwie) do pogańskich amuletów i talizmanów. Jednak z punktu widzenia teologii katolickiej, wbrew pozorom więcej jest tu różnic niż podobieństw, tak jak między religią a magią. Dewocjonalia są zewnętrznym wyrazem wiary. Ani Cudowny Medalik, czy pierścień Atlantów same w sobie nie mają mocy. Jednak poprzez Cudowny Medalik, czy Medalik Świętego Benedykta działa Bóg, zaś poprzez amulety i talizmany – diabeł.




Jaką rolę odgrywają amulety i talizmany w fantasy? Diabeł Woland nosił na szyi podobiznę czczonego przez starożytnych Egipcjan żuka skarabeusza – w okultyzmie symbol Belzebuba jako ,,Władcy Much'' (nawiasem mówiąc Woland to w ,,Fauście'' J. W. Goethego tytuł szlachecki Mefistofelesa). Tisrok, despotyczny władca Kalormenu wyznający demonicznego Tasza, nosił ogromne ilości amuletów, podczas gdy mieszkańcy Narnii i Archenlandii nie czynili tego (C. S. Lewis ,,Koń i jego chłopiec''). Wrażenie amuletu sprawiał noszony przez Atreju na szyi znak AURYN, który w rzeczywistości był świętym symbolem przedchrześcijańskiego świata Fantazjany. W opowiadaniu ,,Czytając w ziemi'' Andrzeja Pilipiuka ze zbioru ,,Rzeźnik drzew'' zespołowi archeologów naprzykrzał się bioenergoterapeuta i medium Marek Etter noszący pierścień Atlantów. Wiedźmin Geralt nosił amulet w kształcie głowy wilka (był nawet nazywany Białym Wilkiem). W książce ,,Sezon burz'' Geralt spotkał w karczmie zdegenerowanych wiedźminów noszących amulety w kształcie głów kotów. Prascy czarownicy, koledzy Reynevana wierzyli, że im amulet jest większy tym skuteczniejszy. Sam Reinmar z Bielawy namówiony przez Szarleja użył starannie schowanego na co dzień amuletu do wykonania eutanazji na swej kochance Jucie de Apolda, którą Birkart von Grellenort zaraził posocznicą. Słowiański mag i wojownik Czarny Rogan, wyznający Czarnoboga nosił naszyjnik z czaszek bagiennych skrzatów (Juraj Červenák ,,Słońce wstaje nad Zaborem'', opowiadanie z antologii ,,Zachowuj się jak porządny trup''). Wreszcie nawrócony czarownik Gordoneo przedrzeźniając sprzedawcę magicznych przedmiotów powiedział do swej służącej Teresy: ,,Mam magiczne kamienie, niech kupują jelenie''! (Małgorzata Nawrocka ,,Anhar'').



Śniło mi się, że widziałem w sklepie wykonane z szarego metalu amulety w kształcie skarabeuszów, skorpionów i koziorożców.



czwartek, 20 lutego 2014

Upojne sny

,,Pijaństwo jest dobrowolnym obłędem’’ – Seneka.



Śniło mi się, że:

- wieczorem kupiwszy w szczecińskim sklepie spożywczym ,,Delikatesy’’ butelkę z resztką piwa wylałem ją do studzienki kanalizacyjnej. Tak mi się to spodobała, że kupiłem następną butelkę piwa, aby i ją wylać,
- bawiąc u wujka widziałem pokój pełen wódki, skór lisich i niedźwiedzich, trzymałem w rękach żółte kamienie – wszyscy myśleli, że to bursztyny, tylko ja wiedziałem, że to symbol mojej miłości do Jeny ov Blackeyovej,
- wnuczek nasiusiał do wódki, a jego dziadek – alkoholik to wypił,
- będąc w Czechach piłem bardzo dobre piwo,
- w kościele podawano colę, zmieszaną z colą królewską, czyli z alkoholem,



- siostra Buddy’ego Valastro (Mary lub Grace) poszła do więzienia za to, że w ,,Cukierni Carla’’ sprzedała dziecku alkohol, w tym śnie występował też dwumetrowy, szary lotokot o wyłupiastych oczach.

