poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Słowo o Mistrzu Małodobrym




Stosunek do kary śmierci jest ważnym aspektem życia społecznego. We wczesnej starożytności istniała jako zasada odpowiedzialności zbiorowej. Shumanitaryzował ją Hammurabi, wprowadzając zasadę talionu (,,oko za oko’’), którą przeniesiono do mozaizmu. Szczególne spory budzi to w kontekście chrześcijaństwa, gdzie czci się Jezusa – Ukrzyżowanego przez niesprawiedliwy wyrok. Nawet w uważanym w powszechnych wyobrażeniach za okrutne, a w rzeczywistości nie bardziej krwawym od innych epok średniowieczu, kara śmierci budziła poważne opory (św. Jan Gwalbert, św. Franciszek z Asyżu). Zwolennicy powoływali się na św. Pawła (,,List do Rzymian’’) uznającego ,,miecz’’ władzy karzącej zbrodniarzy. W XVI wieku przeciwko karze śmierci opowiadał się św. Tomasz Morus (,,Utopia’’), który nawet wypraszał na kolanach łaskę dla skazanych! W tym czasie Andrzej Frycz Modrzewski postulował, aby karać śmiercią przedstawicieli szlachty i magnaterii mordujących członków niższych stanów. Oprócz tego miały miejsce wojny i wyroki śmierci prowadzone i wydawane przez duchownych (Juliusz II, Tomasso Torquemada). Przeciwnikiem tej instytucji był min. bł. Jan Paweł II. Do zwolenników należy prof. Bogusław Wolniewicz (wypowiedź z programu ,,Pod napięciem’’). Kara ta istnieje w wielu państwach, zarówno demokratycznych jak USA, Japonia i Korea Południowa, jak też w totalitarnych, takich jak Chiny, gdzie zawsze przeradza się w formę terroru. Jakie są racje ,,za’’ i ,,przeciw’’?
1. ,,Pro’’: Kara śmierci utrzymuje w ryzach społeczeństwo, dzięki temu, że jest nieodwracalna i uczy dyscypliny. Rozwiązuje problem przepełnienia więzień, a poza tym wielu kryminalistów już nie można zmienić. Jest to adekwatna odpowiedź dla niszczących ludzkie życie i sama jest wyrazem szacunku dla niego (jej nakaz występuje w ,,Biblii’’). Stosowana w wojsku chroni cywilów przed nadużyciami ze strony żołnierzy, a ich dowódców przed reputacją zbrodniarzy.
2. ,,Contra’’: Fiodor Dostojewski w ,,Biesach’’ porównywał kryminalistów do ewangelicznych wieprzy opętanych przez Legion – nie są źli z natury, lecz skupiły się w nich wszystkie wady przejawiające się w ,,uczciwej’’ społeczności. Jest to ciekawe porównanie: czy czasem Legion przebywający w ,,bandytach’’ nie trapi mnie i ciebie? ,,Wielu żyjących zasługuje na śmierć, a wielu umierających na życie’’ – w dziele  Tolkiena mówił Gandalf do Froda. ,,Potępiamy innych, bo chcemy usprawiedliwić siebie’’ – pisał św. Serafin Sarowski. Ma tu miejsce typowy konflikt między miłosierdziem a sprawiedliwością. Poza tym w razie skazania niewinnej osoby nie można jej zwrócić życia...
Spory te są namiętne i polityczne. Prawdą może być to, że zarówno czyny zasługujące na karę śmierci i jej wyroki będą miały miejsce do końca historii – w każdym z nas drzemie i heretyk i inkwizytor; przestępca i policjant; kat i sędzia; ofiara...



Śniło mi się, że:

- w Indiach mieszkała bardzo piękna kobieta o ciemnych blond włosach, która gołymi rękami wykonywała wyroki śmierci, pewien Europejczyk zakochał się w niej i razem opuścili Indie, aby się pobrać,
- Jan Bodakowski na swoim blogu chwalił obrazy australijskiej malarki przedstawiającej sceny pościgów za przestępcami, owa malarka była za karą śmierci na każdym kontynencie, również w Europie.

sobota, 23 sierpnia 2014

Oniricon cz. 54

Śniło mi się, że:


- Polacy walczyli w Narviku z trollami, zaś w Tobruku z ifrytami (z fantazji poprzedzających zaśnięcie),



