,,Młody uczony zniecierpliwił się tą literaturą drobiazgową, archeologiczną, pełną dziwacznej historiozofii. Pod okładkami przeczuwał z góry mnogość frazesów i wszelki fakt naukowych faktów. Otworzył jedną z broszur i natrafił na ustęp, w którym się autor powoływał na mowę Fenicjan i na hittyjskie plemiona'' - Konstanty Górski ,,Biblioman'' (1895)
wtorek, 3 lutego 2026
Konstanty Górski i Wielka Lechia
Obrona Olimpiady
Według legendy Aleksandrowi Wielkiemu przedstawiono długi spis zarzutów wobec jego matki, Olimpiady. ,,Gdybyście wiedzieli - odrzekł król - że jedna łza mojej matki może zmazać te wszystkie oskarżenia!'' Per analogiam: wierzący w Chrystusa mają wspólną z Nim Matkę, Maryję, która chroni nas przez zgubnymi skutkami naszych grzechów (zasłyszane na kazaniu w kościele 2 lutego 2026 r.).
Oniricon cz. 1101
Śniło mi się, że:
- Sławomira nie umarła w 2019 r., lecz żyje do dzisiaj, wciąż prowadzi bloga, domagała się na nim używania wobec niej zaimków, ostatni raz napisała komentarz na moim blogu w 2019 r.,
- w 1945 r. Martinus ov Simcass zamieszkał w Albanii, gdzie walczył z reżimem Envera Hoxhy,
- Stalin uważał Tiso za dyktatora Chorwacji,
- jako młody człowiek napisałem list do redakcji katolickiego czasopisma z prośbą o pozwolenie na wzięcie udziału w orgii z okazji Nocy Kupały, w odpowiedzi ksiądz napisał mi o słowiańskim sezonie orgii trwającym 1 czerwca - 1 grudnia,
- w szczecińskim kościele stanął Barokowy Ołtarz Śmierci i Św. Jana Pawła II,
- poszedłem do Empiku ze starymi gazetami do oddania, przez całą drogę głowa mnie swędziała z powodu pcheł,
- znalazłem w szafie ostatni, prawie pusty segregator na czasopismo ,,Wally zwiedza świat'', zawierający tylko jeden numer, zamierzałem oddać go do wypożyczalni,
- spotkałem na ulicy piękną i młodą Czeszkę oraz wiele innych piękności, zastanawiałem się czy są prawdziwe czy też zostały wygenerowane przez AI,
- zastanawiałem się czy słowo gościni jest naprawdę takie złe, skoro budziło we mnie skojarzenia z boginią, prawica wolała od gościni słowo gościówa,
- na moją głowę wskoczyła Pchła Szachrajka i piła ze mnie krew, pochodziła z Rosji i nazywała się naprawdę Błocha Szarachowa,
- wysiadłem na szczecińskim przystanku tramwajowym, gdzie wszyscy mówili po rosyjsku, widziałem na chodniku wylaną śmietanę, mały kundelek nasikał do niej i śmietana zamieniła się w wielką, białą ropuchę, która zaczęła skakać.