Co ma ,,Serce'' do ,,Pawlaczycy''?

,, […] Do tej pory mam żywo w pamięci moje wzruszenie (i ukrywane przed rodzicami łzy), gdy w wieku ośmiu lat wiele razy czytałem 'Serce' Amicisa, a zwłaszcza opowiadanie 'Od Apeninów do Andów'. Bohater tego opowiadania – trzynastoletni Marco wyruszający z Włoch do Argentyny na poszukiwanie swojej zagubionej mamy – pomagał mi odkryć w sobie największe ideały i aspiracje, chociaż wiedziałem, że był tylko postacią literacką'' – ks. Marek Dziewiecki ,,Baśnie o odwadze i dobroci'' [w]: ,,Sygnały troski''.


Z piękną powieścią ,,Serce'' (,,Il Cuoro'') pióra Edmunda de Amicisa (1846 – 1908), przełożoną na język polski przez Marię Konopnicką, zetknąłem się po raz pierwszy w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Wówczas omawiałem na języku polskim fragment opowiadający o bitwie na śnieżki i o zranieniu kulą śniegu człowieka w okularach. Całą powieść przeczytałem w 1998 roku (książkę dostałem na Wielkanoc w prezencie od ,,Zajączka''). Powieść opowiada o chłopcach uczęszczających do XIX – wiecznej, włoskiej szkoły. Co miesiąc otrzymywali oni do przepisania opowiadanie o jakimś dzielnym, włoskim chłopcu (w tym o wspomnianym w powyższym cytacie Marku). Spodobało mi się przesłanie powieści; wielka pochwała patriotyzmu, solidaryzmu narodowego, rodziny, przyjaźni, szacunku dla każdej uczciwie wykonywanej pracy (ojciec głównego bohatera mówił, że robotnik nie jest brudny, ale ,,nosi ślady swojej pracy''), oraz wielkiej empatii dla cierpiących (powieść uwrażliwia na los niepełnosprawnych, a także zaleca zdejmować czapkę gdy jedzie karetka). Wątek religijny występuje w ledwie śladowych ilościach, niemniej nie można bynajmniej uznać tej powieści za antyreligijną; wręcz przeciwnie! Pewne zastrzeżenia może jedynie budzić wyidealizowany obraz Garibaldiego (Amicis brał udział w jego kampanii o zjednoczenie Włoch). Pod wpływem tej powieści długo uważałem Garibaldiego za bohatera (jako Polak jestem po stronie wszystkich zniewolonych narodów), zaś jego konflikt z Papieżem uważałem za nieunikniony i niechciany. Dopiero znacznie później dowiedziałem się, że Garibaldi był masonem nienawidzącym Kościoła, który jednego ze swych osłów nazwał … Niepokalanym Poczęciem! (Tomasz Wituch ,,Garibaldi''). W pierwszej klasie gimnazjum czytałem polską powieść wzorowaną na ,,Sercu'' (opowiadała o uczniach galicyjskiej szkoły). Do ,,Serca'' nawiązywałem w ,,Pawlaczycy'' , gdzie Lech Czarny mówił do swego syna Jana, że jeśli bandyta szanuje swoją matkę, to nie jest jeszcze całkiem zły, ale jeśli nawet ktoś wybitny i szanowany nie kocha matki jest tylko nędznym stworzeniem. 