- Adam Mickiewicz w wierszu ,,Śmierć pułkownika'' nazwał Emilię Plater ,,matką'', bo tak w tradycji prawosławnej nazywa się kobiety, które chce się szczególnie uczcić,



- widziałem kalendarz z najdziwniejszymi tramwajami wojennymi; na jednej z ilustracji tramwaj wojenny stał w lesie i były w nim dwa gobliny w strojach z XVI wieku,



- byłem w Indiach gdzie żyły niebieskie obleńce atakujące bose stopy, zawlokłem owe robaki do Polski, w Szczecinie byłem w siedzibie dyrektora KTA na Wałach Chrobrego i tam owe obleńce rozpełzły się po dywanie, a ja je rozdeptywałem, nie bacząc, że ktoś oskarży mnie o okrucieństwo wobec zwierząt,
- wykonałem pracę plastyczną, w której umieściłem wizerunek Jezusa i chciałem go pokazać panu Voytakusowi ov Viernitis, ale nie mogłem go znaleźć,



- znalazłem małą jaszczurkę, którą wziąłem do ręki, odłamał jej się ogon, który potem odrósł, mogłem wybrać długość tego ogona i zdecydowałem, że będzie tak długi jak ogon Żmija z filmu ,,Volkodav 2'',



- w jakimś micie występowała królowa Niebosa, która przekazała władzę innej kobiecie,



- w Szczecinie spotkałem Stanisława Szukalskiego, któremu powiedziałem, że podziwiam go jako artystę, że choć nie zgadzam się z nim w sprawach wiary, to jednak ma on talent, wówczas Szukalski uśmiechnął się i powiedział, że przetopił swoją neopogańską, metalową tabliczkę, aby umieścić na niej imię św. Jana Pawła II, potem razem z Szukalskim jechałem samochodem przez szczeciński plac, na którym stał pomnik Colleoniego; artysta jechał ryzykownie, a w jego samochodzie było ciasno,



- myślałem o nakręceniu filmu fantasy (?) o górze Giewont,
- w Empiku znalazłem książkę, do której było dołączonych gratis kilka owocowych napojów alkoholowych; w domu próbowałem tych trunków, mając nadzieję, że nie zawierają alkoholu, jednak ponieważ był sierpień, zrezygnowałem z ich picia, tymczasem Mama krwawiła z nogi, ja zaś zalałem całą podłogę w domu,



- ksiądz wyświetlał rosyjskie filmy w salce parafialnej,




- w bardzo odległych czasach Słowianie (?) podbijali Madagaskar,
- powiedziałem Mamie, że ,,Psy Tartaru'' przypominają ,,Trylogię husycką'', ale jest w nich więcej historii,



- Szalbierz udał się razem z drużyną do Azji, gdzie spotkał licznych chanów tatarskich. 

Wolin - Jumme - Volin 2014





Na wyspie Wolin w Polsce (po toropiecku: Veltea, po stolimsku: Jom, po neuryjsku: Vrarna - hau, po sarmacku i amazońsku: Ar - Veltaba, po atlantydzku: At - Vinedah, po lemuryjsku: Kumari Vineta,  po kalmarycku: Jóm - balta i po oparyjsku: Jumasa) bawiłem już wiele razy, poczynając od 2001 roku. W obie strony jechałem pociągiem, w czasie podróży czytając świetną książkę Artura Szrejtera ,,Demonologia germańska'' (dowiedziałem się z niej min., że mitologicznym pierwowzorem Królewny Śnieżki była niemiecka bogini zimy Berchta, której towarzyszyły demony, zwane ,,perchtami'' - pierwowzór siedmiu krasnoludków, oraz tego, że Odyn, którego imię oznacza szaleństwo początkowo był demonem i herosem, a dopiero potem został uznany za boga). W sierpniu tego roku (w ubiegłą środę) razem z Mamą odwiedziłem Międzyzdroje (Intercrinix, Midizdroje, po stolimsku: Midelbano). Po raz drugi odwiedziłem Woliński Park Narodowy (Jummatus Parek Nacilis, Volin'skij Narodovyj Zelenec), gdzie widziałem trzy dziki, jelenia i łanię, żubry, bielika siedzącego na gałęzi i ... żuki leśne (jakaś pani powstrzymywała dziecko przed rozdeptaniem takiego owada). Byłem też w małym, lecz pięknym miejskim Parku Chopina, którego główną atrakcją był wykonany z roślin paw Tolek. Kupiłem książkę Kazimierza Kunickiego ,,Mitologie świata. Aborygeni australijscy'' z serii wydawanej niegdyś przez ,,Rzeczpospolitą''. Dołączyłem ją do listy książek oczekujących na przeczytanie. Byłem też w miejscowym kościele na odmawianiu Różańca. Jak łatwo się domyśleć, wyjazd wspominam bardzo dobrze.