środa, 19 lutego 2014

Alchemia

,,Przysięgam na niebo, na ziemię, na światło, na ciemności; przysięgam na ogień, na powietrze, na wodę, na ziemię, przysięgam na wysokość nieboskłonu, , na głębokość ziemi i na otchłań Tartaru, przysięgam na Merkurego i na Anubisa, na szczekanie smoka Szerkuroborosa i trzygłowego psa Cerbera, strażnika piekieł, przysięgam na sternika, który przewozi przez wody Acheronu, przysięgam na trzy Parki, na Furie i na maczugę, że nie wyjawię tych słów nikomu z wyjątkiem mojego uroczego i szlachetnego syna. A teraz idź, poszukaj rolnika i spytaj go jakie posiał ziarno i jakie zebrał plony. Dowiesz się od niego, że kto sieje pszenicę, zbierze pszenicę, kto sieje jęczmień zbierze jęczmień. To doprowadzi cię do samej idei stwarzania i zapładniania. Pamiętaj, że człowiek sprawia, że rodzi się człowiek, lew sprawia, że rodzi się lew, a pies rodzi psa. Tak samo złoto tworzy złoto. Oto cała tajemnica!’’ – słowa Ammaela do bogini Izydy.



O alchemii prawdopodobnie po raz pierwszy dowiedziałem się czytając w pierwszej klasie gimnazjum książki popularnonaukowe o chemii. Kiedy byłem dużo młodszy widziałem też w telewizji film czy serial ,,Panna z mokrą głową'' na podstawie powieści Kornela Makuszyńskiego i oglądając go natknąłem się na wzmiankę o alchemii. W pierwszej klasie liceum, ucząca mnie chemii, pani Isabeliana ov Oleien poleciła napisać życiorys wybranego chemika lub alchemika (zdecydowałem się na św. Alberta Wielkiego). Na pierwszym roku studiów przeczytałem hasło ,,Alchemia'' pióra o. Aleksandra Posackiego w ,,Encyklopedii 'Białych Plam'''. W 2009 r. pod wpływem trylogii Andrzeja Pilipiuka sięgnąłem po książkę Andrea Aromatico ,,Alchemia. Nauka czy magia’’ (z niej to pochodzi motto niniejszego wpisu). Uspokajam, że zainteresowałem się alchemią jedynie na krótko i to tylko jako zjawiskiem historyczno – kulturowym – szczególnie interesowało mnie zrozumienie powodu zastrzeżeń ze strony Kościoła (żeby w XXI wieku praktykować alchemią musiałbym chyba upaść na głowę).



Alchemia to sięgająca starożytnego Egiptu dziedzina wiedzy z pogranicza nauki i magii, z której w XVII wieku wyłoniła się współczesna chemia. Alchemicy, nazywani w średniowieczu ,,filozofami ognia'' (ze względu na używanie ognia w pracy) wyznawali specyficzną, zabarwioną okultyzmem filozofię, zwaną ,,hermetyzmem'' (podwaliny pod nią położyć legendarny Hermes Trismegistos). Stawiali sobie za cel wynaleźć kamień filozoficzny umożliwiający transmutację ołowiu w złoto (obecna nauka potrafi zamieniać w złoto znacznie bardziej drogocenną platynę), panaceum, eliksir nieśmiertelności i uniwersalny rozpuszczalnik. Posługiwali się niezrozumiałymi dla wtajemniczonych symbolami np. ,,zielony lew'' oznaczał siarkę, używali też takich szkalnych naczyń jak retorty, czy alembiki. Często korzystali z mecenatu koronowanych głów, takich jak Stefan Batory, Zygmunt III Waza, czy cesarz Rudolf II Habsburg (w Pradze istnieje zabytkowa Złota Uliczka, gdzie niegdyś mieściły się pracownie alchemików). Wielu było wśród nich oszustów, ale niektórzy dokonali też wartościowych odkryć. Z żargonu alchemików pochodzą określenia ,,adept', ,,wiedza radosna''' i ,,kwintensencja'', zaś nazwa popularnego wydawnictwa ,,Rebis'' również ma prawdopodobnie alchemiczne korzenie.