,,Psy Tartaru''

,,Gorze nam się stało''! - słowa Henryka Pobożnego w czasie bitwy pod Legnicą; najstarsze zanotowane polskie zdanie, jeszcze wcześniejsze niż słynne ,,Daj, ja pobruszę...'' z ,,Księgi henrykowskiej''.


W sierpniu 2014 r. sięgnąłem po powieść Tomasza Łysiaka ,,Psy Tartaru'' (wcześniej, w 2009 r. przeczytałem jej pozytywną recenzję na łamach ,,Niedzieli'').





Akcja rozgrywa się w 1241 r. w ogarniętej rozbiciem dzielnicowym Polsce (Sandomierz, Wrocław, Kraków, Legnica), na Rusi (Kijów), Sycylii, w Państwie Kościelnym, a nawet w Mongolii. Głównym bohaterem jest Jeruzalem, zwany Szalbierzem – spolonizowany Tatar, awanturnik, zabójca, tatarski szpieg, oraz cyrkowiec, który zmienił się na lepsze, dzięki miłości do polskiej wieszczki Hanny, w której przepowiedniach pojawiały się hebrajskie słowa ,,Sedelai, Ebrehel'' – kabalistyczne imiona Boga wyryte na Szczerbcu. Inni bohaterowie to: otyły rycerz Michałko z Ciepłowody i jego chudy sługa Bocianek. Błędny rycerz Dragiełło herbu Kraplan – postać nawiązująca do takich bohaterów literackich jak hiszpański Don Kichot i polski Szaławiła uważał się za potomka św. Jerzego i całe życie poszukiwał smoków i potworów by z nimi walczyć, odniósł poparzenia ratując w płonącym, kijowskim kościele rzeźbę Matki Boskiej, w końcu zachorował na trąd. Walczył kuszą Adelajdą. Jego wiernym sługą był garbaty i brzydki karzeł Karlito, noszący imię na cześć jednego z francuskich królów. Ponadto występują takie postaci jak: przygłupi, jednoręcy siłacze bracia Joby (Hiob i Niob), niemy chłopiec Ignaś (w Mongolii w cudownym sposób odzyskał mowę), opiekujący się nim łakomy pustelnik Dobrosław, a także cyrkowa małpka Gigi. Rolę czarnego charakteru pełnił stary Jaćwing Wulfstan, sługa księcia Bliznobrodego i księżnej Krutany, winny przegrania przez Polaków bitwy pod Legnicą (po bitwie został powieszony przez Dragiełłę i Karlita).




Na kartach powieści występuje cała plejada postaci historycznych, takich jak: Henryk Pobożny (zgodnie z wykorzystaną w książce relacją Benedykta Polaka, książę został zamordowany po bitwie za odmowę złożenia pokłonu najeźdźcy), jego żona – bł. Anna (po śmierci męża wysłała głównych bohaterów do Mongolii z misją zabicia chana Ugedeja), św. Jadwiga Śląska, Batu – chan (dla ciekawostki: pierwowzór legendarnego Kalin – cara z ruskich bylin), chan Ugedej (Ignaś zrezygnował z zabicia bezbronnego wroga, którego w końcu otruła jego żona), wojewoda kijowski Dymitr (chan domagał się od niego, by oddał mu swoją żonę), cesarz Fryderyk II (prowadził eksperymenty na dzieciach), św. Jacek Odrowąż (namówił Szalbierza i Karlita, aby urządzili przedstawienie dla śmiertelnie chorej dziewczynki Isi), szarlatan Mikołaj z Polski, autor dzieła ,,Anti – Hipocrates'', który chciał zabić księcia Henryka czarami, a sam przypłacił to pomieszaniem zmysłów, mistrz krzyżacki Poppo von Ostern (może się Czytelnik zdziwić, ale wówczas Krzyżacy pomagali naszym w walce z Tatarami) oraz inni.





W porównaniu z ,,Trylogią husycką'' Sapkowskiego, tu elementów fantastycznych jest stosunkowo niewiele. Należy tu odnotować sposób w jaki zostali przedstawieni duchacy – członkowie rycerskiego Zakonu Ducha Świętego, którzy zostali przedstawieni jako ukrywające się w Polsce niedobitki katarów popierające cesarza w walce z papieżem. Duchacy nosili czarne zbroje i maski, zamiast imion używali wytatuowanych numerów, czcili demony (min. Behemota) i porwali Ignasia, aby uczynić go swoim Wielkim Mistrzem (na szczęście dziecku udało się uciec). Najwięcej komponentu baśniowego w najlepszym średniowiecznym stylu, jest w zakończeniu: jakiś człowiek przylepił język niememu chłopcu, który latał na orle, w jurcie chana pojawiła się grecka bogini zemsty Nemezis, w końcu bohaterowie po odrzuceniu zemsty zawędrowali do Nieba.


W powieści spodobało mi się ukazanie ówczesnego Kościoła w bardzo pozytywnym świetle (choć surowe pokuty niektórych bohaterów mogą dziwić, a nawet gorszyć niektórych czytelników...), wielka dbałość o realia historyczne, zwłaszcza przy opisie Mongołów (jedno zastrzeżenie: wbrew temu co sugeruje Autor, dybuki wywodzą się z wierzeń nie słowiańskich, ale żydowskich), pochwała miłosierdzia, miłości jako siły czyniącej ludzi lepszymi, honoru, patriotyzmu, a także – dosyć rzadkie w literaturze – ukazanie osób niepełnosprawnych jako postaci pozytywnych, zdolnych do bohaterstwa. Chętnie sięgnę po dwa poprzednie tomy ,,Kronik szalbierskich''. Na koniec chciałbym się podzielić z Czytelnikami krótką refleksją: w naszych czasach też byłby potrzebny władca podobny do Henryka Pobożnego w obliczu ciągnących za zachód dzikich hord Putin – chana...

czwartek, 21 sierpnia 2014

Słowiańska cytatomania




,,My jesteśmy krasnoludki,
Hopsa sa, hopsa sa,
Pod grzybami nasze budki,
Hopsa sa, hopsa sa,
Jemy mrówki, żabie łapki,
Oj tak, tak
Oj tak, tak
A na głowach krasne czapki,
To nasz znak, to nasz znak.

Gdy ktoś zbłądzi to trąbimy
Trutu tu, trutu tu,
Gdy ktoś senny, to uśpimy,
Lulu lulu lu,
Gdy ktoś skrzywdzi krasnoludka
Ajajaj, ajajaj
To zapłacze niezabudka,
Uuuuu’’ – Fasolki ,,My jesteśmy krasnoludki’’.




,,Do niej w nocy zjawiał się przeleśnik,
Nie diabłem się jawił, nie marą,
Wpadał do chaty lecącą zorzą,
A w chacie stawał się urodziwym młodzianem...

Rankiem, gdy śpiewały trzecie kury,
Znikał ten przeleśnik, a dziewczyna
Ukwiecona, przystrojona zasypiała
Kamiennym snem. A potem cały dzień
Blada chodziła, jak jaka senna zjawa’’ – Łesia Ukrainka ,,Jak ja lubię te godziny pracy’’.