Wśród znanych alchemików byli: Bolos z Mendes, zwany Pseudo – Demokrytem (pierwszy znany alchemik), Ge – Hong (pierwszy znany alchemik chiński), Zosimos (autor starożytnego kompendium wiedzy alchemicznej), Arab Geber (badał chlorek amonu, biel ołowianą, kwas octowy i azotowy), perski lekarz Razes (jako pierwszy wykorzystał gips do opatrywania złamań), Pseudo – Geber z Hiszpanii (kwas siarkowy), wybitny muzułmański lekarz Awicenna (Ibn Sina), który uznał daremnośc poszukiwania kamienia filozoficznego, św. Albert Wielki – pierwszy alchemik europejskiego średniowiecza (działał w dobrej wierze, traktując alchemię jako gałąź nauki, o co jako do człowieka średniowiecza trudno mieć doń pretensję), Nicolas Flammel i jego żona Pernille, Kacper Bakałarz (pierwszy polski alchemik), Olbracht Łaski, renesansowi, polscy medycy Józef Struś i Wojciech Oczko, szwajcarski medyk Paracelsus (twórca jatrochemii i odkrywca choroby pylicy, który wierzył w duchy żywiołów, tzw. ,,elementale'') i najsłynniejszy polski alchemik – Michał Sędziwój (jako pierwszy odkrył tlen, Jan Matejko uwiecznił go na słynnym obrazie jak pokazuje złoty gwóźdź Zygmuntowi III Wazie i jego dworzanom). Według legendy alchemiczką była sama królowa Kleopatra, która jakoby popisywałą się swoim bogactwem pijąc … perły rozpuszczone w winie (obecna nauka potrafi rozpuszczać perły, ale uzywany do tego środek jest trujący). Niegdyś za alchemika i maga był uważany wybitny, średniowieczny, kataloński filozof i misjonarz bł. Rajmund Lull, ale nowsze badania obaliły to błędne mniemanie. Alchemia ostatecznie przestałą być uważana za naukę w XVII wieku za sprawą dzieła ,,The Sceptical Chymist'' angielskiego uczonego Roberta Boyla. Mimo to jeszcze w XVIII wieku żył włoski alchemik – szarlatan Cagliostro (właściwie: Giuseppe Balsamo), który był min. w Polsce, gdzie pewien szlachcic zdemaskował jego oszustwa. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku (sic!) żył francuski alchemik Fulcanelli (pseudonim wziął od rzymskiego boga ognia Wulkana).



Można też by wymienić alchemików legendarnych takich jak: pierwszy z nich – Hermes Trismegistos (,,Hermes Po Trzykroć Wielki'') – wymyślony z wyniku euhemeryzacji egipskiego Thota i greckiego Hermesa, autor dzieła ,,Szmaragdowa Tablica (Tabula Smaragdina)'', renesansowy, niemiecki alchemik Faust, znany z paktu z diabłem Mefistofelesem (jego historycznym pierwowzorem był Cornelius Agryppa) i najsłynniejszy polski czarownik Twardowski, o którym Tadeusz Szaja napisał w wierszu: ,,I pan czas zaklęty w wieżystej sylwetce / Starego Krakowa nuci jakiegoś poloneza / To wielki alchemik pan Twardowski / Szepcze mu do ucha niezbyt cenzuralne fraszki...'' - Tadeusz Szaja ,,Szary człowiek w adwencie''. Twardowski miał uzyskiwać wodę w proszku i zgromadzić całe srebro w Olkuszu. Z kolei w mitologii chińskiej występuje taoistyczny bóg – alchemik zwany Mistrzem Purpurowej Sosny (chińskie: Chisongsi), który daje eliksir nieśmiertelności Boskiemu Rolnikowi Chong. W polskich legendach w Starym Sączu widuje się ducha mistrza Sędziwoja.