 ,,[..] w szczególnie bardziej uczęszczanych miejscach odbywali obrządki i modlitwy oraz zaprowadzali uroczystości z nabożeństwami, na które zbierali się mężczyźni i kobiety wraz z dziećmi. Swoim tutaj bogom skladali ofiary i całopalenia z bydła i trzód, niekiedy zaś z ludzi wziętych do niewoli, wierząc, że ofiarami ubłagają mnóstwo rozmaitych gminnych bóstw. Na ich cześć ustanawiane były i urządzane igrzyska w pewnych porach roku, dla przeprowadzenia których nakazywano zbierać się w miastach tłumom mieszkańców obojga płci ze wsi i osiedli. Odprawiano zaś je przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dlonie i podnietliwe zginanie się oraz inne miłosne pienia, klaskanie i uczynki przy równoczesnych przywoływaniu wspomnianych bogów i bogiń z zachowaniem rytuału. Obrządek tych igrzysk, raczej niektóre jego szczątki, istnieją u Polaków aż do naszych czasów, mimo, że wyznają oni chrześcijaństwo od 500 lat, powtarzane są co roku na Zielone Świątki i przypominają dawne zabobony pogańskie dorocznym igrzyskiem zwanym po polsku Stado, co tłumaczy się po łacinie grex, kiedy to stada narodu zbierają się na nie i podzieliwszy się na gromady, czyli stadka, w podnieceniu i rozjątrzeniu umysłu odprawiają igrzyska, skłonni do rozpusty, gnuśności i pijatyki’’ – Jan Długosz ,,Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego’’.



 ,,Szedł po świecie Bajdała,
Co go wiosna zagrzała –
Oprócz siebie – wiódł szkapę, oprócz szkapy –
Wołu.
Tyleż tędy co wszędy, szedł z nimi pospołu.

Zachciało się Bajdale
Przespać upał w upale,
Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem,
Czy dogodna dla karku – spróbował obcasem.

Poległ cielska tobołem
Między szkapą a wołem,
Skrzywił gębę na bakier i jęzorem mlasnął
I ziewnął wniebogłosy i splunął i zasnął.

Nie wiadomo dziś wcale,
Co się śniło Bajdale?
Lecz wiadomo, że szpecąć przystojność przestworza,
Wylazł z rowu dusiołek, jak półbabek z łoża.

Pysk miał z żabia ślimaczy –
(Że też taki żyć raczy!) –
A zad tyli, co kwoka, kiedy znosi jajo.
Milcz gębo nieposłuszna, bo dziewki wyłają!

Ogon miał ci z rzemyka,
Podogonie zaś z łyka.
Siadł Bajdale na piersi, jak ten kruk na snopie –
Póty dusił i dusił, aż coś warkło w chłopie!

Warkło, trzasło, spotniało!
Coś się stało, Bajdało?
Dmucha w wąsy ze zgrozy, jękiem złemu przeczy –
Słuchajta, wszystkie wierzby, jak chłop przez sen
beczy!

Sterał we śnie Bajdała
Pół duszy i pół ciała,
Lecz po prawdzie niedługo ze zmorą marudził –
Wyparskał ją nozdrzami, zmarszczył się i zbudził.

Rzekł Bajdała do szkapy:
Czemu zwieszasz swe chrapy?
Trzeba było kopytem Dusiołka przetrącić,
Zanim zdążył mój spokój w całym polu zmącić!

Rzekł Bajdała do wołu:
Czemuś skąpił mozołu?
Trzeba było rogami Dusiołka postronić,
Gdy chciał na mnie swej duszy paskudę wyłonić!

Rzekł Bajdała do Boga:
O, rety – olaboga!
Nie dość ci, żeś potworzył mnie, szkapę i wołka,
Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?’’ – Bolesław Leśmian.



,,Przejrzyste rusałki przerwały swój taniec ponad rzeką i machały do Małgorzaty wodorostami, nad zielonkawym brzegiem popłynęły ich donośne, jękliwe pozdrowienia’’ – Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata’’.


,,To nie konie tak cwałują i uszami strzygą,
Jeno tańcują dwaj opoje – Świdryga z Midrygą [...]

Zaskoczyła ich na słońcu Południca blada
I Świdrydze i Midrydze i tańcowi rada.
Zaglądała im do oczu chciwie, jak do żłobu.
‘Który w tańcu mnie wyhula, bom jedna dla obu?’

‘Moja będzie – rzekł Świdryga – ta pierś i ta szyja!”
A Midryga pięścią przeczy: ‘Moja lub niczyja!’ [...]
A ona im prosto w usta dyszy bez oddechu,
A ona im prosto w oczy śmieje się bez śmiechu.

I rozdwaja się po równo, rozczepia się żwawo
Na dwie dziewki, na siostrzane – na lewą i prawą [...]’’ – Bolesław Leśmian


 ,,Zaże, zaże, zażyczki – weźcie memu dziecku nocniczki’’ – polskie zaklęcie ludowe przeciwko nocnicom.

 ,,I gdy było po potopie i po rozdzieleniu narodów, począł panować najpierw Mestrom z rodu Chamowego, a po nim Jeremiasz, po nim Teost, którego także Swarogiem nazywali Egipcjanie. Za panowania tego Teosta w Egipcie spadły kleszcze z niebios, i poczęli Egipcjanie kuć oręż, pierwej bowiem palicami i kamieniami bili się. Ów zaś Teost zakon ustanowił, aby niewiasty za jednego mężczyznę wychodziły i żyły wstrzemięźliwie, a która cudzołoży – karać rozkazał. Dlatego przezwano go bowiem Swarogiem. Przedtem bowiem niewiasty wszeteczniły z kim chciały, jak zwierzęta. Jeśli urodziła dziecko, to oddawała je temu, który był jej luby, mówiąc: ‘To twoje dziecię’. On zaś urządzał święto i brał je. Teost zaś taki zakon odrzucił i ustanowił jednemu mężowi jedną żonę mieć, i żonie za jednego męża wychodzić; jeśli zaś kto to naruszy, niech wrzucą go do pieca ognistego. Dlatego przezwali go Swarogiem i błogosławili go Egipcjanie. I potem panował syn jego, imieniem Słońce, którego nazywają Dadźbogiem – siedem tysięcy i czterysta i siedemdziesiąt dni, czyli było lat dwadzieścia z połową. Nie znali bowiem Egipcjanie innego liczenia; owi po księżycu liczyli, a drudzy dniami lata liczyli; liczbę bowiem dwunastu miesięcy potem poznali, gdy ludzie dań poczęli dawać carom. Car Słońce, syn Swarogowy, to jest Dadźbóg, był mężem silnym; usłyszawszy od kogoś o pewnej Egipcjance bogatej i znakomitej i o pewnym człowieku, chcącym wszetecznić się z nią, szukał jej, by ją pojmać, a nie dać naruszyć zakon ojca swego, Swaroga. Wziął ze sobą mężów swoich kilku i wiedząc godzinę, o której cudzołoży, nocą naszedł na nią pod nieobecność męża, a ją znalazł leżącą z innym, którego chciała. Pojmał ją tedy i męczył, i posłał wodzić ją po krainie na pohańbienie, a tamtego cudzołożnika ściął. I było czyste życie we wszystkiej ziemi egipskiej, i chwalić go poczęto’’ - ,,Powieść lat minionych’’.



,,[...] ilekroś grożą im srogie przeciwności długiej wojny domowej, wychodzi ze wspomnianego jeziora potężny odyniec z pianą polyskującą na białych kłach i na oczach wszystkich tarza się z upodobaniem w kałuży wśród straszliwych wstrząsów’’ – Thietmar ,,Kronika’’.


,,Bohaterowie pieśni serbskich walczą niezwykle ciężkimi buławami. Waga maczugi królewicza Marka dochodziła, zdaniem poetów, do 66 oków, tj. ponad 80 kg. Witezie ruskich bylin dźwigali broń jeszcze cięższą, wagi 40, 100, a nawet 300 pudów’’ – Marek Derwich i Marek Cetwiński ,,Herby, legendy, dawne mity’’.


 ,,Serbski Żmij Ognisty Wilk (Zmaj Ogneni Wuk), który narodził się ze związku dziewczyny ze żmijem ognistym jako wilkołak, potrafił w razie potrzeby przybierać postać wilka lub innych zwierząt i przemieniać w nie swoją drużynę’’ – Andrzej Szyjewski ,,Religia Słowian’’.


,,Umarł, umarł nasz Kostrubonko!
Umarł, umarł nasz kochaneczek!
Ożył, ożył nasz Kostrubonko!
Ożył, ożył nasz kochaneczek!’’ – rosyjski rytuał ludowy.


 ,, [...] Tychże samych Bożków wzywali i Czechowie, a przy tych i innych, którechem się naczytał in Republica Bohemica, to jest CHWOT, ZIELON, POHODA, MOSKASLA POCHWIST albo NEHODA, NEROD, RADAMASZ (podobno RHADAMANTHUS), NIWA, WIELES, TASAWI, SUDICE WILI, TRZYBEK, LEL, PELEL, SSETEK albo SKRZATEK DIBLIK. U tychże Czechów Princeps Numen było PRUN albo PERON, drugi SWANTOWIT, [czy nie Święty VITUS, Patron Czechów?]’’ – ks. Benedykt Chmielowski ,,Nowe Ateny’’.