Mimo, że pierwszy europejski alchemik był biskupem cieszącym się dużym autorytetem (w 1931 roku Albert Wielki został kanonizowany przez Piusa XI), już w średniowieczu Kościół był zmuszony uznać hermetyzm za niezgodny z doktryną katolicyzmu. Powodem były nie tylko liczne, alchemiczne oszustwa, ale też wiara w ducha pośredniczącego między Bogiem a ludźmi, którego należało zamknąć w kamieniu filozoficznym, związki z kabałą i astrologią, oraz wchodzenie w Boskie kompetencje poprzez poszukiwanie eliksiru nieśmiertelności i próby stworzenia sztucznego człowieka – homunkulusa (opis stworzenia Homunkulusa przez Fausta, pióra Goethego jest zadziwiająco aktualny dziś w dobie in vitro.) Kościelna krytyka hermetyzmu była jedną z przyczyn porzucenia alchemii jako nauki w XVII wieku i zastąpienia jej prawdziwą chemią. Do hermetyzmu nawiązuje założona w XVII wieku i istniejąca do dzisiaj gnostycka sekta różokrzyżowców. W XX wieku brytyjski satanista Aleister Crowley napisał powieść fantasy ,,Atlantyda zaginiony kontynent'', w której ważną rolę w życiu Atlantydy odgrywały alchemia i magia seksualna, zaś szwajcarski psychoanalityk i okultysta Carl Gustav Jung wykorzystywał symbolikę alchemiczną do opisu przemian w psychice (watykański dokument ,,Jezus Chrystus dawca wody żywej'' z 2003 roku ostrzega przed Jungiem jako przed jednym z ojców założycieli New Age).



Alchemia często pojawia się w literaturze fantasy. Lovecraft napisał horror o francuskim alchemiku zwanym Sorcier, który żył od średniowiecza do XX wieku, aby dokonywać zemsty na znienawidzonym rodzie. Na wielki bal zorganizowany w Moskwie przez Wolanda przybył min. XVII – wieczny cesarz Rudolf II, który żywo interesował się alchemią. W ,,Srebrnym krześle'' C. S. Lewisa występują mieszkające pod ziemią duchy żywiołów – salamandry (ogień) i gnomy (ziemia), w których istnienie wierzył Paracelsus. W ,,Czarnoksiężniku z Lemurii'' Lina Cartera lemuryjski alchemik Odim Phon wynalazł metal lżejszy od powietrza (polskiemu czytelnikowi nasuwa to skojarzenia z wynalzkiem Geista z ,,Lalki'' Bolesława Prusa). Znak AURYN z ,,Niekończącej się historii'' Michaela Ende jest częściowo wzorowany na alchemicznym symbolu wężu Uroborosie, który pojawia się również w ,,Pani Jeziora'' Andrzeja Sapkowskiego. Środowiska chrześcijańskie krytykują ,,Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny'' za występowanie w nim historycznego, średniowiecznego, francuskiego alchemika i filantropa, Nicolasa Flammela i jego żony Pernille. Pan Andrzej Fiderkiewicz, prawosławny apologeta Harrego Pottera twierdzi, że Albus Dumbledore symbolizuje albedo, Syriusz Black – nigredo, zaś Rubeus Hagrid – rubedo. Magia w ,,Sadze o Wiedźminie'' w dużej mierze opiera się na mocy żywiołów (elementalizm) podobnie jak alchemia. W świecie wiedźmina alchemicy wytwarzają trutki na szczury (magia jako ekwiwalent nauki), zaś Geralt i inne wiedźminy, aby widzieć w ciemności zażywają eliksiry. W ,,Trylogii husyckiej'' występuje trucizna ,,perferro'' (łac. ,,przez żelazo'') zabijająca dopiero po zranieniu żelazem, oraz ,,aurum potabile'', czyli płynne złoto. W trylogii Andrzeja Pilipiuka ,,Kuzynki – Księżniczka – Dziedziczki'' jednym z głównych bohaterów jest alchemik Michał Sędziwój i jego uczennica Stanisława Kruszewska. Traktują oni alchemię jako sposób uszlachetniania charakteru poprzez pracę naukową i walczą z Bractwem Drugiej Drogi, które dla zdobycia nieśmiertelności jest gotowe mordować niewinnych ludzi. Wreszcie w popularnej, belgijskiej kreskówce o smerfach, czarownik Gargamel chce zamienić niebieskie skrzaty w złoto (raz mu to się nawet udaje).



W pisanej przeze mnie mitologii slawianistycznej, występuje płynne srebro, które wypite czyni krew człowieka trującą dla wąpierzy i złydni – pijących krew potworków podobnych do larw ważki. W fantazji ,,Córka węża’’, tytułowa bohaterka, rusałka Bogna Nowicka wychowująca się wśród ludzi, wyjechała na wakacje do Starego Sącza. Rozmawiała z duchem alchemika Michała Sędziwoja, który opowiadał jej o swym pobycie na dworach Zygmunta III Wazy i cesarza Rudolfa II Habsburga. Dowiedziała się, że ten ostatni władca – zapalony mag i alchemik odbywał podróże w czasie, oraz na inne planety. Bawił na Wenus, Marsie, Saturnie i na Jowiszu, gdzie dostał się karetą wyrzeźbioną w wielkiej bryle czerwonego kamienia, którą ciągnęły orły, albo gryfy. Mistrz Sędziwój opowiadał jak na Śląsku zamienił w kamień rozbójnika Czarnego Pawła. Opowiadając o swej pracy, alchemik powiedział:

,,Badacz Natury powinien być jak sama Natura: wiarygodny, skromny, cierpliwy, stały itd., a co najważniejsze, pobożny, bogobojny i nie może szkodzić bliźniemu’’1.



Śniło mi się, że:

- Michał Sędziwój chciał z ciała bazyliszka żyjącego w ruinach zamku w Starym Sączu, uzyskać paliwo do statku kosmicznego mającego polecieć na Księżyc,
- gdzieś w gospodzie na bezdrożu we współczesnej Polsce spotkali się Michał Sędziwój, Panna z Mokrą Głową i ubrana na fioletowo Baba Jaga,
- pewien gawial był alchemikiem,
- czerwona rtęć jest obecnie używana do produkcji maści na ból stawów.

1 Cytat pochodzi z książki Andrea Aromatico ,,Alchemia nauka czy magia''

poniedziałek, 17 lutego 2014

Akademia Lagadyjska




,,Akademia Lagadyjska’’ - fantazja z 1999 roku o grupie współcześnie żyjących, polskich pseudonaukowców, przeprowadzających zwariowane ,,badania''. Nazwę zaczerpnąłem z ,,Podróży Guliwera'' Jonathana Swifta. W Lagado, stolicy królestwa Balnibarbi mieścił się ośrodek naukowy, w którym min. pracowano nad ,,recyklingiem'' ludzkich odchodów i nad wykorzystaniem świń w oraniu pola. Wymyśleni przeze mnie pseudonaukowcy mieli różne dziwne pomysły, od śmiesznych do strasznych. Próbowali strzelać z broni palnej używając proszku do prania zamiast prochu strzelniczego. Wykupili całą aptekę i zmieszali ze sobą wszystkie lekarstwa, aby otrzymać panaceum. Przeprowadzili sekcję leśniczego i plażowicza, myśląc, że to przedstawiciele nowych gatunków człowieka; człowiek leśny (Homo silvestris) i człowiek nadmorski (Homo maris). Podpalili sklep spożywczy, aby prześledzić proces spalania zgromadzonych w nim towarów. Wykupili sklep zoologiczny, aby móc przeprowadzić sekcję wszystkich zwierząt. Zamontowali pistolety w podeszwach butów i nazwali to ,,wystrzałowymi butami''. Pojechali też na plażę, aby prowadzić badania antropologiczno – etnograficzne nad wylegującymi się tam ludźmi, określić styl architektoniczny zamków z piasku i przeprowadzić wywiad z ratownikiem, co omal nie skończyło się utonięciem pewnej osoby.



W fantazjach o Ordanie z Brustaborga, w asarmackim grodzie Carodunie znajdowała się renomowana Akademia Legetyjska nosząca swą nazwę od wenedyjskiego herosa Legeta. Był to miejscowy odpowiednik Uniwersytetu Jagiellońskiego.