 ,,Żaden się naród księgą w moc nie przysposobił,
Mądry przedyskutował, ale głupi podbił,
Ten co niegdyś potrafił floty duńskie chwytać –
król Wizimierz – nie umiał pisać ani czytać’’ – Ignacy Krasicki ,,Do króla’’




 ,,Idzie lasem owa zmora, co ma kibić piły
A zębami chłopców nęci i zna czar mogiły.
Upatrzyła parobczaka na skraju doliny;
‘Ciebie pragnę śnie jedyny [...]
Pocałunki dla cię chłopcze, w ostrą stal uzbroję,
Błysk – niedobłysk – na wybłysku – oto zęby moje’’! – Bolesław Leśmian


 ,,Potem, którykolwiek osobnik w swoim plemieniu lub rodzie uważany był za znakomitszego obyczajami i znaczniejszymi dostatkami, do niego zbiegali się, bez urzędnika, bez pieczęci, z dobrowolnej chęci – i z zachowaniem wolności radzili o sprawach spornych i o wyrządzonych sobie krzywdach. Wśród nich wyróżniał się pewien mąż imieniem Krok’’ – Kosmas ,,Kronika Czechów’’


 ,, [Aleksander Wielki] niczyim nie pokonany orężem padł ofiarą podstępu zwykłego człowieczka. Skoro bowiem wszyscy zwątpli o ocaleniu, ktoś biegły w sztuce złotniczej każe sporządzić kształty hełmów i puklerzy z byle jakiego drewna czy kory; niektóre z nich powleka srebrną glejtą, inne żółcią. Tarcze bowiem pociągnięte glejtą wydają się srebrne, żółcią zaś złote. Wynosi je na wysoki szczyt górski naprzeciw słońca, aby tym silniej odbłyskiwały. [...]. Wreszcie Aleksander, poznawszy podstęp, z garstką wojska ledwo uszedł niesławie’’ – bł. Wincenty Kadłubek ,,Kronika polska’’


 ,,Wszyscy przeto pozdrawiają go jako króla. A on stanowi prawa, ogłasza ustawy. Tak więc powstał zawiązek naszego prawa państwowego i nastały jego urodziny’’ – bł. Wincenty Kadłubek ,,Kronika polska’’.

 ,, […] W 862 przybył Ruryk z normańskiego pokolenia Rusów wraz z braćmi Sineusem i Truworem i osiedlili się w okolicy dzisiejszego Nowogrodu. Po śmierci braci Ruryk zjednoczył w swem ręku ich posiadłości i ugruntował w ten sposób byt państwa ruskiego. Dwaj jego rycerze Askold i Dir zajęli Kijów, gdzie następca Ruryka, Oleg, przeniósł stolicę. [...]’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 15 Rewir do Serbja’’.

 ,,I stąpił nogą na czaszkę, i wypełzła z czaszki żmija, i ukąsiła go w nogę. I z tego rozchorował się, i zmarł. I płakali ludzie wszyscy placzem wielkim, i zanieśli go, i pogrzebali go na górze, która zwie się Szczekowica. Jest też mogiła jego i do dnia dzisiejszego, zowie się mogiłą Olegową’’ - ,,Powieść lat minionych’’.



Szkice mitologiczne. Swarożyc





Swarożyc – syn Swaroga i Juraty. Jeździł na złotym smoku z Zaziemskiego Oceanu. Zastępował ojca w rozpalaniu ognia niebieskiego, zwanego Słońcem, kiedy ten jako Teost przebywał wśród ludzi. Ogień słoneczny posłużył mu do wykucia wielu pięknych rzeczy. 

Szkice mitologiczne. Złota Baba




Złota Baba – to jedyne Enka, która się starzeje, by uświęcić starość. Jej imię pochodzi o złotej skóry. W dniu stwarzania świata była szczupła i wysoka, a jej włosy sięgające kolan, były niczym piżmo. Z czasem zmalała, przytyła i posiwiała, chodzi też o lasce. Znana z miłosierdzia, opiekowała się wraczami, znachorami, lekarzami i chorymi. Zaraza jej nienawidziła.